-
-
Re: Kryzysy
Piotrek1990 > 11-10-2012, 20:46
Teraz to i mnie kryzys dopadł. Co prawda jeszcze nie udało mi się wyjechać ale zaraz wyjaśnię na czym stoję. Operkowaniem zainteresowałem się dość dawno ale tak właściwie ograniczało się to do szukania informacji w tym temacie. Od 3 tygodni jestem bezrobotny więc pomyślałem że w międzyczasie, szukając "normalnej pracy" założę konto na APWorld i coś poszukam, bez większego entuzjazmu po tym jak przeczytałem że męska "niańka" ma dużo większe trudności ze znalezieniem HF ze względów oczywistych, przez co wyjazd zazwyczaj jest realizowany po 3-12miesiącach szukania/oczekiwania a w dodatku ja nie mam prawa jazdy. 07.10 założyłem konto na APW i przeszperałem wszystkie oferty w UK i Irlandii - 0 odzewu. 09.10 znowu zalogowałem się na APW i pomyślałem że nie zaszkodzi sprawdzić też oferty z innych anglojęzycznych krajów, bądź tych w których język ten jest dość popularny. Tym razem nie ograniczałem się do swoich preferencji (wcześniej szukałem rodzinek głównie z chłopcami, bo myślałem że tak będzie łatwiej i będę miał większą szansę niż w rodzinkach z dziewczynkami z oczywistych powodów związanych z uprzedzeniami). Po pewnym czasie znudzony i całkiem zrezygnowany, w akcie desperacji wszedłem na profil pewnej single mum z 5 letnią córeczką z Finlandii. Czytam, czytam i szybko stwierdzam że zarówno warunki, upodobania i styl życia rodzinki bardzo, ale to BARDZO mi odpowiadają. Cóż rodzinka wydaje się być jak dla mnie idealna, więc nie zaszkodzi złożyć aplikacji - pomyślałem. Po 30 minutach przychodzi pozytywna odpowiedź. Gapiąc się z niedowierzaniem w ekran rzuciłem "What the heck? No way!" pod nosem. Wtedy dopadła mnie ta myśl - "To się nie uda, zbyt dobrze to wygląda, na pewno się nie uda". Po krótkiej, bardzo sympatycznej wymianie zdań, HM zapytała czy miał bym możliwość spotkania się z jej ex-mężem (tatą małej smerfetki) który aktualnie jest gdzieś w Polsce w celach służbowych. Oczywiście się zgodziłem, podałem numer telefonu, swoją aktualną lokalizację z dopiskiem że może zadzwonić do mnie kiedy tylko chce, jestem osiągalny 24/7 i z przyjemnością się z nim spotkam gdziekolwiek on jest, bo to oczywiście pozwoli nam ustalić pewne rzeczy i wszystko ułatwić. W międzyczasie przeszperałem internet w celu zweryfikowania wiarygodności oferty po czym musiałem stwierdzić że to co znalazłem, nie mogło być spreparowane i wszystko jest ok. Od tamtej pory zero odzewu. Ani telefonu od tatuśka, ani maila od mamy. Wiem że to tylko 2 dni ale... no właśnie, zawsze jest jakieś ale. Teraz sam nie wiem czy mam o sobie przypomnieć (nie chcę być natarczywy) czy czekać na jakąś odpowiedź. Obawiam się że do tej pory mogli zrezygnować albo znaleźli jakąś dziewczynę, i choć staram się o tym nie myśleć to w tej chwili mam dziwne wrażenie je już "po ptokach"Jakieś rady? -
Re: Kryzysy
Megi11 > 11-10-2012, 20:54
Poczekaj jeszcze pare dni , jak sie nie odezwa to napisz do nich. Niestety czesto sie tak dzieje, zamiast napisac ze juz nie sa zainteresowani urywaja kontakt.. -
Re: Kryzysy
Piotrek1990 > 11-10-2012, 21:08
Problem w tym że nie specjalnie pasuje mi trwanie w niepewności, zastanawiam się czy nie powinienem jej napisać o swoich obawach. To właśnie za szczerość i mówienie głośno o tym co myślę mnie polubiła. Jednak z drugiej strony nie chcę naciskać, możliwe że skontaktowała się z ex-mężem i to jemu nie podpasowała płeć przyszłej niańki ;/ -
Re: Kryzysy
margerich > 11-10-2012, 22:03
Wiesz co, nie przejmuj się. Do mnie przed samym odlotem nie odpisywali przez długi czas na maila, a jak się okazało, host myślał że hostka odpisała, hostka że host. Parę razy zdarzyło się że nie odzywali się, już panikowałam, a byly to błahe powody. Jak się przypomniałam, od razu odpisali. Najlepiej się przypomnij, nie wiem, poczekaj jeszcze trochę, może z 3 dni, a jak nic nie odpiszą, to sam napisz że nie masz odpowiedzi i czy wszystko u nich ok.
Ale tak serio, dwa dni to jeszcze nie jest długi czas, cierpliwości. Sama odpisywałam czasem na maile po kilku dniach. Oni mają inny tryb życia, a jeśli szukają au pair, to znaczy że serio nie ma ich w domu. Host pewnie zapomniał o Tobie w wirze zajęć, a hostka pewnie dawno odczytała, ale nie miała kiedy odpisać. -
Re: Kryzysy
margerich > 11-10-2012, 22:11
[quote name="Megi11"]Hej, no z tymi kryzysami to trzeba sie ciagle zmagac, najgorsze ze jak jestes sama w obcym kraju bez nikogo to liczysz tylko na siebie ze wszystkimi problemami io kryzysami musisz sobie radzic sama. Ja jestem od 3 miesiecy w Dusseldorfie, dzieciaki 9 i 10 lat , maja swoje humory a czesem to jak mala odstawia cyrki o byle co to serio ma sie dosyc.. do tego dochadzi jeszcze tesknota za domem(jeszcze 3 miesiace i na swieta wracam) no i perspektywa tego ze musisz tu rok siedziec niby na wlasne zyczenie ale wiadomo ze tak jak sie myslalo i wyobrazalo nie jest.Codziennie stresy ,znoszenie humorow dzieciakow, jeszcze u mnie dochodzi ze nie wiem co dalej po tym mam robic.. skonczylam liceum , zdalam mature i wyjechalam do Niemiec z marzeniami dalszej nauki tutaj, teraz nie jestem tego az taka pewna i chcialabym jeszcze pojechac na rok jako au pair do Angli bo cos mnie tak ciagnie,zobaczyc jak gdzie indziej jest ale pozniej z drugiej strony 2 lata minal i bez zadnej szkoly czy studiow tak kiepsko.Jedyni mi mowia cos innego , jeszcze innego rodzice, hostka namawia zeby tutaj masakra ..[/quote]
Kurde, niestety doskonale Cię rozumiem. Na miejscu okazuje się niestety, że bycie au pair to często stres, może z każdym miesiącem mniejszy, ale jednak. Obcy ludzie, obcy kraj, inne zwyczaje, nic nie wiesz, o wszystko pytasz, nie zawsze rozumiesz.
No i co najgorsza to właśnie to, co napisałaś. Jesteśmy tu sami i czasem brakuje mi wsparcia, takiego oddechu, kied mogłąbym w realu pogadać z przyjaciółmi, zrobić coś innego. Nie mam dnia żebym mogła zostać sama, odpocząć od host family i pracy. Mieszkam miejscu pracy, nie mogę się odciąć. Nawet w weekendy.
Perspektywa roku też jest czasem przerażająco długa. Bo niby to był mój wybór, chciałam tego, ale teraz myślę, że lepiej jest na początek spróbować tylko w wakacje, żeby mieć lepszy obraz sprawy czym bycia au pair jest tak dokładnie.
Najgorsze jest też to, że normalni ludzie wracają po szkole czy pracy do domu, a my tego wlasnego kąta, domu, nie mamy. Zawsze ktoś moze do nas przyjść do pokoju, zawsze zawołać, prosić o pomoc etc. Nie możemy łazić tak jak w domu, w piżamie (choć zalezy gdzie), kłaść się zaspani na stole i powoli rozbudzać. U mnie punkt szosta trzydzieści, już muszę wstać, zaspana szybko muszę się przebrac żeby na dole byc juz gotowa. Nie schodze kiedy mi się chce do kuchni, bo nie czuje się tu jak w domu, nie zachowuje się do konca swobodnie, musze się pilnować i tak na dobrą sprawę jako au pair nie mamy nikogo, kto by nam pomógl w razie czego.
I co z przyszłością? Chciałabym zostać w Londynie, ale nie wiem jeszcze jak się za to zabrać. Wiem że ciężko jest samemu się utrzymać, że jedzenie jest drogie, a zarobki.... po moich studiach, tutaj mogę być co najwyżej kelnerką, a mam inne aspiracje w życiu. Z drugiej strony wrócić, rzecznie kończyć magisterkę i zostać w Polsce bez pracy....
Zresztą... jeśli zazna się innego życia, kultury, wielkiej stolicy, niezbyt chetnie wraca się do Polski. Pierwszy raz w życiu nie mam planów i nie wiem co będzie dalej. -
Re: Kryzysy
harc > 11-10-2012, 22:25
szukałam rodzinki kila miesięcy, niektóre odpisywały mi po kilku dniach albo kilkunastu, bo są zapracowni, zmęczeni lub wyjechali. Poczekaj troche! 2 dni to nic!
A potem napisz czy oferta jest ciągle aktualna bo nie dostałeś odpowiedzi.
A facetów dużo szukają w UK.
http://www.greataupairs.co.uk/FamilyLis ... tober+2012
ja tam znalazłam swoją rodzinkę, a nawet dwie
powodzenia -
Re: Kryzysy
Megi11 > 11-10-2012, 22:37
Margerich, dokladnie jakbym slyszalam sama siebie, ja tutaj czuje sie w miare swobodnie nie jest az tak zle , ale to fakt spie w miejscu pracy w kazdej chwili dzieciaki przychodza i marudza a chcialo by sie czasem chwile spokoju miec.Przyszlosc tez stoi pod wielkim znakiem zapytania bo nie mam zielonego pojecia do dalej zrobie, jak to jest w UK zeby sie uczyc tam czy cos jaki trzeba miec angielski w sensie chodzi mi o certyfikat ? -
Re: Kryzysy
margerich > 11-10-2012, 22:59
W UK czy chcesz pracować czy studiować wymagany i uwzględniany jest w lwiej części tylko IELTS. -
Re: Kryzysy
Megi11 > 12-10-2012, 15:53
Dzięki za info! -
Re: Kryzysy
ewa.m > 31-10-2012, 17:26
Ja mam kryzysy od poczatku mojego przyjazdu do Szwajcarii.
Myslalam, ze to tylko poczatki, ze sie przyzwyczaje, jestem tu juz 2 miesiace i nie wyobrazam sobie zostac na rok.
Wyjezdzalam za granice nie raz, bylam rok na Erasmusie i wogole nie tesknilam za polska za rodzina a tu wszystko mnie przytlacza.
Nie trafilam tez na super rodzine, wiec dodatkowy minus.
Szwajcaria jest przepiekna, ale czesto widze minusy bycia au pair. Mieszkac i pracowac w tym samym miejscu nie dziala na mnie pozytywnie.
Zastanawiam sie nad zmiana pracy, ale boje sie powiediec o tym hostce.. nie podpisalam z nia jeszcze kontraktu, ale wiem, ze sie wscieknie jak powiem, ze chce zakonczyc z nia wspolprace.
Poki co chce wytrzymac do swiat, bo juz kupilam bilet i potem zobacze.