-
-
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 10-04-2011, 13:37
[quote name="zlosnica"]
[quote name="Glenda"]Jestem w stałym kontakcie z jedną brytyjską agencją mother's help i dostałam niedawno ofertę 350Ł na tydzień za 12 godzin pracy. Jak porównam to z zarobkami nauczyciela w Polsce, tzn. z moimi obecnymi konkretnie, to różnica jest.[/quote] nie porównuje się tego w ten sposób. Zarobki są oczywiście większe, ale wydatki też. Wynajem pokoju w Londynie to około 100f na tydzień, w Polsce za 1800zl miesięcznie możesz wynająć spokojnie całe mieszkanie i to nie byle jakie.
Glenda, nie możesz iść do przedszkola do pracy? Moje doświadczenia z przedszkolem są milsze, praca odrobinę lżejsza (choć niewiele), dzieci łatwiej przywołać do porządku. Nie wiem jak kwestia wynagrodzenia, ja jednak radziłabym Ci może wziąć kredyt studencki na te dwa lata magistra? Zrobisz zaocznie i po krzyku (aczkolwiek moja siostra na pierwszym roku mgr ma zajęcia 2 razy w tygodniu), jakoś koszmarnie dużo spłacać nie będziesz musiała, no a jednak za magistra pensja wyższa i później po latach rośnie, a tak będziesz stać w miejscu... Jesteś z dużego miasta? Bo to i tak nieźle, skoro znalazłaś pracę w szkole tylko z licencjatem zaraz po studiachAha, jesteś nauczycielką wczesnoszkolną czy starszych dzieciaków? Z taką znajomością języków możesz dorabiać jako tłumacz [/quote]
Myślałam o przedszkolu, ale nie mam kwalifikacji tzn. pedagogiki wczesnoszkolnej skończonej ;-( Uczę w gimnazjum, teoretycznie mogłabym w podstawówce, a o liceum mogę pomarzyć. Przepisy tzn. karta nauczyciela wyraźnie mówi, że do liceum przyjmowani są tylko i wyłącznie osoby z tytułem mgr
O kredycie myślałam, ale z racji złych doświadczeń moich rodziców od banków trzymam się z daleka. Nie chcę już w wieku 23 lat mieć długów...Obiecałam sobie, że sama dam radę. Zaczęło się od przypadkowego znalezienia pracy w gimnazjum. Tego samego dnia znalazłam mieszkanie do wynajęcia, 3 pokoje za 400 zł miesięcznie plus opłaty. Miejscowość w której pracuję jest średnia, bo liczy 12 000 mieszkańców. Osobiście pochodzę z Piły w województwie wlkp, ale tam dla anglistów pracy nie ma. Konkurencja jest ogromna, a rynek nasycony pedagogami. Ja również pochodzę z rodziny nauczycielskiej, mój tata przepracował w oświacie 42 lata. Jeszcze podczas studiów chciałam bardzo uczyć. Praktyki wspominam bardzo miło. Szok przeżyłam gdzieś tak w październiku jak się okazało ile tak naprawdę nauczyciel uczy a ile zajmuje się biurokracją. Niestety to drugie przeważa... Cały tydzień można powiedzieć siedzę w papierach. Jak nie konspekty to kartkówki, sprawdziany, programy pracy indywidualnej z uczniem (uczę 6 osób z ADHD) a tego ciągle przybywa... Ponadto uważam, że moja pensja jest wręcz głodowa biorąc pod uwagę moje kwalifikacje i znajomość 4 języków obcych. Mogłabym uczyć w Londynie w szkole i nawet taką ofertę rok temu dostałam. Wyrobiłam sobie QTS, ale co z tego, skoro nie mam pieniędzy na wynajem pokoju w Londynie? Możliwości mam, ale finanse mnie ograniczają na każdym kroku...Au-pair to jest jakieś wyjście, ale znając mój charakter i przebojowość, to niedługo wytrzymam. Nerwus ze mnie, a to nie każdemu się podoba;-) 350 Ł oferowała mi agencja która specjalizuje się w mother's help i nanny, nie w au-pair;-) -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Piotr > 10-04-2011, 14:26
Piszesz że w przedszkolu miała byś łatwiej,może i tak ale ja jestem wolontariuszem.W przedszkolu są różne z różnych domów (mowa o państwowym przedszkolu)dam przykład dziecka 4 lata sytuacja rodzinna,rodzice się rozwodzą dziecko mieszka z matką.Matka ma nowego faceta,ojciec dziecka odwiedza syna,nie wiem w jakiej atmosferze się to odbywa,ale jak dziecko czteroletnie używa wulgaryzmów np. kur.. spier.... itp. i inne tego słuchają w domu powtórzą.Następnego dnia matka przy chodzi i ma pretensje.
Można trafić na dzieci z ADHD jedno w grupie robi chaos,a jak b y było więcej.
Też można mieć dziecko z zespołem downa to już wtedy,dziennika nie uzupełnisz sali nie udekorujesz.
Ja opisuję to co ja widziałem przez 6 miesięcy jako wolontariusz,w grupie 4 tatków nauczyciel nazwijmy go tak akurat w tym przedszkolu od 6 do 11 i drugi od 11 do 16.Teoretycznie o 8 dopiero są wszystkie dzieci,niby pracy 3 godziny ale jak ja widziałem jak są zmęczone te nauczycielki.Dodam że już doświadczone bo koło 40 nawet po.
Nie myślałaś żeby w przedszkolu angielskiego nauczać (ale chyba też trzeba mieć wczesno przedszkolną).
Tu jest facet który bierze z 30 dzieci (2 razy w tygodniu po 30 min.)
Nie myślałaś żeby uczyć w wieczorowych liceach lub zaocznych czy trzeba magistra.
Jeżeli trzeba to rzeczywiście koło się zamyka,jeżeli byś mogła zarobić jako niania w UK by odłożyć i w końcu zrobić magistra i tym samym mieć możliwość zapragnionego wyboru co chcesz robić.Może to będzie najlepsza decyzja.
Ja chcę wyjechać jako au-pair do USA a po powrocie kto wie,ja osobiście czas spędzony w przedszkolu wspominam jak najbardziej pozytywnie,po mimo tych kilku krytycznych zdań u góry.
Przed tobą trudna decyzja ale musisz coś wybrać jeżeli nie chcesz stać całe życie w miejscu,(i obrywać obelgami od nastolatków w gimnazjum). -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
zlosnica > 10-04-2011, 14:57
[quote name="Piotr"]W przedszkolu są różne z różnych domów (mowa o państwowym przedszkolu)dam przykład dziecka 4 lata sytuacja rodzinna,rodzice się rozwodzą dziecko mieszka z matką.Matka ma nowego faceta,ojciec dziecka odwiedza syna,nie wiem w jakiej atmosferze się to odbywa,ale jak dziecko czteroletnie używa wulgaryzmów np. kur.. spier.... itp. i inne tego słuchają w domu powtórzą.Następnego dnia matka przy chodzi i ma pretensje.[/quote]
Tego się niestety nie uniknie, ale to jak zwykle problem z rodzicami. Praca nauczyciela (szkoły czy przedszkola- bez znaczenia) to 30% nauczania, 40% papierów (wiem o czym piszesz Glenda, właśnie jestem na etapie wdrażania się w szkolną biurokrację, napiszę jedno- MA SA KRA :| ) i 30% użerania się z rodzicami... Nie wiem skąd wynika ten brak świadomości, albo może zwykłe lenistwo, ale wiem, że to jest straszna krzywda dla dziecka... A wiek przedszkolny i wczesnoszkolny jest przecież kluczowy dla dalszego rozwoju, mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że wtedy kształtuje się cała osobowość małego człowieka, która rzutuje na całą jego przyszłość... Tak jak już gdzieś tu chyba pisałam, ja u siebie w grupie mam opóźnionego chłopca, którego mama nie chce zaprowadzić do poradni... To strasznie przykre, bo może można by było z nim popracować, jakoś go zrewalidować, a jeśli taka sytuacja się będzie utrzymywała dłużej, to będzie za późno i chłopiec się nie rozwinie, będzie musiał iść do szkoły specjalnej...
Piotr, miałeś wolontariat w placówce zintegrowanej? Nie wyobrażam sobie jak można dać dziecko z zespołem Downa do "normalnego" przedszkola, przecież taki maluch wymaga szczególnej opieki i rehabilitacji... Pamiętam jak chodziłam z moim host dzieckiem do przedszkola prywatnego, teraz mam porównanie miedzy tamtą placówką a publiczną i jestem zdecydowanie za publicznymi przedszkolami, mimo że może wyposażenie gorsze i środki mniejsze, to nauczyciele z pasją i rewelacyjnym przygotowaniem, w prywatnym to była jakaś paranoja, dzieciaki rozpieszczone, rozwrzeszczane, z, za przeproszeniem, gilem do pasa (a pani nauczycielka kawkę pije i paznokcie piłuje), a już nie daj Boże zwrócić rodzicowi uwagę... I dyrektor, który tylko patrzył gdzie by tu jeszcze jakąś kaskę chapnąćStraszne.
Tobie Glenda współczuję pracy w gimnazjum, chociaż wiem, że jak ma się tam "szacun"to można jakoś to przełknąć. Z kredytem studenckim jest o tyle dobrze, że możesz zacząć go spłacać chyba 5 lat po zakończeniu studiów i jest nieoprocentowany, zakładając, że wzięłabyś niższą opcję (do wyboru jest 300 i 500zł na m-c) miałabyś do spłacenia jakieś 6 tysięcy, myślę, że jest to kwota, którą można udźwignąć ale oczywiście rozumiem kwestię złych doświadczeń, to był tylko pomysł
To jakieś błędne koło- mogłabyś wyjechać i zarabiać więcej (adekwatnie do wykształcenia), ale musiałabyś odłożyć na wyjazd, a jak tu odłożyć skoro nie ma z czego?Wszystko brzmi jak mało śmieszny dowcip... Może faktycznie jest to jakiś pomysł żeby pojechać jako mother's help (tylko urobisz się po łokcie ) i coś odłożyć, w międzyczasie szukać normalnej pracy... Jeśli nic się nie zmieni, to nie będzie przyszłości w tym kraju, to przerażające... -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 10-04-2011, 15:09
[quote name="Piotr"]Piszesz że w przedszkolu miała byś łatwiej,może i tak ale ja jestem wolontariuszem.W przedszkolu są różne z różnych domów (mowa o państwowym przedszkolu)dam przykład dziecka 4 lata sytuacja rodzinna,rodzice się rozwodzą dziecko mieszka z matką.Matka ma nowego faceta,ojciec dziecka odwiedza syna,nie wiem w jakiej atmosferze się to odbywa,ale jak dziecko czteroletnie używa wulgaryzmów np. kur.. spier.... itp. i inne tego słuchają w domu powtórzą.Następnego dnia matka przy chodzi i ma pretensje.
Można trafić na dzieci z ADHD jedno w grupie robi chaos,a jak b y było więcej.
Też można mieć dziecko z zespołem downa to już wtedy,dziennika nie uzupełnisz sali nie udekorujesz.
Ja opisuję to co ja widziałem przez 6 miesięcy jako wolontariusz,w grupie 4 tatków nauczyciel nazwijmy go tak akurat w tym przedszkolu od 6 do 11 i drugi od 11 do 16.Teoretycznie o 8 dopiero są wszystkie dzieci,niby pracy 3 godziny ale jak ja widziałem jak są zmęczone te nauczycielki.Dodam że już doświadczone bo koło 40 nawet po.
Nie myślałaś żeby w przedszkolu angielskiego nauczać (ale chyba też trzeba mieć wczesno przedszkolną).
Tu jest facet który bierze z 30 dzieci (2 razy w tygodniu po 30 min.)
Nie myślałaś żeby uczyć w wieczorowych liceach lub zaocznych czy trzeba magistra.
Jeżeli trzeba to rzeczywiście koło się zamyka,jeżeli byś mogła zarobić jako niania w UK by odłożyć i w końcu zrobić magistra i tym samym mieć możliwość zapragnionego wyboru co chcesz robić.Może to będzie najlepsza decyzja.
Ja chcę wyjechać jako au-pair do USA a po powrocie kto wie,ja osobiście czas spędzony w przedszkolu wspominam jak najbardziej pozytywnie,po mimo tych kilku krytycznych zdań u góry.
Przed tobą trudna decyzja ale musisz coś wybrać jeżeli nie chcesz stać całe życie w miejscu,(i obrywać obelgami od nastolatków w gimnazjum).[/quote]
Wiele razy myślałam o nauczaniu języka w liceach zaocznych itp, ale problem w tym, że rynek jest przesycony anglistami, to raz, a po drugie, niestety magister wymagany. Przedszkole to też jakaś opcja, ale nie mam ukończonej pedagogiki wczesnoszkolnej, a ponadto mam już tak zepsute nerwy przez gimnazjalistów, że jeszcze mogłabym takiemu dziecku w przypływie emocji krzywdę zrobić. Cieszę się, że piszesz obiektywnie o pracy nauczyciela. Wiele osób myśli, że my mamy tak fajnie, bo tylko 18 godzin tygodniowo....Guzik prawda. Ja po 3 godzinach prowadzenia lekcji jestem bardziej zmęczona niż po intensywnym treningu na hali sportowej. Mam pewne plany. Oprócz studiów marzy mi się kurs instruktora fitness (jestem bardzo aktywną osobą) a ponadto złożyłam dokumenty do Policji. Poczekam do sierpnia. Jeżeli poszukiwania innej pracy nie wyjdą, wyjadę na au-pair, odłożę i potem wrócę do kraju, aby dokończyć edukację. Jeszcze rok temu marzył mi się mgr a potem doktorat i wykładanie na uczelni. Nie chcę, aby forumowicze myśleli o mnie jak o jakiejś chwalipięcie, ale ukończyłam studia z najlepszym wynikiem i otrzymałam nagrodę rektora. Przez 3 lata walczyłam o stypendium naukowe, rozwijałam się a skończyłam w szkole za 1300 złotych. Tyle trudu na nic....Mogłabym jeszcze przeboleć tą pensję (na pewien czas tylko oczywiście), ale tych wszystkich obelg od uczniów chyba nie udźwignę. No bo jak się mam czuć, gdzie po 3 latach starań, marzeniach słyszę od uczniów obelgi typu: Ty głupia k******, dziwko j******** itp. Jeszcze we wrześniu to płakałam po powrocie do domu; teraz mam to gdzieś. Jak mi uczeń tak odpowie wulgarnie, to ja nie pozostaję dłużna;-) Rodzice oczywiście winy bachora nie widzą, no bo przecież bachor jest idealny! W szkole w której pracuję co roku zmienia się nauczyciel angielskiego. Moja poprzedniczka odeszła, bo uczeń zagroził, że zabije jej synka....Jeszcze inna odeszła po pierwszym semestrze, gdyż nie była w stanie znosić obelg uczniów. I to wszystko za takie śmieszne pieniądze, ciągłą biurokrację i wieczne pretensje rodziców.... -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 10-04-2011, 15:21
[quote name="zlosnica"]
[quote name="Piotr"]W przedszkolu są różne z różnych domów (mowa o państwowym przedszkolu)dam przykład dziecka 4 lata sytuacja rodzinna,rodzice się rozwodzą dziecko mieszka z matką.Matka ma nowego faceta,ojciec dziecka odwiedza syna,nie wiem w jakiej atmosferze się to odbywa,ale jak dziecko czteroletnie używa wulgaryzmów np. kur.. spier.... itp. i inne tego słuchają w domu powtórzą.Następnego dnia matka przy chodzi i ma pretensje.[/quote]
Tego się niestety nie uniknie, ale to jak zwykle problem z rodzicami. Praca nauczyciela (szkoły czy przedszkola- bez znaczenia) to 30% nauczania, 40% papierów (wiem o czym piszesz Glenda, właśnie jestem na etapie wdrażania się w szkolną biurokrację, napiszę jedno- MA SA KRA :| ) i 30% użerania się z rodzicami... Nie wiem skąd wynika ten brak świadomości, albo może zwykłe lenistwo, ale wiem, że to jest straszna krzywda dla dziecka... A wiek przedszkolny i wczesnoszkolny jest przecież kluczowy dla dalszego rozwoju, mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że wtedy kształtuje się cała osobowość małego człowieka, która rzutuje na całą jego przyszłość... Tak jak już gdzieś tu chyba pisałam, ja u siebie w grupie mam opóźnionego chłopca, którego mama nie chce zaprowadzić do poradni... To strasznie przykre, bo może można by było z nim popracować, jakoś go zrewalidować, a jeśli taka sytuacja się będzie utrzymywała dłużej, to będzie za późno i chłopiec się nie rozwinie, będzie musiał iść do szkoły specjalnej...
Piotr, miałeś wolontariat w placówce zintegrowanej? Nie wyobrażam sobie jak można dać dziecko z zespołem Downa do "normalnego" przedszkola, przecież taki maluch wymaga szczególnej opieki i rehabilitacji... Pamiętam jak chodziłam z moim host dzieckiem do przedszkola prywatnego, teraz mam porównanie miedzy tamtą placówką a publiczną i jestem zdecydowanie za publicznymi przedszkolami, mimo że może wyposażenie gorsze i środki mniejsze, to nauczyciele z pasją i rewelacyjnym przygotowaniem, w prywatnym to była jakaś paranoja, dzieciaki rozpieszczone, rozwrzeszczane, z, za przeproszeniem, gilem do pasa (a pani nauczycielka kawkę pije i paznokcie piłuje), a już nie daj Boże zwrócić rodzicowi uwagę... I dyrektor, który tylko patrzył gdzie by tu jeszcze jakąś kaskę chapnąćStraszne.
Tobie Glenda współczuję pracy w gimnazjum, chociaż wiem, że jak ma się tam "szacun"to można jakoś to przełknąć. Z kredytem studenckim jest o tyle dobrze, że możesz zacząć go spłacać chyba 5 lat po zakończeniu studiów i jest nieoprocentowany, zakładając, że wzięłabyś niższą opcję (do wyboru jest 300 i 500zł na m-c) miałabyś do spłacenia jakieś 6 tysięcy, myślę, że jest to kwota, którą można udźwignąć ale oczywiście rozumiem kwestię złych doświadczeń, to był tylko pomysł
To jakieś błędne koło- mogłabyś wyjechać i zarabiać więcej (adekwatnie do wykształcenia), ale musiałabyś odłożyć na wyjazd, a jak tu odłożyć skoro nie ma z czego?Wszystko brzmi jak mało śmieszny dowcip... Może faktycznie jest to jakiś pomysł żeby pojechać jako mother's help (tylko urobisz się po łokcie ) i coś odłożyć, w międzyczasie szukać normalnej pracy... Jeśli nic się nie zmieni, to nie będzie przyszłości w tym kraju, to przerażające...[/quote]
W obecnych czasach "szacun" w gimnazjum mają nauczycielki z 20-letnim stażem, ale i to nie jest reguła, bo czasami i takie są obrażane. Mało kto wie, że ZNP (związek nauczycielstwa polskiego) chce odwołania obecnej minister a jeśli do tego nie dojdzie, to szykuje się strajk. U "mnie" w pokoju nauczycielskim aż wrze! Od września czeka nas wiele niekorzystnych zmian i na tym wszystkim ucierpią najpierw nauczyciele, a potem w kolejce uczniowie. Oczekuje się od nas żebyśmy do 18.00 pracowali za darmo w ramach godzin karcianych(zajęcia wyrównawcze)Niby tylko 3 w tygodniu, ale jak się ma w szkole 50 uczniów z opinią poradni, to dla każdego takiego dziecka trzeba zorganizować zajęcia wyrównawcze (maks. 8 osób w grupie). Ja uczę 6 osób z ADHD, a oprócz nich mam jeszcze 13 z innymi odchyleniami. Tydzień temu w poniedziałek mieliśmy spotkanie odnośnie owych zajęć wyrównawczych, które muszą się odbywać od września w danym wymiarze godzin. Z naszych wstępnych ustaleń wyszło, iż przynajmniej 3 dni w tygodniu będziemy siedzieli za darmo do 18 w szkole i "uczyli" potrzebujących;-(((((((( MASAKRA! I po to się uczyłam i inwestowałam w swoją edukację żeby teraz za darmo pracować? Wychodzę z pracy zmęczona, idę do pracy bez motywacji....A potem się dziwią, że młodzi nauczyciele i nie tylko uciekają za granicę? Kto normalny zgodzi się na taką pracę w tym złodziejskim kraju? -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Piotr > 10-04-2011, 18:48
Tak ja jestem wolontariuszem w publicznym przedszkolu,obecnie na ok 150 dzieci ( 6 grup) jest 3 z zespołem downa.Dyrektor wyraził zgodę na to,ale zawsze w grupie z takim dzieckiem ktoś dodatkowy jest,stażysta czy wolontariusz.Muszę przyznać że nauczycielom w przedszkolu (akurat w tym publicznym) zależy na tym by dziecko się rozwijało.Przykład czterolatek od września przychodzi pierwszy raz do przedszkola (nie chodził jako trzylatek).Nie potrafi trzymać łyżki by zjeść obiad a o rysowaniu lepiej zapomnieć.Rodzic wychodzi z założenia że jak przyprowadzi dziecko do przedszkola nauczyciel ma prawo czy obowiązek nauczyć go tego,no ale jak by było z 15 dzieci takich,nie wyobrażam sobie nawet.Wracając do tego przykładu po upływie około nawet 5 miesięcy dziecko się nauczyło samo jeść w miarę możliwości,a jak pokolorowało cały obrazek(zajęło mu to 1,30min) innym 20 min.jakie było zadowolenie nauczycielki,satysfakcja że dziecko się tak rozwinęło,dodam że nauczycielka musiała przez ten okres go karmić,lub ktoś inny).Rozmowa z rodzicami nawet no może nie krytyka ale mocne zdania,sam byłem przy takich rozmowach obecny,a nie dziecko jest aniołkiem w przedszkolu.
Nie wiem jak jest w prywatnych przedszkolach,ale pewnie masz rację tylko pieniądze się liczą.Nauczyciele wybierają ten zawód bo zaczyna być dobrze płatny no i chyba w przypadku prywatnych przedszkoli niewiele się robi.Pewnie jest tak że w przeciągu 5 godzin pracy wszystkie dzieci idą na angielski,rytmikę,gimnastykę korekcyjną,religia.
(indywidualne zajęcia logopeda) itp.powiedzmy jedno trwa po 30min.To ile ma nauczyciel godzin.Wiem jak jest w publicznym nie chodzą wszytkie dzieci,bo za wszytko dodatkowo się płaci.
Ja przed tym jak nie byłem wolontariuszem a 2 lata temu liceum skończyłem nie doceniałem tego zawodu,że męczący czy mało płatny zważywszy na ilość godzin.Jak sobie sam przypomnę co się działo w gimnazjum,no to ciężki kawałek chleba.Jeszcze teraz wiem jak jest w przedszkolu tu akurat max 25 godzin w tygodniu(nauczyciel pracuje) po 5 godz. dziennie w grupach 4 i 5 lat ( w 3 latkach jest dwie nauczycielki)sam wracam wyczerpany,nawet zdarzyło mi się odpuścić wieczorny trening tenisa bo bym nie dał rady,niby 5 godzin ale harówka znaczy ja bywam dłużej.Teraz przynajmniej w jakimś tam stopniu rozumiem nauczycieli.
Tobie życzę powodzenia i dobrego wyboru bo już dużo przeszłaś,czeka cię trochę pracy i zakuwania,ale w przyszłości będziesz miała wiele możliwości wyboru.Lepsze perspektywy a nie pracę taką jaką teraz masz można tylko współczuć.Bo od przedszkolaka nie dostaniesz obelgami no chyba że w skrajnych przypadkach,ale to już rodziców się za to wini,a nie dziecko -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Insula > 10-04-2011, 21:03
Miałam okazję pracować w prywatnym przedszkolu jako wolontariusz przez 10miesięcy i nie ma co generalizować nie wszystkie nauczycielki w publicznych placówkach to pedagodzy z pasją tak samo jak i w prywatnych obiboki
Oczywiście mogę mieć spaczony obraz sytuacji bo było to przedszkole chrześcijańskie (założone wspólnie Amerykanami ), ale muszę przyznać, że naprawdę nauczyciele się tam starali bale przebierańców spotkania ze znanymi ludźmi to był standard i przede wszystkim nie traktowało się dzieci jak bóstwa (bo rodzice płacą) sama słyszałam teksty nauczycieli do rodziców "Zosia zrobiła to i tamto trzeba nad tym popracować" więc chyba tak naprawdę wszystko zależy od człowieka i czy będzie pracował w prywatnym czy publicznym przedszkolu nic to nie zmieni. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 10-04-2011, 21:04
[quote name="Piotr"]Tak ja jestem wolontariuszem w publicznym przedszkolu,obecnie na ok 150 dzieci ( 6 grup) jest 3 z zespołem downa.Dyrektor wyraził zgodę na to,ale zawsze w grupie z takim dzieckiem ktoś dodatkowy jest,stażysta czy wolontariusz.Muszę przyznać że nauczycielom w przedszkolu (akurat w tym publicznym) zależy na tym by dziecko się rozwijało.Przykład czterolatek od września przychodzi pierwszy raz do przedszkola (nie chodził jako trzylatek).Nie potrafi trzymać łyżki by zjeść obiad a o rysowaniu lepiej zapomnieć.Rodzic wychodzi z założenia że jak przyprowadzi dziecko do przedszkola nauczyciel ma prawo czy obowiązek nauczyć go tego,no ale jak by było z 15 dzieci takich,nie wyobrażam sobie nawet.Wracając do tego przykładu po upływie około nawet 5 miesięcy dziecko się nauczyło samo jeść w miarę możliwości,a jak pokolorowało cały obrazek(zajęło mu to 1,30min) innym 20 min.jakie było zadowolenie nauczycielki,satysfakcja że dziecko się tak rozwinęło,dodam że nauczycielka musiała przez ten okres go karmić,lub ktoś inny).Rozmowa z rodzicami nawet no może nie krytyka ale mocne zdania,sam byłem przy takich rozmowach obecny,a nie dziecko jest aniołkiem w przedszkolu.
Nie wiem jak jest w prywatnych przedszkolach,ale pewnie masz rację tylko pieniądze się liczą.Nauczyciele wybierają ten zawód bo zaczyna być dobrze płatny no i chyba w przypadku prywatnych przedszkoli niewiele się robi.Pewnie jest tak że w przeciągu 5 godzin pracy wszystkie dzieci idą na angielski,rytmikę,gimnastykę korekcyjną,religia.
(indywidualne zajęcia logopeda) itp.powiedzmy jedno trwa po 30min.To ile ma nauczyciel godzin.Wiem jak jest w publicznym nie chodzą wszytkie dzieci,bo za wszytko dodatkowo się płaci.
