-
-
Re: pierwszy dzień u rodziny
Saiisuke > 26-05-2011, 17:57
Boję się pierwszego dnia i drugiego zresztą też xD przylatuję do Madrytu na chrzciny najmłodszego dziecka, a dopiero po kilku dniach pojedziemy do letniskowego domku hostów. I w ogóle nie mam pojęcia czego oni mogą ode mnie oczekiwać. -
Re: pierwszy dzień u rodziny
anika1992 > 28-05-2011, 11:03
Ja dojechalam (po ponad 20h jazdy autokarem) na 7 rano! Strasznie sie stresowalam. Wyjechal po mnie host z Karlem (3 latka) od razu mnie usciskal 'Herzlich willkommen' etc. Cala droge nawijalismy, Karl jest jednym z najbardziej gadatliwych dzieci, jakie znam... wspaniale! Dojechalismy po jakis 20 min do domu, znowu usciski, sniadanko, prezenty, w sumie nie pamietam o czym gadalismy, byli zaskoczeni jak im powiedzialam, ze podroz byla przyjemna
Nie wiedzialam co tu robic cala niedziele! No ale zaczelismy od sniadania, potem mala rundka samochodem po miescie, spacer cala rodzina, wypakowywanie, plan pracy, najwazniejsze informacje o dzieciach.. itd itd.
Reszty dnia nie pamietam, zak szybko zlecial, w ogole to jestem tu juz tydzien i czes strasznie szybko leci.
Dzieci sa wspanialeOd razu mnie polubily, zero niesmialosci, strachu itp.
Drugi i trzeci dzien to byl koszmar!! Zaliczalam wpadke za wpadka: zapomnialam o lunchboxie dla Karla, nie zamknelam mokrych chusteczek i jedna wyschla, wrzucilam pampersa z 'Kake' do innych, ale niesmierdzacych i caly karytarz smierdzaial,potem mi powiedzieli, ze kake idzie do innego kosza, pomieszalam ubrania dzieci przy sortowaniu, zalozylam Fritziemu bardzo drogie spodnie, ktore sa na wazne wyjscia, zamknelam drzwi na klucz, zeby dzieci przypadkiem nie wyszly i hostka przez 10 min nie mogla sie dostac do domu... dwa razy, zamiast chleba, kupilam bulki, pokroilam za duze kawalki jablka dla dzieci, zapomnialam umyc stoliczek Fritza po jedzeniu i akurat przyszedl gosc, jakis sasiad. Oni tu maja z 15 butelek dla dzieci i musze je rano myc, a drugiego dnia zapomnialam o jednej z nich. Dodatkowo dalam dzieciom banany w szklanym naczyniu i oczywiscie je nadtlukly. A to niewiele ponad polowa moich wpadek... Naprawde, jestem zaszokowana, ze po tym wszystkim ona jeszcze mnie trzyma!
Nie martwcie sie za bardzo, zwlaszcza, jesli rodzina miala juz au pair - wiedza, ze poczatki sa trudne i ze trzeba sie przyzwyczajac do calkiem nowego srodowiska i nawykow... -
Re: pierwszy dzień u rodziny
zlosnica > 31-05-2011, 11:17
[quote name="anika1992"]nie zamknelam mokrych chusteczek i jedna wyschla[/quote] Nie no, bez przesady, nie bądź dla siebie aż taka surowa, hehe, bo niedługo zaczniesz liczyć, że od kuchni do salonu zrobiłaś 6 kroków a mogłaś zrobić tylko 4 i straciłaś cenne sekundyoni pewnie nawet nie zauważyli połowy tych rzeczy,które Ty nazywasz wpadkami... -
Re: pierwszy dzień u rodziny
anika1992 > 31-05-2011, 21:26
wlasnie o to chodzi! to ja nie zauwazylam, a ona mi zwrocila na to wszystko, i jeszcze wiecej, uwage -
Re: pierwszy dzień u rodziny
Aisling > 31-05-2011, 21:57
Haha.. no miałaś ciekawe początki
W sumie z uśmiechem na twarzy to się czytało, ale sama się obawiam jakie ja wpadki zaliczę, bo na co dzień jestem mistrzem od jakiś dziwnych rzeczy, a co dopiero będzie w ekstremalnych sytuacjach ;p -
Re: pierwszy dzień u rodziny
Majeczka123 > 04-06-2011, 7:42
Moj pierwszy dzien (czyli wczoraj) u Host Family przebiegl calkiem normalnie i bez stresu (ale to moze dlatego ze moj Host Dad byl 2 tyg. temu w delegacji w PL i tam sie z nim spotkalam i zdazylam zapoznac). A dzis pokazal mi okolice, pokrotce wytlumaczyl przepisy drogowe (bo dostalam samochod wiec lada dzien bede kierowca), bylismy na lunchu, a wieczorkiem pilismy drinki i ogladalismy filmy na dvd -
Re: pierwszy dzień u rodziny
chorągiewka > 06-06-2011, 21:29
Odpowiadam na pierwszy post
Też miałam takie obawy. Wszystkie miały... dziewczyny w hotelu panikowały, jedne się śmiały, inne ryczały..
Ja też się denerwowałam. Pamiętam, że mnie zawołała jakaś babka, ze już są i na mnie czekają. Wyszłam na hol i zobaczyłam ich, pewnie byłam osłupiała, oni mniej bo jestem ich trzecią au pair - już sie przyzwyczaili...Pamiętam, że powiedziałam heloł i że idę po swoje bagaże. Po chwili już jechaliśmy samochodem, gadaliśmy przez całą drogę. Zaprosili mnie na kolację, którą sami ugotowali - kurczak pieczony i coś tam, juz nie pamiętamPóżniej pokazali mi pokój, a ja zaczęłam ryczeć. Nie mogłam się powstrzymać - chyba puścił mi wtedy cały stres, a pokój mam ładny. ) -
Re: pierwszy dzień u rodziny
Tenzi > 15-05-2012, 19:57
up up uppiszcie dziewczyny i opowiadajcie o swoich pierwszych dniach, bo ciekawie się czyta i dobrze wiedzieć, co może na nas czekać -
Re: pierwszy dzień u rodziny
Efka87 > 15-05-2012, 20:51
No i się zaczęłam stresować! Nie gniewajcie się, ale kurcze... mogłam nie czytać tego wątku! -
Re: pierwszy dzień u rodziny
Tenzi > 15-05-2012, 20:59
haha ja jeszcze stresa nie mam, ale chętnie poczytam jak to jest, bo za 68dni też mnie to czeka. Ile zostało Ci do wyjazdu Efka?