• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Cos od Marzenki :D

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Cos od Marzenki :D
       
  • Cos od Marzenki :D
  • Re: Cos od Marzenki :D

    (-:MARZENA:-) > 01-07-2007, 19:44

    mam ochote sie wyzalic, wyplakac itp....ale nie mam komu...



    forum moje kochane...jestem w domu niecale 2 dni i czuje ze dluzej bym tu juz nie mogla...atmosfera jest super niezdrowa...jest mi strasznie zle z mysla ze chyba pierwszy raz w zyciu tak bardzo zawiodlam sie na swoich rodzicach...(zero jakiegokolwiek wsparcia-bezsensowna obojetnosc i ciagle powtarzanie jak sie na mnie zawiedli-kompletna niewiara ze sytuacje uda mi sie uratowac-myslenie wylacznie o czubku wlasnego nosa i o tym 'co sasiedzi i rodzina powiedza' jesli strace ten rok, zamiast choc na chwile zastanowic sie co ja w tym momencie czuje, jak czuje sie unfair w stosunku do samej siebie ze swiadomoscia ze tak niewiele wysilku moglam wlozyc w to zeby teraz spokojnie cieszyc sie wakacjami i nie miec zmartwien, nikt nie mysli ile bede musiala sie teraz natrudzic zeby to wszystko odbudowac, ile nerwow bedzie mnie to kosztowac,a jesli nie wyjdzie to JA strace ten rok, to w MOIM zyciu bedzie jakas porazka a nie niczyim innym-jakkolwiek dla mnie nie bylby to koniec swiata-prada jest ze 'prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie'....moze nie na miejscu jest to stwierdzenie...wiem ze mnie kochaja i chca dla mnie jak najlepiej...ale kompletnie im to teraz nie wychodzi...)



    ponadto czuje sie unfair w stosunku do nowych hostow bo obiecywalam im cos innego a wyszlo inaczej...zdaje sobie sprawe ile ciezkiej (ksiazkowej) pracy czeka mnie na wakacjach bo zeby nie ryzykowac musze all wkuc...tak strasznie tesknie za moim mieszkaniem w krakowie, za wspollokatorkami...jak mocno za moim mezczyzna to juz nie wspomne...



    byle do pazdziernika kiedy juz bedzie po wszystkim...
  • Re: Cos od Marzenki :D

    Gość > 01-07-2007, 20:34

    Moi rodzice gadali podobnie, wiec sie wyprowadzilam i po pewnym czasie przestali gadac. We mnie sie cos gotuje, jak czytam o tych "porazkach" i "straconych latach".

    Dlaczego nie wezmiesz wszystkiego w swoje rece Marzena i sie od nich po prostu nie uwolnisz? Na odleglosc jest lepiej, wtedy w trakcie widzenia naprawde sa wlasciwie tylko mile chwile.
  • Re: Cos od Marzenki :D

    Jane_Doe > 01-07-2007, 20:36

    Spotkalam sie z czyms podobnym ze strony moich rodzicow, a najbardziej mojego taty gdy nie zdalam na studia. Bylo to strasznie dawno, ale bylo okropne, Na szczescie byl to taki pierwszy i ostatni raz, mysle, ze rodzice zrozumieli, ze tak nie mozna. Moze Twoi z czasem tez do tego dorosna, jestes moze najstarszym albo jedynym dzieckiem??

    Ja jestem najstarsza i jak mowie moi sie nauczyli, ze ich dzieciom tez cos moze w zyciu nie wyjsc, choc sa takie genialne. To troche chodzi o to, ze oni mieli wielkie nadzieje, oczekiwania no i nie wyszlo i maja zal do Ciebie.

    MOj chlopak za ta jest jedynakiem i u niego wciaz jest ten problem, z ejakakolwiek poprawka to od razu powazna rozmowa i popsuta atmosfera. NIe rozumiem tego zupelnie, bo jego to wcale nie motywuje pozytywnie, a strasznie doluje.

    Zawsze mozesz powiedziec, ze jak Ci dali takie beznadziejne geny, ze nawet przy takiej ilosci pracy, ktora wlozylas to nie udalo Ci sie zdac- to jzu nie Twoja wina

    Bedzie dobrze, na niektorych uczelniach poprawki sa po prostu normalnym trybem zdawania egzaminu
  • Re: Cos od Marzenki :D

    WAMPIREK > 01-07-2007, 20:44

    Ojj nie ma co sie zalamywac !! Poprawka to jeszcze nie koniec swiata...

    a na poprawkach zazwyczaj przepuszczaja....wiadomo,nie na ladne oczy...ale na pewno dasz rade ))



    Przykro mi ,ze nie masz wsparcia w tej kwesii u rodzicow ...moi na przyklad mieli wiecej wiary we mnie niz ja sama...i nigdy mi nie dali odczuc,ze jak cos sie nie uda to bedzie to KONIEC...



    Glowa do gory ))
  • Re: Cos od Marzenki :D

    (-:MARZENA:-) > 01-07-2007, 21:03

    nie jestem jedynaczka...mam mlodsza siostre (roznica wieku 12 lat)



    pracy troche w te egzaminy wlozylam...jednak wiem ze wzielam sie za to za pozno troche (na tydzien przed sesja-a jak sie ma grube ksiegi do poczytania to wypadaloby wczesniej) i nieco malo intensywnie...mam swiadomosc ze moglam zrobic wiecej co na pewno nie byloby ponad moje sily...wiem (albo kiedys wiedzialam...) ze jestem w stanie sie tego nauczyc i to zdac...chociaz stres bedzie bo to ostatnie szanse i to nie za ladne oczy tylko za duza wiedze (UJ)...ale naprawde wystarczajacy jest zal do samej siebie o to wszystko....inne zale sa ponad moje sily... mam nadzieje ze szybko dojde do siebie i bede w stanie walczyc o swoje na uczelni we wrzesniu!



    Emi myslalam zeby sie od nich uniezaleznic...i jak tylko bede w stanie zrobie tak...ale na pokojowej sciezce



    juz mi lepiej troszke....poryczalam sobie i ulzylo...mama widziala...przyszla i po rozmowie sredniodlugiej ze mna bo nie bylam w nastroju (tresci przytaczac nie bede) palnela madroscia...'matka kocha zawsze, ojciec za cos'
  • Re: Cos od Marzenki :D

    maada > 01-07-2007, 23:16

    Marzenka, ja tydzien temu wrocilam ze stanow i juz powaznie poklocilam sie z mama (bo ojciec jest na wyjezdzie -tak pewnie z nim rowniez byloby 'ciekawie') i juz sie ciesze ze od wrzesnia bede w anglii. kocham moich rodzicow ale mieszkac z nimi juz nie potrafie....



    co do egzaminow to nie stresuj sie naprawde...Na poprawkach przepuszczaja, bez wzgledu na uczelnie...Zreszta -jakkolwiek poradzisz sobie swietnie



    Trzymam kciuki!
  • Re: Cos od Marzenki :D

    oliwka911gt > 02-07-2007, 3:03

    [quote name="maada"]co do egzaminow to nie stresuj sie naprawde...Na poprawkach przepuszczaja, bez wzgledu na uczelnie...Zreszta -jakkolwiek poradzisz sobie swietnie[/quote]

    magda, tu bym sie klucila!

    u mnie na poprawce, na 40 osob zdala jedna! bylam to ja 8) fakt mialam wszsytko obkute na blache :wink: a co czuje marzena to wiem, bo mam przyjaciolke na UJ, na psychologi, we wrzesniu sie broni, a co tam sie wyprawia to ludzkie pojecie przechodzi :roll:
  • Re: Cos od Marzenki :D

    oliwka911gt > 02-07-2007, 3:05

    marzena, wlasnie przypomnialo mi sie, ty to musisz byc na roku a moja byla wspolokatorka ona tez na UJ, na psychologi, ona jest z przemysla.
  • Re: Cos od Marzenki :D

    Gość > 02-07-2007, 8:39

    Ja wlasnie planuje z moja mama porozmawiac, bo jeszcze jej sie jakies niewypaly czasami zdarzaja, typu:

    Wlasnie dostalam prace w weekendy w restauracji. Poza tym jestem jeszcze niania u maluszka (9 miesiecy) 2 razy w tygodniu (+ rozne jeszcze sprzatania, od ktorych niedlugo sie uwolnie), a w sierpniu dochodzi mi szkola dodatkowe 2 dni. Moja mama jak sie dowiedziala o nowej pracy to zamiast: "super, no to do roboty", to z pytaniem "o jeju, jak ty sobie poradzisz; ze zdrowiem i w ogole...".

    Wiadomo, ze jakbym sie zastanawiala "jak ja sobie poradze" to do niczego bym nie doszla, bo w koncu ze wszystkiego po dluzszych przemysleniach bym rezygnowala.

    Wiec musze jej wytlumaczyc, zeby zaczela myslec troszke inaczej, bo jeszcze nie tylko ja jestem, ale i brat i siostra.



    Jane Doe ma racje z tym, ze albo najstarsi, albo jedynacy. Marzenka, jestes najstarsza - to troche tez powod reakcji rodzicow.

    Jeszcze tez wydaje mi sie, ze rodzice po studiach paranoidalnie reaguja ostrzej niz ci bez studiow. Ale to tylko moje obserwacje.

    Moj brat i siostra maja juz o wiele lzej, bo ja rodzicow "wychowalam" (wiem, glupio brzmi, ale przez moje rozne nietypowe zachowania wiele sie nauczyli i teraz juz inaczej podchodza do mojego rodzenstwa i musze przyznac, ze z lepszym skutkiem - moja siostra jest z nimi blizej i bardziej przywiazana... ale moze to skutek roznicy charakterow tylko?).



    Nie martw sie, bedzie lepiej :-) Nie zgodze sie z tym, ze na poprawkach wszystkich przepuszczaja, bo to nieprawda, ale Ty madra jestes kobitka i wyjdziesz obronna reka!
  • Re: Cos od Marzenki :D

    faris > 02-07-2007, 12:49

    O, z tymi najstarszymi bym się kłóciła - ja jestem najmłodsza i co z tego, że jestem w liceum - wiecznie ten sam problem... Starsza siostrzyczka robi co chce, nie uczy się, wszystko olewa, (no, nawet jakis egzamin oblała zawodowy, a poprawka dopiero za rok...) nic się jej nie chce, wiecznie stroi fochy, ale to co z tego... jej wolno.

    A ja muszę zarywać jakie? biologie, historie, chemie, polskie i inne dziady, zamiast pouczyć się samej matematyki i fizyki, bo przecież z wszystkiego musze mieć czwórki i pi?tki... I nie daj Boże nie powiedzie mi się raz (bo zły dzień, albo po prosut miałam w d.pie i się nie nauczyłam) to od razu wielkie haaaalo.



    I w ogóle mama by mni zatrzymała najchętniej w domu (bo przecież nieważne że takich studiów jakich ja chce, tutaj nie ma - znaczy się s?, ale na prywatnej uczelni, w dodatku ona jest beznadziejna i nie ma takiej specjalizacji któej chcę) bo im dalej od domu to źle - przynajmniej raz w tygodniu słyszę hisotryjkę o tym jak to jaka? tam znajoma wyjechała i trafiła do sekty w Indiach, a to taaa s?siadka co tam mieszka jest żon? jakie? mar (cos tam co? tam) w każdym b?dź razie zwi?zane z bigami? i sekt? - a jak do tego doszło ? bo dziewczynka wyjechała z zespołu tanecznego do Szwecji, tam została i poleciała do USA, i nigdy nawet już u rodziców nie była... no, i mamusia się pociesza takimi hisotryjkami, a potem to mnie zamknie w piwnicy, żeby mi sie cos takiego przypadkiem nie zdarzyło...

    zaczynam mieć do?ć czasami własnej rodzicielki.... -.-
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia