-
-
Re: Lionka /2006 rok w USA
agulka > 24-02-2006, 4:13
zaraz sprawdze.. zawsze mialam stan u gory - jeszcze w tym tyg karte kupowalam.. grrr zaraz lookne co i jak
eh nooo sprawdzilam i faktycznie.. nie ma juz nawet tych kart z podzialem na stany.. ja jestem zalogowana tam wiec wyslalam im maila, zobaczymy co odpisza..
sorki, ze Cie w blad wprowadzilam -sama sie teraz zaskoczylam. -
Re: Lionka /2006 rok w USA
agulka > 24-02-2006, 4:27
https://www.uniontelecard.com/UTA-Phone-Cards.asp
tutaj nadal jest dostepna karta "crazy" na twoj stan.. na moj na szczescie tez. normalnie kupilam..wiec nie wiem, czemu na glownej stronie sie cos zmienilo.. :twisted: -
Re: Lionka /2006 rok w USA
MONIKA > 24-02-2006, 18:41
Pod kasikiem podpisuje sie w 100%. Nie mozna bachorow rozpieszczac z play wit me, bo sie przyzwyczaja. Robie dokladnie to samo, co kasik napisala.
A co do prywatnych spraw. :twisted:
Pranie, sprzatanie swojego pokoju, malowanie paznokci, nawet farobwanie wlosow, zakupy w cvsie, telefony, net, prysznice... :twisted:
Juz mam tak, ze paznokcie tylko w czasie pracy robie, bo po pracy mi szkoda czasu, a jak pracuje mam poczucie, ze musze wykorzystac czas na swoje sprawy na maxa. :wink:
ps. karty, nie szalej z netem, jedz do Bostonu (albo nawet u siebie znajdziesz) i kup international phone card 1 cent za minute taka czerwona i tyle. 5$ za 500 minut!
ps2. calkowiecie Cie rozumiem z tymi warunkami, jak przyjechalam z PL do pierwszysch hostow myslalam, ze sie zabecze, z "wiejskiej pl", gdzie mialam wielki dom, stale lacze, tv full lodowe ect do klitki ze pozal sie Boze, bez lacza, bez kompa, bez tv, z jedna(!!!) lazienka. koszmar. ale przywykniesz. :wink: -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Lionka > 01-03-2006, 1:42
O matko kope lat!!! Tak sie czuje jakbym byla milon lat za murzynami... Wszystko przez awarie laptopa hostki i do neta nie mialam dostepu. Chlip. Teraz tez nie mam dostepu, wiec pojechalam do biblioteki w Concord nawet tu przyjemnie, chyba bede czesciej odwiedzac to miejsce
Ale do rzeczy: po pierwsze dzieki za info o karcie przydadza sie
Po drugie: Przetrwalam kolejny weekend z hostami. Tym razem mieli dla mnie niespodzianke pod tytulem najazd rodzinki. To niezupelnie, od poczatku do konca, byla niespodzianka, owszem spytali czy moga zaprosic rodzinke na obiad tzn 2-3 godz. Oczywiscie czemu nie. Nie lubie utrudniac ludziom kontaktow z najblizszymi, slowem: bylam wspanialomyslna. Ale ale z 2 godzinek zrobilo sie ich 10 nie wiem jakim cudem???? :evil: No wiec odbylo sie wszystko bardzo ladnie i zgrabnie, rodzinka zjawila sie w komplecie. Wszyscy dziadkowie, bracia, siostry i ich slubni oraz bachorki. Ech co to byla za uroczystosc... Rozmarzylam sie :wink: Glowna atrakcja wieczoru byla oczywiscie osoba moja czyli AU-PAIR! Tak wiec krewni: Przyjechali, pojedli, popili, pogadali ze mna (niektorzy tylko poogladali - mnie - i nawet nie gadali)...
Oczywiscie ja, uprzedzona o tym donioslym wydarzeniu jakim jest zjazd rodzinny ubralam sie super wystrzalowo. Niestety nie moglam liczyc na wzajemnosc w tym wzgledzie: rodzinka zjawila sie w dzinach i wyciagnietych bluzkach, tudziez dresach... :roll: Na oslode dostalam od niektorych upominki, jakies kosmetyki itp... Ale zmeczona bylam okropnie. Na zakonczenie grandma zlapala mnie w sowje objecia i ucalowala serdecznie mowiac: Dbaj o moje wnuczki!!! No comment :roll:
A wczoraj tzn poniedzialek bylam pierwszy raz na spotkaniu z LCC. Justine zrobila na mnie niekorzystne wrazenie od pierwszego wejrzenia - po prostu nie lubie jak ludzie laza w skarpetkach z wielkimi dziurami i do tego bez zadnego zazenowania :roll: Oczywiscie bede miala przyjemnosc spotkac sie z nia za kilka dni na orientation meeting czy cos tam... Zastanawiam sie czy wlozy te same skarpetki i czy dziura bedzie wieksza :twisted: -
Re: Lionka /2006 rok w USA
agulka > 01-03-2006, 3:21
ej nooo dziura w skarpetce nie swiadczy o lcc.. :wink: nie oceniaj ludzi po skarpetkach -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Emm > 01-03-2006, 11:26
A zauwazylas jej seplenienie?Zawsze mialysmy polewke z tego z dziewczynami. -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Emm > 01-03-2006, 11:27
aaa, zapomnialam-nie, nie wracam do Polski, teraz jestem w Polsce, ale na dniach wracam do Bostonu i bede tam przez kilka lat, na pewno na caly okres mojej amerykanskiej edukacji, tak wiec widzimy sie na pewno w jakis weekendzik. ja mam 25 lat, wiec taka stara to nie jestes -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Lionka > 02-03-2006, 7:57
Emm pewno ze sie widzimy w USAa skad wylatujesz z Polski?
Seplenienia nie zauwazylam, moze starala sie mowic b. wyraznie?Ale generalnie troche przynudzala, bo za wszelka cene starala sie mnie przekonac jak sie bede swietnie czula za miesiac, a na poczatku to kazdy przezywa ciezkie chwile... Wszystko przez to ze na pytanie jak tam pierwszy tydzien? odpowiedzialam zgodnie z prawda So, so. Tak sobie. No to mi walnela wyklad umoralniajacy jakie to mam szczescie ze mieszkam w zabytkowym domu z super rodzina :roll: i wszystko sie ulozy. Bedzie jak w raju. Sukces dopadnie mnie, tylko trzeba na niego chwilke poczekac w moim przypadku :lol: hehehe. Jutro przyjedzie do hostow do domciu wiec bedzie interesujaco :? No ale nie uprzedzajmy faktow moze to spoko kobitka, tylko sie trzeba do niej przekonac
Fajnie ze na tym spotkaniu au-pairek przynajmniej poznalam jakichs ludzi. Dzisiaj bylam z dwiema Niemkami w Dunkin Donuts. Oczywiscie o 9 pm wszystko w Concord zamkniete na cztery spusty. Wiocha zabita dechami, wiec pojechalysmy dwoma carsami poza Concord, w sumie nie wiem nawet gdzie bylam bo nie znam okolicy. No i konkluzja: przezylam!!! Czyli nie taki ze mnie zly kierowca jak myslalam W Polsce to sie balam za kolko wsiasc panicznie, NIGDY nie prowadzilam bedac sama w samochodzie, zawsze mi braciak mowil: to teraz hamuj, tu musisz zwolnic itepe itede. A tu od razu za kolko, nie mialam wyboru zadnego. To znaczy mialam: zostac w domciu albo wybyc. Nikt sie tu mna nie przejmowal - chcesz gdzies jechac prosze bardzo, masz kluczyki, bye!
A dzisiaj sroda popielcowa bylam na mess tzn mszy. Wszystko different niz u nas. Nie sypia czolka popiolem, tylko tu mieszaja popiol z woda i Ci robia BIG SIGN na czole. Domyc sie nie moglam po tym 8O. No i mnie nostalgia ogarnela za domem ojczystym i wogle.
No!!! wlasnie mi host oswiadczyl ze Maddie wypadl zabek wiec jutro pewnie bedzie szczesliwa bardzo. No a ja na to ze wiem widzialam kiedys w TV "zebowa wrozka" i tak dalej, i ze pewnie dostanie od nich dolara pod poduszke. A host na to : nie, dalismy jej 5 dolcow, bo to jej pierwszy zab. dumny z siebie ze ach!! Tak, ja tez mysle ze mala po prostu z radosci sie nie bedzie posiadala hehehe. W sumie ja tez bym sie cieszyla jakby mi cos skapnelo ponad te 140 dol! Dziewczyny mi powiedzialy ze za nadgodziny od swoich rodzin dostaja nawet 19 dol/godz. Kopara w dol, zazdrosc w sercu, dolar w oczach... Moi za swoje spoznienia nic nie placa, nawet glupiego sorry I am late nie uslyszalam, udaja ze nic sie nie stalo, w sumie 15 minut to nie duzo ale dzien w dizen to juz nie jest zabawne...
Host mi dzisiaj podlaczyl internet nareszcie w domciu, niestety musze teraz uzywac stacjonarnego kompaczyli skonczyla sie wygoda, tzn lezenie w lozeczku i klikanie na laptopku... :mad: teraz zawsze bede na widoku, bo playroom to pokoj przechodni. Ech, poza tym jak korzystam z neta to nie mozna uzywac telefonu. Wiec nie bedzie to sielanka. -
Re: Lionka /2006 rok w USA
Gość > 02-03-2006, 12:08
Lionka, mnie sie wydaje ze "mass" to msza, mess to balagan :lol:
A co do laptopa - nigdy nie mialam, moze kiedys sie dorobie. Mysle, ze na dobre Ci wyjdzie pomieszkanie troche w warunkach blizszych Afryce niz Ameryce :lol: Zartuje sobie troche, ale powaznie juz mowiac, nie wszystko jest takie w zyciu kolorowe i czasami ci z "wyzszych" sfer powinni miec okazje poznac, jak to jest bez takich wygod jakie mieli do tej pory - nie chce zabrzmiec zazdrosnie czy chamsko, ale w Twoim przypadku bycie au pair jest chyba jak najbardziej wskazane. Mam nadzieje, ze nie zostane odebrana w tym momencie w zly sposob. -
Re: Lionka /2006 rok w USA
agulka > 02-03-2006, 15:58
mass -msza/ masz racje emi - ja sprawdzilam i chcialam tak napisac ale sie przejezyczylam hehe
ja przewaznie korzystam z kompa ktory jest miedzy kuchnia a living roomem.. idzie sie przyzwyczaic.. mnie tylko czasem bachorki dobijaja bo sie zaraz na kolana pchaja...ale z drugiej strony sa tez uroki..spokojnie sobie korzystam w ciagu pracy
ze spoznianiem zrob porzadek..upomnij sie, ze pracujesz wiecej.. bo jak juz sie hosci przyzwyczaja to wspolczucia..