• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Codzienność Au pair

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Program Au Pair w poszczególnych krajach
       
    • USA
       
    • Codzienność Au pair
       
  • Codzienność Au pair
  • Re: Codzienność Au pair

    oczubek > 21-11-2011, 18:15

    Dziewczyny, które są mieszczuchami - jak oceniacie maksymalną odległość (na amerykańskie standardy) od dużego miasta żeby istniała możliwość skorzystania z uroków miasta w tygodniu po pracy? Wiem, że w stanach 1 godzina równa jest 10 min w Polsce, ale jak blisko ma być miasteczko naszej przyszłej host family żeby można było szybko dostać się centrum? Odzywają się do mnie rodziny, które mieszkają np. 40 minut samochodem od Bostonu i wydaje mi się, że po skończonej pracy nie będzie mi się chciało jechać prawie godzinę do centrum.
  • Re: Codzienność Au pair

    balbina > 21-11-2011, 20:11

    [quote name="oczubek"] Wiem, że w stanach 1 godzina równa jest 10 min w Polsce [/quote]





    Co to wlasciwie znaczy ;>
  • Re: Codzienność Au pair

    oczubek > 21-11-2011, 21:27

    Chodziło mi o to, że w stanach są ogromne odległości do pokonania i jeśli jedziesz gdzieś godzinę, to dla nich jest to bardzo blisko miasta rozciągnięte są na ogromnych powierzchniach więc nierzadko jest tak, że przejechanie z jednego końca miasta na drugi zajmuje 2 godziny.
  • Re: Codzienność Au pair

    balbina > 21-11-2011, 21:30

    Aha Juz idzialam, gdzies ze 1h w USA = 10 minw Polsce, ale nie wiedzialm o co chodzi :x

    Mnie sie wydaje, ze 40 min to spoko choc wiadomo, ze im blizej tym lepiej
  • Re: Codzienność Au pair

    angelaa > 22-11-2011, 2:01

    nie wiem jak sobie poradzę, mieszkając na śląsku jestem przyzwyczajona, że wszędzie blisko, a za każdym miastem już jest kolejne i większe.. ojojoj :d
  • Re: Codzienność Au pair

    balbina > 22-11-2011, 2:24

    Ty ze slaska ;o wow nie wiedzialam :d

    mysle, ze w ogole ciezko bedzi sie przyzwyczai do USA albo nie, na odwrot do Polski po powrocie z USA bylam dwa razy w Egipcie i zawsze przy powrocie plakalam, bo tam mimo biedna jest zupelni inaczej, ludzi maja inna mentalnosc a tu?! idziesz po ulicy nikt ni patrzy w oczy kazy ma swoje sprawy- bardzo trudno jest mi sie przyzwyczaic po wizycie takich panstwach....



    no i kurcz jedyne co mnie zatrzymuje w PL nieco dluzej to te cale euro 2012! Chciaabym tu jednak byc podczas tej wielkiej biby ale zobaczymy juz
  • Re: Codzienność Au pair

    wercia109 > 08-05-2013, 13:21

    A jak się w ogóle czujecie w USA? Jesteście szczęśliwe?
  • Re: Codzienność Au pair

    anika19900 > 14-05-2013, 6:58

    hej no to i ja sie wpisze jako ze jestem juz tutaj 10 miesiac, wow ciagle nei wierze ze jeszcze 2 miesiece i koniec mojej przygoody w new jersey z reka na sercu moge powiedziec ze warto bylo. Grafik mam super, nie pracuje w weekendy, w tygodniu sie nie przepracowywuje. Rodzina bardzo dobrze mnie traktuje, nie mialma zadnego spiecia z nimi o nic, wszytsko co robia jest fair w stosunku do mnie, wiem ze bede za nimi tesknic. Jak wyglada moj dzien? wstaje rano o 7, zaczynam prace o 7.10 ( cudownie mieszkac w miejscu pracy nawet jak wstaniesz 5 minut przed praca spokojnie zdazysz ) haha budze dzieci szykuje je do szkoly roie sniadanie odwoze do szkoly, wolne az nie wroca ze szkoly, zawoze je na jakis activities lub bawie sie z nimi az rodzice nei wroca z pracy i mam wolne. Jem z nimi obiad albo wychodze i jem na miescie. Ide do kina sturbucks dunkin donuts silownie biegac jakies restauracje albo do koleznkek. Mam duzo czasu na to. Jesli chodzi o przyjaciol bylo latwo. Swoja najlpesza kolezanke poznaalm juz na trainigu w hotelu, przyjechala w tym samym dniu bylysy w jedny pokoju, mieszka w tym samym miescie tutaj, wiem ze bede z nia utrzymywac kontakt, reszte dzuewczyn na au pairskich spotkaniach, przypadkowo w barach, na ulicy w parkach. Ludzie sa tutajbardzo otawrci i latwo nawiazuje sie kontakty. Poczatki byly ciezkie, ale nie mialam szoku kulturowego, blookady jezykowej, jet lagu. nie tesknie za rodzina w ogole, co jest dziwne, bo nigdy nie bylam z dala od rodziny na tak dlugo. Nie moglam spac na poczatku, bardzo sie stresowalam co mnie czeka nastepnego dnia az sie nei wkrecilam trwalo to moze dwa 3 tygodnie.Porownjac moje zycie u rodziny z innymiau apirkami wiem ze jestem sczzesciara, dobrze mi sie trafilo, mam nadzieje ze kolejna rodzina bedzie przynajmniej taka planuje przedlyzyc program, mam nadzieje ze z rodzinka z californii. Moja rada dla przyszlych au apirek przy wyborze rodziny, nie jezdzice do dziur, malych miasteczek gdzie nic sie nie dzieje,a wieksze mista sa oddalone o godziny, anwet jesli rodzina jest super, ( przypaedk koleznkai) najlepeij jest nie dzielic auta z hostka/hostem, ciagle pyatnie nawet jesli sa mili i zawsze na tak jest meczace, nie godzic sie na prace w weekendy, nie nastawiac sie na kolorowe zycie jak na ulotkach, lepiej byc pozytywnie zaskoczonym
  • Re: Codzienność Au pair

    hjudi > 23-05-2013, 14:45

    Wiele po 2 tygodniach powiedzieć nie mogę. Moja codzienność zacznie się na dobre od poniedziałku, gdy wyjedzie poprzednia au pair, która obecnie ze wszystkim mi pomaga. Prawda jest taka, że czuję się jak w koszmarnym, absurdalnym śnie. Mieszkam na zadupiu. Nie pozwalają mi jeszcze używać samochodu - jeżdżę z poprzednią au pair lub z ojcem - czyt. "ćwiczę". Nie wiem kiedy mi wolno będzie używać samochodu, najprawdopodobniej gdy zdam egzamin. Wstaję o 5.30, o 6 mam być w kuchni - wykąpana, gotowa, w "happy" ciuszkach (?!), czyli ubrana nie wyzywająco. Kończę o 7. Moja host mama twierdzi, że spędzam z dzieckiem tylko kilka godzin dziennie - więc pracuje tylko 35 godzin tygodniowo BO PRZECIEŻ JEST W SZKOLE, więc w tym czasie mam zrobić pranie (dla całej rodziny), ugotować dinner i lunch, jechać do pralni, krawcowej, odebrać jej leki, czasem zrobić zakupy (które trwają wieki przez jego alergie), ale przecież pracuje tylko te kilka godzin bo on jest w szkole.

    Myślałam, że jestem szczęściarą bo mam jedno dziecko, nie jestem. Chyba wolałabym dwójkę lub trójkę zamiast jego jednego.

    Jest rozpieszczony do 10 potęgi. Sama jestem jedynaczką, też nie byłam święty dzieckiem, ale on jest..inny. Manipuluje ludźmi. Nikogo i niczego nie szanuje. Ja dla niego ? Powietrze lub osobista sprzątaczka. Zawsze musi mieć ostatnie słowo. Myśli, że pozjadał wszystkie rozumy. Mnie traktuje z góry, mówiąc krótko - jak debila, bo mój angielski jest słaby i nie zawsze go rozumiem.

    Potrafi symulować chorobę i wykorzystywać swój stan zdrowia. Jedziesz w nerwach do szkoły bo matka dzwoniła 10 razy, że wymiotuje. Nie wymiotował. Chciał wrócić do domu i grac w gry. Druga manipulacja w przeciągu 2 tyg.

    Nie znam tu nikogo, nie ma t młodych ludzi, bez samochodu nawet na spacer wyjść nie mogę bo nie ma chodników. Zapłaciłam 360 dolarów z moich oszczędności za 4 miesiące siłowni - nawet mnie nie spytali czy mnie na to stać, jak zobaczyłam rachunek myślałam, że się popłaczę, ale sęk w tym, że na siłownie nie jeżdżę bo oni mnie nie zawiozę, a samochodu użyć jeszcze nie mogę. Pieniądze w błoto.

    Nie ma dnia, żebym nie płakała.

    Własnie kłócę się z tym małym manipulantem.

    W dodatku kupili psa nie uzgadniając ze mną. Codziennie sprzątam jego.. no. No i spacery z psem. Pies jest agresywny i nieznośny, kocham zwierzęta, ale on jest zepsuty.

    Moim towarzystwem są sarny w ogrodzie.

    Rzuciłam prace, dobrą pracę i przyjechałam tu. teraz wiem, że to był błąd, największy w moim życiu.
  • Re: Codzienność Au pair

    olusz > 23-05-2013, 15:02

    może rematch? wiele osób zmienia rodziny i są zadowolone
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna