-
-
Re: Agata w Prowansji
malaika > 12-07-2010, 10:16
Po niecałych dwóch miesiącach podjęliśmy wspólną decyzję o rozstaniu. Mała nie przestawała mnie gryźć, szczypać, bić, co zdecydowanie nie pomagało mi jej polubić, ale wykonywałam wszystki swoje obowiązki jak najlepiej umiałam, tylko nie byłam z tym szczęśliwa. Oni oczekiwali, że będę ją kochać, więcej z nią rozmawiać i się bawić (jak oni widzą, bo jak ich nie ma to przecież tak się nią zajmuje, tylko jej nie kocham), co jest raczej mało wykonalne, bo ona woli być z rodzicami, kiedy są w pobliżu. Generalnie było między nami dużo niedomówień, przez co rodziły się nieporozumienia. Np to kiedy miałam kończyć dzień. Teraz widzę że chyba wg ich oczekiwań powinnam być członkiem rodziny, dyspozycyjnym 24h/dobę. Ale przecież to nie jest normalne. Ja trzymałam się naturalnej opcji, że jak wracam z małą ze spaceru, placu zabaw, plaży po 18 i widze że są rodzice i nie są zajęci pracą to mogę im ją przekazać, wziąć prysznic, bo wchodząc pod tą góre to zawsze byłam cała mokra w takim upale. PrzecieżÂ ona też potrzebuje kontaktu z nimi. Ale widocznie się nie zrozumieliśmy. W dodatku też nie byli bez zarzutu, jeśli chodzi np o jedzenie. Ona nie gotowała i nie przejmowała się tym co ja będę jeść (często wychodzili i stawiali mnie przed faktem dokonanym, że nie miałam jak skoczyć do sklepu po jakieś produkty, bo niektórych podstawowych rzeczy też nie mają), sami bardzo często wychodzili. Juz wcześniej myślałam żeby odejść, ale były to myśli raczej pod wpływem jakiś niepowodzeń, emocji itd. Ale wczoraj jak rozmawiałyśmy, że oni woleliby, żebym w skrócie "bardziej się w to wczuła" albo oni poszukają sobie kogoś innego i ja innej rodziny. Więc pomyślałam, ze to jedyna okazja, żeby podjąć tą decyzję. Wieczorem jeszcze raz rozmawialiśmy i potwierdziliśmy, którą drogę wybieramy. Miałam im obiecać, że nie wyjade dopóki nie znajdą inne au pair. Obiecałam, bo mam zamiar odejść z klasą i spędzić te ostatnie dni pracując jak najlepiej potrafię.
I dobrze się stało. Nowe doświadczenie. Teraz już wiem, żeby nigdy nie opiekować się dwuletnią jedynaczką. Albo młodsze, albo starsze. Już nawet mam propozycję do rodziny z dwójką chłopaków: 12 i 15 lat 180 km od Marsylii na północ. Generalnie chodziłoby o to, żebym rozmawiała z nimi po angielsku. Nie wiem. Na początku nie myślałam o powrocie do Polski, ale teraz się zastanawiam. I tak przeżyłam już niezłą przygodę. Oczekiwanie i myślenie trwa. -
Re: Agata w Prowansji
Katka > 12-07-2010, 11:28
oooo... przynajmniej już pogryziona nie będziesz chodziła
ta opcja z chłopcami wydaje się fajna, jeśli faktycznie chodzi tylko o rozmawianie z nimi po angielsku
ja bym na Twoim miejscu została gdzieś, bo teraz to już chyba na studia tutaj nie za bardzo, a praca... wyjdzie na to samo. -
Re: Agata w Prowansji
malaika > 12-07-2010, 12:39
Wygląda na to, że oni są naprawde mną zainteresowani i ja póki co dostałam propozycje dwulatki na wsi jeszcze dalej w głąb kraju niż ci do których miałabym teraz pojechać. Ale widzę że na profilu hostów dalej pusto, a nowi chcialiby mnie jużÂ w tym tygodniu. Czuję się uwięziona. Oby szybko znaleźli dziewczynę. -
Re: Agata w Prowansji
Katka > 12-07-2010, 13:08
to powiedz swoim, że znalazłaś rodzinę i zależy Ci, żeby jak najszybciej znaleźli kogoś ;] miło, grzecznie, ale jednak naciśnij ich :> -
Re: Agata w Prowansji
dosiunia > 12-07-2010, 13:14
oja.. nic nie mowilas, ze chcesz ich zminic ;o ale trzymamy kciuku!! -
Re: Agata w Prowansji
malaika > 12-07-2010, 13:58
Nie mówiłam, bo to było pod wpływem emocji i niefortunnych zdarzeń, ale teraz wszystko się nawarstwiło i chyba to będzie najlepsze rozwiązanie. Tamci już organizują dla mnie transport.
Staram się być miła i dzisiaj relacje z małą idą o wiele lepiej niż do tej pory. Ale musze uważać żeby nie być "zbyt miła" żeby im nie odwidziało i przestaliby szukać. W dodatku czekam jeszcze na paczke z polski która idzie priorytetem już 10 dni! Eh.. gdzieś już pisałam, że ostatnio cały czas czekam. -
Re: Agata w Prowansji
Katka > 12-07-2010, 14:48
a ponarzekaj sobie, ponarzekaj ;D w końcu to jest odpowiednie miejsce -
Re: Agata w Prowansji
dosiunia > 12-07-2010, 15:55
oja no to niezle... szkoda, ale zobacz, ile ludzi poznalas, zdjec zrobilas, swoja lawende zobaczyls, ujrzalas, poczulasi uwiecznilas! Rodzina u Ciebie byla i wszystko! Teraz czeka Cie nastepna wielka przygoda!
Do mnie paczka z Polski szla dokladnie tydzien, wiec na pewno nielugo dojdzie, -
Re: Agata w Prowansji
mloda > 12-07-2010, 19:53
Agata ja bym nie wracala do Polski... sa jeszcze wakacje wiec korzystaj. Skoro juz znalalzas rodiznke, tkora Tobie odpowiada, to po prostu powiedz to obecnym hostom i tyle. Przeciez nie bedziesz tam siedziec, bo oni nikogo nie zlalezli byle tylko zeby byc nieszczesliwa :roll: -
Re: Agata w Prowansji
malaika > 13-07-2010, 14:01
jesteśmy jużÂ na siebie zdecydowani, ale jeżeli nie przyjadę w tym tygodniu to rezygnują. musze ich pospieszyć. widze że dzisiaj mają już 4 dziewczyny. a jak nie pojade do tych to wracam do Polski bo teżÂ mam problemy z rekrutacją i nie wiem czy znalazłabym rodzine która pomogłabymi w skanowaniu, drukowaniu dokumentów (podań), a oprócz tego dostaję propozycje do dwulatków, ale nie chce wchodzić dwa razy do tej samej rzeki więc nie wiem... ale sytuacja w domu normalna, nawet dzisiaj z okazji urodzin zaśpiewali mi sto lat i dali prezent i mała nie płacze od samego rana. moja mama proponuje mi żebym sie jeszcze z nimi dogadała, ale ja już podjęłam decyzję i nie zostane tu dłużej.