-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 09-03-2005, 5:44
Umowilam sie na rozmowe z Maura. Nie powiedzialm jej, o co chodzi.
Z Mikiem nie zdecydowalam sie rozmawiac. Nie wiem, jak sie do tego zabrac. 8O
:lol: :lol:
"Wiesz, my dear, wiem, ze lubisz nagie pipki, ale wez se stary daruj i mi kompa nie zasmiecaj".
:lol: :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 09-03-2005, 6:36
Wlasnie dobilam (przebilam sie) do domu, bo Thiago's tato, zwany Paj, mial urodzinkowe party, ktore sie zreszta nie calkiem odbylo... bo...
Jest 8 marca, a mamy w Massechussets sztorm sniezny. Jak zyje, czegos takiego nie widzialam, a zyje 22 lata. To, ze pol metra na ulicy lezy sniegu, to nic, w Swieta to przerabialam i pozniej kilkakrotnie. Ale ow snieg jest drobny i suchy, do tego mega wiatr i nic, ale to nic nie widac. Zero. Gorzej niz mgla, bo jak swignie tym puchem, to nie wiesz, gdzie ulica.
Jechalam sobie 10 mil na godzine, na kilometry, niecale 20. Bosko.
Plus taki, ze sie ucze, tzn. w domu, w zyciu by mi auta nie dali w taka pogode. Zreszta, wcale by mi nie dali, gdyby taka zima byla, jak tu. Hosci nie maja wyjscia, no co areszt domowy mi urzadza?
So, z kierowcy, ktory po wiejskiej drodze jechal do Babci raz na tydzien, bedac pod telefonem, bo czasem cos rozwali. Ktory musial po dojechaniu na miejsce dac znac, ze zyje. Ktory jezdzil w bezchmurne dni, nigdy po ciemku, w deszczu, czy w ogole sniegu. Ktory wreszcie potrzebowal dziesieciu metrow, zeby zaparkowac miniaturowego Matiza.
Stalam sie kierowca, ktory przebija sie ciezarowkowym dzipem przez zaspy i sniegi, zamiecie i zawieje, w nocy zreszta, ktory parkuje na miniaturowych (jak dla mojej kobyly) pakringach, ktory wreszcie odpowiada nie tylko za siebie, ale jeszcze za trz rozwrzeszczane (bo zawsze spiewamy z dzieciakami i radio na maxa) dzieciakow.
No musze to powiedziec, jestem z siebie dumna. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 11-03-2005, 18:24
Nie wiem czyja to "zasluga", ale straszny burdel sie na forum ostatnimi czasy zrobil. :evil:
Powiem szczerze, ze nawet nie chce mi sie tego czytac, jak otwieram pare razy i sie okazuje, ze wszyedzie mega dygreseje od tematow sie rozrastaja.
Powiem Wam, co sie wczoraj u Maury wydarzylo i mam tez ciekawa historie rodzinna, a mianowicie moja kumpela ze szkoly, Svetlana i jej przygody z chora na lep hostka.
Tymczasem papatki, bo wracam do pracy.
Tylko prosze nie robcie tu dyskusji, dlaczego i przez kogo sie burdel zrobil, bo ja nie lubie burdelu, pedantka jestem. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 11-03-2005, 18:47
a Svetlana to nie byla przypadkiem ta kobitka w centrum Bostonu mieszkajaca?Ta , co niby tak rewelacyjnie trafila ( tylko godziny denne).Tak mi sie jakos kojarzy, ze to ona.Napisz co i jak, bo sie zaciekawilam az.
Co do forum, to tez mam podobne odczucia. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 11-03-2005, 21:56
to w takim razie nietylko ja mam takie odczucia.
a co do wizyty u maury i svetlany to opiszesz nam?? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-03-2005, 1:14
kurwa kurwa kurwa MAM KOLEJNEGO NEWSA, MOJA KURWA CUDOWNA RODZINA SIE KURWA PRZEPROWADZA... -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 12-03-2005, 1:48
gdzie i kiedy???!!!
Ja p.ierdole, ale cie w ch.uja zrobili.Brak slow po prostu. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-03-2005, 1:57
Na jakas kurwa wies, 8000 mieszkancow, (Melrose jest male, ma 30 000).
No, za miesiac jakos tak.
kurwa kurwa kurwa, pojebancy.
Teraz to juz mnie wkurwili.
40 minut skad! Ciekawe kurwa jak daleko od Bostonu.
I jeszcze mi kurwa jednoreki mowi, ze mam sie cieszyc bo nie do Buffalo.
Kurwa cepy.
W poniedzialek dzwonie do biura w Bostonie i sie pytam o dostepne rodziny. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Mlody > 12-03-2005, 2:05
Monia dzwon jestes juz ponad 5 miesiecy I mozesz nie wyrazic zgody na przeprowadzke !!!
Motywoj to tym ze :
Poznalas już ludzi z okolicy, zaklimatyzowalas się i podejmujac prace jako Au Pair nie sadzilas, ze bedziesz postawiona przed takim faktem teoretycznie bez wyjscia. Powiedz, ze przeprowadzka na rok z PL do US była dla Ciebie problemem i nie masz zamiaru po raz kolejny zmieniac znajomych i otoczenia.
To jest naprawde chamskie rozwiazanie - moi tez się przeprowadzali, ale ja to wiedzialem od mometu kiedy narodzily się plany (nawet wybieralem z nimin dom). Nie wierze, ze tak nagle wpadli na pomysl przeprowadzki. Monia dzialaj trzymam kciuki ;-) -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-03-2005, 2:13
No wiem, ze nie musze sie przeprowadzac.
Juz napisalam do Maury maila, a ta, mimo ze jest w Las Vegas, odpisala, ze zaraz jak wroci, pogadamy.
Wczoraj u niej bylam o pornole w kompie... Fajno nie, ciagle cos. :roll: