-
-
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
Kajtka > 21-10-2009, 0:41
Nom teraz bynajmniej wiem na czym stojedziekuje -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
89dzoana89 > 21-10-2009, 13:54
Ufff nina chyba udalo nam sie przetlumaczyc mlodzikom o co common :mrgreen: :mrgreen:
Nie nalezalo to do najlatwiejszych zadan ale sila tkwi w grupie 8)
A co do pan w agencjach to one sa mile do momentu wplacenia kasy i zlozenia aplikacji a potem to trzeba sie nagimnastykowac zeby cokolwiek sie dowiedziec;/ Jak ja se przypominam jakie u mnie cyrki sie dzialy...az normalnie sie ciesze ze juz sie nie wkurzam na nikogo :mrgreen: -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
nina15 > 21-10-2009, 23:22
hehe ...mamy jakis sukces;D trzeba to opic bo fakt było cięzko... panie z p. sa dobre do momentu wpacenia kasy. pamietam Twoja sytuacje i jak mi radzilas zmienic agencje tak tez prosze pania z p. i do tej pory doprosic sie nie moge.nic trzeba sie do nie przejsc chyba...to wszystko tak pieknie wyglada ale jednak potem trzeba walczyc o swoja bo Cię oleją. a Ty dzoana walczysz jednak o stany? -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
89dzoana89 > 22-10-2009, 0:25
No moja histori to zawila jest;P Watku juz nie odswiezam bo nic w kierunku USA nie robie....powiem ci ze mam troszke ograniczone pole dziala teraz bo kilka spraw 3ma mnie w Polsce i jedyny okres jaki moglabym spedzic w USA to 3 miesiace wakacji;( Mysle troszke nad Camp America ale nie wiem nic napewno...To jak Nina kiedy opijamy nasz maly sukces? -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
nina15 > 22-10-2009, 11:03
opijać sukcesy to ja mogę w każdej chwili :mrgreen: -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
89dzoana89 > 22-10-2009, 13:33
Haha dokladnie :mrgreen: -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
Ewelina88 > 22-10-2009, 14:44
Jakieś alkoholowe tematy tu Nam się rozwijają he heOj żartuję Opijajcie, opijajcie, w sumie My z Kajtką też powinnyśmy opić, że Was mamy i jak coś to pomożecie! :*
Ale wiecie co, tak zmieniajac temat, to...mimo to iż tak bardzo chcę wyjechać, to nie wiem czemu, ale nie widzę siebie w Stanach, mam dziwne przeczucia, że tam nie pojadę. Że nie zdam tego egzaminu, że coś Mnie tu w PL zatrzymaWczoraj w nocy ryczałam z tego powodu. Moze trochę przewrażliwiona jestem, ale cóż... Wszystko zależy od moich studiów...a raczej ich zakończenia. Wydaje mi się też, ze nie znajdę rodziny itp. Wiem, ze już powoli zaczynam panikować, ale moje przeczucie jeszcze nigdy Mnie nie zawiodło (w tej sprawie niestety) A włąśnie mam takie przeczucie, że się nie ułoży... Jeszcze wczoraj sobie stawiałam karty (wiem, ze to głupie) TAK czy NIE i wyszło mi, że NIE!!! Ale kiedyś w wakacje jak stawiałam karty tak dłuzej, z różnym zanczeniem kart, to wyszło, ze czeka Mnie wyjazd. Wiem, ze raczej nie powinnam zwracać uwagi na takie głupoty, ale Ja już wariuję!!! Tak chciałabym już wiedzieć co i jak!!! -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
Kajtka > 22-10-2009, 14:50
Ewelina, tez mam takie przeczucia ale mimo wszystko bede sie starala aby to doszlo to skutku... fakt troche za duzo czasu zostalo ale badzmy dobrej mysli !! -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
Ewelina88 > 22-10-2009, 14:56
No właśnie ja robię wszystko, zeby to doszło do skutku!Już od października ucze się tej handlówki, żeby to zdać w pierwszym terminie (kurde wcześniej to było dla Mnie nie do pomyślenia, żeby w październiku się uczyć, kiedyś o tej porze to były imprezy, znajomi itp, a teraz? Na imprezy wychodzę coraż żadziej, ale to dobrze. Znajomi Mnie nie poznają he he) Ale, zeby spełnić marzenia muszę zrobić wszystko co tylko jest możliwe. Powtarzam sobie też angielski, tylko, ze na ang, nie mam aż tyle czasu, ale damy radę.
Kajtka musi się Nam udać. Po prostu musi! :mrgreen: Rodzice już przyjęli do wiadomości fakt, że chcę wyjechać. Mama co prawda jeszcze mówi, abym się zastanowiła, ale ja już 4 lata się zastanawiam. Pozostaje tylko wybór agencji. -
Re: Ile czekalyscie za RODZINA/MATCHINGIEM?
89dzoana89 > 22-10-2009, 23:45
No dziewczyny ja np nie mialam na poczatku zadnego przeczucia...kiedy postanowilam ze wyjade to wierzylam w 100% ze sie to spelni, ze bede w USA u super rodzinki, z milymi dzieciakami, bede miala samochd i poznam wiele osob, pozwiedzam, podszkole jezyk...niestety...;(
Z kazdym dniem i tygodniem kiedy juz mialam dostepna aplikacje moj zapal slabl az w koncu sie poddalam...;(
Z jednej strony pieniadze z drugiej dlugie i bezowocne czekanie...na teraz wiem ze moge wyjechac conajwyzej na okres wakacji a jesli na rok to po skonczeniu 25lat...mozna powiedziec ze utknelam w Polsce terazChoc z perspektywy czasu widze teraz ze po powrocie z Anglii widze moj kraj inaczej, bardziej przychylnie mimo naszej polityki, opleki zdrowotnej itp...wiem ze nie jest mi trudno mieszkac w obcym kraju i nie tesknie za rodzina za bardzo ale nienawidze bycia kontrolowana i obserwowana a tak sie czulam jako au pair mieszkajac z obcymi ludzmi...teraz wiem ze jak dobrze by nie bylo i jak super nie ukladaloby mi sie z host rodzinka to nigdy nie poczulabym sie u nich jak w domu, ze zawsze beda patrzec na rece...