-
-
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ewelinka9 > 17-05-2005, 20:11
Jo,jo, wszystkim!!!
Juz bylam przekonana, ze jade w tym roku do stanow jako au-pair, ale kurcze, rodzice mnie nie chca puscic....a dokladniej to daja mi wolna reke, ale miedzy wierszami idzie wyczytac, ze nie chc?????????!!!!, ze nie wierza w to, ze wroce, jak zasmakuje w amerykanskim zyciu.A jak u was pod tym wzgledem z rodzicami..? Nie mam jeszcze prawka, ale to da sie zalatwic. jestem tez na piatym roczku i pisze prace mgr...ale nie chce sie..A wizja USA kusi przygoda, ale tez samodzielno?cia.pa -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
agulka > 17-05-2005, 20:29
hej! moi marudzili jak chcialam jechac po maturze...a ja coz..finansowo jestem od nich uzalezniona..wiec musialam wyczekac na dobry moment..
teraz jestem na 3 roku..i robie przerwe..w celu podszkolenia jezyka..heheh to ich przekonalo :lol:
ale mam zamiar wrocic bo do mgr to mi jeszcze 2 lata zostaly.. -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
MONIKA > 17-05-2005, 23:43
Ja Ci mowie stara, ze bedziesz Czeresniakowa!!! :twisted: Ktora pierwsza, bo ja tez mam etap planowania imion dzieci. :lol: A wiesz, po operstwie to wyczyn! :wink:
Jeszcze sie zabawimy na weselisku!!! 8) 8) 8)
Na dwoch chcialam mowic!!! -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ally > 18-05-2005, 0:39
Ewelinko moi to chcieli mi skasować net/całe moje życie/ i w ogóle takie jazdy były. Teraz jako? przeszła burza, ale ile się na denerwowałam. To głowa mała.
Wesele możecie podwójne zrobić -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Gość > 18-05-2005, 8:29
Emm, good luck, mam nadzieje ze bedzie dobrze
ewelinka9 - pani mgr uzgadnia swoje decyzje z rodzicami? troszeczke samodzielnosci i operatywnosci. Jesli chcesz jechac, to jedz! Jesli nie chcesz, to zostan, ale swojej decyzji nie podejmuj pod kontem rodzicow - co oni by chcieli, bo taki czas sie dla czlowieka powinien skonczyc wlasciwie wraz z matura.
PS. u wiekszosci zwierzat obserwuje sie zjawisko, ze matka po jakims czasie odrzuca mlode po to, by zaczely swoje samodzielne zycie. U czlowieka jest troszeczke inaczej - bo jesli ma sie dobry kontakt z rodzicami to oni zawsze przyjma dziecko z otwartymi ramionami, ale czlowiek powinien sam poczuc, ze powinien ich juz "opuscic" - oczywiscie nie mowie tu o zrywaniu kontaktu, bron boze.
A czlowieka doroslego charakteryzuje miedzy innymi to, ze podejmuje samodzielne decyzje. -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 18-05-2005, 10:31
To chyba tez zalezy, kto daje pieniadze na program.Jesli rodzine-no to oni decyduja, moga powiedziec "nie" i dupa.Bo co wtedy?Do roboty tylko i zarabiac na wyjazd, a to moze troche potrwac
U mnie jest o tyle dobrze, ze za wyjazd place ja ( dzieki ci Boze za zwroty podatku z USA) ) wiec rodzice tak naprawde nie maja nic do gadania.Ale i tak mam szczescie, bo tata jest zadowolony, ze jade. Z mama gorzej, widac, ze nie chce zebym jechala, ale juz opisywalam te historie.
Ale ogolnie powiedzialam im ktoregos pieknego dnia, ze jade i koniec. -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Gość > 18-05-2005, 11:32
troche i racja Emm, ale mozna najpierw sie czepic operkowania w jakims europejskim kraju blisko i sobie na wyjazd odlozyc - jak ktos ma mocna motywacje to sie uda. a jesli chodzi o czas - faktycznie trwa dluzej, ale czlowiek jest bardziej zadowolony jak sam cos zrobi niz jak mamusia da, prawda? -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ewelinka9 > 18-05-2005, 11:59
Hm....No tak, ale wiecie co?
Ja chce jechac, ale boje sie, ze w tym czasie cos sie wydarzy zlego, no wlasnie z rodzicami. Wiem, ze to glupie, bo rownie dobrze moze cos sie zdarzyc, jak bede w Polsce. ale tato mi ciagle mowi-ze jak wyjade, to juz sie pewnie nie zobaczymy i nie zdaze przyjechac nawet na pogrzeb.... !. Pieniazki, no fakt, jezeli bym chciala jechac w tym czasie, co ja bym chciala, to pomoc by byla millle widziana :lol: :lol: , ale przeciez moge poczekac . Tylko kwestia jest taka-czy do USA mozna jechac tylko do 26 roku zycia? Ja mam juz 24, wiec musze sie spieszyc jakby co..... -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
agulka > 18-05-2005, 12:03
glownie do 26 lat, ale gdzies widzialam oferte do 27 lat...tylko nie pamietam w jakim to bylo biurze :? -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
martamaua > 18-05-2005, 13:06
A ja mialam to szczescie,ze dorwalam prace i na wszystko zarobilam.Nie wierzyli do ostatniej chwili a pozniej prawie bek pod autokarem.A nastepnym razem moi hosci przyjechali.To ani sie nie zegnalam ani nic.Okropna atmosfere zrobili...