-
-
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 22-05-2005, 19:25
wstanie o 5, na lotnisku o 7, wylot po 9. Na lotnisku trzeba byc na dwie godziny przed, stad te nieszczesne godziny
Ja to nic, Sunny sie chyba w ogole nie polozy, wyjezdza z Wrocka o 2 w nocy.To jest dopiero hardcore -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ally > 22-05-2005, 19:31
Emm nie wiedziałam, że na lotnisku trzeba być 2 godziny wcze?niej, czyżby aż tak długo trwała odprawa bagażowa?? Gdzie można sie wiecej dowiedziec o tym co i jak z lotniskiem itp. Sa jakies stronki??
A Sunny to ja bardzo współczuję, ja tylko 45 km od Wawy ale też dojechać to godzinka sie zejdzie -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 22-05-2005, 19:53
tak, trzeba byc na dwie godziny przed, zeby sie nie stresowac, ze sie z czyms nie zdazy itd. Ja to wiem, bo kilka razy juz lecialam, Sunny tez. W zasadzie to chyba na stronie lotu moga byc jakies info.Sama nie wiem. Ale na pewno trzeba byc ze 2 przed, no max poltora. Nigdy nie wiadomo jak dlugie beda kolejki do odprawy, ja kiedys na miedzyladowaniu myslalam ze nie zdaze, bo jak wlazlam w transfery to tam bylo chyba z milion osob-z 10 kolejek po kilkaset osob kazda. Dlatego na transfery trzeba miec przynajmniej ze 2,5 godziny.
Ja na szczescie mieszkam na Okeciu, samochodem mam na lotnisko 5 minut, ale rano bede sie tluc autobusem, a raczej dwoma, bo bezposrednio nie dochodzi jeden -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ally > 22-05-2005, 20:21
Dobrze, ze mi napisała? ja to z godzine wczesniej bylabym na lotnisku o dwoch nie przyszloby mi glowy. A o co chodzi z tymi transferami? Boshe jaka ja zielona jestem w tym temacie a ja jeszcze bede miala przesiadke w Pradze i po angielsku bede musiala nawijac. O Jesus -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 22-05-2005, 21:02
transfery sa przy miedzyladowaniach.Np. przy lotach do USA gdzis w Europie jeszcze jest transfer i prosto z samolotu wchodzi sie na wielka hale transferow miedzynarodowych, a tam jest bajzel na kolkach. I trzeba czekac w kolejce( ja czekalam za drugim razem ponad 2 godziny).
Ale to tez zalezy od lotniska-na przyklad w amsterdamie bylo sprawnie i w miare szybko, a w mediolanie tragedia- boze, kolejki giganty, nikt nic nie wie, wszyscy sie kloca, pchaja, koszmar( wiadomo-Wlochy).
Mysle, ze w pradze powinno byc w porzadku.
Acha-ja lubie byc wczesniej, bo potem zamiast leciec na leb na szyje na samolot moge sobie jeszcze polazic po bezclowkach kilkanascie minut. -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Sunny > 22-05-2005, 22:40
Fakt, nie wiem czy sie polozeJeszcze tylu rzeczy nie zrobilam...
W ogole to nie dochodzi do mnie, ze lece..Tak jakos dziwnie sie czuje, hmm..
Jechalam sobie dzisiaj samochodem..ogladalam moje bloki i taka mnie straszna tesknota ogarnela..Pomyslalam sobie, ze moze widze je ost.raz, chcialo mi sie plakac..
Wylatuje o 9:45.
Pozdrawiam wszystkich czytajacych to forum,trzymajcie za mnie kciuki!
P.S (Ale bardzo wazne P.S- Dzieki Emm, ze chcesz stara łasice pozegnac!!! :lol: -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
martamaua > 22-05-2005, 22:57
Ja mialam to samo uczucie jak wychodzilam od babci z domu...Ale ogolnie kocham takie wczesne wstawanie i jakas podroz.Jak na stopa jechalam z kumpela to sie zbieralysmy o 3 nad ranem i bylo bombowo!!
Trzymamy kciuki oczywiscie!!!!!! -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
oliwka911gt > 22-05-2005, 23:10
a ja mam pytanie z innej beczki: zawsze bierze mnie na myslenie pod prysznicem i dzisiaj zastanawialo mnie jedno czy amerykanie znaja cos takiego jak zaklad szewski?? co amerykanki robia jak fleki zdra?? kupuja nowe butki??
a drugie pytanie: czy zdarzalo sie wam myslec w jezyku kraju w ktorym operujecie?? -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
martamaua > 22-05-2005, 23:16
Tez sie balam o to w Danii.Ale maja uf i to bardzo kvik service
Zdarzylo mi sie myslec -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Gość > 23-05-2005, 8:08
[quote name="Ally"] A o co chodzi z tymi transferami? Boshe jaka ja zielona jestem w tym temacie a ja jeszcze bede miala przesiadke w Pradze i po angielsku bede musiala nawijac. O Jesus[/quote]
Co do transferow, Emm ci ladnie wytlumaczylaCo do angielskiego w Pradze - rozumieja polski, tylko nie chca gadac zwykle (jak Finowie po szwedzku, znaja ale jak sie spytasz czy mowia, to oczywiscie nie). A angielski? Przestan sie stresowac, mloda, bedziesz tam w Irlandii caly czas musiala operowac angielskim i co? Nie odezwiesz sie ani slowem?
Wracajac do lotow transferowych - ja mialam przesiadke w Kopenhadze, ale ze jest to skandynawia a oni wlasciwie swoich granic nie uznaja, to kolejki nie bylo zadnej. Ale w Pradze mozesz niezla miec Ally... A na Okeciu to ja bylam zestresowana na maxa jak tutaj jechalam - autobus z Radomia jakim jechalam do Wa-wy sie spoznil, a to bylo tak na styk wlasciwie... Jeszcze moja mama drogi zapomniala jak juz wysiedlismy, no masakra! Ale jakos sie udalo zdazyc i nawet musialam czekac troche za dlugo. Tylko ze co sie nadenerwowalam to moje