• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Gość > 13-02-2005, 13:26

    Tez bym chciala nalezec do tej grupy ludzi, ktorzy chca przytyc... Niestety, ja musialabym nic nie jesc, zeby byc szczupla
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    oliwka911gt > 13-02-2005, 14:38

    a ja dalej mam swoja dietke :lol: jeszcze jakies dwa tygodnie i wracxam do normalnego jedzonka. tyle ze mnie wcale a wcale do niego nie ciagnie :wink: a ze male porcje jem to tez mi pasi 8)
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 14-02-2005, 6:15

    "HISTORIA RODZINNA"



    Rodzinke z Needham znalazla moj profil na jednej z zakazanych stron. Napisali do mnie krotkiego maila, ja sprawdzialam ich profil i tak sie "romans" zaczal. Jak pisalam wczesniej kobita jest profesorem na Boston University i sie Monka napalila, ze z takz hostka latwiwj byloby sie zakrecic.

    O szczegolach technicznych pislam wczesniej, ale pokrotce powtorze, blizniaki w wieku dwa z hakiem, tatus i mamuska- wysoko postwieni, z fotek sympatyczne gebule, bardzo wyluzowani.

    Zadzwonilam w piatek, tydzien przed moimi urodzinami. Gadalam z tatuskiem. Niezla konspire musialam odwalic, bo moi hosci nie pojechali na pizze, jak to zwykli w piatki czynic, wobec czego zmuszona bylam w newralgicznych momentach zamykac sie w mojej garderobie! A newralgicznych momentow bylo troszku, bo mnie koles pytal o moja sytuacje obecna, dlaczego chce zmienic terazniejsza robote itepe.

    Umowilismy sie na nastepny piatek u nich w chacie. Od razu zaznaczylam, ze przyjade z Sue. A co, jakby mnie chcieli zabic, to my bysmy zabily ich pierwsze, nie jestem naiwniaczka, no nie? :wink:

    Po drodze zgubilysmy sie kilkakrotnie, bo facet podal nam zle namiary. Ostatecznie wyjechal po nas, bo utknelysmy przy Seven 11. Takze jego poznalysmy pierwszego. No musze powiedziec sympatyczny. Maly jakis, wiec musialam sie krzywic, zeby na niego z gory nie patrzec, ale ogolnie bardzo pozytywne wrazenie na nas obu zrobil. Pitu, pitu i jedziemy do domu.

    Bylysmy obie kretynsko podekscytowane. Do czasu.

    Wjezdzamy na posesje, chalupa wielka, ale wszedzie burdel masakryczny. Wchodzimy do domu, no istny smietnik w altanie. Ufff, mysle sobie, zaczyna sie przygoda.

    Dzieci wybiegly nam na powitanie, maly, Lukas rzucil sie tatuskowi na szyje, a mala, Madi, na mnie. No i mialam punkty, bo mnie dziecko od razu "wyczulo".

    Poznalysmy mamuske. Cos tu jakby zazgrzytalo. Ale ok.

    Oprowadzaja nas po domu, mialam wrazenie, ze to chata z horroru. Okazalo sie, ze panstwo przeprowadzili sie dopiero miesiac temu i nie zdarzyli jeszcze na dobre rozpakowac. Maluja, tapetuja, spawaja. Ogolnie podobaly mi sie miejsca, ktore uporzadkowali, ale te, ktorych nie zrobili strasznie mnie "odrzucaly", bo ja pedantka jestem, a nie smieciara.

    Rozmowa, jak rozmowa. Od razu okazalo sie, ze pani rzadzi. No niestety nasz sympatyczny, niewysoki tatus mogl jedynie smazyc steki, a pozniej, w czasie obiadu, zmieniac pieluchy dzieciom. Pani teoretycznie konkretna. Tyle, ze nie wszystkie konkrety przypadly mi do gustu. Te "szkolne" owszem, ale brak wolnych weekendow, bo musialabym z nimi do "weekendowego" domku w Maine jechac. :? Co to za wymysl, za to wolny czwartek. Czwartek prosze pani, to mozna se przespac, bo wszyscy wtedy pracuja.

    Dzieciny w tym czasie walily sajgon. Mloda wlala wode przeznaczona do picia do swego zarcia, pozniej oboje skakali po stole, na ktorym my mielismy talerze z jedzeniem, na ktorym stalo zreszta cale jadlo. Bylam tym niezle zadziwiona i zasmucona. Nie wyobrazam sobie, ze moglabym opanowac to towarzystwo. Kobita pila wino i na koncu juz uwalona byla. Wcale jej zachowanie maluchow nie przeszkadzalo. Wrecz przeciwnie, wprawialo ja to w doskonaly nastroj. Mnie przeciwnie.

    Pogadalismy o mojej sytuacji i tym, ze chcialabym zostac w agencji, z ktora przyjechalam. Obiecali zaznajomic sie z warunkami przejecia operki, cala procedura i kosztami, oczywiscie.

    Wyszlysmy z tej chalupy cale uradowane, ale i zmeczone.

    Pytam sie Sue, a ta, "ja bym z ta kobieta pod jednym dachem nie wytrzymala". Ja poczatkowo zafascynowana bylam "szkolnymi mozliwosciami", bo Pani doskonale zdawala sobie przykladowo sprawe, ze 500 dolcow na szesc kredytow, ktore musimu zrobic, to nic, ale szybko uswiadomilam sobie, ze to nie dla mnie.

    POWODY podane chronologicznie.

    1.Chata, jak smietnik. Nie wyobrazam sobie, ze moglabym tam czuc sie dobrze. Nie dosc, ze niewykonczona, to jeszcze straszna jakas.

    2. Dzieci rozpuszczone i nie do opanowania. Ponadto rodzice oczekujacy nauczenia ich "piesni ejbisi", a mlodzi gadac jakos niebardzo gadali. Jakos tak opoznienie, jak na swoj wiek. Palec w gebie i "eee". Ja doskonale wiem, jakie sa dzieci w tym wieku, bo Sue ma Willa urodzonego w dokladnie tym samym miesiacu. Jakos taki niemrawy nigdy nie byl.

    3. Pani jest bossem, Pan- nikim. Nie ma nic do powiedzenia przy zonce. Nie wiem, jak odnalazlabym sie w takim ukladzie, bo ja, jak pracuje, to dla swoich dzieci jestem bossem i nie ma mocnych. Nie ma podwazania mojego autorytetu i sa pewne zasady. A w przypadku rozpuszczonych dzieciakow i mamuski, ktora ma sie za jedynego i wszechwladnego to nie do pogodzenia. Dwie rzadzace baby w jednym domu, tego nie da sie zrobic. Nie potrafie tez wyobrazic sobie relacji miedzy nimi, bo wiem, ze wieksza sympatia palalabym do niego, co jej niekoniecznie musialoby sie podobac.

    4. Brak wolnych weekendow. Bez komentarza.



    Smutno mi bylo, bo napalilam sie na nich, ale szybko uswiadomilam sobie, ze wpadlabym z deszczu pod rynne. Mimo to napisalam im maila z adresem mojej agencji, numerem telefonu i stronka.

    Po paru dniach historia zaczela sie "rozwijac internetowo"... Ale o tym juz innym razem.

    Dobranoc.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Gość > 14-02-2005, 10:23

    jesli historia ma jakis ciag dalszy to nie ma co komentowac teraz, jak na razie sama to dobrze w punktach podsumowalas :?
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    martamaua > 14-02-2005, 11:35

    o boze.....no to wypas pocieszylas mnie postem haha jak ja mam tu zmieniac familie teraz.jak narazie to robie to co uwazam jak cos powiedza to im powiem po co tu przyjechalam i jak chca wiecej niech placa wiecej narazie jestem na etapie szukania,ale szczerze to nie usmiecha mi sie.bo tu naprawde nie jest okropnie.a jak trafie jakies rozwrzeszczane dzieci,moje to chociaz cicho w miare siedza przytulaja sie itdno i jakis dymow tu nie ma.z hostami dobrze zyje.moze oni niektorych rzeczy wcale nie chca a ja je robie-skonczylo sie zbieranie skarpet i ciuchow dzieci hehhe marta pokaze rogi :twisted: jak narazie to zbieram w sobie sile do negocjacji i jakos sklejam rozmowe i boje sie cholernie...
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Caroline > 14-02-2005, 19:30

    No to Moniki historia tylko pokazuje jak wiele daje spotkanie się z hostami jeszcze przed podjęciem decyzji, szkoda że tak mało możliwe

    Bo przez telefon pięknie, cacy a później się okazuje że np dom to ?mietnisko.

    Ja raczej też nie czułabym się dobrze w takiej chałupie i mam tylko nadzieje że sama nie trafię na brudasów, bo akurat tego nie mam jak wybadać przed wyjazdem, przecież nie poproszę o fotki każdego pomieszczenia z osobna
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Gość > 15-02-2005, 9:32

    W sumie to ja powiem jedno, jakbym przyjechala zobaczyc ten dom, w ktorym jestem teraz, odpowiednio wczesniej to nie wybralabym tej rodzinki, bo jest remont i w ogole...

    Ale atmosfera jest wspaniala I w sumie na razie z nikim bym sie nie zamienila
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 20-02-2005, 10:40

    CIAG DALSZY. Bedzie w oryginale, bo leniwa jestem. :wink: Albo... do jutra... Jest prawie trzecia w nocy...
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 21-02-2005, 1:32

    Jednego, waznego maila niestety wywalilam.

    Po powrocie do domu napisalam do nich wiadomosc z namiarami na agencje. Odpisali po trzech dniach, ze owszem sprawdzili, ale to za duzo kasy, bo musza zaplacic na wstepie troche ponad 6 tysiecy dolarow. Ze bedziemy w kontakcie, a oni sprobuja poszukac "normalnej" agencji, ktora bierze mniej.

    Oczywiscie, pomyslalam, ze mnie nie chca, bo paniusia przedtem mowila, ze kasa nie gra zadnej roli.

    Milaczlam po tym mialu to mi podeslali.



    Hi Monika,

    I spoke with Jo and we will be talking to nazwa agencji about signing up if you are still interested in moving families. I was hoping to speak with you before we do that. Can you give me a call?

    Hope you are doing well. Chris



    Z moim boyfriendem tworzlismy to cala niedziele klocac sie, co powinno byc, a co nie...



    Hi Chris,

    Thank you for your e-mails.

    After first one, when you wrote about "nazwa agencji and money" I thought that you aren't intersting about me like your Au Pair.

    I'm happy that I met you and had a chance to talk with you about everything. I'm happy that I met your sweet kids.

    I also thought a lot about you like my future Host Family. You are very nice people and your children are also very smart and cute. But I think that it won't be possible to change my Host Family now.

    Please, don't be disappointed. There are so many nice Au Pairs, I'm sure that you won't have problems to find the perfect one.

    I apologize for any incovinence.

    Best regards,

    Monika Mazur



    No i odpowiedzi:



    Hi Monika,

    I apologize if my initial email did not sound right to you. I thought that I was clear about us looking into it further and we did. We were very excited about having you for our Au Pair and now we are very disappointed. We did a lot of research in trying to get you to be our Au Pair. What happened? Why is it not possible all of a sudden after all of our hard work? We hope that you will reconsider. Yes there are many Au Pairs that are available to us. You should know that we have received over 50 reply’s on (nazwa zakazanej strony). This seems so strange to me that all of a sudden you don’t want us. I really wish you could tell me what has happened.

    Regards,Chris



    I jeszcze jedna, bo chora bylam i nie odpisalam.



    Hi Monika,

    We are still stunned about your email. We are really wondering why you had such a change of heart. Is it something that we said? Is it the email that we sent regarding the costs of nazwa agencji? We would really like to know because we are sure that you misunderstood us if that was the case. We were just doing our homework and were looking at the facts facing us. I didn’t want to let too many days go by without updating you about what information we had. It seemed that you were offended by me mentioning that you weren’t worth our investment. I don’t know.

    Money is really not the issue for us but if you would like me to shed some light regarding the financial considerations that we went thru I can tell you that we are currently spending $500 cash per week with our current situation. This translates to over $20,000 per year. Obviously paying you $140/week and paying $6250 to join nazwa agencji is an enormous savings for us and it allows you to have the insurance that you really wanted. I spent a great deal of time contacting insurance companies to see what I could do about getting insurance for you and it’s actually much more cost effective to us and beneficial to you to have insurance thru nazwa agencji.

    We just want to know why you had a change of heart. We wish you well and it was nice meeting you.

    Regards,

    Chris



    Dzis musze im jeszcze cos na definitywne pozegnanie naskrobac. Po prostu nie czulam (po spotkaniu) tej familii i tyle. I nic im nie obiecywalam, ale oni jakos sie bardzo napalili, tyle, ze oni mi tez nic nie obiecywali. Masakra.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 21-02-2005, 1:39

    Jesli ktos chce sie wypowiedziec, prosze to czynic, bo mam do poruszenia inny, frapujacy mnie watek, a nie chcialabym, aby opinie sie mieszaly.

    Monka.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia