• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Kryzysy

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • O wszystkim związanym z programem Au Pair
       
    • Kryzysy
       
  • Kryzysy
  • Re: Kryzysy

    au pair_ala > 13-02-2012, 22:41

    faktycznie wielki kryzys... ale może pomyśl o tym co byś robiła w Polsce ?? bierz pod uwagę (sytuację pieniężną) i to powinno troszke pomóc ..
  • Re: Kryzysy

    hellomaurice > 13-02-2012, 22:44

    Niezbyt intensywnie, chociaż zostawiłam swój numer telefonu w trzech miejscach - nikt do mnie nie zadzwonił, tak jak się spodziewałam. Nie mam imponującego CV, a w Anglii wcale nie jest teraz tak łatwo o pracę.
  • Re: Kryzysy

    owieczka dolly > 13-02-2012, 22:47

    to to akurat wiem ,bo tez jestem w uk..



    i tez odzewu nie mialam...tylko z 2 miejsc..przy czym jeden po 4 miesiacach od zlozenia cv jak juz zmienilam miasto



    ale masz znajomych..wiec pewnie pracuja i co nie co wiedza



    Ja niestety nie mam ich zbytnio i to dosc utrudnia znalezienie tej pierwszej konkretniejszej pracy.



    A w jakim miesice mieszkasz?
  • Re: Kryzysy

    hellomaurice > 13-02-2012, 22:59

    -
  • Re: Kryzysy

    owieczka dolly > 13-02-2012, 23:18

    Hmm...skoro masz znajomych ktorzy pracuja pewnie glownie w biurach to jesli faktycznie znasz .b dobrze angielski moze pomogli by ci z jakas praca biurowa? Do tego tak naprawde najwazniejsza kwalifikacja jest wlasnie jezyk. Oni tu nie wymagaja tak jak w polsce bog wie jakiego doswiadczenia by wpisywac cos do bazy danych czy tez porzadkowac papiery..

    Za to lubia brac osoby z polecenia..



    Tez poznalam polki, ktore po angielsku jakos niespecjalnie mowily a prace mialy biurowa..wiec raczej to kwestia znajomosci (nie byly to zadne prace wymagajace jakis specjalnych kwalifikacji) w przypadku drugiej osoby bardziej szczescia;-)



    O prace w kjnapie, barze, kawiarni niestety ciezko bo taka prace moze wykonywac kazdy..tubylec i emigrant..przy czym co wiadomo preferuja swoich..zwlaszcza ze aplikuje tam duzo studentow..
  • Re: Kryzysy

    owieczka dolly > 13-02-2012, 23:23

    do tego masz faceta..moze jakbys poskladala gdzie sie tylko da to ktos by sie oezwal..wtedy zawsze masz ta opcje ze mozesz u niego zamieszkac/ albo przenocowac pare nocy zanim znajdziesz pokoj..



    Ja niestety nie mam tej mozliwosci co mnie dosc hamuje w poszukiwaniach..



    no i moj angielski...nie jest tragiczny..ale specjalny tez nie jest..i to mnie tez hamuje..bo sie go w szkole nie uczylam prawie (mialam niemiecki wiele lat)..wiec braki w gramatyce i lenistwo tez mnie powstrzymuja.. :roll:
  • Re: Kryzysy

    Buuzia > 14-02-2012, 0:12

    co do kryzysu przy operkowaniu nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, ale wiem co to tęsknota za Polsą, domem itd. Byłam a Londynie na własną rękę szukać pracy, i pierwsze 9dni to był jeden wielki kryzys. Bardziej to na pewno przeżyłam, bo nie miałam nic na głowie (opieka nad dziećmi, sprzątanie) więc miałam zbyt dużo czasu na myślenie. Potrafiłam się rozpłakać jadąc autobusem. Aleee...kilka pozytywnych myśli, trochę rozsądnych słów na skype i tak oto trochę szkoda mi było wyjeżdżać Dopiero po powrocie wpadłam na pomysł bycia au-pair i tak też szykuję się w maju wyjechać.



    A co do pracy w UK. Myślę, że dużo jest kwestią szczęścia. Ja też znam angielski dobrze, na pewno potrafię się dogadać, jednak oferty pracy (a dostałam ich wiele) były raczej part time, więc mnie nie urządzały bo bym się nie utrzymała. Inna oferta od Polki prowadzącej klub bilardowy...UWAGA...praca codziennie w godzinach 16-4 za 180funciaków. Nawet na wyspach dopadła mnie Polska rzeczywistość Kilka dni po moim powrocie wyjechał mój znajomy, który w ogóle nie mówił po angielsku...ledwo dukał maj nejm is, po 11 dniach pobytu dostał pracę w shoping centre w sklepie z butami! Wyobraźcie sobie moje zdziwienie i złość że mi się nie udało )



    Tak więc...nic nie osiągniemy siedząc na tyłku dziewczyny. W Polsce jest jak jest, nie ma co się oszukiwać, jeśli się nie ma znajomości, dobrze postawionej rodziny trzeba szukać chleba w innym kraju. A lekko nie jest, oczywiście...ale każdy kryzys mija Walczymy w końcu o nasze marzenia! Za kilka lat...nawet jeśli nam się nie uda, nikt nam nie zarzuci że nie próbowałyśmy, że nie szukałyśmy swojej drogi w życiu )
  • Re: Kryzysy

    mishti > 30-03-2012, 11:52

    Jestem w UK juz 7 miesiecy i kryzysow mialam wiele, pierwszy po mniej wiecej miesiacu (wiadomo, pierwszy miesiac wszystko nowe wow, a potem dopiero zaczynaja sie schody, tesknota..), tesknie za domem, rodzina i przyjaciolmi, za 'normalnym' zyciem, najgorzej bylo jak pojechalam do Polski na holiday, a pozniej musialam wracac do Anglii... czasami juz myslalam nad tym zeby sie spakowac i wracac, mimo ze rodzina z ktora mieszkam jest w porzadku i nie mam tu wiekszych problemow, to jednak bywa ciezko.. no ale juz ponad polowa za mna, poza tym chcialabym zostac tu jednak na stale, mam tu kogos... brakuje mi takiej swobody mieszkania u siebie i decydowania o roznych rzeczach, wiadomo jak to jest jak sie mieszka u kogos.. no ale na tym wlasnie polega bycie au pair pocieszam sie, ze jeszcze tylko pare miesiecy i bede mogla zaczac cos nowego, bede miala za soba rok ktory na pewno zapamietam i bede z siebie dumna ze jednak sie udalo
  • Re: Kryzysy

    adrols91 > 24-09-2012, 12:36

    ja chyba wlasnie przechodze au pairowy kryzys. zaczal mi sie 4. tydzien u rodziny. po pierwszej ekscytacji, checi poznawania miasta, kraju i zwyczajow panujacych w tej rodzinie, jakos nie moge w sobie znalezc motywacji. wszystko zaczyna mnie denerwowac, hosci, dzieci, otoczenie. jestem w kraju ktory bardzo kocham i zawsze chcialam poznac, dobrze sie tu czuje, ale jest cos w tej rodzinie co caly czas mi przeszkadza. mimo tego ze zawsze marzylam o zyciu tutaj, jestem zla i poirytowana ze nie moge przeczytac normalnie gazety bo nic nie rozumiem, ze musze uzywac jezyka przy host rodzinie ktorego jeszcze dobrze nie znam i robie duzo bledow (mimo tego ze zawsze chcialam sie go nauczyc), ze w ogole zaliczam co i rusz jakies (male bo male, ale zawsze) wpadki, a to chleb wezme nie taki, a to szmatke do lazienki nie taka, a to sprzatam za wolno... zastanawiam sie czy to naprawde jest zajecie dla mnie. mieszkanie i pracowanie w tym samym miejscu zle na mnie dziala. ja wiem ze to dopiero miesiac i zdaze sie przyzwyczaic, ale jak pomysle ze mam tu zyc przez rok to mnie zbiera na placz.



    dobrze ze jest takie miejsce jak to forum - w zyciu nie przyznam sie rodzinie w Polsce ze sie tu mecze i ciagle denerwuje. nie chce zeby pomysleli ze jestem slaba :(
  • Re: Kryzysy

    margerich > 25-09-2012, 22:08

    nie wiem, ja teraz w ogóle się przestałam przejmować tym że biorę nie to co trzeba - WEDLUG ZWYCZAJÓW HOSTÓW. Tzn. oni mają swoje reguły które ja powoli przyswajam, ale i tak, mimo że jestem już miesiąc nie wiem niektórych rzeczy. I wcale nie uważam tego za wpadkę, bo każdy ma te "wpadki", gdyby oni byli w moim domu, też by zaliczali wpadki. Bo ja np. robię inaczej niektóre rzeczy i mnie też irytuje czasem ich sposób bycia, ale każda rodzina ma swoje zwyczaje. Dzisiaj np. do tostów (bo małemu trzeba odkrajać skórkę) użyłam czarnego, cieńkiego noża, na co mały: "nie mozesz brac tego noża! on jest do czego innego!" Bez przesady. Masz pod ręką, to nie jest żadna różnica czy wezmę ten czy inny nóż, ważne by nie chodzili głodni, a oni potrafią czasem szukać dziury w całym.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia