• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

marzenia - aupair rowniez moze spelniac

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • marzenia - aupair rowniez moze spelniac
       
  • marzenia - aupair rowniez moze spelniac
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    Ninka Jones > 13-06-2008, 14:38

    no moj tez nie jak wiem ze to koniec dla mnie to przez godzine sobie siedze, a potem po cichu do lazienki i jestem trzezwiusienka :lol:



    no a nie jest trudne? dla Angoli z pewnoscia
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    Kierlajn > 13-06-2008, 16:33

    hehe widze ze temat o alkoholu sie rozkrecil

    nie no ale ja sie zastanawiam juz co lepsze dla wlasnego dziecka, czy zabronic mu pic do 18stu(i tak bedzie pilo) czy pozwalac robic imprezki obok domu wiedzac ze jest fura alkohlu (jak nie to i tak zrobia imprezke ale gdzie indziej) no i tak hehe wybiegam w przyszlosc

    W kazdym badz razie ja pije okazjonalnie, ostatnio rzadziej bo mi po prostu nie smakuje, no i chora jestem i nie moge... a umiem sie bawic bez

    no i nie pale



    Zrobilam dzis ryz z warzywami i wiecie co... dzieci nie lubia :/ bo one to by tylko slodkie jadly. Moglabym nalesniki robic codziennie a warzyw i owocow to prawie wcale..

    ale mysle ze to wszystko od wychowania zalezy

    Tak wiec mam dzieci gdzies jak nie chca jesc to niech chodza glodne

    Ale nie dziwne ze Rana nie zjadla i jej nie samowalo jak przed posilkiem loda jadla jeszcze nie skonczyla no i w trakcie obiadu go odlozyla i po obiedzie jadla dalej.

    Bylam dzis z nia na rolkach (znaczy ja biegne ona jezdzi) dzis to wlasciwie nie chcialo jej sie jakos jezdzic tylko sie bawilysmy no i ona byla wrozka i czarowala a ja bylam w domu ona do mnie pukala i sprzedawala buty a ja musialam kupowac. (scenka sytuacyjna - ja w sklepie z butami po niemiecku juz opanowana jakby byla na maturze hehe to 20pkt mam- nie no nie zamierzam zdawac niemieckiego.

    Noo aleee loj, ten obiad mnie troche zdosek miesiecznie tak po prostu i nie musiec tego splacac i ze to obejmuje wszystkich... Geba mi sie usmiecha.



    Oplacalo sie walczyc o przetrwanie jako au pair w tym kraju i sie jezyka uczyc, dziewczyny, oplacalo!



    Jeszcze tu jakis jeden watek sie przewinal... Aha, kredyty studenckie w PL. Ja dostalam. PKO BP, nie bylo zyranta 2tys na czysto, ale 2 zyrantow po tys (rodzice). I jedyne, co trzeba bylo spelnic, to to, zeby dochod na osobe w rodzinie nie przekraczal 1600zl - hehe, u nas bylo normalnie 400... Wiec dostalam. Tylko ze... jak kiedys w chwili depresji chcialam ponownie do PL na studia i sie dowiadywalam co i jak, to mi powiedzieli, ze niestety, drugi raz w zyciu mi kredyt nie przyszluguje. Swinie.

    W Szwecji kredyt mozna wziac ile sie razy chce, tylko zeby nie przekroczyc bodajze 6 semestrow... Spokojnie mozna zrobic!



    Zlozylam juz papiery na nastepny semestr na rozne takie... Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Najgorsze w tym wszystkim, ze te studia jakie sobie znalazlam, co juz tu u Yoanny wspominalam, maja ponad 10 osob na miejsce (tutaj bardzo niespotykane), wiec... pewnie sie nie uda. Ale to wtedy podejde do specjalnego egzaminu na jesieni, ladnie sie naucze, zdam i sie dostane Nie ma mocnych, jest Emi!





    Tak oto watek Yoanny zamienil sie w dyskurs o studiach. Jakby tak jakis admin sie pojawil przypadkiem, to moze by to pozbieral ladnie w jeden wielki watek o studiach?



    Milego pobytu w PL, Yo!
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    Kierlajn > 13-06-2008, 16:33

    hehe widze ze temat o alkoholu sie rozkrecil

    nie no ale ja sie zastanawiam juz co lepsze dla wlasnego dziecka, czy zabronic mu pic do 18stu(i tak bedzie pilo) czy pozwalac robic imprezki obok domu wiedzac ze jest fura alkohlu (jak nie to i tak zrobia imprezke ale gdzie indziej) no i tak hehe wybiegam w przyszlosc

    W kazdym badz razie ja pije okazjonalnie, ostatnio rzadziej bo mi po prostu nie smakuje, no i chora jestem i nie moge... a umiem sie bawic bez

    no i nie pale



    Zrobilam dzis ryz z warzywami i wiecie co... dzieci nie lubia :/ bo one to by tylko slodkie jadly. Moglabym nalesniki robic codziennie a warzyw i owocow to prawie wcale..

    ale mysle ze to wszystko od wychowania zalezy

    Tak wiec mam dzieci gdzies jak nie chca jesc to niech chodza glodne

    Ale nie dziwne ze Rana nie zjadla i jej nie samowalo jak przed posilkiem loda jadla jeszcze nie skonczyla no i w trakcie obiadu go odlozyla i po obiedzie jadla dalej.

    Bylam dzis z nia na rolkach (znaczy ja biegne ona jezdzi) dzis to wlasciwie nie chcialo jej sie jakos jezdzic tylko sie bawilysmy no i ona byla wrozka i czarowala a ja bylam w domu ona do mnie pukala i sprzedawala buty a ja musialam kupowac. (scenka sytuacyjna - ja w sklepie z butami po niemiecku juz opanowana jakby byla na maturze hehe to 20pkt mam- nie no nie zamierzam zdawac niemieckiego.

    Noo aleee loj, ten obiad mnie troche zdolowal(ma czlowiek problemy)ale naprawe, mam nadzieje ze mnie rozumiecie

    No i jestesmy na tych rolkach a tu ta nagle sie przewrocila wiec chcialam jej pomoc, a ona sie na mnie obrazila(cud ze sie nie darla) ale powiedziala mi ze podniesc ja moze tylko Björn, mama lub tata.... hm powiedzialam ok nie wiedzialam(w myslach dodalam ze a to spadaj bede ci pomagac dopiero wtedy kiedy poprosisz tak to radz sobie sama bachorze jeden wstretny)

    no i z 3 min sie nie odzywala a potem znow zaczelysmy sie bawic

    nie ja sie nie nadaje do dzieci

    DZieci szybko zapominaja a ja wszystko pamietam i ciesze sie ze nie jetem tu rok z tym dzieckiem. Tak to wszystko inne byloby ok..no moze miasto troche za nudne jak na rok(wole wieksze)ale z 2str moglabym w weekendy jezdzic albo do dortmund albo do Essen albo do Düsseldorfu... znaczy i tak mam zamiar. Jutro jade do Düsseldorfu trzymajcie kciuki co bym trafila wszedzie(po siostre do jakiegos hotelu a nie wiem gdzie to)mam nadzieje ze nie bede musiala jechac stopem jak w ubieglym roku. No i troche sie stresuje tym czy trafie.
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    Yoanna > 13-06-2008, 17:46

    a dlaczego ci nie smakuje? sprobuj cos nowego.

    (moja najwieksza milosc to mojito hehehe polecam)



    co do obiadow - nie przejmuj sie, gotuj dalej. jak zaczynalam dzieci jakos ryzu nie chcialy jesc, zazwyczaj bylo tak ze zjadaly mieso i warzywa a ryz ladowal w koszu hhahha. ale teraz zjadaja, nawet jak nie caly to znaczna czesc. lepszy ryz niz glod :lol:
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    idril > 13-06-2008, 21:48

    moj brat cioteczny nie je w ogole owocow. bo mu nie smakuja bo sa slodkie i maja sok 8O

    a od zawsze matka probowala mu wcisnac. warzywa je bez grymasow czy czegos.

    owoco nawet patykiem nie dotknie. mi sie wydaje ze niektorym ludziom nie odpowiada ich konsystencja bo to ni to suche ni to mokre jakies takie dziwne.





    a z humorkami dziecmi to sie nigdy nie zgadnie. dzisiaj ja tez mialam popis - ale dalam taki wyklad ze sie dziecko ucichlo. cale szczescie bo bym musiala dluzej gadac :lol:
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    Kierlajn > 16-06-2008, 12:22

    Weekend, choc w rzeczywistosci trwal 2dni, to mialam wrazenie, ze wszystko co przezylam w tych dniach jest bardzo odlegle.Otoz.

    Moze jeszcze zaczne od piatku.

    W piatek bylam z Mala i jej kolezanka w bibliotece jakos okolo16. Myslalam ze tylko odda ksiazki i wrocimy, a tu weszlysmy i dziewczynki wziely ksiazki i poszly do takiego odrebnego kacika, w ktorym stoja fotele, lozko,krzeselka, stolik i zaczely czytac na glos. Rozejrzalam sie wiec po bibliotece i znalazlam ksiazke Henryka Sienkiewicza Quo Vadis, wzielam wiec i czytalam, choc po niemiecku(za bardzo mi nie wychodzilo, ale musialam cos robic, zeby sie nie nudzic za bardzo) Jakies tureckie dziewczynki biegaly po bibliotece, biegaly i w ogole sie zdziwilam, bo u nas nawet jak sie szepnie slowo to juz sie bibliotekarki odzywaja ze to biblioteka i ma byc cisza

    Czulam sie jak ochroniarz Rany i Pauliny szlam za nimi i pilnowalam czy jakis samochod nie jedzie A jak jechal to mowilam: Auto

    W sobote moj dzien zaczal sie wczesnie, bo o 7:20 mialam juz miec pociag do Düsseldorfu z Alteny.

    Najpierw mialam problem z kupnem biletu, poniewaz maja tu specyficzne maszyny, potem jak juz mi sie udalo, uslyszalam ze pociag spozni sie 10min. Stalo obok mnie z 7 osob, wiec gdy pociag nadjechal o 7:30 wsiadlam wraz z nimi, to nic ze mial napisane Essen, a to troche w druga stroneCzulam sie nieswojo bo w ogole nie wiedzialam czy dobrze jade, napisalam wiec siostrze ze nie wiem nic(a ja mam zdolnosci - w ubieglym roku rowniez w drugi weekend mego pobytu wracajac z Danii musialam jechac stopem bo autobusu nie bylo), kazala mi sie kogos spytac. Za mna siedzial jakis taki nawet mlody gosciu wiec sie spytalam czy mowi po angielsku a ten odrzekl ze nie :roll: wiec sklecilam zdanie po niemiecku o tym czy ten pociag jedzie do Düsseldorfu a on powiedzial ze nie wie.

    Wiec moj bilet byl juz calkowicie wytarmoszony z tego mego zdenerwowania

    Dojechalam do Hagen, na bilecie niby bylo napisane, wiec sadzilam ze stacje sa ok, a jednak mialam przeczucie ze cos jest nietak. Po drugiej stronie siedziala taka staruszka w chustce i zaczela do mnie nawijac po niemiecku i mowie ze moj niemiecki nie jest dobry, ona mowi ze wie i ze jak chce do Düsseldorfu to nie ten pociag i skad jestem czy z Rosji(bo ona byla z Rosji), powiedziala ze pojdzie spytac kogos i poszla. Wrocila i powiedziala zebym sie jej pilnowala. Na domiar zlego siedzial naprzeciwko mnie jakis zboczuch i sie gapil i sie usmiechal i w ogole dziwny byl a ja nie lubie facetow jako facetow..hm to skomplikowane,a tym bardziej dziwnych

    Dojechalismy do Bochum(bochun?)i tam babcia zagadala jeszcze do innej kobitki w mej sprawie i przyszedl pracownik pociagu (murzyn -muzyn?)a ja uwielbiam murzynow i powiedzial ze sie mna zajmie (ehyyym :oops: :lol: )i wysiedlismy i mi pokazala jeszcze jedna pracownica z ktorego peronu odjezdza pociag do Düsseldorfu i pozegnalam sie z ruska babcia i poszlam z ta druga kobitka, murzyn wrocil do pociagu.

    Pozegnalam sie tez z kobitka, ktora zyczyla mi wszystkiego dobrego i w ogole..loj... zrozumialam jak bardzo potrzebujemy ludzi. Spotkalam tak zyczliwych i serdecznych ludzi..ze az mi wiare w ludzkosc przywrocilo

    Juz bylam w pociagu do Düsseldorfu i w koncu sie uspokoilam.

    Spotkalam sie z siostra, tam polazilysmy i pojechalysmy do Dortmund, obejrzalysmy mecz Szwecja - Hiszpania w jakims pubie irlandzkim w dodatku I zobaczylysmy tez slynny stadion w Dortmundzie na ktorym akurat w tym samym dniu ale pozniej mial byc koncert Tokio Hotel. Takze zwialysmy jak najszybciej sie dalo hehe :lol:

    W Altenie bylysmy po 22 padniete.Wieczorem nie wierzylam juz w to ze jeszcze rankiem pogubilam sie w niemieckich pociagach i mialam taka przygode... Mialam wrazenie ze to dzialo sie kupe lat temu.

    Hosci byli bardzo mili pogadali z sister i w ogole super

    Rano w niedziele odwiozlam siostre do Hagen(z racji tego ze w Markerische Kreis mam bilet miesieczny i moge jezdzic dookola za darmo) ona przesiadla sie w Hagen do pociagu do Düsseldorfu(czyli w tym miejscu w ktorym ja powinnam w sobote)a ja poszlam zwiedzac miasto, ktore jest troche podobne do Ostrowca, tylko wieksze..hmm moze drugie Kielce, wiec jak ktos powie ze Niemcy sa sliczniejsze i w ogole better to pokaze zdjecia ktore prawde powiedza

    Wrocilam na 14 bo mielismy jechac z rodzina do rodzicow Reinera. Okazalo sie ze jego tata mial 75urodziny. Troche sie tam nudzilam i dziwnie sie czulam wsrod tych niemcow ale rodzice Reinera sa cudownymi ludzmi. Jego mama rzezbi i dala mi na pamiatke takie jeze wyrzezbione sliczne...a jego tata dal mi roze z ogrodu. TAk milo Zaprosilam ich do Polski, bo odkad uciekli podczas wojny(urodzili sie we Wroclawiu)tam nie byli, ale nie chca przyjechac, za bardzo im sie wojna przypomni i nie chca wracac do przeszlosci, ale obdarzyli mnie ogromna sympatia, z wzajemnoscia zreszta.

    W drodze powrotnej bardzo zle sie poczulam. Bylo mi niedobrze, bolala mnie glowa i brzuch.Czulam sie jak w styczniu, kiedy to tydzien spedzilam w szpitalu..

    Polozylam sie o21 bo nie mialam sily nic zrobic. Dzis rano wzielam tabletke, jest troche lepiej ale dalej ledwo siedze... troche posprzatalam i zaraz ide dzieciom obiad robic a jak przyjda ze szkoly to mam nadzieje ze bede mogla sie polozyc... eh
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    idril > 16-06-2008, 14:35

    no ja jak wracalam do domu ze Szwecji to tez musialam sie taka masyzna obsluzyc i najpierw jechac autobusem, pozniej jednym pociagiem a pozniej jeszcze jednym i w samolot wsiac zeby do domu wrocic. wiec wiem dokladnie jak sie czulas kiedy nie wiedzialas czy dobrze wsiadlas! mialam w zasadzie tak samo!
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    Klarasek > 16-06-2008, 16:57

    Co do jedzenia.

    Ja na samym pocz?tku zrozumiałam, że moje kulinarne strania sa skazane na niepowodzenie. Namęczę się, nastoję nad płyt? a potem i tak będzie ' bleeee co to...?"

    Także ograniczam się do ziemniaków w różnej postaci (placki ziemniaczane, pyzy, smażone ziemniczki z jajkiem sadzonym), nale?ników, Maultaschen (co? w rodzaju pierogów ze SZPINAKIEM 8O ) i oczywi?cie nie?miertelnego spagetti z pesto...

    Jak widać nie przemęczam się :lol:
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    Ninka Jones > 16-06-2008, 17:45

    a ja nie gotuje wcale Stas bedzie jadl danio, owoce i obiad z mikrofalowki xD
  • Re: marzenia - aupair rowniez moze spelniac

    idril > 16-06-2008, 21:13

    ja tez wcale nie musze gotowac. hostka gotuje a ja tylko do mikro wsadzam i gotowe :lol:
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia