-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
kasik > 05-05-2005, 10:38
No to pieknie
Ciekawosc mnie zzera jak przebiegala ta rozmowa -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
joelle > 05-05-2005, 11:54
własnie,własnie,opowiadaj -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 05-05-2005, 13:20
O matko jest szosta rano, ale sie juz obudzialam, bo wczoraj mialam temperature i strasznie sie czulam, so poszlam spac zaraz po tym gadaniu.
No niezlego pietra malam, jak szlam na dol do nich o 9 wieczorem. Siadam sobie, a tu gadka o dupie z nia, bo jego nie bylo. Wczoraj dzieciom powiedzialam, ze niebawem przenosze sie do Sue's house i bede zajmowala sie bejbikiem, ale chce, zeby pamietali, ze cokolwiek sie stanie, zawsze beda moimi pierwszymi dziecmi, ktore bardzo kocham i chce je widywac. Zapytalam ich tez, czy beda na mnie zli, ze sie przenosze, a oni, ze nie, bo zostana w domu i beda ogladac filmy, taaa, bo jak nie sa ze mna ogladaja TV.
No i w okolicach obiadu cos zakapowalam, ze starzy sie dziwnie zachowuja, a zaraz potem przyszlo mi do glowy, ze dzieci im juz objawily.
Zaczelam od tego, ze w czasie mojego pobytu tutaj bylo wiele dziwnych sytuacji, ktore mnie sie bardzo nie podobaly. Ze pamietam wszystkie bardzo dobrze., co oczywiscie sprawialo i co jakisc czas sprawia, ze jestem bardzo niezadowolona i nieszczesliwa. I powiedzialam, ze wcale nie dbali o moj czas. Potem rozmowa przez pietnascie minut krecila sie o tym, czy dbali czy nie. Bo oczywiscie sie upierali, ze to tylko czasem i tylko troche. Sranie. Mike zaczal mnie przekonywac, ze jeszcze w czasie wakacji bede miala dwa tygodnie wolnego i przciez na BN tez mialam tydzien wolnego, czyli to sa cale piec tygodni wolnego. A ja na to, jasne, ale ze szkolnymi dziecmi mialabym wolne, za kazdym razem, jak na oboz jada, a breakow od szkoly, podczas ktorych wyjezdzaja, jak nasrane. Oczywiscie bradas skwitowal to, ze owszem, zawsze sa ludzie, ktorzy maja lepiej i gorzej od nas. Wtedy powiedzialam mu, ze ja niestety w operskim swiecie mam jedna z najgorszych opcji, bo troje malych dzieci, z czego dwa ciagle na mojej glowie plus 45 h pracy. I powiedzialam, ze zobacza, jak sobie beda szukac nowej operki, ile dziewczyn chce byc z trojgiem malych siedzacych w domu dzieci. I Mike zonwu zaczal zajezdzac, ze we wakacje...
A ja na to, ze we wakacje, TO MNIE TU NIE BEDZIE, bo podjelam decyzje, ze zmieniam rodzine. A oni, ze jak to? Wtedy wywalilam argument, ktory zawazyla, a mianowicie kasa na wakacje, ktorej nie chieli mi dac, bo mysleli, ze nie wroce. Sadzili, ze dostane 420$ i uciekam. Ostatecznei pieniadze dalam mi Ann, moje przysza hostka, a podczas ich oddawania, oficjalnie zapytala mnie, czy zostane operka w ich domu. Druga operka w domu Sue's host family, zajmowac sie bede tylko mala Juliett, ktora niebawem skonczy 3 miesiace.
Oni na to wyjechali mi z argumentem, ze wiedzieli od dzieci od marca. Na co odpowiedzialam zgodnie zprawda, ze w marcu wiedzialam, ale nie chialam sie tego podjac, a poza tym, numer z moimi wakacjami pokazala mi, jaki maja do mnie stosunek, wiec teraz nie mam skrupulow. I tu brudasica zaczela walic tymi emocjami, jak z teatru obwoznego. Machala rekoma, ze taaak, ja wiedzialam, oni wiedzieli, dzieci wiedzialy, co to ma byc, ja przyjechalam tu na rok, a nie zeby mnie ktos kradl stad.
Wtedy powiedzialam, ze ja sama chcialam ich zmienic po dwoh miesiacach operkowania w ich domu, bo bylo tak do dupy. Oczy im z deka na wierzch wyszly, ale nic. Dalej brudasica (ja juz teraz wiem na pewno, ona nie myje zebow nigdy wieczorem, never!!!) poleciala po kalendarz, taaa, bejbi teraz bedzie mialo trzy miesiace, to wiadomo, a ja co sobie mysle, powiennam ich powiedziec conajmniej przezd wyjazdem do PL, bo oni mi nie wierza, ze nie wiedzialam od Ann, w ogole sa strasznie zli i mad i wszystko na te kobiete, ze im operke kradnie, ze co to za snucie planow za plecami.
