• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Masz pytanie? Napisz je tutaj!
       
    • Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady
       
  • Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    aupairka > 30-11-2012, 12:21

    Jestem egocentryczką i mój narzeczony doskonale o tym wie. Wiedział, że związek ze mną to sport ekstremalny. Nie wiem jakie masz przejścia z facetami, ale idealizujesz. Co jest normalne, jak byłam w Twoim wieku też idealizowałam i uważałam, że mogę rzucić wszystko dla tego jedynego.

    W sumie mam nadzieję, że za kilka lat będziesz patrzeć tak samo na miłość, bo to piękne Ale koniec gadania o tym, że jestem wredną małpą i o tym jaka piękna jest miłość, bo to chyba nie ten temat
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    protemka > 30-11-2012, 13:35

    [quote name="aupairka"]Jestem egocentryczką i mój narzeczony doskonale o tym wie. Wiedział, że związek ze mną to sport ekstremalny. Nie wiem jakie masz przejścia z facetami, ale idealizujesz. Co jest normalne, jak byłam w Twoim wieku też idealizowałam i uważałam, że mogę rzucić wszystko dla tego jedynego.

    W sumie mam nadzieję, że za kilka lat będziesz patrzeć tak samo na miłość, bo to piękne Ale koniec gadania o tym, że jestem wredną małpą i o tym jaka piękna jest miłość, bo to chyba nie ten temat [/quote]



    Nie jest to kwestia wieku, tylko własnych przekonań i tego w co się wierzy. Po prostu nie uważam, że nie ma co się poświęcać dla facetów, bo my często nie jesteśmy lepsze, a i nawet gorsze potrafimy być. A chciałybyśmy, żeby oni się dla nas poświęcali. Wzajemność to podstawa. I masz rację, koniec tematu
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    Kami > 30-11-2012, 17:15

    Jechac, nie jechac, a moze jednak jechac. Ja mam troche podobny problem. Skonczylam licencjat, wyjechalam jako Au Pair do Anglii na rok gdzie dalej jestem i bede do konca lipca moze sierpnia. W planach mialam wyjazd do USA odrazu po Anglii czyli jakos koniec sierpnia czy tez we wrzeniu 2013. A po tym chcialam wrocic na studia...., a teraz to nie wiem czy to dobry pomysl w sumie mam metlik w glowie. Co bylo by lepsze odrazu USA i nastepnie studia czy 2-letnie studia i USA? Bycie Au Pair nie nalezy wcale do latwych, zyje sie z obcymi ludzmi, i tak naprawde trzeba podpozadkowac sie ich zasada no bo to ich dom i tak dalej. Jest to tym trudniejsze gdzyz przez 3 lata studiowalam mieszkalam zdala od swojego domu wracalam kiedy chcialam robilam to co chcialam i nikomu nie musialam sie tlumaczyc co gdzie kiedy z kim i tak dalej, zylam na wlasny rachunek. Do stanow jechac i tak chce ale jest duzo za i przeciw, np teraz wiem ze w domu sa wszyscy zdrowi i ja tez miedzy innymi wiec to najwazniejsze, ale chyba tesknie za studiami i wlsanym zyciem. Jakie jest prawdopodobienstwo ze po mgr pojade do Stanow na rok, i pozatym nastepne dwa lata czekac, a z drugiej strony dwa lata przerwy miedzy studiami to tez duzo (rok UK I rok USA). No i czy nie byl by problem z Wiza po studiach po co tak naprawde by mnie w PL trzymalo tylko rodzina chyba ze sobie jeszcze faceta znajde;p bo z praca tez ciezko znalezc (studia pedag, ale chce je skaczyc). No i program jest dla osob do 26 lub 27r.z a wiadomo starzejemy sie. Pakowac walizki do domu czy do USA? Co wy byscie zrobily/li?
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    LadyInRed > 30-11-2012, 18:49

    Skończyć, Kami, a nie skączyć czy co innego tam chciałaś stworzyć. Brzydko, że wykształcenie pedagogiczne i takie błędy. A potem dzieci je powielają...
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    Kami > 01-12-2012, 1:03

    To bez znaczenia uzywam komputera Hostow nie mam znakow Pl wiec pisze jak pisze, a pozatym zapytalam o rade o wyjazd nie o pisownie.....!!!
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    harc > 01-12-2012, 2:58

    ja żałuje, więc odradzam

    a co pierwsza się znalazłam!

    Piszesz na forum au pair czy jechać, oczywiście, że Cię zmotywują do wyjazdu...a potem jak będziesz mieć problem z rodzinką to powiedzą, że masz zmienić ( u mnie jak opisałam problem to tak było)



    ja niedługo mam zamiar zrezygnować z programu i nigdy do niego nie wrócić, przynajmniej jako au pair. Wole szukać normalnej pracy, bez ciągłego zaglądania mi przez ramie, sprawdzania mnie i mojej wykonanej pracy. Ignorowania mnie w towarzystwie host family. Słuchanie różnych, sprzecznych poleceń od każdego członka jak to mam czyścić czy jak wychowywać dziecko. Zmieniania planu programu i nie zmieniania wypłaty, zmieniania stylu wychowania, gdzie ja nie mam nic do powiedzenia a przebywam z dzieckiem więcej czasu niż rodzeni rodzice (ojciec w Afryce, matka też za granicą od 2 tygodni, przylatuje tylko na piątek/sobota/niedziela...)



    dość! mały mnie nazywa mammy, to już zaszło za daleko i jak chcesz pozwiedzać, pobawić się i nauczyć języka (takie cele uważam ma program) to możesz to zrobić na kilka sposobów
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    elloe > 01-12-2012, 15:11

    http://Harc ojej,to przykre... Na pewno nie na to liczyłaś. A jakie inne sposoby masz na myśli?
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    Kami > 01-12-2012, 21:39

    No wlasnie mam tak samo. Ciale sprawdzanie, zagladanie, krytykowanie itp. Kocham prace z dziecmi (szczegolnie na koloniach czy w zlobkach, bo w szkole sie nie widze;p) To jest to co robie najlepiej wychowywanie Pokazywanie dobrej drogi, rady, wpajanie wartosci, opieka.....itp. Ale Au Pair to nie tylko praca z dziecmi to pracowanie z cala rodzina ktora raz jest wporzadku a raz (a to czesciej) przegina. Jest to zycie w ich domu z ich zasadami z ich stylem wychowania itp. a my nic nie mozemy tak naprawde zmieniac. A mnie irytuje brak konsekwencji brak ROZMOW dziecko-rodzic, brak wspolnych posilkow gdzie wlasnie podczas posilkow najwiecej rodzic moze sie dowiedziec od dziecka, brak wspolnych gier, spacerow. Moze ja jestem odmiencem ale ja jak bylam dzieckeim uwielbialam gry z rodzenstwem rodzicami takie zwykle planszowe czy karciane....ale to byly dalekie i piekne czasy Zycie sie zmienia....Nie wiem co mnie czeka w Ameryce jako Au Pair jaka rodzina okolica, znow nowe otoczenie itp. czy kolejny rok jest wart tego. Nie powiem w Anglii spotykam nowych ludzi zwiedzam nowe miejsca ucze sie jezyka ale chyba rok wystarczy....chyba przejde na Camp America gdzie jest wiecej swobody ale opinie tez sa rozne...i teaz trzeba dobrze trafic na dobry Camp z tego co czytalam, latwo nie jest....
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    harc > 03-12-2012, 0:48

    nie za bardzo chcę opisywać moją sytuację, ciągle się zmienia.



    jeżeli chodzi o wychowanie to teraz jestem w trakcie tygodnia z babcią, która jest straszna, niekonsekwentna i dzieciak zachowuje się jak mały diabełek, a z mamą jest jak aniołek (choć się buntuje i kończy się płaczem) a u babci to śmiech i mały robi sobie co chce. Jak ja go ukarałam za bieganie i nie słuchanie i posadziłam go na schodek za kare to schodził, śmiał się, przytrzymałam go i ciągle rozmawiałam do niego, a tu zauważył że się nie da, więc czas się zbuntować i zacząć płakać...a tu babcia z kuchni krzyczy, że ma przyjść do niej, co się stało... i nici z mojej kary itp.

    Tak! Rozmawiałam z nią o takim zachowaniu, bo komentuje te zdarzenia kiedy on płacze i jest ze mną bo ona myśli że go bije, czy co. Jak byłam w łazience to mały mi zaczął wariować (2 latka, taki wiek) i nie chciał się dać rozebrać i ja go i tak rozebrałam to on w płacz, babcia przyleciała jak na skrzydłach ( a ponoć taka sędziwa i nie ma sił ) i pyta się co się stało...

    Matka się z małym nie bawi, przeważnie mały bawi się sam, albo przytula mamę gdy ona ogląda TV, jedyne to daje mu jeść. Ale i tak lepsza od babci, która uważa mnie za powietrze, lub osobe od podaj, przynieś pozamiataj.



    I każdy ma inny model sprzatania, babcia inny i mama inny, czekam aż tata wróci z Afryki i będzie jak w cyrku, każdy inne wymagania! Robią ze mnie "czarnego", nie żebym była rasistką (teraz już jestem..) ale każdy mój znajomy komentuje to tak, że odbijają sobie na białych i przy okazji jest to dla nich normalne.



    Kami? czy Ty przypadkiem nie jesteś nauczycielem? Mamy dokładnie takie samo zdanie i podobne problemy
  • Re: Jechać,czy nie jechać? Proszę o porady

    Kami > 04-12-2012, 18:42

    Nauczycielem to ja nie jestem ale studiowalam pedagogike i bede sie tego trzymac, mimo iz wiekszosc mowi, ze malo perspektyw....a ze ja chce otworzyc w przyszlosci zlobek lub zeby mniej papierow bylo jakis punkt do opieki nad malym dzieckiem do lat 3 czy cos w tym stylu wiec wiemz ze studia skaczyc musze. Jestem z natury uparta wiec mysle ze i tak to zrobie. Stany planowalam od zawsze tylko teraz wiem z praktyki z czym bycie Au Pair sie wiaze i nie jest latwo i trzeba wziasc wszystkie aspekty do rozwazenia nie tylko wspanialy rok poznanie nowych ludzi miejsc nauka jezyka itp. ale tez samotnosc, kryzysy, tesknota, klopoty itp. Wiekszosc wlasnie mowi o wspanialej przygodzie nie wspominajac o trudnych chwilach, czy problemach ktore na miejscu trzeba rozwiazac czesto samemu. Decyzja latwa nie jest. USA to jednak moje marzenie drugiej szansy nie bedzie po studiach nie pojade i to wiem na pewno, bo nie bede pakowac sie w cudze zycie bo wiem iz to czas na wpelni dorosle i samodzielne SWOJE ZYCIE, (przynajmniej ja mam takie odczucia). Mysle wiec ze pojade, zrobie to teraz teraz albo nigdy. Wiem tez ze spotkam sie z krytyka rodziny i znajomych ten ich strach, ze nie dokacze edukacji itp. Nie bedzie latwo ale wkacu mam nowy bagaz doswiadczen ktory coraz wiecej wazy
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna