• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Lionka /2006 rok w USA

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Lionka /2006 rok w USA
       
  • Lionka /2006 rok w USA
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    Lionka > 24-02-2006, 1:53

    Boshe! jak tak czytam wasze posty to sie doluje, czemu wszyscy wokolo maja jakies ludzkie godziny pracy, a ja 9, caly dzien do bani i w dodatku mieszkam w chalupce co prawda zabytkowej ale jednak chalupce Jak jechalam do Hameryki to myslalam ze bede w pieknej, wielkiej willi mieszkac, moze nawet z basenem...



    Jak teraz konfrontuje te wszystkie swoje marzenia z rzeczywistoscia to ^#@&^*. Lepiej nie marzyc za duzo bo mozna sie rozczarowac! Co prawda moim zrodlem wiedzy o sytuacji au-pairki w usa byla Karola. Ona trafila b. dobrze bo do DC, pracuje niewiele - praktycznie wozi dzieciaki do szkoly i na zajecia dodatkowe i robi im lunch. Ma wlasny apartament, samochod, komorke, za wszystko jej hosci placa... nie licza jej za benzyne czy telefon. Heh to jest zycie w Ameryce!!! No ale oni sa dziani maja 5 czy 6 domow, 2 beachhouses (mam nadzieje ze dobrze napisalam, chodzilo mi o domy przy plazy. czemu moi hosci nie moga byc dziani, pytam, czemu??? chlip chlip



    W Concord mieszkam kolo lotniska wojskowego, na Virginia Road. Nie wydaje mi sie zeby Walden Pond bylo daleko stad. Przynajmniej tak pamietam z sobotniej wycieczki po okolicy. Jesli chodzi o samochod to nie powiedzieli mi wprost ze nie moge jezdzic do Bostonu, ale sugerowali chyba z 5 razy :lol: ze w Bostonie jest niebezpiecznie jezdzic by car i lepiej jechac pociagiem! W razie czego udam ze nie zrozumialam tej az nazbyt wyraznej sugestii.



    Dzisiaj host wybyl z domku nad ranem wiec odpoczelam od jego stalej obecnosci za sciana. Bylam sama z dzieciakami, luksus mowie Wam! W dodatku hostka zostawila laptopa w domu i bylam wniebowzieta! Troche sie cykalam uzywac go caly czas bo a nuz Maddie podkabluje, no ale wyslalam przynajmniej kilka maili i poczytalam w necie. Na oslode pozwolilam dzieciakowi tez poklikac pol godziny.



    Nie wiem czemu hosci zapewniali mnie ze mala interesuje sie arts & crafts. Z moich obserwacji wynika cos zupelnie przeciwnego! Trudno ja sklonic do zrobienia czegos tworczego, nawet glupich kolorowanek nie chce sama robic. Ciagle: play with me! Play with me! No, dalam jej te kolorowanki zeby sie czyms zajela podczas gdy ja wysylalam maile, ale chwili spokoju nie mialam, cale nogi sobie porysowala flamastrami! A co mi tam, nie ja ja kapie wieczorami. Niech sie rodzice martwia czy uzyc wybielacza czy szczoty ryzowej czy obu naraz. :twisted:



    Dogadalam sie z hostami i zainstalowalam skype na kompie. Fajnie! przynajmniej do domu rozmowy za friko - choc slyszalam ze mozna znalezc karty telefoniczne z rozmowami do Polski prawie za friko (no ale mnie nie udalo sie ich dostac jak na razie). Nawet mi kupili sluchawki dzisiaj, milo bardzo z ich strony. Uznali, ze jak bedziemy z hostka na Barbadosie to im sie skype tez przyda...
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    agulka > 24-02-2006, 2:12

    www.uniontelecard.com - tam mozesz kupic karte telefoniczna na dzwonienie do Pl na naprawde dobrych warunkach. jedyne co to musisz placic karta kredytowa.



    wiesz, czasem niewazne czy rodzinka bogata czy tez nie.. stan ich konta nie gwarantuje mile spedzonego roku - nie zawsze bynajmniej..



    moi sa zupelnie przecietna rodzina. maja jeden dom, wcale nie jakas rezydencje z bajki..



    twojej kol sie zwyczajnie poszczescilo
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    Lionka > 24-02-2006, 2:39

    Jesli chodzi o rodzinke to spoko, dla mnie nie jest najwazniejsza zasobnosc portfela!

    tylko trudno mi przywyknac do znacznie gorszych warunkow niz te ktore mialam w Polsce. Jednak nie sposob uniknac porownan z wlasnym domem gdzie mialam do dyspozycji dwie wielkie, komfortowe lazienki, duza sypialnie, szerokie schody, wysokie sufity... (tu uderzam sie w glowe za kazdym razem kiedy schodze po schodach, zwlaszcza jak niose dziecko na rekach, bo sufit jest za nisko!) itp. Po prostu sa to pewne uciazliwosci, ktore na dluzsza mete utrudniaja zycie i pod tym wzgledem jestem rozczarowana.



    Jesli chodzi o hostow to sa spoko ludzie, zwlaszcza hostke bardzo polubilam, jest osoba otwarta i bardzo zyczliwa!



    a jesli chodzi o te karty to dzieks za info rozumiem ze musze je kupowac przez net? i co to sa te service fee i maintanenance fee???? Prosilam hostke zeby mi wyjasnila ale ona sama tego nie rozumie
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    kasik > 24-02-2006, 2:42

    Wlasnie duzo osob przed wyjzadem sobie wyobraza nie wiadomo co i potem moze byc mega rozczarowanie, fakt niektorym sie na prawde udalo, ale nie ma tak cudownie.. Tak samo jak wszystcy sobie mysla, ze my tu nie wiadomo co mamy... nie komentuje:/

    Sama widzisz, ze bez hostow w domu jest zupelnie inaczej... Moze teraz bedzie czesciej wybywal, moj przez pierwsze 3 miesiace caly czas pracowal w domu a potem zaczal out i jak jest fajnie.. mimo, ze on akurat jest w miare spoko, to zupelnie inaczej jak go nie ma. Teraz jest w domu na ogol tylko w piatki.
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    oliwka911gt > 24-02-2006, 2:50

    na cud w ameryce nie nastawialam sie. przyjechalam tu raczej z nastawieniem na nie. z podejrzliwoscia i niuefnoscia do kazdego. co i tak nie zmienilo faktu ze juz w drugim tygodniu miedzy mna a hostka doszlo do spiecia i to duzego jak dla niej. poza tym moi hosci to typowa klasa srednia amerykanow, hostka nalezy do tzw dobrej klasy muzrzynow. nie narzekam na nich wcale. malo pracuje, warunki mam super. jesli pracuje cos wiecej to zawsze dostane cos extra. nie sa to jakies wygorowane gifty ale sa. teraz niby maly ma ferie,a tylko jeden dzien do tej pory byl full. jutro pt wiec wg schedulu mam full day. w nastepnym tyg prawdopodobnie bede miec wolne za te ferie - 2-3 dni. lionka sa hosci i hosci, amerykanie i amerykanie. lepiej byc mile zaskoczonym niz rozczarowanym. z takim nastawieniem tu przyjechalam :wink:
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    kasik > 24-02-2006, 2:56

    A i moja dobra rada: przyzwyczajaj dzieciarnie od poczatku, ze nie ma play with me, tzn. jak rodzice nie widza. Moj za mna lazil dwa miechy i non stop u play with me, potrafil mi pod kiblem stac i powtarzac over and over, to ja na poczatku sie z nim bawilam (k.. ile mozna robic puzle i kolorowanki i inne szity, nie oszukujmy sie, nie przyjechalysmy tu z milosci do dzieci), ale wkurzal mnie potwornie jak ja cos robilam np. pranie albo zmywarke a ten mnie ciagnal za reke i u play with me takim jeczacym tonem. :twisted: Na poczatku probowalm pedagogicznie, tlumaczylam, ze jestem zajeta, ze pozniej, ze jest duzym chlopcem i moze sie soba zajac przez 15 min. (bez skojarzen prosze :wink: ), ale ten dalej jakby sie zacial, wiec w koncu odrzucilam metody pedagogiczne i przyjelam swoje, ktore o dziwo okazaly sie bardziej skuteczne :roll: Tzn. pelna olewka dzieciaka, jak mowil swoje u play with me to ja sie odwracalam bez slowa i szlam w druga strone i siadalam na kompa np. lub sobie bralam ksiazke, cokolwiek zeby dzieciak zobaczyl, ze nie zwracam na niego uwagi w ogole i w koncu nie mial wyjscia i zaczal bawic sie sam Teraz nie ma zabaw po kilka h dziennie jak na poczatku (jak ja to wytrzymywalam?? 8O ), czasem jak mnie zapyta o zabawe (a zdarza mu sie to rzadko) i bardzo mi sie ie chce to mowie nie i tyle, czasem zeby nie bylo cos tam z nim porobie i spokoj. Nie daj sie wrobic w zabawe 9h dziennie bo oszalejesz, z czasem zobaczysz jak wiele "prywatnych" rzeczy mozna zrobic w czasie pracy. Acha, wszystko to mozna robic jak hostow nie ma w domu.. choc ja czasem olewam gnojka jak jest Alan bo wiem, ze on mi i tak nic nie powie 8) ale przy Asce nigdy, musze przy nim skakac, dlatego nienawidze jak ona jest w domu a ja pracuje!!

    Wychowuj od pierwszych dni, pamietaj i nie daj sie!!
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    agulka > 24-02-2006, 3:11

    odnosnie kart..

    nie mozesz kupic obeojetnie jakiej karty. musisz kupic karte odpowiednia dla swojego stanu. tak wiec wchodzisz na stronke. po prawej stronie masz pytanie - z ktorego stanu dzwonisz. niewazne gdzie..najpierw kliknij na swoj stan. potem wyswietli ci sie nazwa karty lub kart dzialajacych w twoim stanie. tam klikasz i masz kilka opcji -chodzi o ceny i minuty. wtedy sobie klikasz ktore na pl lepsze. te oplaty - to chodzi ze oni nic nie naliczaja sobie.



    wazne , zebys wybrala karte ze swojego stanu. moja kol nie wybrala. kupila pierwsza lepsza i jaki dzwonila to najpier ja laczylo na inny stan, a pozniej normalnie dzwonila uzywajac kod pin ..do czasu kiedy hosci dostali rachunek telefoniczny.. :lol:



    co do dzieci - tresuj maluchy, zeby ci pozniej na glowe nie weszly. badz stanowcza i juz!
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    oliwka911gt > 24-02-2006, 3:12

    dokladnie kasia, moj ma to juz we krwi. rzadko kiedy bawie sie znim jak hostka nie widzi. przewaznie zajmuje sie czym innym :twisted: maly i tak uwielbia mnie :twisted:
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    agulka > 24-02-2006, 3:15

    hostow nie ma operki harcuja
  • Re: Lionka /2006 rok w USA

    Lionka > 24-02-2006, 3:45

    Agulka! ale na tej stronie tzn http://www.uniontelecard.com/ nie mam listy z poszczegolnymi stanami! moge wybrac tylko "calling destination", moze trzeba sie zalogowac na tej stronie zeby miec wszystkie inne inf. ???
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia