• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

KASIK - to ja:)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • KASIK - to ja:)
       
  • Wątek zamknięty
  • KASIK - to ja:)
  • Re: KASIK - to ja:)

    Gość > 05-02-2006, 4:41

    Popieram ,skoro nie da sie po dobroci to trzeba sposobem .

    Pzryznam ze to troch drastyczne ale w pelni uzasadnione ,

    pokaz kto tu rzadzi /zadzi (nigdy nie wiem )
  • Re: KASIK - to ja:)

    MONIKA > 05-02-2006, 6:15

    a z kajlika kuki to sie leje w glos!!!!!!! :lol: :lol: :lol:
  • Re: KASIK - to ja:)

    Yoanna > 05-02-2006, 16:52

    hhahaah kasik genialna jestes! you're my idol jak nie da sie ze smarkaczem po dobroci, to tylko tortury zostaja :lol:
  • Re: KASIK - to ja:)

    bahaha20 > 06-02-2006, 16:03

    O matko... Ja bym na to wszystko nie wpadla! Genialna jestes, chyle czola



    (a czasem go popchne czy cos tak niby nie chcacy i jak nikt nie widzi) - to juz w ogole bylo zajebiste!!!! :lol:
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 06-02-2006, 21:59

    kasik cudnie!nie zaszkodzi tym dzieciom ani troche. niech wie ze ci na glowe nie moze wchodzic i jak nie tak to inaczej sobie z nim poradzisz.

    temperowac te amerykanskie dzieci, temperowac!
  • Re: KASIK - to ja:)

    Yoanna > 06-02-2006, 22:02

    au pair - temperowka :lol:
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 07-02-2006, 20:37

    Tak wiec bylam wczoraj w szkole po raz pierwszy. Georgetown University w DC, bardzo mi sie to podoba, ach brzmi tak dumnie :wink: :lol:

    Dojechalam bez wiekszych problemow (droge przetrenowalam w piatek po widnemu), zaparkowalam i udalam sie na poszukiwania mojego budynku, pozniej klasy. Tylko weszlam do kampusu od razu mi sie przypomnial moj, tzn. na UW na Krakowskim, hmmm odlegle czasy (ale pewnie tam wroce i to juz za jakies pol roku ). Bez wiekszych przeszkod znalazlam nawet klase. Mam okolo 20 osob, glownie oczywiscie operki, spotkalam nawet jedna znajoma z Tajlandii i jednego znajomego z Meksyku, hm spoko. a poza tym jest jedna Polka. Tak sie zlozylo, ze usiadlam kolo niej oczywiscie zupelnie nieswiadomie. Rozpoczelo sie sprawdzanie listy, bylam oczywiscie pierwsza i czytanie mojego imienia przez 2 minuty. Nauczyciel pyta sie czy mam jakies zdrobnienie, mowie fortunately I do . I w tym momencie laska siedzaca kolo mnie odzywa sie po polsku - bedzie jazda z moim nazwiskiem Ja galy i mowi inteligentnie "A co ty z Pl.?" :lol: Hah trzeba byc jak ja blondi by sypnac takim pytaniem po tym jak panna do mnie po polsku wyjechala. No ale nic, oblukalam ja, patrze tluste hery z odrostami na kilometr, sportowa bluza za duza o 3 rozmiary i snickersy oczywiscie zero makijazu (je sie przy dzieciach ine maluje, ale jak ide miedzy ludzi to jednak wypada sie ogarnac). I panna cos do mnie gada, ze nienawidzi jak ja ludzie biora za amerykanke i w ogole nie rozumie czemu... :roll: Mysle sobie spojrz w lustro i rozejrzyj sie dookola to bedziesz wiedziala i przemilczalam, rzucialm tylko cos w stylu, ze moze ma taki dobry akcent, ale laska sie pograzyla, bo dodala, ze nie, bo im chodzi o wyglad!! :lol: Tak wiec nie to, ze oceniam po wygladzie, ale jakos mi ta panna dziwnie wygladala. Kiedys to moze bym sie zajarala na wiesc o Polce a teraz mi zwisa, no chyba zeby jakas fajna byla to owszem.

    Klasa zeszla glownie na gadaniu, potem nauczyciel powiedzial, ze teraz piszemy esej i rozdal wszystkim kartki ( to jest TOEFL writing ). Mielismy 20 min. luz, poza tym, ze nie bylam pewna znaczenia jednego z kluczowych slow w pytanu- temacie bylo ok :lol: . Wiec nie wiem czy napisalam na temat :lol: . Ale co tam po to poszlam zeby sie uczyc, nieprawdaz? Wiec sie nie przejmuje, nie wspominajac juz o tym, ze zdaje sobie sprawe, ze moj ang. pisany jest tragiczny i jeszcze gorszy od mowionego, no ale takze dlatego wybralam writing a nie np. speaking. Ot koniec o szkole. Bylo calkiem spoko, na kazdych zajeciach bedziemy pisac te eseje i w domu tez, ale nawet sie ciesze bo ja lubilam pisac po polsku, wiec mysle, ze teraz tez bedzie fajnie. Choc pewnie mi to bokiem wyjdzie.

    Zaraz musze spdac po dzieciaka do szkoly, ale mi sie nie chce.. ja juz zdarzylam byc dzisiaj na zakupach, kupilam sliczna pizamke przeceniona z 30 na 8$ a pod mallem bylam juz 9.58 i jako pierwsza weszlam do sklepu (bo tylko w jednym bylam a i tak przez 1.5 h :lol: ).Dobra, spadam po bachora :/





    A i jeszcze chcialam sie troche pozalic, wczoraj przed wyjazdem do szkoly dostalam maila, ze zaginal moj kolega w Pl!!! Boze zdenerwowalam sie strasznie i do tej pory mysle o tym caly czas, wyszedl w sobote wieczorem z baru i do tej pory go nie ma, szuka go juz policja oczywiscie rodzina i znajomi, ale slad zaginal.. Boze jak to mozliwe? Co sie dzieje z tymi ludzmi? Powodow do ucieczki z domu nie mial zadnych, bar tez rzut beretem od jego domu, wiec to byla jego okolica, wszyscy go znali, wrogow zadnych nie mial.. Strasznie sie boje tego najgorszego...
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 07-02-2006, 20:49

    Kasik, ladnie brzmi ten Georgetown University, DC



    Przykro mi strasznie z powodu kolegi. Takie rzeczy sie zdarzaja. Oby sie odnalazl caly i zdrowy!
  • Re: KASIK - to ja:)

    agulka > 08-02-2006, 17:37

    mam nadzieje, ze sie odnajdzie..wspolczuje strasznie. trzymaj sie dzielnie.
  • Re: KASIK - to ja:)

    Emm > 08-02-2006, 21:08

    ja mialam taka sama sytuacje kilka lat temu. Kolega tez wyszedl z domu i sluch po nim zaginal.Nikt nie wiedzial, co sie stalo-dobrze sie uczyl, pochodzil z dobrej rodziny, mial duzo znajomych. Zapadl sie jak kamien w wode. Jego rodzice nawet wystepowali w "ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie" itd. Co sie okazalo?po roku(!!!) przyslal list, ze zyje, pracuje na platformie wietniczej gdzies tam i zeby go nie szukali. Wszyscy byli w ciezkim szoku.

    po kilku latach wrocil-syn marnotrawny. Do dzis nie wiem , co mu wtedy odbilo.

    mam nadzieje, ze Twoj kolega sie odnajdzie.

    co do Polek tutaj-wczoraj panna-Amerykanka, najprawdopodobniej lesba, bo cos tak wyczulam lekkie podchody, podeszla do mnie, jak czekalam na metro i pyta skad jestem. ja, ze z Polski. Ona, ze tak myslala, bo ma kolezanke Polke, ktora wyglada tak jak ja-jest tak samo cytuje "szczupla i piekna jak ty".No poezja spiewana po prostu.W Polsce nikt by mnie tak nie zagadal.Ale bajer miala niezly, trzeba przyznac, jakbym byla lesbijka to pewnie by mnie poderwala, haha.

    Dzisiaj jechalam metrem-dawno tego nie robilam, a teraz-ciagle-i tak przypatrzylam sie ludziom w metrze i pomyslalam sobie, ze boze jedyny, to jest Ameryka-gdzie indziej ma sie okazje tak dziwnych ludzi zobaczyc?Co drugi czlowiek w metrze wyglada na walnietego. W Polsce by palcami wytykali-tu-normalka.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia