-
-
Re: Ilusiek in da UK :D.
Agata89 > 01-10-2009, 20:18
O jaaaa. Jak to demoralizujesz dzieci? Oni chyba nie myślą, że zwierzasz im się gdzie chodzisz, z kim i co robisz. Jesteś dorosłą osobą, a im się chyba wydaje, że mogą włazić z buciorami w twoje życie. To twoja sprawa co robisz w swoim wolnym czasie.
W mojej ex rodzinie hostka też byle głupstwo omawiała ze swoim mężem. Strasznie mnie to denerwowało, bo tak naprawdę ona grała pierwsze skrzypce w domu, a kiedy spytałam się czy moja siostra może mnie odwiedzić, to najpierw zrobiła minę jakby jej się pilnie do wc zachciało, a potem stwierdziła że musi omówić to z mężem. Po czym nie omówiła, tylko mnie zwolniła heh. Kocham anglików 8O -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 01-10-2009, 22:02
[quote name="Agata89"]
W mojej ex rodzinie hostka też byle głupstwo omawiała ze swoim mężem. Strasznie mnie to denerwowało, bo tak naprawdę ona grała pierwsze skrzypce w domu 8O[/quote]
Dokładnie tak samo, host jest pod pantoflem ale mimo to ona zawsze pyta go o zdanie.
Demoralizuję w ten sposób, że spotykam się z dwoma kolegami naraz, a 'bojfrend' może być tylko jeden. I chyba nie dochodzi do nich to że jeden 'bojfrend' może być po prostu dobrym znajomym a drugi kimś więcej.
Nie no, generalnie nie mogę o nich powiedzieć złego słowa, bardzo dużo mi pomogli i w ogóle są w porządku. Jednak to ich przewrażliwienie na punkcie ochrony swojej prywatności / dzieci / moralności jest czasami trochę męczące. Z jednej strony ich rozumiem, bo obydwoje są lekarzami, mają kasę, ludzie myślą jacy to oni nie są wielcy i bogaci; nie chcą by dzieci to odczuwały; jednak z drugiej strony nie można popadać w skrajność. -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ell > 08-10-2009, 15:02
Jak Ci się układa? Faktycznie dopłacasz tyle za benzynę czy trochę spuścili z tonu? No i jak Twoja miłość? 8) Wciąż in the air? :mrgreen: -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 08-10-2009, 22:03
Miłość jak najbardziej jest in the airwygląda na to, że wreszcie mnie ktoś usidlił hihi .
Co do rodzinki, do po w/w rozmowie atmosfera była dość napięta. Jeszcze żeby było gorzej, to na następny dzień zarysowałam auto przez przypadek (byłam trochę poddołowana tą rozmową, myślami gdzie indziej, chwila nieuwagi, małe stuknięcie i szrama; owszem, nieduża ale zawsze coś; host był wściekły). Więc już w ogóle lipa. W tym tygodniu hostka miała wolny poniedziałek, więc ja też nie pracowałam, i poprosili mnie żebym pojechała z autem do serwisu (miałam się tam spotkać z hostką na miejscu) żeby naprawili te moje szramy (przypominam o tej starej, z samego początku pobytu, dość duża). Zostawiłam auto, wzięłam zastępcze. Zapytałam hostki ile będzie wynosić naprawa bo zdawałam sobie sprawę, że na pewno będę musiała pokryć koszty. Jak powiedziała mi, że ok 500 funtów to myślałam, że padnę, aż tylu się nie spodziewałam. Wróciłyśmy do domu i się rozkleiłam na maksa (generalnie jestem twarda sztuka, ale jak się we mnie nagromadzi, to płaczę jak dziecko, kwota 500 funtó totalnie mnie załamała), jak się już trochę uspokoiłam, to poszłam do hostki żeby z nią pogadać (of course znowu się rozkleiłam jak z nią rozmawiałam), przeprosiłam ją za to że ostatnio są ze mną same problemy (a to te jazdy z facetami, a to auto a to benzyna), że bardzo mi głupio z powodu auta i że ja im oddam te pieniądze w ciągu tego roku co z nimi będę, że generalnie bardzo lubię i ich i dzieci i wydaje mi się, że mam ze wszystkimi naprawdę dobry kontakt i nie chcę tego psuć przez tę sytuację z autem etc. Ona mnie spokojnie wysłuchała, powiedziała, że owszem ostatnie dni były trochę nerwowe ale jesteśmy tylko ludźmi, każdy ma jakieś gorsze dni; że nie będą ode mnie wymagać zwrotu całej kwoty za auto; że nie chcą żebym nie używała auta bo to nie o to chodzi, po prostu od czasu do czasu dołożyła się do benzyny. Poza tym mówiła, że to wszystko absolutnie nie zmienia ich nastawienie do mnie, że mnie bardzo lubią a dzieci za mną szaleją i jest im ze mną dobrze, a jeśli dzieciom jest dobrze, to rodzice są zadowoleni. Widać było, że się troszkę przejęła tym, że tak to wszystko przeżywam. Host z kolei chodził na mnie wkurzony, teraz już jest spoko. Dziś odebrałam auto z naprawy i od dziś jestem ostrożnym kierowcą .
No a jutro zmykam do Laurena na weekend juhuuuu. -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ell > 09-10-2009, 8:55
[quote name="ila"] kwota 500 funtó totalnie mnie załamała[/quote]
Nieźle tam sobie liczą za naprawy! W Polsce "fachowcy" (piszę w cudzysłowiu, bo ostatnio mnie zdenerwowali w serwisie 8) ) też sie cenią, ale przekładając tamtą cenę za Twoje zarobki to trochę jest.
A z ciekawszych tematów (bom ciekawska :lol: ) - tego podstępnika, który Cię usidlił poznałaś na salsie? Ech, i pomyśleć, że mogłam na nią z Tobą śmigać, gdybym nie posłuchała głosu rozsądku i nie postanowiła dokończyć szkoły, która mnie nudzi, nuży itp. Może też poznałabym miłość mego życia hehe... Cóż, za rok...tak, zdecydowanie za rok zacznę podbijać świat 8) Twój pan to brytyjczyk? Ale chyba nie taki stereotypowo zimny skoro pląsa w rytm latino dance -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 09-10-2009, 10:20
[quote name="ell"]A z ciekawszych tematów (bom ciekawska :lol: ) - tego podstępnika, który Cię usidlił poznałaś na salsie?[/quote]
Tak, na salsie. W ogóle śmiesznie, bo pamiętam że jak poszłam na salsę po raz pierwszy to ON mi wpadł w oko od samego początku ale od razu dałam sobie spokój bo byłam pewna, że zajęty, no i wyższa grupa zaawansowania w salsie, więc nie moje progi . Niedawno mi się przyznał, że też miał mnie na oku od samego początku ale czekał cierpliwie aż 'awansuję' do jego grupy. I się doczekał .
[quote name="ell"]Twój pan to brytyjczyk? Ale chyba nie taki stereotypowo zimny skoro pląsa w rytm latino dance[/quote]
Tak, Brytyjczyk. Dokładnie to Anglik, bo jak się z nim przekomarzam etc i coś wspominam, że mój British boyfriend coś tam coś tam, to on się oburza i mówi, żeby nie uogólniać, że on jest English, nie British. No i fakt, nie jest zimny i niedostępny jak Angole, śmiga na salsę, okazuje duuuuuuużo uczuć . W tym tygodniu mnie zaskoczył - pojechał do Szkocji w czwartek robić kwalifikacje jako climbing instructor, wrócił w poniedziałek i mieliśmy się spotkać. Umówiliśmy się, że go odbiorę ze stacji bo to żaden problem dla mnie a i tak po drodze mam więc git. Podjeżdżam pod stację, patrzę - jest już, wychodzę z auta i dostaję śliczny mega bukiet czerwonych margaretek .
Krótko mówiąc - fajnie jest. -
Re: Ilusiek in da UK :D.
89dzoana89 > 09-10-2009, 14:42
Wow Ila tylko pozazdroscic
Nie dosc ze tanczy salse to jeszcze kwiatki kupuje
:mrgreen: -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ell > 12-10-2009, 16:54
Obejrzałam Wasze zdjęcia na FB (bo to ON, prawda? nie działasz na dwa fronty? :wink: ) i super ze sobą wyglądacie, bardzo do siebie pasujecie. Angielski gentelman, tak? super, super... też bym chciała swojego gentelmana 8) Ale wiesz, natchnęłaś mnie i od wczoraj słucham w domu i w samochodzie tylko salsy i jakichś tam kubańskich rytmów, co podejrzanie dobrze pasuje do zimnej jesieni jaką mamy :lol: . fajnie poprawia humor :mrgreen: -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 12-10-2009, 22:57
[quote name="ell"]Obejrzałam Wasze zdjęcia na FB (bo to ON, prawda? nie działasz na dwa fronty? :wink: )[/quote]
Hihi, tak to onjuż nie demoralizuję dzieci i nie działam na dwa fronty LOL. Dzięki śliczne za komplement .
A co do rytmów latino, to polecam Rhythms del Mundo, ostatnio słucham w aucie na okrągło - to seria coverów znanych kawałków zrobionych pod muzykę latino - cha chę, salsę etc. Na pewno poprawi Ci humor w te jesienne dni . -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ell > 13-10-2009, 9:11
Dzięki, poszukam :mrgreen: .