-
-
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
black_rose1706 > 26-08-2007, 19:55
Moi na szczescie Maada sa jacys tacy bardziej normalni i nie robia jakis dziwnych rzeczy typu gotowanie wody w miktofali. Oni gotuja normalnie
Ale w Amerykanach np. mnie smieszy to ich "how are you" albo co by dzieci nie zrobily to taka wielka adoracja w postaci "good job", "nice job", "great" itd. nie powiem, ze to jest zle, ale oni jednak troche przesadzaja. Dzieci powinny czuc adoracje, jakies zadowolenia ze rodzice sa z nich dumni itd. ale chyba co za duzo to niezdrowo. Mi sie przynajmniej tak wydaje.
A najgorsze jest jak sie czlowiek zaczyna wtapiac i sam zaczyna pytac groteskowo "how are you". Ja sie hamuje bo to nie dosc ze groteskowe jest to malo szczere. No moze czasem jest szczere, ale odpowiedz "I'm fine" kiedy nie jest fine jest nieszczera wiec po co pytac i po co odpowiadac? Oni sa specyficzni. Po roku pewnie beda jeszcze bardziej specyficzni dla mnie -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
Ninka Jones > 26-08-2007, 20:41
haha! woda w mikrofali! madaa dobre
jem chleb tostowy od 8 tygodni... -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
maada > 26-08-2007, 20:48
dokladnie mam identyczne odczucia co do tego co napisalas.
pytanie 'how are you' na ktore nikt nie oczekuje odpowiedzi (bo tak naprawde to wiekszosci wcale to nie obchodzi..) po pewnym czasie mnie zaczelo irytowac i raz odpowiedzialam ekspednience w sklepie ze 'tak sobie, bywalo lepiej' :twisted: a ona nawet nie zwrocila na to uwagi, bo nikt na odpowiedz nie czeka ani tym bardziej nie slucha.
co to wychowania dzieci...tez o tym chyba pisalam w mojej historii nawet (mimo ze za duzo sie tam nie napisalam :lol: ) ze rozwala mnie jak oni za wszystko mowia 'great job'. ok, ja uwazam ze dzieci trzeba chwalic i to jest mobilizujace etc. ale w sensownych przypadkach -jak dziecko cos dobrze zrobi, grzecznie sie zachowuje etc. a w mojej host rodzinie bardzo czesto ciag pochwal padal w absurdalnych sytacjach...
ja nienawidzilam jeszcze jednej rzeczy -moj host pracowal "full time" czyli wychodzil do pracy ok.10 wracal czesto juz o 12-14 czyli przez wiekszosc dnia byl w domu. jak bylismy sami z mala i hostem to oczywiscie ja normalnie pracowalam (tzn ja uwazam ze nienormalnie bo on mi sie patrzyl na rece i stwarzal taka nerwowa sytuacje ze krepowalam sie nawet wyjsc do lazienki..) w kazdym razie dziecko go kompletnie nie interesowalo..jak mala chciala do niego podejsc jak on sobie ogladal caly dzien telewizje to on do mnie 'zabierz ja'...ale nie o to mi chodzi.
zupelnie inna syt byla jak przychodzili jego znajomi z dziecmi -wtedy on nagle interesowal sie swoim dzieckiem i wielce popisywal sie bawiac z innymi. ja oczywiscie tez pracowalam w tym czasie i -to czego najbardziej niecierpialam -host popisywal sie ze ma aupair-niewolnika i sterowal tym co mam robic i w co sie z tymi dziecmi bawic (a pojecia o tym nie mial zadnego!). kiedys mialam to nieszczescie spotkac go 'w drodze' jak jechalam z mala do 'my gym' (a jezdzilysmy tam od dawna..)
pojechal za nami (zeby pewnie jak zwykle gapic mi sie na rece...) ale tak sie zlozylo ze byli tam jego znajomi...wiec co zrobil host? przeprowadzil dla mnie instruktarz co mam z mala tam robic ! LOL i mimo ze on 'odwalal' swoja popisowke i sie z nia bawil to nie puscil mnie (to byla koncowka mojego dnia pracy..) tylko musialam przez godzine ogladac ten show! zalosne...
czy wszyscy amerykanie robia wszystko na pokaz? -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
black_rose1706 > 26-08-2007, 21:11
No wlasnie oni mowia "great job" czesto w absurdalnych sytuacjach. Nie mowie tylko o moich hostach, ale o tych ktorych zaobserwowalam. A mam co obserwowac bo moja dziewczynki uwielbiaja play dates z swoimi kolezankami i czesto mam kogos w domu.Takze pozniej ktos z rodzicow odbiera dzieciaki i widze co oni mowia i jak je traktuja. Ja w sumie nie krytykuje tego modelu pochwal itd, ale jest to dziwne bo u nas jest inaczej.
I rzeczywiscie Amerykanie czasem robia wiele rzeczy na pokaz. U mojej rodzinki tego nie ma za bardzo, ale u innych widzialam. A przynajmniej tak mi sie wydaje. W mojej rodzince to jest tak ze host strasznie duzo pracuje. Hostka ma mu za zle ze za malo czasu spedza z dziecmi. podobno kiedys jak byla au pair miala wolne a hostka musiala cos zalatwic i powiedziala zeby sie zajal dziecm to on zapytal "A co ja jestem babysitter?" Nie wiem ile w tym prawdy bo to mi Justyna mowila (au pair z Polski) ale teraz jest tak ze host zwraca uwage na dziewczynki, rozmawia z nimi, pyta jak spedzily dzien, zabieraja je na kolacje do restauracji i czesto tez sniadania. Ostatnio wzial je nawet do fryzjera bo musial isc i bylo to w czasie mojej pracy.Widac, ze wiecej spedza czasu z dziewczynkami ale jednak nie jest to duzo. Rzeczywiscie pracuje duzo, bo hostka pracuje tylko 2 razy w tygodniu a w roku szkolnym ma szkole wiec ktos musi za to zaplacic. Poza tym tutaj jest drogo jak cholera wiec trzeba zapierniczac zeby zyc. No i moja hostka to tym sportowy wiec ona codziennie biega, chodzi na silownie, uprawia pilates i kurde za 10 sesji z trenerem pikates w miesiacu placi 700$ + membership na silownie. Kupe kasy!! O nich to mozna duzo pisac w sumie. Hostka spedza z dziewczynami wolne chwile i zawsze wymysla cos zeby z nimi porobic. A to zoo, a to akwarium, a to jakis playground a to plaza, a to jakis bookstore. Zawsze chce je gdzies zabrac zeby sie nie nudzily i mialy mnostwo fun. Host w sumie czasem jak wroci wczesniej to je zabieraj wieczorem na jakis wieczorek z dziecmi w Westport. No i host jak jest w robocie to zawsze do nich dzwoni.
jednak analizujac wszystko oni w wielu wypadkach by mnie nie potrzebowali ale ze host ma fisia na punkcie bezpieczenstwa dzieci to ja jezdze z hostka i dziecmi wszedzie bo co dwie osoby pilnuja to nie jedna.
Godziny pracy mam zawsze rozpisane tak:
poniedzialek - 8.30 do 6.00 - 9,5 godziny
wtrek - tak samo jak poniedzialek
sroda - 8.30 - 6.30 - 10 godzin
czwartek - tak samo jak sroda
piatek - off
sobota - 6 godzin wieczorem
niedziela - off
W sumie rowne 45 godzin i tyle pracuje. Oczywiscie to schudule na wakacje., teraz sie zmieni niedlugo bo szkola ale i tak mysle ze bede pracowac 45godz tylko moze mniej intensywanie. -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
black_rose1706 > 26-08-2007, 21:19
Ja nie wiem czy mialas Maada taki problem ze Twoje dziecmi byly przywyczajone bo bardzo busy schedule ale moje tak oprcz szkoly mnostwo zajec pozaszkolnych i przez to szybko sie nudza moje dziewczynki. Ja wiec przez to musze ciagle cos wymysla im do zabawy itd. Czasem to trudne, a nie moge pozwolic im zeby sie nudzily bo sa straszne wtedy a i rodzicom powiedza ze sie nudzily. One po szkole maja basen, balet, tenis, gimnastyke itd itd. Te dzieci to jak roboty ale moje to kochaja. A balet to juz masakrycznie.
Gigi oja mlodsza to ciagle tanczy jak w balecie, przeglada sie w telewizorze albo w szybie i sobie spiewa. A ze maja mnostwo sukienek takich slicznych ksiezniczkowatych i baletowatych to coagle przebrana w nie chodzi. Ona jest taka slodka ze czasem nie wytrzymuje. Sliczniutka taka i slodka. -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
Ninka Jones > 26-08-2007, 21:47
hehtez bym sie pewnie zakochala a moj ostatni dzien wolny dobiega konca... chce juz sobote! -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
MLODY-AU-PAIR > 26-08-2007, 22:09
TO How are u ? Tez mnie denerwuje ! W stanach jest jeszze ok spytaja sie raz jak sie z nimi widzisz , moja hostka w UK to po 5 razy na dzien sie pytala albo wiecej , czasem to mnie strasznie irytowalo , zwłaszcza ze mnie widziala godzine temu , pozatym ja wole bardziej How u doing ?? To takie bardziej gangsterskie albo How is thigs ?? albo How is your shit going on? heh -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
maada > 26-08-2007, 22:52
Kamila, mi sie wydaje ze wszystkie amerykanskie dzieci juz takie sa ze sie nudza po 5 minutach, bo sa przyzwyczajone ze od malego kazdy nad nimi skacze i im organizuje kazda minute czasu.
I tak mysle ze plusem jest to ze masz dwie, bo pewnie czasem sie bawia razem?
Ja mialam jedna tylko, nauczona ze musisz non stop sie z nia bawic, co przez 10 h jest poprostu niemozliwe...po jakims czasie j? tego oduczylam :twisted: ale na poczatku to byla masakra! I bardzo sie cieszylam jak j? wreszcie rodzice zapisali na zajecia gimnastyczne (no a pozniej oczywiscie jak sie zaczela szkola :wink: ) bo mimo ze mala byla slodziutka to przez tyle czasu mozna bylo z nia zeswirowac.
Ja tam jestem za wszystkim zajeciami dodatkowymi -wtedy jestes tylko kierowca i nie musisz sie naprodukowac a czas pracy leci :lol:
pozdrowionka i milej reszty weekendu :wink: -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
MLODY-AU-PAIR > 27-08-2007, 1:28
Od takiego zajmowania sie bachorami to myslenie sie cofa do tyłu heh -
Re: Rzucona na głęboką wodę czyli JA w USA
maada > 27-08-2007, 13:01
[quote name="MLODY-AU-PAIR"]Od takiego zajmowania sie bachorami to myslenie sie cofa do tyłu heh[/quote]
to sugerujesz MLODY ze w Twoim przypadku "myslenie sie cofnelo" ??
bo ja jakos nie narzekam, mysle ze kolezanki z forum rowniez :wink: