-
-
Re: Jazda samochodem w USA
mona_lisa > 17-03-2011, 22:45
anetaar zanim Maja Ci odpowie to Ci powiem, że ja zdałam dwa dni przed Tobą prawkoDziś odebrałam A jutro mam do odebrania międzynarodowe. Ja kurs zaczęłam 6 lat temu Zdawałam 5 razy: oblewałam na pierdołach: a to świateł nie przełączyłam, a to pan stwierdził, że nie wyjdzie z samochodu, bo za blisko stoję ( grubas jeden!), raz się zaczęłam kłócić o kierunkowskaz to facet sobie wymyślił wymuszenie pierwszeństwa-na pustej drodze! Na placu oblałam raz- przy cofaniu na rękawie tak mocno się obróciłam do tyłu, że skręciłam całe ciało i noga mi ze sprzęgła spadła i jak mi skoczył punciak to musieli nową tyczkę wstawiać :mrgreen: :mrgreen: Psychicznie i finansowo mnie tak mnie wymęczyli, że po 5 przestałam zdawać. Mój instruktor się załamał, bo ciągle powtarzał, że b. dobrze panuję nad samochodem i jeżdżę pewnie, no ale na egzaminatorów nie ma rady. Brakowało mi zapewne małej, białej,grubej koperty :] 8) No i teraz przyszpiliło mnie z powodu wyjazdu do USA, wzięłam 5 godzin, poszłam na egzamin z założeniem, że pewnie nie zdam po 6 latach przerwy,ale trudno, najwyżej będę zdawać co 2 tyg aż do wyjazdu, a tu psikus-udało się Egzaminatora miałam REWELACYJNEGO, uśmiechnięty, na luzie, przez cały egzamin miałam wrażenie jakbym z instruktorem na normalnej jeździe była. I dzięki temu zdałam. No i teraz w weekend czeka mnie pierwsza jazda samochodem taty.... Na szczęście automatyczna skrzynia biegów Bo manualnej mówię stanowcze i zdecydowane NIEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!! Także, anetaar uszy do góry! Najpierw niech Cię ktoś zawiezie na duuuuży pusty parking i tam sobie porób kółeczka, wyczuj samochód i dopiero potem na miasto. Najlepiej w niedziele o 9.00, bo wtedy jest pusto haha Ja mam właśnie taki plan. Bo to jednak nowy samochód, pasażer nie ma zapasowego hamulca I po weekendzie zdajemy relacje jak poszło! -
Re: Jazda samochodem w USA
anetaar > 18-03-2011, 20:30
O dzieki za Twoja wypowiedz, ale mi nia poprawilas humorja samochod taty mam juz wyczuty, bo juz nim jezdzilam, u mnie kolo miasta jest lotnisko nie uzywane i tam mozna sobie jezdzic bez prawka bo to nie droga publiczna i jak zaczelam kurs tato mnie tam kilka razy zabral a niestety po weekendzie nie zdam relacji, bo moj dokumencik jeszcze nie jest gotowy do odebrania. Zdalam 5 marca, a dopiero 15 marca wplynely moje dokumenty;/ i teraz czekam az wyrobia dokument, mam nadzieje,ze w przyszlym tygodniu bedzie;] Co do egzaminatorow tofakt, nie ma rady im przeciez zalezy,zeby zdawac jak najwiecej razy, bo oni na tym zarabiaja mnie te agzaminy tez wykanczaly psychicznie i po pierwszej chwili gdy spojrzalam na niego wiedzialam czy zdam czy nie Ostatni to byl w miare mily starszy pan, w ogole sie nie balam jego, na luzie jechalam i bylo OK, po prostu sprawial wrazenie, ze nie mialam takiego strachu,ze zrobie cos zle. Jak sobie przypomnie jakie lzy w oczach mialam jak mi powiedzial,ze wynik egzaminu pozytywny, to az mi sie milo robi,ze mozna przez takie pieklo przejsc obronna reka Czytalam Twojego bloga, Ty chcesz tylko i wylacznie do San Francisco pojechac? tez bym chciala tam o wiele bardziej niz LA, ale zobaczymy NY tez nie pogardze hehe. -
Re: Jazda samochodem w USA
mona_lisa > 18-03-2011, 21:47
Ja też miałam łzy w oczach jak usłyszałam POZYTYWNY. Tak mi się gorąco zrobiło, że tak jak siedziałam w sweterku, to przeszłam z placu do ośrodkaW jednej ręce kartka, że zdałam a w drugiej kurtka. A było dość zimno tego dnia, a ja nic nie czułam
Mi chyba też nic nie wyjdzie z jazdy w weekend, bo samochód jak usłyszał, kto go ma prowadzić to zastrajkował i do warsztatu musi jechać hahah. Spanikował biedak
A co do SF, to jadę w tamte okolice, bo wskakuję w miejsce koleżanki, która była u rodziny dwa lata. -
Re: Jazda samochodem w USA
anitaaa > 18-03-2011, 23:09
[quote name="anetaar"]O dzieki za Twoja wypowiedz, ale mi nia poprawilas humorja samochod taty mam juz wyczuty, bo juz nim jezdzilam, u mnie kolo miasta jest lotnisko nie uzywane i tam mozna sobie jezdzic bez prawka bo to nie droga publiczna i jak zaczelam kurs tato mnie tam kilka razy zabral a niestety po weekendzie nie zdam relacji, bo moj dokumencik jeszcze nie jest gotowy do odebrania. Zdalam 5 marca, a dopiero 15 marca wplynely moje dokumenty;/ i teraz czekam az wyrobia dokument, mam nadzieje,ze w przyszlym tygodniu bedzie;] Co do egzaminatorow tofakt, nie ma rady im przeciez zalezy,zeby zdawac jak najwiecej razy, bo oni na tym zarabiaja mnie te agzaminy tez wykanczaly psychicznie i po pierwszej chwili gdy spojrzalam na niego wiedzialam czy zdam czy nie Ostatni to byl w miare mily starszy pan, w ogole sie nie balam jego, na luzie jechalam i bylo OK, po prostu sprawial wrazenie, ze nie mialam takiego strachu,ze zrobie cos zle. Jak sobie przypomnie jakie lzy w oczach mialam jak mi powiedzial,ze wynik egzaminu pozytywny, to az mi sie milo robi,ze mozna przez takie pieklo przejsc obronna reka Czytalam Twojego bloga, Ty chcesz tylko i wylacznie do San Francisco pojechac? tez bym chciala tam o wiele bardziej niz LA, ale zobaczymy NY tez nie pogardze hehe.[/quote]
[quote name="mona_lisa"]Ja też miałam łzy w oczach jak usłyszałam POZYTYWNY. Tak mi się gorąco zrobiło, że tak jak siedziałam w sweterku, to przeszłam z placu do ośrodkaW jednej ręce kartka, że zdałam a w drugiej kurtka. A było dość zimno tego dnia, a ja nic nie czułam
Mi chyba też nic nie wyjdzie z jazdy w weekend, bo samochód jak usłyszał, kto go ma prowadzić to zastrajkował i do warsztatu musi jechać hahah. Spanikował biedak
A co do SF, to jadę w tamte okolice, bo wskakuję w miejsce koleżanki, która była u rodziny dwa lata.[/quote]
Opowiadacie jak po egzaminie zareagowałyście, a co ja zrobiłam. Przy mnie to wymiękacie hehe. Ja jak usłyszałam, że wynik pozytywny to się rzuciłam na egzaminatora i go ściskałam, aż nie powiedział żebym go nie udusiła. Wyleciałam z samochodu jak proca cała zapłakana ze szczęści i jeszcze facetowi miłego dnia życzyłam i już mnie nie było. . Jak tylko wybiegłam za bramkę, aneetar wie którą zaczęłam skakać jak głupia na środku chodnika i wyglądałam jak wariatka, a ludzi na około masa była -
Re: Jazda samochodem w USA
anetaar > 19-03-2011, 0:45
mona_lisa to fajnie masz,ze juz rodzinki szukac nie musisz i sprawdzona dostanieszno i lokalizacja fajna a Twoja kolezanka wraca do PL czy zostaje tam? anitaa, wiem jaka bramka hehe i podejrzewam,ze w Pile to nie jedna osoba w szoku rozne dziwne rzeczy robila -
Re: Jazda samochodem w USA
mona_lisa > 19-03-2011, 0:58
[quote name="anitaaa"]Jak tylko wybiegłam za bramkę, aneetar wie którą zaczęłam skakać jak głupia na środku chodnika i wyglądałam jak wariatka, a ludzi na około masa była[/quote]
hahahha myślę, że nikt Cię nie wziął za wariatkę, tylko każdy zazdrościł, że zdałaśCzego to się ze szczęścia nie robi
Cytat:mona_lisa to fajnie masz,ze juz rodzinki szukac nie musisz i sprawdzona dostaniesz
no i lokalizacja fajna a Twoja kolezanka wraca do PL czy zostaje tam?
