-
-
Re: Proba czasu...?
martamaua > 10-03-2006, 21:48
Hehehe.
Emi to jest ta wlasnie niezrozumiala dla Europejczykow tradycja...
Wiesz moze i ok, niech sie domagaja swoich praw kobiety, ale cala reszta McDonaldsow won... -
Re: Proba czasu...?
Pigwa > 10-03-2006, 23:31
Dobre Yoanna
A może dziewczyny zrozumiały ze ja mam chłopaka japończyka :wink:
No to zeby was wyprowadzić z błędu powtarzam: Mój chłopak jest POLAKIEM :!: :!: :!:
I mam problem natury polskiej w niczym niezwionzany z japoni? :lol: -
Re: Proba czasu...?
Slonethko > 20-07-2006, 11:00
No to od?wieżę trochę w?tek..
jak wasze zwi?zki wytrzymuj? tę próbę czasu?
wierzycie nadal że się uda?
ja wła?nie za 2 tyg wylatuję na 10 miesięcy i już jestem przerażona, bo mój mężczyzna zostaje na miejscu..
jak sobie radzicie z tęsknot?? -
Re: Proba czasu...?
agulka > 20-07-2006, 15:55
prawdziwa milosc przetrwa.. ale z tego co widze po kolezankach wiekszosc okazuje sie tylko zauroczeniem i zwiazki sie rozpadaja. ciezko byc na odleglosc, szczegolnie jak sie jest mlodym, w obcym kraju.
ja rozstalam sie z moim facetem, choc caly czas mamy kontakt.. ale to juz nigdy nie jest to samo.
takie moje zdanie. -
Re: Proba czasu...?
ja > 08-01-2007, 14:13
jaki? czas temu powiedziałam mojemu chłopakowi, że chciałabym wyjechać na rok, skończyło się kłótni?. Nie wiem co robić.. On nie rozumie, że marzyłam o tym..My?li, że mi na nim nie zależy skoro chce wyjechać.. Wydaje mi się, że jeżeli to prawdziwa miło?ć to nic się nie zmieni między nami. Co by?cie zrobiły? -
Re: Proba czasu...?
Slonethko > 08-01-2007, 15:16
hmmm...
no mój mężczyzna zachwycony nie był jak mu powiedziałam...
ale zaufał mi i dał woln? rękę...
minęło dopiero 5 miesięcy (wła?nie wróciłam na mc do kraju) i widzę, że nic się między nami nie zmieniło, a wręcz przeciwnie...bardzo za sob? tęsknili?my i
dało nam to obojgu do my?lenia jak bardzo chcemy być razem...
wiesz, moja znajoma poznała chłopaka w czasie studiów za granic?...4lata czekali żeby być razem...a dzi? s? szczę?liw? rodzin?
ja wierzę, że można -
Re: Proba czasu...?
Gość > 08-01-2007, 16:22
A ja mam za soba zbyt duzo nieciekawych przezyc, zebym mogla wierzyc w powodzenie takich przedsiewziec.
Jestem z moim facetem szczesliwa, ale jesli wymyslilby, ze gdzies sobie jedzie, to niestety, ale poslalabym go samego i juz by mnie nie bylo, jakby wrocil - jeden juz mi wybyl do Australii i czekalam jak glupia 7 miesiecy wierzac, ze on tez tam... Bla, bla, bla.
Rozumiem doskonale Twojego faceta.
Ale sama musisz zastanowic sie, co jest dla Ciebie najwazniejsze. Moze na przyklad doszlibyscie razem do wniosku, ze chcecie sprobowac byc au pair couple? Ja tak mialam z poprzednim - i chociaz nie doszlo to do skutku, zabawa w planowanie byla przednia
Powodzenia. -
Re: Proba czasu...?
edyta_s > 12-01-2007, 17:11
Ja podobnie jak Emi nie wierze w powodzenie zwiazku na odleglosc. Szkoda czasu na bol i tesknote, a jak sie jest mlodym, to jednak uczucia nie sa wyjatkowo trwale niestety. Nie wiem, co bym zrobila, gdyby mnie miala czekac rozlaka z chlopakiem, pewnie staralabym sie pojsc na kompromis - wyjechac gdzies razem albo poczekac troche, jesli nie moze akurat teraz (chociaz z drugiej strony - nigdy nie wiadomo, czy czekanie to nie bylaby przykrywka, a ja wtedy zrezygnowalabym z marzen... :roll: ). Zreszta najwazniejsze chyba, zebys przeanalizowala, jak bylo miedzy wami w trudnych chwilach - czy was to do siebie zblizalo, czy wrecz przeciwnie. Sama musisz ocenic sile swojego zwiazku
(Widze, ze temat troche przestarzalyAle przyjmijcie to bardziej ogolnie ) -
Re: Proba czasu...?
risette1 > 16-01-2007, 14:29
Z koleji moja sytuacja zasadniczo rozni sie od wczesniej opisywanych a jednak temat jest nadal aktualny...
Mojego Brzydala poznalam ponad rok temu wlasciwie tuz przed moimi drzwiami...Przypadek chcial ze przyjechal do Polski ze swoim przyjacielem, ktorego poznalam wczesniej. Po dwoch tygodniach, stojac z walizka w reku powiedzial, ze wroci tu za dwa tygodnie. Wtedy oswiadczylam mu, ze to nie ma sensu, ze bedzie za bardzo bolalo. Niewytrzymalam, po kilku smsach, zapytalam czy wroci...
I tak wracal juz co miesiac...Tesknilam okropinie, ale kazde nasze spotkanie bylo jak maly przedsionek nieba...
i kiedykolwiek myslelismy o przyszlosci...Powtarzalismy tylko jedno zdanie: We will see...
Nie dostalam sie na wymarzona medycyne, i postanowilam wyjechac jako AuPair jak najblizej Niko. Teraz widzimy sie w kazdy weeken czasem w tygodniu, jestem z nim naprawde szczesliwa...
Ale co bedzie gdy za dwa miesiace wroce do kraju, aby spelnic swoje marzenia...6-letnie studia... WE WILL SEE -
Re: Proba czasu...?
Gość > 16-01-2007, 18:03
Troszke co innego zaczynac od bycia na odleglosc, troszke inaczej wyjechac, jak juz sie z kims troszke jest.
W to pierwsze jeszcze sklonna bylabym uwierzyc, bo mam tu chodzace zywe przyklady (lacznie z para turecko-polska mieszkajaca w Szwecji), ale tego drugiego... nie wyobrazam sobie. Powody opisywane wczesniej.