-
-
Re: gare centrale - Bruksela
magda-mei > 20-01-2006, 13:38
O przepraszam bardzo - przyjechlam na smieci Brukselskie i zupelnie sie zapomnialam - moja nowa hostka rodzi 4 bębę na dniach hehhee
no ale wracajac do moich amerykanow.
kurcze mieszkajac u nich wyslalam list do mojego kochanego napierdzieljacy na nich i nie dotarl do niego, a jak zostal cofniety to sobie niezle poczytali.
zreszta juz nie mam z nimi kontaktu i jakos go nie szukam.
ok ok
4 dnia mojego pobytu - poznym popoludniem w sobote ( bo rano jeszcze pracowalam) pojechalam do miasta
Bez mapy
Bez adresu powrotnego
nic hehehhe
w autobusie pytam kierowcy gdzie mam wysiasc chcac do centrum jechac a ten nic "Je ne parle pas anglais".slyszalam
na szczescie jeden z pasazerow mi pomogl i powidzial gdzie mam wysiasc.
Ok.
jechalam 45 min do centrum a to centrum mialo byc niby 20 min od miejsca zamieszkania wrrrr
niewazne dojechalam i tam mialam znalezc La Bourse - klubowa czesc miasta.
po drodze pytalam kazdego przechodnia i dostawalam wskazowki co i jak.szlam szlam szlam metrem jechalam, kupilam mape...
dotarlam - po 1,5 godz bladzenia
teraz juz wiem ze ta sama trase moge przejsc piechotka w 15 min
poznalam znajomych i znajome kolezanki - poszlismy na happy hours do jednego pubu - troche sie nabzdrygolilam. 1 dyskoteka, 2 - tano sie budze i chce umrzec. Nocowalam w Brukseli.
Cos w srodku mowilo mi zebym do domu wracala ale nie co tam
na piechotke miatseczko zwiedzalysmy - poszlysmy na jakies fatalne spotanie au pair z ktorego zwialysmy.Poszlysmy do knajpy, 1, 2. Zrobilo sie pozno
czas powrotu....
szukam adresu - nie wzielam i jak tu powiedzeiec kierowcy dokad chce jechac? jak tu kupic bilet???
wsiadlam w 272 pokazalam kolesiowi bilet jaki chce kupic i ok sprzedal mi po czym wysiadlm z autobusu bo cos mi sie nei podobalo
w trakcie jakis pijak sie do mnie doczepil (bylo juz kolo 21)
na tym przystanku na ktorym bylam nie bylo rozpiski autobusow. nic!!!!!
stres!!!! do tego jeszcze ten koles podpity!!!!
czekalam pol godziny.
wsiadlam, kupilam bilet - na szczescie kierowca mowil po ang...... w trakcie pisalam sms do hosta (teraz juz nei wiem po co) ale pisalam o adres czy cos . nie odptego co chcialam ale napisal
"suggest to contact with me soon"
troche mi to kiepsko zbrzmialo ale ok. poznalam przystanek i wrocilam.
wchodze do domu a host siedzi na kanapie.
opierdzielil mnie ze sie martwil..... ze powinnam byla sobie powrotny adres zabrac.
ze myslal ze bede w poludnie dlatego mi dam wiecej kasy ( dal mi 65E za 4 dni pracy - za 6 dostawalam 125E to chyba nie za duzo dostalam?)
wogle zly byl na mnie
mowil ze zostawil dom otwarty w nocy itp
ja mu mowie ze przeciez mam weekend wolny, ze wyjechalam pozno i dojechalam pozno bo si edlugo jedzie do centrumi wogle.
troche sie poklucilismy.
nie wylal mnie??
ale nastepnego dnia nie oddzywalam sie do niego on tez - mysle sobie pierdziele jego gierki.pozalilam sie dziewczynom - kolezankom z centrum.
doszlam do wniosku ze oddam mu te 65 E poszlam z nim pogadac z kasa - nie chcial
tez sie pozarlismy ale ok juz gadalismy.
tydzien mija mala juz troche podtresowalam-troche ja rodzice za bardzo przyzwyczaili ze wszystko ma i wogle.
piatek on caly spocony - ledwo sie na nogach trzyma.
w nocy pojechal do szpitla a ja sama z mala........ -
Re: gare centrale - Bruksela
magda-mei > 20-01-2006, 15:38
no no
watkow o imprezowaniu itp nie wapisuje bo .... hehheh
sama wiesz
opisuje tylko moja jebnieta rodzinke. w sumie tacy zli nie byli ale zawsze mialam jakies ale hehhehe
sama wiesz jak mialam
buzki ja za jakies 2 godz ide do szkoly po moja kochane -
Re: gare centrale - Bruksela
magda-mei > 25-01-2006, 23:33
ok dalszy ciag bo tak pisze pisze i kropkuje
.... w piatek wieczorem koles mi mowi ze jest chory i idzie si epolozyc. i poszedl . w trakcie kiedy sie mala zajmowalam wolal mnie ze potrzebuje kadre hehhe
wogle gorszy byl on malusiego dzieciaka.
w nocy puka do moich drzwi caly mokry ze jedzie do szpitala.
I pojechal.
Tymczasem mala spala w jego lozku, plakala - nie chciala sama zostac wiec pozwolilam jej spac kolo siebie. budzila sie chyba z 4 razy w nocy z placzem.
ok
rano dzwonila jej mama chyba z 3 razy. cala rodzina wydzwaniala z pytaniem jak sobie radze.
a ja myslalam ze mnie trafi. mala plakala za kazdym razem kiedy kros dzwonil.
kolo poludnia dopiero sie zaczelo....
znajomi hostow sobie wycieczki urzadzali. mala usnela a ja nie mialam jak sie walnac bo caly czas ktos przychodzil sprawdzac co i jak wrrr.
sobota minela - mala ok. dalismy rade. niedziela powtorka z rozrywki.
Znajomi moich pracodawcow zabrali ja do siebie zebym troche odpoczela.
ja cala zachwycona ze godzinka na kapiel bedzie,
a tu przyjaciolka hostki wpada.
myslalam ze pojdzie jak zobaczy ze mala jest u kogos, a ta nie.
zostala,
przesiedzialam z nia moja wolna godzinke, ch..... znajomi wrocili z mala zaplakana, jakies uczulenie jej wyszlo - wykapalam mala - wysmarowalam masciami ok.
a ta dalej siedzi.
ok zrobilam kolacje - ta sie wtedy mala zajmowala - jakas pomoc?
zostala na kolacje
zjadla ze smakiem nie zapominajac mnie napomniec ze przesolilam.
mala jadla ja zwykle jak niejadek.
ta sie na nia wydarla- za nic nei wiem co jej powiedziala bo to po holendersku bylo a wrrr.
mala sie tak rozbeczala ze tragedia nieziemska. przyleciala do mnie uciekajac przed kobieta - powiedzialam jej zeby dala spokoj bo mala sie jej boi zreszta mala nie musi jesc wszystkiego. Ta na to zlapala sluchawke i dzwoni do szpitala narzekac umierajacemu kolesiowi na mnie.
koles ja opierniczyl i ta z tupetem wyszla.
w poniedzialek rano nie poszlam do szkoly bo potrzeba bylo mala do szkoly zabrac, w poludnie koles przyjechal
od razu rzucil si ena lodowke; jak mnie zobaczyl tak mu si eglupio zrobilo a mi si esmiac chcialo - nawet nie zdazyl 4 papierkow po czyms tam z carmelem wyrzucic heheh - a mial byc na diecie
ja nei wiem co i jak -ale ja go nie rozliczalam z diety. ale ten sie wystraszyl mnie - takiej delikatnej polskiej au pair
a tak swoja droga to niezle potrzebowal weglowodanow - ja nawet pol tego batonika nie moglam zmeczyc jak raz probowalam.
ok daje spokoj z batonikami ale to takie smieszne bylo - zebyscie widzialy mine tego goscia hehhe.
i te brudne zeby jak sie usmiechnol hehhe cale zolte od karmelu afe.
dobra dobra
godzina 15 - pojechalam z nim po mala jego wypasionym autkiem.
w szkole mala cala czerwona - uczulenie jej wyszlo .
jak si epozniej okazalo nie dawalam jej fenistilu rano - nikt mi ni epokazal ani nei powiedzial wiec jak?
koles mial jakies pretensje wiec mu powiedzialam co i jak - znow male spiecie.
to uczulenei bylo paskudne
w momencie skora malej zrobila sie chropowata, platowata, straszne!!!!
mala wyla, plakala, jeczala, drapala sie, zwijala .....
byl lekarz rodzinny - podal leki, nie pomoglo
w koncu pojechalismy do szpitala
dostala zaszczyk, wychodzac wkurzona powiedziala lekarzowi - next time I will kick your bot.
hehhehe
to rozladowalo wszystko
wrocilismy do domu a ja za fatalny weekend w domu dostalam premi 40 E - myslalam ze mu to w odbyt wsadze zwlaszcza po tym jak pretensjonalnie pytal - napewno ci ni emowilem ze mala ma rano dostawac dodatkowy fenistil?
wrr ok cd napisze pozniej
jeszcze mamusia zostala do obrobienia -
Re: gare centrale - Bruksela
magda-mei > 04-02-2006, 18:06
i oto nadszedl czas kiedy po ciezkiej walce z choroba dalam za wygrana.
Leze w lozku narzekajac na caly swiat. No coz najwyzszy czas cos napisac.
Temat "ona"
Jak pisalam rodzinka miala byc amerykanska, ale taka do konca nie byla.
Tatus teksanski amerykan
Mamusia belgijka mowiaca po nierlandzku i ang
Corcia mowiaca po takiemu jak mamusia.
No ale na szczescie tatus nie mowil po niderlandzku wiec musialy gadac po ang i dzieki temu sycko rozumialam.
No ale czasem - nawet czesto jak czasem mamusia gadala z mala po niderlandzku - a co sie bedzie przejmowac tym ze au pair nie rozumie?
w sumie pewnie podobnie bym robila
jadac do tej rodzinki mialam ustalone, ze bede sie opiekowac mala w czasie kiedy mama tworzy TV show. Zrozumialam ze kobieta tworzy jakies programy telewizyjne.
I bylam o tym swiece przekonana, a wszystko do czasu kiedy host sie rozchorowal i jego znajomi uswiadomili mnie ze ona - Iris bierze udzial w belgijskiej wersji "Beauty".
Troche sie wystraszylam tego co uslyszalam. Pomyslamam - Boze czyzbym trafila do jeszcze bardziej popierniczonej rodzinki jak myslalam?
Tak!!!!!
No i po bardzo przyjemnym weekendzie spedzonym w Brukseli w towarzystwie pewnych milych osob - Polskich Au Pair ( ciekawe czy sie teraz usmiechacie pod nosem ;p) wrocilam do domu aby sie dowiedziec ze kolejny tydzien tez bedzie wesoly.
tydzien po chorobie Chrisa i uczuleniu malej Iris wychodzi z programu....
.... miala ponad miesiac pozniej skonczyc swe operacje plastyczno ujedrniajace....
no ale pewnie producenci programu stwierdzili, ze jej piekniejszej nie zrobia i wogle jej maja dosc to niech juz idzie szpacic w domu.
No i w poniedzialek wieczor jedziemy po Iris.
Mala zachwycona bo ubrala sukienke ktora dostala od babci z USA i o ktora plakala i rzucala sie przez ostatni tydzien.
On troszke wystraszony - ubral koszule o 2 rozmiary za mala - grubasek przytyl troche jak zonci nie bylo.
Ja nie wiem co zrobic - w sumie mam zproszenie zeby jechac no ale jak pojade tak pewnie napewno po to zeby sie mala zajac no al epojechalam.
Na miejscu okazalo sie ze jestesmy o godzine za wczesnie- mala cos szponci i placze. pojechalismy do knajpy.
mala dalej swoje. ok przetrwalam ta godzie - ale juz mialam dosc.
Pojechalismy znow tam gdzie bylismy wczesniej, dalej za wczesnie - pojechalismy na wesole miasteczko. Mala sie troche rozbawila i bylo ok.
Znow wrocilismy i znow czekalismy - na szczescie teraz nas wposcili - dostalismy jakies talony na alkohol.
Cholera wie. Dostalam winkozachwycona ze wreszcie jakis alkohol a tu znajoma Chrisa do mnie "nie pij za szybko bo sie opijesz"....
Zdebialam. Powiedzialam jej ze znam swoj organizm i nie mam zamiaru sie opic. Ech Ci ludzie maja tupet. W czasie kiedy czekalismy mala biegla, krzyczala, skakala, bylo kiepsko - zajmowalam sie nia.
Tatus sie troche napoil alkoholem no i przyszedl czas na wejscie do tej oto sali gdzie mielismy zobaczyc Iris.
3 razy wchodzilismy i wychodzilismy zeby to ujecie bylo takie jak producieni chca - co za gamonie.
I czas na Iris.
Puscili Jamesa B. " You Are Beutifoul"
i zolwiczym tempem ze schodow schodzi o piekna Iris
Oni zrobili ja piekna????????
Boze - jak wg mnie na zdj ktore widzialam wygladala lepiej.
Zeszla ze schodow wysuszona, wielka 185 cm, blondynka z paskudnie scietymi wlosami.
Ale nos miala mocno zadarty. Wtedy to ja poznalam.
Byla przemila z takim delikatnym kobiecym glosikiem. Ale ona nie lubi jak ja filmuja tylko tu tam zerka i usmiecha sie do kamery...
ach...... w tak uroczy dzien woeczor na powitane mamy pojechalismy co Quick'a na hamburgery - alez to romantyczne.
Tego samego wieczoru w nocy ubudzily mnie krzyki - myslallam ze te krzyki to mala placze.
Mylilam sie bo te oto wrzaski mieszaly sie z mialczeniem....
czyzby kogos zazynali???
Zapewne Chris Iris - albo odwrtonie -
Re: gare centrale - Bruksela
chicken1984 > 03-03-2006, 21:56
czyzby to byl koniec?????????????? co za historia no i ten Twoj dar opowiadania, kiedy bedzie ciag dalszy??? A ja myslalam ze moja hostka jest dziwna, przez caly dzien chodzi wkur**iona i nie wiadomo jak do niej zagadac. Bedziesz kontynuowac, bo mam nadzieje ze te krzyki to nie byly okrzyki bojowe z natarciem na Ciebie.......???? -
Re: gare centrale - Bruksela
magda-mei > 25-03-2006, 0:40
ojojojo i tak po dosc dlugim czasie zabieram sie za ciag dalszy.
A juz prawie zapomnialam jak to bylo u mojej 1 rodzinki i tanajwieksza zlosc juz chyba mi przeszla
ok przypomnialam sobie czym ostatnio pisalam i cd
asz choercia szkoda ze nikt nie nagrywal tego co sie dzialo u rodzinki u ktorej pracowalam
ok nastepnego dnia rano mala mi sie laduje dlo lozka.
mysle co do diabla??
no ale ok , ok wstalam i zeszlam na dol z mala wlaczyc jej TV, byla sobota!!!!!
ok 10 schodzi zaspana Iris i pyta jak sie mam - super wspaniale - a jak myslisz? napewno widac bylo, ze bylam dosc konkretnie niewyspana. Ale ok rozmowa sie rozkrecila.
nawet milo sie gadalo.
kochana hostka opowiadala mi jak bylo w programie i jak ich traktowali i wogle.
np jeden gosc byl caly zabandazowany przez te wszystkie upiekszajace operacje i nie mogl sie ruszac. w producenci programu zaangazowali opiekunki czy pielegniarki do pomocy. mialy sie zajmowac osobami najbardziej cierpiacymi. ale oczywiscie tego nie robily ... "i wolaly sie bawic z osobami ktore mniej cierpialy i byly do pogadania jak robic to co powinny". no ale ten gosc caly zabandazowany nie mial jak jesc i nikt go nie karmil wiec schudl ok 10 kg przez to wszystko - ona jak mogla i sama byla w stanie to sie nad nim litowala i go karmila, zeby chociaz zupke zjadl.
wogle opowiedziala mi co zrobila, co ma zmienione, a co jej dodatkowo zmieniono kiedy byla pod narkoza. prawie sie rozbierala ...
ona chciala miec wiekszy biust ale dokladny rozmiar wybral mazduze C , zrobila nos - wczesniej miala typowo garbaty - a po operacji byl malusi i ogromnie zadarty - zupelne przeciwienstwo, podniosla brwi - maly lifting , zrobila zeby - ale zabki to jej ladnie zalatwili i ladnie wybielil pokazywala mi obrzydliwe zdjecia szczeki przed - straszne miala kobieta problemy z zebami - dziasla porozrywane, zeby krzywe dziury w dziaslach, no szok.. takze w sumie dobrze ze te zeby zalatwila ...
no ale oprocz tego co chciala miec zmienione to tez dostala gratisowo silikon w ustach, przyciecie uszu i pare innych drobiazgow.
oczywiscie w trakcie rozmowy nie zapomnialam sie jej zapytac czy kina plakala bo slyszalam krzyki w nocy, a ta na to - nie to ja mialam "nightmare" .
.... to jak maz jest koszmarem to podziekuje.
nieco pozniej zszedl chris zrobil sniadanko - w sumie nawet niezle koles gotowal, poklucili sie troche.
wyjechalam na weekend z mojego steenokkerzzel i wrocilam w niedziele wieczorem
wrocilam, a tu mnie pies wita - co do cholery?? co to za zwierzak??
cos kokerspanielowatego, smieszny - pozniej sie dowiedzialam, ze jest juz wykastrowany.
ale pies???? - on pisal mi w e-mailach przed tym jak zdecydowalam z ejednak do nich jade, ze jest zwierze ale ze go oddal bo mala jest uczulona na siersc psow i to wykazaly wiarygodne testy.!!!
pies wrocil jednak do domu bo go chris lubial i ma byc to,co pan domu powie, pozatym miejsce w ktorym pies byl bylo drogie i nie beda placic zwlaszcza ze malej sie polepszylo -
tydzien po tym jak mala miala atak i byla cala czerwona i spuchnieta. fajnie.
przyszedl poniedzialek.
ok wrocilam z kursu, ona przyjechala z mala i siada przed telewizorem - normalnei powinna jechac do pracy, a ta nie - ze ona teraz bedzie pracowala w domu.
a ja acha (fajnie ze jest wszystko tak jak mialo byc)- posiedziala chwile mala sie do niej lasila, kleila steskniona, a ta nic - doslownie nie wiedzialam co mam zrobic. jak zabrac dziecko od matki ktorej nie widzialo ponad 3 miesiace wiedzac, ze bedzie sie rzucac i szajba jej bedzie odbijac ale z 2 str ja pracuje??
ok matka wstala i poszla - do biura na wprost salonu, a mala za nia. ta jakas taka zdziwiona - mowi mi "no moja sie stesknila za mna??" stw ze pojdzie si epobawic troche z mala i poszla.
zostalam wiec na dole - za chwile slysze a mala placze "magdalina chodz tu" , zmeczona tym ze Iris siedzi w domu, ze wogle jest beznadziejnie poszlam na gore, a tu sie patrze ze mama sie bawi lalkami barbie, a mala rozwala caly pokoj.
Iris sie usmiecha do mnie i mowi "o nie znow bedzie trzeba posprzatac ...."
a wrrrr -
Re: gare centrale - Bruksela
Edi > 25-03-2006, 1:13
O rany,boska jestes.Najlepsza historia na tym forum.Pisz dalej,bo tutaj nie ma co czytac,nudne to wszystko smiertelnie.Ale dla twojej story bede czesciej zagladac. -
Re: gare centrale - Bruksela
Pigwa > 25-03-2006, 12:23
pisz pisz naprawde ciekawie piszesz :wink:
czekam na C.D -
Re: gare centrale - Bruksela
Izka > 25-03-2006, 12:52
No ja też przyznaję,ze czekam z niecierpliwo?ci? na ci?g dalszy.
To jest niesamowite co ty tam przeżyła? :!: -
Re: gare centrale - Bruksela
xMala__Mi > 25-03-2006, 22:29
narazie niebardzo mam czas, zeby czytac od poczatku, ale wnioskujac z kilku ostatnich wpisow - ciekawie tam sie dzieje;>