-
-
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 03-08-2009, 6:34
rozmawialam dzis z hostka, tak z ciekawosci zapytalam czy dzieciaki cos o mnie mowily, czy mnie lubie czy nie itp.. powiedzialy ze mnie lubia ale ze uwazaja ze jestem niesmiala. rzeczywiscie tak sie zachowuje przy dzieciach, nie jestem taka otwarta jak wsrod znajomych.. moze to wynika z tego, ze ja ciagle uwazam ze moj ang jest zly i ze palne cos glupiego albo ze w ogole nie wiem co powiedziec w danej sytuacji..nie wiem. nie wiem jak sie przelamac , jak zaczac z nimi normalnie rozmawiac . z tymi dzieciakami na prawde czasami jest smiesznie, a czasami mam ich strasznie dosc! czy to normalne? moze ja jestem jakas nie teges...
a tak btw..po 2 tyg jestem w stanie stwierdzic, ze po roku au pair chcialabym tu zostac, wynajac mieszkanko w jakiejs fajnej dzielnicy NYC, zaczac studia i dorywczo gdzies pracowac[dobrze ze za marzenia nie karaja hahah] -
Re: Marlena-historia prawdziwa
dominikan@ > 03-08-2009, 7:28
Juz bylas w NYC ;( wiesz jak Ci zazdroszcze!!!
Ja wczoraj bylam w SF. Nawet ladne miasto. Niestety nie widzialam jeszcze z bliska Golden Gate Bridge ale planujemy sobie wypozyczyc rowery z innymi au pairkami i przez niego przejechac. Ponadto mam juz fotke w Cable car. I natknelam sie nawet na wyprzedaz w Victoria Secret -
Re: Marlena-historia prawdziwa
kamysia > 03-08-2009, 12:21
. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 04-08-2009, 14:25
hej, wlasnie przed chwila rozpoczelam swoj dzien, poszlam na gore a tam odrazu hostka do mnie ze mi zrobila liste rzeczy, ktore wczoraj zrobilam zle.. ze dzieci ne odlozyly butow na miejsce, ze nie wykrecilam recznikow jak sie wykapaly, ze lada jest brudna[jasne, wycieralam po kazdym posilku ;/] i ze mam wszystkie naczynia myc i ze zarcie mam wsadzac do plastikowych pojemnikow...jeju z tego co rozmawiam z innymi dziewczynami to tez maja podobne sytuacje, jednej kolezance baba pokazuje gdzie podloga jest brudna i ze ma ja dobrze zmywac ;/ to wcale nie jest amerykanski sen, ja ciagle tylko odliczam do weekendu, zeby pojechac do nyc, miec wszystko w dupie i nie widziec tych hostow i dzieciakow;/ na dodatek zawsze jak ona wraca z pracy [7;30;/] to ja juz mam tylko ochote isc do siebie a ona dzis powiedziala, ze nie moge bo bedzie sprawdzac wszystko. zeby ten rok szybko minal, to chyba bedzie moj pierwszy i ostatni raz jako au pair. never again ;] -
Re: Marlena-historia prawdziwa
ell > 04-08-2009, 15:07
Ale Ci się trafiła hostka... No współczuję Ci strasznie. Szczerze mówiąc nawet nie przypuszczałam, że w USA może spotkać operkę coś takiego. pamiętam jaka oburzona byłam kiedy pewnego razu siedziałam u znajomej Chinki (też operki) i jej hostka kazała jej umyć podłogę w kuchni - kazałam jej nawet dzwonić do koordynatorki! :roll: Wtedy (o święta naiwności) wierzyłam jeszcze w te piękne slogany zachwalające operkowanie, ale teraz kiedy czytam te wszystkie oferty z UK, które dostaję, to stwierdzam, że może i idea programu jest słuszna, ale chyba tylko w USA niewypaczona. Chociaż jak czytam Twoje opisy to widać slave driver może być wszędzie.
Marlena, a ta Twoja host rodzina miała już operki? Gadałaś, z którąś o nich? Może mogłaby Ci udzielić wskazówek jak sobie z nimi radzić? Chociaż takie tipsy to na ogół się chyba sprawdzają w przypadku wychowania dzieci a nie wychowywania hostów :| Wiadomo, że rodziny są różne i gdyby wszystko było takie piękne to nie spotkałabym tam tylu dziewczyn, które host rodziny zmieniały. Zawsze to jakaś opcja, ale chyba Twoja rodzinka też ma jakieś plusy, co? -
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 04-08-2009, 16:14
tak maja plusy, sa mili i nie widze ichw sumie przez caly dzien ;d to sa plusyhahah ogolnie to czas jakos leci tylko hostka mnie zaczyna strasznie wkurzac , tyle.. no ale coz zakochalam sie w NY <3 przetrwam rok i moze tu zostane jak sie uda mam tu znajomych w moim miasteczku, nawet jak nie ma czasu sie spotkac to gadamy godzinami przez tel, sama nie jestem to tez duzy plus -
Re: Marlena-historia prawdziwa
kamildzianka > 04-08-2009, 16:39
Marlena, glowa do gory!
Ja mysle, ze moze hostka chce ci tylko pomoc w twojej pracy; pokazac, co zrobilas zle i co mozna na przyszlosc poprawic. Amerykanie maja swoisty ton glosu i wyrazenia, ktore bralam na poczatku za wyniosle, chamskie i niegrzeczne, np:
Czy MOGLABYS teraz zabrac dzieci na podworko? (could you?)
NA PRZYSZLOSC zapamietaj, kiedy ja mowie, ze wychodzimy o 9:50, dziecko ma byc gotowe. (for future reference)
DLA TWOJEJ INFORMACJI jedzenie pakujemy do plastikowych pojemnikow. (FYI - for your information)
Na poczatku zgrzytalam zebami, bo myslalam, ze mi rozkazuja. U mnie w domu nikt nie mowil "czy moglabys?", bo uznane byloby to za ironiczny rozkaz. Tutaj jest to normalne i uwazane za grzeczne pytanie. To samo z "na przyszlosc zapamietaj" i "dla twojej informacji", ktore w Polsce byloby jak brak szacunku - tutaj oficjalna wypowiedz.
Mysle, ze moze hostka chce byc oficjalna na poczatku, ona moze nie chce byc niegrzeczna i ci wytykac. Moze stara sie ci pomoc i poprzez pokazywanie ci, co zrobilas zle, nauczysz sie zapamietywac obowiazki. Nie wierze, zeby robila to z wyrachowania.Amerykanie sa bardzo otwarci, czyli ze wytkna blad, jesli go zobacza, mowia prawde, nie przejmuja sie. Po pewnym czasie przyzwyczaisz sie. To dla nich nie jest niegrzeczne! Oni uwazaja, ze na tym polega wspolpraca i ze pracodawca ma prawo pokazac, co zlego zrobil pracownik, aby to w przyszlosci naprawic.
Bedzie dobrze. Amerykanie tacy sa - formalni, oficjalni, maja te swoje pierdolone zwroty i wyrazenia, ktora moga byc zle odebrane. Lubia wszystko tak, jak jest zapisane w kontrakcie, sa bardzo wyczuleni na punkcie obowiazkow i wypelniania ich, prawa - wszystko ma byc, kurna, tip top.
Kevin ma to na poczatku dziennym - jego szefowa go wzywa na pogadanki i tez mowi FYI (to jej ulubiony zwrot) - to jest formalne, grzeczne i ma byc konstruktywne.Sprobuj spojrzec na to z innej strony. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
karolinka > 04-08-2009, 16:53
ja tez osobiscie nie lubie jak mi sie rozkazuje..i te zwroty wlasnie bym odbierala w taki sposob..tez chyba bym sie wkurzyla na Twoim miejscu !ale to chyba ma dobre strony, ze ktos Ci mowi, ze zle cos robisz, zebys potem tych bledow unikala.. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 04-08-2009, 17:03
no ja jestem taka ze albo pyskuje albo zachowam uwagi dla siebie i poprawie, wiec tutaj raczej to peirwsze odpada. zawsze jej przytakuje i poprawiam, teraz tylko czekam na weekend w NYCmialyscie racje ze aupairki zyja od wekendu do wekendu haha -
Re: Marlena-historia prawdziwa
karolinka > 04-08-2009, 17:05
a jeszcze masz taka fajna lokalizajce na weekend, ze az Ci zazdroszcze