A ja luz i tylko co jakis czas jakis maly watek dawalam, ktory zbijal ich wielkie wysute nie wiem skad bzdury. NP, ze skoro wiedzieli od marca, dlaczego mnie nie zapytali, dlaczego ciagle traktowali, jak ot kiogos od dzieci, dlaczego tak sie zachowali z tymi wakacjami. Oni nic. Ze skoro znaja zasady naszej agencji, dlaczego ciale mnie naciagali na ekstra czas? Ze skoro kazdy z nich zmienia prace na lepsza, z wiekszoa iloscia kasy, to niby z jakiej racji, ja nie moge tego robic???
Ogolnie sa zli, ze po pierwsze powiedzialam dzieciom, ze im tak pozno objawilam, bo dwa tygodnie to za malo dla nich (no a jednak!!!) na znalezienie nowej operki, ze snulismy za ich plecami.
A ja wszystko zalatwilam zgodnie z "prawem", maja dwa tygodnie, maja. Mnie wali, co dalej, bo po tym akcie wczorajszym, nie zostane to ani dnia dluzej, niz owe 14.
Poza tym probowali mi pokazac, ze wcale nie bedzie lekko z Sue i na pewno sie poklocimy i ze bedziemy wojowac. Na co zgodnie z prawda powiedzialam, moze bedziemy, ale bede pracowala trzy dni w tygodniu i w dwa pozostale moge isc do szkoly, czego tu nie moglam. Bo niby kiedy w nocy?
Ogolnie rozpiera mnie radosc i cala szczesliwa jestem, ze im wreszcie pokazalam, ze nie jestem kims do popychania w te strony, w ktre by sobie zyczyli. Ze to, iz jestem tu i zajmuje sie ich dziecmi tak dlugo to i tak wyczyn, przy tym , jak mnie traktowali.
Nie wiem, co bedzie dzis, mam nadzieje, ze jest ladna pogoda i wybedziemy. mam takze nadzieje, ze Maura przybedzie dzis.
Jedna z teatralnych akcji brudasicy wczoraj, byla a propos tego. Ja zapytalam, czy oni zadzwonia do nie, czy ja mam jej maila o exit interviev wyslac, a ona, ze "do we have to do it?" "I don't know if I want to do it tomorrow. Maybe monday..." A ja ze niby co, ze to nie jest, jak pojdziemy do kina czy, nie, bo to rozwiazanie umowy o prace i trzeba to spicac, a mowie im dzis, bo jutro jest dzien, od ktorego chce zaczac moje dwa tygodnie muwingowania. I takie tam.
Ja sie ciesze. Normalnie kamien spadl mi z serca.
(siodma rano, oj moi mili, godzine snu poswiecilam)
PRZEPRASZAM ZA BLEDY, ALE NIE CHCE MI SIE TEGO CZYTAC TERAZ, ZMIENIE I POPRAWIE WIECZOREM.
MONKA 8) -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 05-05-2005, 13:30
Ciekawe na ile mi ogladalnosc wzrosnie..? :lol:
Wczoraj po pierwszym pisaniu o rozmowie mialam 13222.
Teraz jest 13266.
Zajze po pracy, czyli okolo polskiej polnocy. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
kasik > 05-05-2005, 13:36
No to juz jestes po. Boze posranych kompletnie masz tych hostow, oby jak najmniej takich wykretow :!: Czyli za dwa tygodnie bedziesz mieszkala z Sue i zajmowala sie bejbuskiem. Sweet
Mam nadzieje, ze wszystko sie uda. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
leneczka > 05-05-2005, 13:57
ty sie nie ciesz ze ci oglagalnosc wzrosnie bo ty tam niezle jazdy masz :?
my to czytamy zeby sie uczyc na twoich bledach.. to mniej bolesne niz na swoich!
ale fajnie ze taka silna jestes.. ja to albo bym im w ryj strzelila albo sie poplakala..
i wogole jak ty wytrzymalas 8 miechow z nimi?
i tez odwazne ze po takich doswiadczeniach chcesz tam [usa] zostac.. ja bym chyba wrocila to mamci i tatusia sie wyplakac 8)
no ale gratuluje odwagi..
i bede dalej sldzila twoja histryjke.. az sama znajde swoaja rodzinke [adamsow :twisted: ]
pzdr 3m sie -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
agulka > 05-05-2005, 14:08
brawo Monia!!!!! Jestesmy z Ciebie dumneno to tylko 14 dni meki z brudasami i fruuuuuuu z dala od nich -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
joelle > 05-05-2005, 16:06
ha,wreszcie im dała? za swoje. teraz się będ? zamartwiać i szukać nowej operki, ale dobrze im tak ;-) i żeby Ci te ostatnie dwa tygodnie szybko minęły
a czy rodzina Sue też jest z Bostonu? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
agulka > 05-05-2005, 17:06
o ile znajda nowa operke :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
joelle > 05-05-2005, 17:30
a jak nie znajd?, to co wtedy?