Ja przed tym jak nie byłem wolontariuszem a 2 lata temu liceum skończyłem nie doceniałem tego zawodu,że męczący czy mało płatny zważywszy na ilość godzin.Jak sobie sam przypomnę co się działo w gimnazjum,no to ciężki kawałek chleba.Jeszcze teraz wiem jak jest w przedszkolu tu akurat max 25 godzin w tygodniu(nauczyciel pracuje) po 5 godz. dziennie w grupach 4 i 5 lat ( w 3 latkach jest dwie nauczycielki)sam wracam wyczerpany,nawet zdarzyło mi się odpuścić wieczorny trening tenisa bo bym nie dał rady,niby 5 godzin ale harówka znaczy ja bywam dłużej.Teraz przynajmniej w jakimś tam stopniu rozumiem nauczycieli.
Tobie życzę powodzenia i dobrego wyboru bo już dużo przeszłaś,czeka cię trochę pracy i zakuwania,ale w przyszłości będziesz miała wiele możliwości wyboru.Lepsze perspektywy a nie pracę taką jaką teraz masz można tylko współczuć.Bo od przedszkolaka nie dostaniesz obelgami no chyba że w skrajnych przypadkach,ale to już rodziców się za to wini,a nie dziecko[/quote]
Ja postanowiłam, że praca nie zdominuje mojego życia. Chodzę na fitness 4 razy w tygodniu a w weekendy biegam. Praca to nie wszystkoCodziennie jak rano wstaję, to mam taki odruch wymiotny na samą myśl o szkole, ale nie mogę się poddać teraz, kiedy to już czerwiec się zbliża...Gdyby dzisiejsza młodzież była inna, podejrzewam, że kochałabym swój zawód. Szkoda, że moda na zachodnie wychowanie tak się spodobała naszym polskim rodzicom...Jeszcze kilka lat, a to uczeń będzie dyrygował nauczycielem...Szkoły prywatne to inna bajka. Są plusy i minusy. Ja osobiście znam osobę pracującą w prywatnej katolickiej podstawówce. Jak mi czasami opowiada, o upokorzeniach ze strony rodziców, to cieszę się, że jestem w szkole państwowej.
Życzę Ci powodzenia na wyjeździe w charakterze au-pair. Mam nadzieję, że mój los niedługo się odmieni i wyjdę na prostą. Pozdrawiam -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Piotr > 11-04-2011, 9:27
Ja też całe życie nie chciał bym robić czegoś co mi nie sprawia radochy.Wolał bym mieć mniejsze pieniądze ale z uśmiechem na twarzy iść do pracy.Swoją drogą też mam plany by zostać trenerem osobistym,lub tenisa ziemnego,ewentualnie jedna z najlepszych ja nie najlepsza szkoła trenerów piłki nożnej w Holandii(trener piłki nożnej ale nie w Polsce).Jeżeli bym to robił z pewnością bym był spełniony.Teraz au-pair (MUSI SIĄ UDAĆ) pomimo że jestem facetem po tym wyjeździe język będzie wystarczający by zrealizować swoje plany,a w jakim kraju raczej n ie w Polsce,preferuję cieplejsze klimaty nawet w europie.Ale życie płata figle może planuje mi coś innego równie interesującego.Dowiem się już niedługo mam nadzieję że mój wyjazd nastąpi dzień po independence day i wyląduję w USA 5 lipca.Myślałem a Australii jako au-pair ale wolał bym z programem jechać,do ameryki mnie nie ciągnie,do Anglii czy Irlandii tym bardziej.Ja jestem uparty i moje plany muszę zrealizować. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 11-04-2011, 10:33
Uważam, że powinieneś spróbować. Mi rodzice powtarzają,że są oczywiście plusy mojej niewolniczej pracy nauczycielki - mam płacony ZUS itp, ale jak ostatnio jedna z koleżanek z pracy, nauczycielka z ponad 20-letnim stażem pracy powiedziała ile wynosi na chwilę obecną jej emerytura, to o mało z krzesła nie spadłam....całe 700 zł. I po co harować w Polsce, skoro i tak na starość nie będę się w stanie utrzymac? Myślę poważnie o otwarciu własnego biznesu, coś na kształt szkoły językowej, ale to dopiero po powrocie z zagranicy, jak moje konto się wzbogaci;-)