-
-
Re: KASIK - to ja:)
Gość > 20-01-2006, 22:01
mówiłam, żeby się na rodzinę wypi?ć, to kasik mówi, że szkoła i że z nimi zostanie, bo nie chce żeby jej semestr przepadł - sorry, ale ja bym wolała odłożyć studia o pół roku a o zdrowie swoje zadbać!
a gówniarzowi bym strzeliła i powiedziała, że to wypadek był... -
Re: KASIK - to ja:)
leneczka > 20-01-2006, 22:05
ale sie usmialam emi.. my to dwie sadystki :lol: -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 20-01-2006, 22:05
O to chodzi, ze ja nie mam czego odkladac, bo na nastepny semestr mnie juz nie bedzie w us
wracam do Polski lipiec/sierpien. -
Re: KASIK - to ja:)
Emm > 20-01-2006, 22:11
ja bym przylala cantralnie w dupe, bez kitu. I bym miala w dupie beztresowe wychowywanie amerykanskich dzieci.
kaska, dostalam priva.Lubilamhaha. To sie usmialam z samego rana. Porazka jest najlepsza.Wysiadlam jak zobaczylam.
z A. dobrze.Kreci sie.
Wpadasz do mnie na bank w 13 miesiacu.I lepiej szykuj sie, ktory tam u siebie weekend masz wolny, bo bym wpadla Washington obejrzec
jeszcze 3 tygodnie do wylotu!zaczelam odliczanie. -
Re: KASIK - to ja:)
monica07 > 21-01-2006, 1:15
ja pierdole, normalnie gnojek jeden, no! :evil:
kasik jak ty sie pohamowalas zeby za chabety nie chwycic? nerwy ci zszarpie ten gowniarz. :? -
Re: KASIK - to ja:)
agulka > 21-01-2006, 4:53
brak slow.. urwalabym gowniarzowi leb! normalnie co za niedorozwiniety gnojek..ile on ma lat??? :twisted: :twisted: -
Re: KASIK - to ja:)
Yoanna > 21-01-2006, 11:10
ale psychol!!! -
Re: KASIK - to ja:)
Caroline > 21-01-2006, 11:25
Kasik podziwiam ze wywalilas tego gana do kosza :lol:
I nie wiem jakim cudem mu nie przywalilas w dupe, ja bym chyba sie nie powstrzymala.... -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 21-01-2006, 20:14
Smarkacz ma 4.5 roku. Oczywiscie tak jak myslalam zero reakcji ze str. matki. Tzn. podziekowala, ze zabralam mu zabawke po tym jak powiedzialam i pokazalam jej to plastikowe ostrze ukryte pod pianka. O tym, ze gnoj we mnie strzeli (podkreslalam, ze specjalnie) sza! No bo potem gun zostal wyjety ze smietnika (nie na oczach bachora - dobrze, ze alan rano wlozyl nowy worek :wink: ) i wieczorem oddany w rece matki wraz ze stosownym komentarzem. Pozniej powiedzialam, ze dzis znow zrobil strajk przy wychodzeniu po dziewczynki, 3 dzien z rzedu rzucal sie na ziemie, ryczal, krzyczal i kopal, wiec wedlug instrukcji Aski zostal wziety do samochodu sila, bez butow, kurtki i ciagniety pod pachy, podczas gdy nogami ciagnal poz ziemi (wlasciwie nie ciagnal bo wierzgal) Potem cala droge do szkoly darcie ryja w samochodzie, jak zwykle muzyka na maksa go nie zagluszyla!! A matka co na to? Zmartwiona minka i teksty w stylu "I'm really disappointed honey", "Cookie I'm really tired of your behaviour" i.t.p. I dalej mowi, mama rano obiecala ci fan jak bedziesz grzeczny i znow nie byles.. Nie minely 2 minuty slysze "let's go kids get some fun"... Wiec generalnie dzieciakowi zwisa czy bedzie grzeczny czy nie (a wygodniej mu robic co mu sie podoba)bo wie, ze i tak bedzie codzienne wyjscie na fun, prezenty jak starzy wroca z pracy i.t.p.
Co do tego, dlaczego go nie robnelam..
Wiece, ze chyba bym serio to zrobila, tylko od razu jak dostalam to z oczu mi poplynely lzy i polecialam po zimne. A potem siedzialam z tym zimnym z 5 min. chyba i ochlonelam. Tylko tyle, ze mu gun do smietnika wyjebalam. I opierd.olilam, ale efekt byl taki, ze sie niedorob obrazil i naburmuszyl.. pan i wladca, Ksiaze Walii, wszyscy na jego uslugach.. :lol: :twisted:
dosc o bachorach. Na 7 mialam au pair meeting, tym razem w bibliotece robienie jakichs kartek, nie wiem dokladnie. Tymczasem ja wyjechalam z domu dopiero po 7, pobladzilam (jednak najlepsza metoda jest pytanie ludzi a nie poleganie na mapquescie), do biblio dotarlam 7.40, zagadalam do mojej lcc, podpisalam sie na liscie i bye, bye, tyle mnie tam widziano, moze 2 minuty
Nie lubie tych moich meetingow jeszcze z tego wzgledu, ze moja lcc robi laczone meetingi z jeszcze 2 i w rezultacie wychodzi straszna masowka, bo np. moja grupa liczy ponad 30 osob, no to halo ale ten wynik razy 3 to setka wychodzi jak nic. Wiadomo, ze nie wszyscy sie pojawiaja, ale 70 osob to tez za duzo. Hmmm dlatego dalo sie spokojnie podpisac i wyjsc (miesiac temu znajoma Boliwijka podpisala sie za mnie i no problemo).
Po meetingu mialam jechac do malla z ewka, ale ta odmowila ze wzgledu na chorobe, ze ja cos boli pod plucami jak kaszle.. nie bede juz nic mowic, ze "leczy sie" od 3 tyg. w stylu palenie jeszcze wiekszej ilosci paipierosow mimo, ze sie omal nie udusila i.t.p. no ale uslyszalam, zeby jej nie pouczac bo to jej sprawa, wiec powiedzialam to nara. Ona stwierdzila, ze jak nigdzie nie jade to moge zajechac do niej a ja juz wkurzona " A kto ci powiedzial, ze nigdzie nie jade???" No a co sama?? Tak, sama! Cisza w sluchawce. Poprosila tylko zebym jej przywiozla cos z Mc Dona, wiec na tyle bylam laskawa i sie zgodzilam, nawet posiedzialam u niej z pol h (bo w mallu sklepy by zamkneli i co bym robila?). Pytalam z 5 razy? Na pewno nie jedziesz? Nie, Kasia nie chce wychodzic z domu. Wiec jej mowie, aha na dwor to wychodzisz na godzinne dziennie z dziecmi zeby obserwowac sasiada, ale tu nie chcesz wyjsc 10 m. do samochodu i 10m z samochodu to nie.. i poszlam. Na 10.10 mialalm film, bylam na "Brokeback mountain", choc zastanawialam sie czy chce ten film obejrzec, teraz jestem b. zadowolona. Podobal mi sie na prawde a na koncu to nawet mi sie lzy w oczach zebraly, co mi sie raczej nie zdarza w kinie. Tylko malo co zrozumialam z tego dziwnego angielskiego. Mowili okropnie, w ogole nie otwierajac ust. Po prostu wydawali z siebie takie pomruki. Musialam sie niezle wsluchiwac zeby cokolwiek zrozumiec a i tak sporej czescie sie nie udalo. No ale to byl chyba jakis okropny poludniowy akcent czy co?????????????????????
W kazdym razie spedzialm mily wieczor, sama ze soba, he i dobrze, przynajmniej nie bylam od nikogo zalezna, nikt mnie nie popedzal/ zwalnial, nie denerwowal, robilam co chcialm, czyli dyspozytorka wlasnych torow :lol:
A i jak wrocilam w nocy to zostawilam w kuchni kartke Asce, ze prosze aby zostawila mi samochod... No i nie miala wyjscia, zostawila swoj wraz z kluczykami. Nie przepadam za jazda jej jeepem, ale zdecydowanie to lepsze niz nic!! -
Re: KASIK - to ja:)
Gość > 22-01-2006, 5:51