W sumie to, że sprawdzona rodzinka, przeważyło w podejmowaniu decyzji o wyjeździe. Bo już u takich rodzin jako au pair byłam, że szkoda gadać :] A koleżanka wyszła tam za mąż i będzie niedaleko mnie mieszkaćWięc przeprowadzi mnie przez ten gąszcz SF-owej biurokracji itd. I potem ja na pewno pomogę innym dziewczynom, które trafią do CA -
Re: Jazda samochodem w USA
anetaar > 19-03-2011, 17:03
To masz w planach po skonczonym roku jako au pair zostac w Stanach? Jesli masz takie mozliwosci to super -
Re: Jazda samochodem w USA
mona_lisa > 19-03-2011, 18:29
Nie,nie. Zostanę tam te 2 lata, które można być max au pair i wracam. Wiążę przyszłość raczej z mieszkaniem w Niemczech w Hamburgu (po germanistyce jestem, no i HH to moje ukochane miasto). Jestem za bardzo przywiązana do rodziny, żeby zostawać w USA na stałe. Teraz w ramach kształcenia się itd to jak najbardziej, ale na potem to za daleko na dłuższą metę. Nie mogłabym nie widzieć familii raz na pół roku, bo nie ukrywajmy latanie USA/PL jest kosztowne. A z Hamburga samolotem max 5100 zł w 1,5h jestem w domku
A, się pochwalę, że dziś cały dzień jeździłam po mieścieSamochód naprawiony,przestał strajkować i chodzi jak marzenie Najpierw pół godziny kręciłam jak głupia ósemki na parkingu przed REAL-em Przodem, tyłem, bokiem parkowanie tu, tam i potem hop na miasto! Jeździ mi się cuuudownie automatem i już się nie mogę doczekać jak ruszę na te szeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeerokie amerykańskie drogi -
Re: Jazda samochodem w USA
anko > 19-03-2011, 19:16
pamiętam swoją pierwszą jazdę po mojej wsiobok siedział tata,w razie gdyby miało coś się stać ...
no i ledwo wyjechałam ze skrzyżowania od domu i mama mojej przyjaciółki przyfasoliła mi w bok(ja miałam pierwszeństwo) ...szczęście w nieszczęściu, mój samochód żadnej rysy (!) a samochód mamy przyjaciółki poszedł cały przódskupisko pelargonii się zebrało a ja wpłacz,uryczana,rozmazana :mrgreen: tata zachował zimną krew...już po godzinie tego zdarzenia chciał żebym jechała do miasta :mrgreen:
mona_lisa a ja sie nie mogę doczekać jazdy rowerkiem...przerzutki automatyczne-bezcenne! :mrgreen: -
Re: Jazda samochodem w USA
mona_lisa > 20-03-2011, 1:31
[quote name="anko"] ja sie nie mogę doczekać jazdy rowerkiem...przerzutki automatyczne-bezcenne![/quote]
ahahahahhaah bezcenne, oj bezcenne. :mrgreen: Może będziesz miała wypasioną, skórzaną tapicerkę siodełkaI tasiemki po bokach kierownicy Tak ja na amerykańskich filmach hehe
A skoro tata wziął Cię potem do miasta, to widać dostrzegł Twój potencjał w kierowaniu samochodem i sam musiał stwierdzić, że ewidentnie źle pojechała mama przyjaciółki.
Ciekawe jak mi się będzie jeździło po USA. Gdzieś czytałam, że u nich na skrzyżowaniach obowiązuje zasada, kto pierwszy ten lepszy, a nie zasada prawej ręki (oczywiście pomijam krzyżówki ze znakami). I podobno każdy wie kiedy ma jechać. U nas to przecież by się pozabijali wszyscy! :] Może ktoś kto już jeździ w Stanach powie jak to wygląda?