-
-
Re: Lionka /2006 rok w USA
Gość > 02-03-2006, 16:56
dziewczyny, na 100% sobie do slownika zajrzyjcie
ja wlasnie to zrobilam, bo az mi sie wierzyc nie chcialo - mass to msza, mess to burdel (znaczy sie balagan chcialam powiedziec) :!: -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Emm > 02-03-2006, 21:53
z warszawy-lot o 6.30 rano, o 4.30 musze byc na lotnisku i jade tam prawie prosto z imprezy, wpadam tylko szybko na chate, biore prysznic, a potem z cala ekipa imprezowiczow( ktorzy w tym czasie czekaja u mnie na chacie) jedziemy na lotnisko-masakra, jesli sie wszystkie kumpele porycza, bo jedna to jeszcze zniose, ale wszystkie??? -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Yoanna > 02-03-2006, 22:19
hehe pewnie ze mass :wink: smialam sie kiedys wlasnie z tego ze latwo pomylic z mess... bo wymowa chyba taka sama? -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Gość > 03-03-2006, 1:19
nie, nie Yoanna, nie taka sama, aczkolwiek BARDZO podobna -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Lionka > 03-03-2006, 20:31
O dzieki, to juz sobie zapamietam te mass i mess :oops: hihihi.
Emi troche sie pospieszylas z osadem, ja wcale nie jestem rozpieszczona jedzynaczka ani z "wyzszych sfer" jakoby. Mam czworo rodzenstwa (pozdrawiam bardzo serdecznie, buziolkii moi rodzice nigdy nie byli bogaci, wiec do wyzszych sfer nie aspiruje. Zreszta w domu rodzinnym pokoj mam wspolny z siostra, a nie jakies salony czy apartamenty... Jesli to Cie nie przekona to: dzisiaj po raz pierwszy odwiedzily mnie dwie kolezanki, u hostow w domu - widzialy moj pokoj. Byly zaszokowane bo myslaly wczesniej ze przesadzam w opisie i sie skarze nie wiadomo na co. Zdziwily sie ze moi hosci dostali wogole zgode na udzial w programie i ze zostali zakwalifikowani. Bo moj pokoj po pierwsze to zero prywatnosci, wielka dziura w scianie, (nie mam jej nawet jak zakleic, na razie przynajmniej nic nie wymyslilam), sciany z desek prze ktore slychac kazde slowo a po drugie pokoik jest maly tylko luzko inside i szafa, bo wiecej nic nie wejdzie a po trzecie jest tam zimno jak diabli! W swoim wlasnym pokoju siedze tylko w 2 swetrach i przykryta kocem. Magda i Ema zwialy po 10 minutach. tylko tyle wytrzymaly w tej klitce, byly przerazone moim pokojem. No to sie uprzejmie zdziwilam, juz chcecie isc, dlaczego... hehehe
Wczoraj odbylo sie orientation meeting z J. (bez nazwiskSiedziala dwie godziny, dzieci wyly bo byly przemeczone, rodzice ich nie zdazyli wyslac do lozek przez jej przybyciem, jednym slowem masakra. dobrym rezultatem jej wizyty jest natomiast to ze moge dzwonic za friko ale tylko po okolicy, do tej pory zawsze musialam uzywac karty. No to przynajmnie tyle. Ale jak zaczela o uzywaniu autka ze to przywilej itp, nie kazda rodzina jest taka fajna, to zaszczyt dla mnie bleble i takie tam to mialam ochote ja kopnac pod stolem, milcz kobieto! Teraz pewnie mysla ze sa dla mnie za dobrzy z tym carem :roll: .
No i dowiedzialam sie wielu ciekawych rzeczy jak np. to ze jedziemy na Barbados na 4 miechy!!!! 8O W szoku bylam myslalam ze na 1,5 miesiaca czy co... Tam mozna jechac na wakacje ale na tyle czasu??? No nie wiem czy to dobrze... Zobaczymy jak bedzie, na razie czekam jak sie wszystko ulozy z rodzinka no i z tym wyjazdem. W sumie ja chcialam stany zwiedzac a nie Barbados (co tam mozna robic przez 4 miechy???? tylko plaza i plaza... choc niektorym moze sie podobac opalanko w trakcie pracy i po pracy i tak w kolko). Host mnie zaskoczyl stwierdzeniem ze moge zostac wolontariuszka w szkole windsurfingu. Taaaa moze poczekam z tym az sie naucze plywacSpojrzalam jak na wariata :roll:
A dzisiaj pierwszy raz bylam na zakupach w usa i kupialam sobie pierwszy ciuch!!!!! choc nawet nie wiem po co mi ten t-shirt... Qrna musze sie trzymac z dala od takich miejsc rozpusty bo finansowo nie wyrobie. Albo poszukam sobie jakiejs dodatkowej pracy czy co.
A i zapomnialam napisac ze Maddie zgubila swoj "zebowy" banknot 5 dolarowy i zamiast wielkiej radosci byla wielka frustracja :roll: Wrzeszczala na mnie ze mam jej szybko znalezc bo ona chce i juz. Ja na to Twoj banknot, Twoj problem. Co to ja zgubilam czy co??? Rozwalila mnie na obie lopatki. Oczywiscie kasy nie znalazlysmy... -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Gość > 03-03-2006, 20:39
Napisalam, zeby mnie nikt nie zrozumial zle. A i tak nie pomoglo.
Laptopa mialas, mnie to wystarczy - ja sobie o komputerze moglam tylko pomarzyc, wiec...
Jasne ze nie mowie, ze marudzisz bezpodstawnie, bo moze faktycznie ten pokoj troche nie halo, ale moim zdaniem na wlasnie gorszych warunkach dopiero sie czlowiek uczy zycia.
Zreszta, po jakims czasie mozna sobie zupelnie ladnie taki pokoik urzadzic - dziure zalep jakims plakatem np, wiem ze to niewiele pomoze bo i tak slychac jest przez taka dziure w scianie, ale przynajmniej widac nie bedzie.
Czy ja powiedzialam, ze jestes rozpieszczona jedynaczka, förresten? -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Lionka > 04-03-2006, 19:39
Ale ja nie mialam laptopa w Polsce, to tylko hostka ma i mi pozyczala ale juz nie pozycza, bo podobno go Internet psuje czy cos... Jednym slowem chyba za czesto z niego korzystalamHosci dali mi do korzystania stary stacjonarny, zacina sie co chwile i internet dzialal tam tylko przez jeden wieczor, od tej pory siadl na dobre. Koszmar
A wczoraj bylysmy z dziewczynami w klubie w Bostonie , tzn probowalysmy byc ale nie wyszlo... Sieroty jedne jestesmy bo myslalysmy ze wjazd jest gratis a tu surprise!!! 15 czy 20 dolcow No i klops, nie mialysmy nawet tyle kasy zeby wszystkie wejsc. No i tak mialysmy wycieczke do Bostonu i z powrotem :lol: -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Lionka > 04-03-2006, 19:58
Aha Emm!
Szczesliwej podrozy, i niezbyt meczacej!!! (ja bylam skonana jak lecialam z Wawy do NY). A tak nawiasem mowiac to wydaje mi sie ze troche przesadzaja na lotnisku, trzeba byc tam te 2 godziny przed odlotem, to za duzo, przynajmniej ja wynudzilam sie smiertelnie... -
Re: Lionka /2006 rok w USA
marthaaa > 05-03-2006, 18:44
Jak to się wynudziła? na lotnisku Zołzo?!!! Przecież ja tam byłam!! I nie tylko!! Powiem Ta?kowi, Piotrkowi i Twoim braciom, że tak napisała?!! Poza tym to tęsknimy tu wszyscy i wracaj do cholery, bo to przestało być zabawne...)) -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Emm > 05-03-2006, 19:27
o boze, znam magde i eme-Madga jest z innej agencji. no wlasnie slyszalam, ze mialas isc z dziewczynami do klubu, to w koncu czesc weszla, czesc nie?
przygotuj sie, wszystkie kluby maja po 15, te najlepsze po 20.