-
-
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
martamaua > 13-05-2005, 8:10
Emm z tego co wiem to moja mamuska lekka alergie na metale ma.zadne pylki,trawy ani jedzenie.Ojciec to takie dziwne bable ma jak wejdzie np rozgrzany do jeziora,przeplynie sie i wychodzi caly jakby pokrzywa sie poparzyl.On mysli,ze to od roznicy temperatur,ale nie wydaje mi sie...Nie bylo u nas nic powazniejszego jesli o to chodzi...
Alergia na tescia niezle.Scislej to moze na jego feromony czy jakies wydzieliny,bo na sama osobowosc to tez mam uczulenia jesli chodzi o niektorych ludzi :lol:
Laski powodzenia na rozmowach i nie bac sie!Wiem,ze latwo powiedziec,ale jak ja swoje dukanie sobie przypomne to mi sie smiac chcechyba jdna rodzina na tysiac musialaby byc tak niewyrozumiala aby powiedziec,ze twoj angielski jest to kitu itd.Biora pod uwage stres... -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 13-05-2005, 9:30
nic nie mowilam , bo sie dowiedzialam wczoraj wieczorem
Spoko, ja sie nie boje gadki,a nawet sie doczekac nie moge! -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 16-05-2005, 18:21
Odmowilam tej rodzinie.
Zadecydowalo to, ze bym miala absolutny zakaz jezdzenia samochodem, bo -uwaga-Boston jest taaaaki duzy i moglabym sie jeszcze zgubic ( a w warszawie sie nie zgubie?hmmm). Czyli bylabym uwieziona pod Bostonem, bo i weekendy dupa i w ogole.Poza tym ona powiedziala, ze moglaby mnie zawozic i odbierac, ale ja sobie jej nie wyobrazam odbierajaca mnie o 2 w nocy spod klubu w bostonie.Mi sie wydaje, ze oni szukaja domatorki, a to zupelnie nie moj styl. Poza tym pytala czy umiem gotowac i czy lubie sprzatac , a ja nie jestem glupia i czytac miedzy wierszami umiem.
Co jeszcze?Brak konkretnego rozkladu pracy, zeby wziac wolne musialabym pojsc do niej i ja poprosic o zgode ( acha-zapomnialam- hostka w domu), ona by zgode dala lub nie.
Co do transportu to do lez mnie rozbawil pomysl, ze moglabym brac rower i gdzies podskoczyc.jasne, na rowerze juz do Bostonu highwayem zapieprzam, buhahahaha.
No i na koniec-trojka dzieci, 4-latka lus dwuletnie blizniaki.
Acha-pokoj do zabaw dzieci znajduje sie obok mojej sypialni.
Do widzenia panstwu.
juz zadzwonilam do biura i powiadomilam je, ze ta rodzina odpada. Za bardzo nawet nie krecily nosem, bo argumenty jednak mialam silne.
Nic mi sie robic nie chce -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
agulka > 16-05-2005, 20:29
no to faktycznie....dobrze, ze odmowilas..a ten rower to faktycznie "cool " :lol: :lol: :lol: juz ja widze operke pedalujaca na impreze..no matko..Ci amerykanie to maja pomysly :lol: :lol: :lol: -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
MONIKA > 17-05-2005, 0:11
Emm, Ty pindolu jedne, obiecalas ze mi napiszesz!
Moja wiad na tlenie dostalas? -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ally > 17-05-2005, 1:04
[quote name="Emm"]Do widzenia panstwu. [/quote]
:lol: :lol: :lol: Fajnie to skomentowała? :lol: :lol: Masz rację, rodzinka do luftu, ale chyba rzadko pierwsze rodzinki s? wybierane. No rower też mnie rozbawił. Wyobrażacie sobie wej?cie do klubu a wcze?niej przypinasz rower (dobreAgulka). Mam nadzieję, że kolejna propozycja bedzie fajna -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 17-05-2005, 10:35
ale musze przyznac, ze babeczka na poziomie. Odpisala i na mojego maila, ze lepiej, ze teraz podjelam decyzje, niz potem mialabym byc nieszczesliwa. I ze jak bede w Bostonie, to zebym dala koniecznie znac, bo chce sie spotkac i mnie osobiscie poznac.
Moze szykuje zamach na mnie? Kto wie?
A ja jestem in love
Och, mowie wam , zycie jest przewrotne i szykuje niespodzianki, o jakich nam sie nawet nie snilo) -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ally > 17-05-2005, 11:13
dobrze zrozumiałam, jeste? zakochana
[quote name="Emm"]A ja jestem in love[/quote]
w tym chłopaku z Bostonu?? -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 17-05-2005, 12:09
oj Ally)
no co tu duzo gadac, on przyjezdza do PL w wakacje, do mnie, i w ogole mamy rewelacyjne kontakty teraz, po prostu swietne. Nawet jak to pisze, to mi sie cala geba cieszy.
Zobaczymy co bedzie, ale ja mam dobre przeczucia
Taka jestem cala szczesliwa i zadowolona -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Ally > 17-05-2005, 14:41
To dobrze, że wszystko się układa, no to się fajnie zapowiada: wspólne wakacje a póżniej cały rok. Tylko pozazdro?cić