-
-
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Nathalie > 12-04-2011, 7:35
Hmm... To ja se poważnie zastanowie nad praca nauczycielki...ja czasami pomagam mojej mamie w żłobku i to prawda, rodzice mogą być okropni. Jedni z nich oddają dziecko o 6 a odbierają o 18. Oboje nie pracują a potem jeszcze się zloszcza jak im się uwagę zwraca. Ale mimo wszystko, jak patrzę, jak wiele listów od swoich byłych podobiecznych dostaje moja babcia, to czuje, ze tez tak mogę. 49 lat jako polonistka. Po prostu - praca nauczyciela to wiele wyrzeczeń, problemów, ale także i satysfakcji -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 12-04-2011, 21:31
Powiem tak, to, co było kiedyś ma się nijak do tego, co w szkole dzieje się dziś. Mój ojciec uczył w szkole 42 lata. Jego dawni uczniowie również pisywali listy, kłaniali się z daleka na ulicy itp.
Jak porównam jego a moich uczniów, to mam ochotę krzyczeć.....Moi uczniowie obrzucają mnie wyzwiskami, potrafią odpyskować w sposób karygodny przy całej klasie i nie reagować totalnie na uwagi czy nagany w dzienniku. Obecna młodzież jest świadoma swoich praw, co niejednokrotnie udowodnili na lekcji. Przykład? Chciałam zrobić sprawdzian, no i w związku z tym musiałam wpisać ołówkiem do dziennika termin. Gdy wpisywałam spr wstał najbardziej wygadany bachor i stwierdził: Pani nie ma prawa! Kodeks ucznia wyraźnie mówi....
Ja się tylko zaśmiałam i ironicznie odpowiedziałam: Słonko, a karta nauczyciela mówi....
W obecnych czasach, w szczególności w gimnazjum, praca = piekło. Nie chcę Cię do niczego zniechęcać. Czujesz powołanie, próbuj, ale ja swoje wiemCzasami zazdroszczę sprzątaczkom w naszym gimnazjum, bo przychodzą na 10.00, wychodzą o 17.00 i guzik je obchodzi co robi uczeń. Posprzątają i ich nie ma. Szkoda, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak teacher assistant, bo według mnie, nauczyciel sam w klasie to największy błąd systemu oświaty XXI wieku. Po odbyciu stażu zamierzam napisać książkę o swoich przeżyciach. Opiszę dosłownie wszystko, począwszy od nauczania w klasach pierwszych a skończywszy na okropnej biurokracji, która nie ma nic wspólnego z uczeniem...
Jakiś czas temu praktykowałam pewną rzecz wobec tych najbardziej opornych na moje uwagi. Nie wolno ci wyrzucić ucznia z klasy. Myślałam...hmmm...ucznia wyrzucić nie mogę, ale nikt nie mówił o jego plecaku, i tak każdemu, kto mi podskakiwał wywalałam plecak za drzwi, wtedy uczeń sam wychodził, bez mojej interwencji. W ten sposób nikt mi nie zarzuci że wyprosiłam ucznia za drzwi...wyprosiłam jego plecak, a uczeń sam wyszedł ;-) -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Piotr > 12-04-2011, 22:20
Fajny pomysł z tym plecakiem trzeba sobie jakoś radzić.Rzeczywiście gimnazjaliści i w ogóle gimnazja to błąd nie mogło by być 8 klas? ja uważam że by to była o wiele lepsze.Tak to młodzież w takim wieku że odbija wszystko w głowie hormony.Ja jakieś 6 lat temu chodziłem do gimnazjum,można powiedzieć że byłem neutralny,nie byłem szarą myszką,ale nauczycielowi bym nie ubliżył,ale to chyba ze względu na wychowanie.Rodzice opiekunowie nie potrafią okiełznać dzieci w takim wieku.Ja jestem zdania że rodzic wychowuje a szkoła uczy,a niestety wiemy jak jest i raczej nic się nie zmieni.Sam byłem świadkiem jak uczeń już lat z 16 chodził do chyba 2 gimnazjum,na przerwie poszedł do nauczyciela od historii no i mu z piąchy prosto w twarz.Opiekunowie przyjechali chyba matka we wskazującym wstanie więc czego oczekiwać od dziecka,patolagia rodzi patologię.Jak się nie potrafi wychować dziecka to trzeba myśleć przed (wiecie czym), a nie chwilę przyjemności a Bogu ducha winne dziecko cierpi.Mnie to tak wkur.... Tak jak nie każdemu jest pisany jakiś tam zawód tak nie każdemu jest pisane macierzyństwo.Tak jak pisałem przykład że 4 letnie dziecko w przedszkolu przeklina,jeżeli by dorośli mieli odrobinę oleju w głowie to mogli by to załatwić no po ludzku.Są różne sytuacje może być tak że nie da się dojść do porozumienia i związek czy małżeństwo się kończy,ale jeżeli jest dziecko to trzeba tak robić żeby jak najmniej odczuwało to że nie ma jednego z rodziców.Ale my tego nie zmienimy,ja to nie wiem co takiemu gimnazjaliści w głowie siedzi co mu po tym jak naubliża nauczycielce,nie rozumiem co oni sobą reprezentują.To trochę jak kula śniegowa jeden od drugiego żeby zaimponować ale czym głupotą.To się nie zmieni będzie jeszcze gorzej,jak masz możliwość rób tak byś mogła pracować i cieszyć się każdego dnia idąc do pracy,czyli niania za granicą a może nawet w Polsce są rodziny które przyjęły by nianię czy au-pair z językiem angielskim a ty ten język umiesz.Jeszcze 2 miesiące planuj coś byś mogła się realizować,bo tu przyszłości nie ma. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 13-04-2011, 7:07
Ja również uważam, że gimnazjum to jeden WIELKI błąd systemu oświaty. Kiedyś, jak dzieci kończyły podstawówkę i od razu szły do szkoły średniej, to młodzież była zupełnie inna. Ja kończyłam gimnazjum 7 lat temu i pomimo iż wydaje się, że było to nie tak dawno, to różnica w zachowaniu moich rówieśników a tych obecnych bestii jest ogromna.
Zobaczysz, za jakieś 5 lat w Polsce nie będzie młodych nauczycieli. Ci z głową na karku wyjadą za granicę, czy to jako niania, czy na zmywak czy do hotelu, ale wyjadą, byle jak najdalej od polskiej szkoły. Gdyby jeszcze nauczyciel dostawał tak jak kiedyś mieszkanie nauczycielskie, to bym się i może skusiła, ale niestety ze swojej marnej pensyjki muszę zapłacić za mieszkanie, rachunki i jedzenie. Dla siebie nie mam nic. Do tego stopnia, że idąc do sklepu z kosmetykami, zastanawiam się czy kupić szczotkę do włosów, czy lepiej używać tej starej, bo szkoda mi wydać te 20 zł...Co więcej, urząd miasta w którym pracuję, zalega mi 2 tygodnie z wypłatą ponad 2200zł za kursy unijne, które prowadzę....Jest to wypłata za 3 miesiące pracy. Pieniądze powinnam była dostać 29 marca, a na koncie pusto. Poczekam jeszcze 2 tygodnie, jak nic się nie ruszy, idą do sądu. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
mooi > 13-04-2011, 11:19
Pozwólcie, że wtrącę swoje trzy grosze w obronie prywatnych przedszkoli- może mam szczęście, ale pracuje w miejscu, w którym wszystkim zależy przede wszystkim na dzieciach a nie na kasie (i rodzicom i nauczycielom i właścicielce), także nie generalizujmy. Dzieci wbrew pozorom nie spędzają całego dnia na zajęciach dodatkowych. W ogóle, jeśli ktoś będzie miał kiedyś okazję, to bardzo polecam edukację alternatywną, a szczególnie system montessori.
Glenda, a nie myślałaś o pracy lektora w jakiejś szkole językowej? W większości wystarczy tylko znajomość języka. Albo jak ktoś tu wspomniał o pracy anglojęzycznej niani. Wiem, że w okolicach warszawy można dostać taką całkiem nieźle płatną pracę u anglojęzycznych rodzin. Na pewno zarobiłabyś więcej niż w szkole i może skończyła studia. Nie warto marnować się w gimnazjum. Pozdrawiam -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 13-04-2011, 16:09
[quote name="mooi"]Pozwólcie, że wtrącę swoje trzy grosze w obronie prywatnych przedszkoli- może mam szczęście, ale pracuje w miejscu, w którym wszystkim zależy przede wszystkim na dzieciach a nie na kasie (i rodzicom i nauczycielom i właścicielce), także nie generalizujmy. Dzieci wbrew pozorom nie spędzają całego dnia na zajęciach dodatkowych. W ogóle, jeśli ktoś będzie miał kiedyś okazję, to bardzo polecam edukację alternatywną, a szczególnie system montessori.
Glenda, a nie myślałaś o pracy lektora w jakiejś szkole językowej? W większości wystarczy tylko znajomość języka. Albo jak ktoś tu wspomniał o pracy anglojęzycznej niani. Wiem, że w okolicach warszawy można dostać taką całkiem nieźle płatną pracę u anglojęzycznych rodzin. Na pewno zarobiłabyś więcej niż w szkole i może skończyła studia. Nie warto marnować się w gimnazjum. Pozdrawiam[/quote]
Tak, myślałam wielokrotnie o szkołach prywatnych, ale zawsze istnieje ryzyko, że grupa się nie utworzy a wtedy tracę godziny i tym samym pieniądze. Byłam już w kilku prywatnych szkołach. Rozsyłałam swoje cv do poznańskich placówek ale bez odzewu....Co do niani w Polsce, też dobry pomysł. Jeżeli już zdecyduję się na nianię, to na pewno na rok za granicę, a potem ewentualnie w Polsce;-) To gimnazjum, w którym pracuję zniechęca mnie z dnia na dzień. Wracam do domu zestresowana i można rzecz "bez pieniędzy". Urząd miasta zalega mi 2200zł, a pieniędzy nie widać, bo jak twierdzą, wszystko zależy od urzędu wojewódzkiego. Moja cierpliwość się kończy. Jeżeli za 3 tygodnie sprawa się nie wyklaruje, rzucam te unijne kursy i idę założyć sprawę w sądzie. Jako dziecko chciałam być nauczycielem z uwagi na moich rodziców pedagogów. Tato był zawsze zadowolony z pracy. Na chwilę obecną, gdyby mnie ktoś poprosił o radę w związku z wyborem zawodu, powiedziałabym: idź lepiej rowy kopać, tylko nie pchaj się w nauczycielstwo w naszym kraju.... -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
zlosnica > 13-04-2011, 21:02
[quote name="mooi"]Pozwólcie, że wtrącę swoje trzy grosze w obronie prywatnych przedszkoli- może mam szczęście, ale pracuje w miejscu, w którym wszystkim zależy przede wszystkim na dzieciach a nie na kasie (i rodzicom i nauczycielom i właścicielce), także nie generalizujmy. Dzieci wbrew pozorom nie spędzają całego dnia na zajęciach dodatkowych. W ogóle, jeśli ktoś będzie miał kiedyś okazję, to bardzo polecam edukację alternatywną, a szczególnie system montessori. [/quote]
Masz rację oczywiście, tamta opinia na temat prywatnego przedszkola była moją własną obserwacjąByć może w innych placówkach jest inaczej (oby!). Jednak nie można zaprzeczyć, że prywatne przedszkola (zwłaszcza w mniejszych miastach) tak samo jak prywatne szkoły często mają otoczkę elitarnych i zdarzają się rodzice, którzy prowadzą tam dzieci ze względu na (pozornie) większe możliwości, głównie właśnie zajęcia dodatkowe, lepiej wyszkoloną kadrę itd. Chcą mieć w domu małego geniusza, a wychowują małego robota, którego jedynym zajęciem jest bycie lepszym niż dzieci sąsiadów... To przykre.
Glenda, to co piszesz jest bardzo smutne. Uciekaj z tej szkoły jak najszybciej, bo wykończysz się tam psychicznie... Jesteś młoda, szkoda zdrowia -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
butterfly23 > 13-04-2011, 23:40
Jak czytam te wypowiedzi to coraz bardziej jestem przekonana ze dobrze zrobiłam wyjezdzajac a nie skladajac papierow do zadnej szkoły. Chociaz kto wie...w kazdym razie teraz bede miec czas zeby szlifowac jezyk, popatrzec troche z perspektywy na to co robie i co chciałabym robic i bede probowac do tego dazyc.
W kazdym razie, jesli chodzi o to co powiedział dzieciak z mojej host family...nastepnego dnia powiedziałam to matce, oczywiscie o mały włos abym sie rozplakała, w sumie juz miałam łzy w oczach. Powiedziałam jej to i weszły dzieciaki. Przedwczoraj matka chyba wziela je na rozmowe, bo przyszedł młody i powiedział, że przeprasza, ale to takie przepraszam wiecie. W kazdym razie dobrze ze to powiedziałam matce. Dzieki za rady. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 14-04-2011, 8:16
Tak, dobrze zrobiłaś...Wiesz, szkoła prywatna i szkoła państwowa to to samo zło, tylko w innym wydaniu. W szkole państwowej użerasz się z uczniem, w prywatnej z rodzicem. Rodzic ma kasę. rodzic ma władzę. Miałam "przyjemność" odbycia praktyk w szkole prywatnej, katolickiej zresztą i miejednokrotnie byłam świadkiem jak rodzic zmieszał nauczyciela z błotem. W szkole państwowej to uczeń obrzuca cię wyzwiskami. Ja jestem zdecydowania za przywróceniem kary chłosty w szkole;-) Tych bachorów należy porządnie przetrzepać a wtedy nauczyli by się szacunku i zapomnieli o swoich prawach.
Co do Twoich hostów - dobrze, że powiedziałaś co Ci leży na sercu. Jeżeli host staje w obronie au-pair, to znaczy, że są ok, jeżeli stają po stronie dziecka, to znak, że czas na zmianę rodzinki;-)