• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    agulka > 29-04-2005, 9:25

    I dobrze Monia! Nalezy im sie :lol:

    Ale pewnie bede "lekko "zszokowani :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Caroline > 29-04-2005, 12:02

    No ja tez jestem ciekawa jak zareaguje brudasica, kiedy masz zamiar im powiedziec?
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    martamaua > 29-04-2005, 12:13

    Ale sie przyjelo ''brudasica'' heheh nie moge z tego :lol:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 29-04-2005, 13:50

    Musze podeslac do Wawy i potwierdzic "infantylne referencje", a potem zorientowac sie czy Ann juz wszystkie papiery zalatwia. W agencji mamy dwa tygodnie, od kiedy powiedz, do dnia w ktorym at least musisz z nimi byc. Bo ja na nic czekac nie musze, rodzine juz mam.

    Mysle, ze w czasie wakacji bedzie troche dodupnie, bo nie przywyklam do dzielenia samochodu, a mloda ujezdza jak pierdalnieta do co rusz nowych "milosci", ale oz, bedzie mnie zmuszona chocby zawiesc do Meu Amora, z ktorym wczotraj bylismy na kolacji, bo minelo nasz 5 miesiecy. :wink: Czas leci jak szalony.



    A moja przeprowadzka jest za caloksztalt, ale czare goryczy przelala sytuacja, gdy przed wyjazdem nie chcieli mi za wakacje zaplacic. Tzn, nie dali mi kasy za te dwa tygodnie. Wtedy tez powiedzialam im o wszysciusienkich naduzyciach wzgledem mnie i mila nawet nie probowalam byc, bo niby dlaczego. Z gego tez powodu po powrocie, a wrocilam do US juz tydzien temu, atmosfera tu byla "udajemy ze sie nie widzimy", szczegolnie z brudasica.

    Ostetecznie moje 300$ dostalam od nich po powrocie i wtedy tez popedzilam oddac je ... Ann, ktora jeszcze wcale nie bedac moja hostka i nawet oficjalnie mi tego nie proponujac, dala mi trzy stowy i tyle. Powiedziala, ze moje z mala odpracowac... Taka kobitka.



    Ogolnie wszystko musi byc perfect zaplanowane, bo nie mam zamiaru czekac w domu maury, az oni pozalatwiaja papiery, albo jak szanowana moja agencja bedzie sei ociagac w sprawdzaniu moich referencji.



    Dam znac co i jak.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    kasik > 29-04-2005, 14:10

    Monika czy dobrze zrozumialam, ze nie chcieli Ci zaplacic za Twoje dwa tygodnie"platnych wakacji" :?: :?:

    W koncu chyba zaplacili...?

    To juz jest na prawde szczyt bezczelnosci :twisted:

    Juz sie modle o w miare "normalna" rodzine dla siebie.

    Pozdrawiam
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    agulka > 29-04-2005, 14:22

    jejku, nie dosc, ze brudasy, zboczency ( no moze tylko tatus..nie wnikam :lol: )..to jesczze za platny urlop nie chcieli placic??? :twisted: :twisted:



    grrrr brak slow.....co za ludziska!!!!!
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    agulka > 02-05-2005, 17:28

    Monia - dzieki za foty Superowe sa Alez Wy pieknie razem wygladacie..eh...tylko pozazdroscic..



    buziaki!
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 03-05-2005, 23:54

    Opowiadam.



    W zeszly piatek odbylo sie szalenstwo roku. A mianowicie moje referencje zostaly z domu pani referujacej, dostarczone do mojego domu, nastepnie przefaksowane do Warszawy, dokad zadzwonilam ponaglajac kobite o natychmiastowe sprawdzenie tychze referencji i przeslanie do Bostonu. Godzine pozniej dryndnelam do Bostonu, bo bylam 11 rano u mnie, wiec wiedzialam, ze polskie biuro juz zamkniete na cztery spusty, so w bostonskim sie dowiedzialam, ze poszukaja. I po pietnastu minutach moje referencje zostaly znalezione, a do mnie z ta nowina dryndnela Tessa, nasza Regional Menager.



    Takze w ciagu dwoch godzin, papier spod reki kobity, ktora mi te referencje wypisala, trafil do biura w Bostonie.



    Rowniez w piatek rozmawialam z Ann, moje przyszla host mum, o tym, jak sie sprawy maja i kiedy by jej pasowalo, zebym przyszla. No i wyszlo na to, ze jutro musze moich powalonych hsotow, ktorzy zaczeli mnie traktowac, jakby nic sie nie stalo, poinfrmowac, ze sie zmywam. Bedzie jazda oj, bedzie.

    Moje przyszle dziecko jest po pierwsze jedno, po drugie zas ma trzy miesiace, wiec se lezy i spi. Generalnie sie nie drze, sprawdzam wizytujac host dom, a takze podczas babysittingow z nia.



    I ogolnie cieszy mnie ta zmiana, bo wiem, ze pracujac (no tak, tego nie powiedzialam), trzy dni w tygodniu nader sie nie narobie i moge isc wreszcie na jakiekolwiek zajecia i luz. Do rozpaczy doprowadza mnie tylko fakt, ze bede dzielic samochod z Sue. No nie ma sie co oszukiwac, bez auta jestem zablokowana w domu, nie mam mozliwosi nawet do malla pojechac. A nienawidze byc od kogos w ten sposob zalezna. Z Sue mam fajny kontakt, ale generalnie wieczorami nie wychodzimy kazdego dnia razem, ba, duzo jak raz w ciagu tygodnia wypadamy gdzies tylko we dwie. Problem w tym, ze ona potrzebuje co rusz nowych atrakcji, czytaj dick'ow, so musi do nich podrozowac, czasem nawet do Nowego Jorku, co wlasnie mnie do szalu doprowadza, bo to ani moj styl zachowania, ani cos co mi sie podoba, a nawet nie akceptuje tego typu podbojow. Obawiam sie wiec, ze bedziemy mialy jazdy co do samochodu. Z jednej strony trzy dni w tygodniu pracy oznaczaja, ze dwa beda wolne, bede wiec mogla z nia pojechac nad ocean, albo gdzies na "zwiedzanko", ale w weekendy wolalabym byc niezalezna, co w tym momencie nie bedzie mozliwe. Pocieszam sie wiec tym, ze Mloda wyjezdza 13 wrzesnia, a wtedy zostane sama w domu, gdzie cale trzecie pietro jest do mojej dyspozycji, Subaru plus telefon, oczywiscie.



    Przeczytalam to wszystko jeszcze raz i widze chos totalny, ale oczywiscie nie mam czasu na fiksowanie tego.



    W ogole nie mam pojecia, jak cepom powiedziec, ze spadam. W ogole nie potrafie sobie wyobrazic, co sie tu bedzie dzialo during tych dwoch tygodni, od czasu kiedy im powiem, do czasu kiedy sie zwine. A w nowej rodzinie na poczatek czekaja mnie tydzien wakacji.



    Na koniec wklejam link do fotki mojej nowej dziecinki. Wtedy miala dwa tygodnie, teraz ma dwa miesiace.

    http://www.fotolog.net/opereczki/?photo_id=8029155
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    ewelinka > 04-05-2005, 10:07

    no widze ze bede pierwsza komentowac zdiecia a wiec twoja przyszla podopieczna jest slodziutka

    a co do hostow to masakra bedziesz miala taka dzungle w chacie ze masakra no ale te 2 tygodnie jakos zleca

    co do samochodu to zeczywiscie troche glupio no ale trzymajmy kciuka ze bedzie dobrze
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    agulka > 04-05-2005, 12:19

    Malusia jest slodziutka

    Co do atmosfery w domu przez najblizsze 2 tygodnie, to nie zazdroszcze...ale olac ich!

    Autko..coz..troche niefajnie, ale jakos sie dogadacie A jak Sue wyjedzie, to Ty nadal bedziesz operka tylko dla tego malenstwa, czy przejmiesz tez obowiazki Sue??



    A ja wlasnie przebieram w rodzinkach..i poki co Waszyngton na 1 miejscu,a Colorado na 2



    Pozdrawiam
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia