-
-
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Markosz > 09-06-2005, 21:28
dokładnie Ewelinka, zgadzam sie z Toba, bo co ze sprzetu i niewiadomo jakich udogodnien jak atmosfera w domu niezbyt, wiec chyba piorytetem musi byc lepsze poznanie hostów, choc po Moniki historii to roznie bywa, ale to juz normalne zycie wiec nie trzeba sie dziwic. -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
MONIKA > 09-06-2005, 21:29
A co Ci po atmosferze, jak ani Tv nie obejzysz, ani w necie nie posiadzisz, ani nigdzie nie pojedziesz, bo nie masz auta, a ze nie masz prywatnosci to nawet nie mozesz sie od hf odizolowac.
Ja nie jade tu byc czlonkiem rodziny. Nie potrzebuje "zastepczej mamy". A o atmosferze w domu i docenianiu pisalam, ale tego nie wynegocjujesz. Zeszta, post ma temat, "co negocjowac?", jak kolezanka sobie wynegocjujesz atmosfere?
Wyjedz, zobaczysz i wtedy zmienisz zdanie. Dlatego (wraz z Emi) postulowalysmy o wypowiedzi osob z jakims doswiadczeniem.
Bo jak dla mnie przed wyjazdem najwazniejsze bylo, zeby hosci traktowali mnie, jka czlonka rodziny. Co za bzdura, nie wiem skad ja to wytrzaskalam. Odmienilo mi zycie operkie praktyczne.
PS. I nie jest to post, ktory zapoczatkuje klotnie. Ja sie nie dam wmieszac w niekonstruktywne bredzenie -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
ewelinka > 09-06-2005, 21:42
a przepraszam czy ktos tu cokolwiek nadmienial o klucieniu sie ?? hym napewno nie ja!
i wiem ze macie racje co do tych rzeczy urzytku codziennego ale kazdy mzoe miec inne zdanie i tyle -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
kasik > 09-06-2005, 21:42
Zgadzam sie w 100% z Monika! Wprawdzie doswiadczona operka nie jestem, ale planuje wyjazd od roku i cos juz na ten temat wiem, glownie od osob, ktore wlasnie maja doswiadczenia. Atmosfery nie wynegocjujesz. Dla mnie bardzo wazne sa wlasnie takie rzeczy jak wlasna lazienka, czy "odseparowany" pokoj, a samochod to podstawa, dlatego nie zgodzilabym sie na sytuacje, gdzie nie bede miala swojego. Nie wiem jaka bedzie rzeczywistosc na miejscu, ale poki co staram sie urzadzic najlepiej jak sie da i to chyba normalne. Predzej uwierze, ze moj pokoj wyglada jak na zdjeciu, i ze bede w nim miala to czy tamto, niz w to, ze moja host rodzina zastapi mi wlasna i wszystko bedzie wygladalo tak cudownie jak przez telefon! -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Emm > 10-06-2005, 8:40
to jest bardzo dobry watek!
Ja mimo ze nie jestem jeszcze nawet operka, dodam tylko, ze dla mnie wazniejsze beda "dobra materialne" ( samochod, komp, ew.tv czy kom, pokoj i lazienka) niz dobra atmosfera w rodzinie. Jade tam pracowac, a nie sie spoufalac. Zreszta, dobra atmosfere zapewnia mi tam inni ludzie, rodzina nie musi.Wazne, zeby przestrzegali godzin pracy i placili na czas.Reszta mnie nie bedzie interesowac, bo po godzinach pracy i tak bede wybywac z domu. -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
agulka > 10-06-2005, 9:32
jak was tak czytam..to mi sie humor poprawia..bo ja nie dosc, ze mam ten sprzet audio plus autko i net..to jeszcze z hostka mam dobry uklad
wiem, wiem...jeszcze jestem tu w pl. ale kurde..hostce zalezy skoro dzwoni co 2 dzien..i pyta co ja lubie, zeby mi tam fajnie bylo
aa najlepsza byla wczoraj bo mi sprawdzila, ze jest w pl sklepie pl piwo..i pl chleb... 8O 8O az ciekawa jestem :wink: -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Gość > 10-06-2005, 10:14
Mysle, ze o klotniach to Monika napisala juz tak awaryjnie, jakby sie cos komus chcialo nie tak powiedziec znowu.
Co do tego, co tu bodajze ewelinka zamiescila - ja jestem zdania, ze atmosfera sie liczy. Jestem traktowana jak czlonek rodziny w mojej rodzince jak najbardziej i dlatego nie mam zamiaru ich zmieniac ani nic i mam zamiar zostac z nimi do samego konca "umowy" czyli do Bozego Narodzeniaa marudzic tylko przed okresem ale... oprocz atmosfery liczy sie cala reszta i jesli na poczatku przed wyjazdem myslisz, ze atmosfera jest wiele wazniejsza to zobaczysz jak bardzo sie mylisz. Jest wazniejsza niz komp czy telewizor w pokoju, ale nie az tak bardzo duzo wazniejsza. No i jak tu ludziska zauwazyli - atmosfery nie wynegocjujesz, a komputer mozesz, no i jesli mozesz to czemu sie nie postarac, zeby sobie zycie umilic?
Juz zreszta byl taki watek gdzies. Mlody wszystkie "materialistki" zjechal, ja sie pod Mlodym podpisalam. O super furze jak ewelinka napomniala nie marze, wystarczy mi moj fiacik, ale bez niego to bym zyc tu nie mogla. Co do materialistycznego podjescia - zakladalam watek to wiem, pierwszy post byl Z ZALOZENIA materialistyczny, bo oprocz tej waszej atmosfery tak poruszanej na calym tym forum jest jeszcze czesc "fizyczna" ze tak nazwe, wazna tak samo! Co do godzin pracy - no to fajna bedziesz miala atmosfere jak hostka z usmiechem do ciebie podejdzie, przytuli nawet jak corke i powie: "no to jutro zap.erdal.sz od 7.00 do 22.00" a ty co? z usmiechem odpowiesz "dziekuje, bardzo sie ciesze, wspaniale ze tu jestem" ? watpie... i przepraszam ze tak dobitnie z przykladem wyskoczylam, moze troche przesadzilam, ale chcialam pokazac, ze tak tez moze sie zdarzyc, wiec ewelinka troche ciemnote dajesz sobie wciskac, ale mysle ze to nie z braku sprytu ale doswiadczenia.
No, to ja sie chyba wypisalam i tym razem. Monika, Emm, kasik swieta racje maja, prosze sluchac i nie marudzic -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Markosz > 10-06-2005, 10:51
Dziewczyny maja racje, wiadome, ze dobra materialne sa wazne, jak i wiedza na temat ile sie godzin bedzie pracowac, ja bym sie nna rodzine nie zdecydował jakby mi planu tyogdniowego nie napisali. Poza tym auto mam, kompa mam, pokoj z łazienka mam, tv mam. Wiec chyba nie jest tak zle. Ale oczywiscie atmosfera tez tez bardzo wazna. Tego nie da sie obiektywnie wywazyc. Kazdy ma inne piorytety. Dla kazdego cos innego jest wazne, wiec raczej niech kazdy pisze tutaj swoje zdanie, a nie narzuca komus własne
pozdro -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Gość > 10-06-2005, 11:00
ale tu nikt nikomu nic nie narzuca. powtorze po raz setny za dziewczynami - temat jest co negocjowac, atmosfery sie nie da, wiec dyskusje o wyzszosci mlota nad kowadlem porzucmy, bo nie ma sensu, oba tak samo wazne!
ja juz mam dosc tego tematu... normalnie masakra... chyba sie zgodze z femina, ze niektorzy na tym forum naprawde maja problemy z czytaniem ze zrozumieniem i bynajmniej nie widze, zebym byla to ja :evil:
ludzie, wiosna jest, co wy tacy nabuzowani, to przez ta pogode, prawda? biedactwa wy mojeprzytulam wszystkich 8) -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
martamaua > 10-06-2005, 11:02
Podsumowujac wazne 50 na 50.