• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Emi, skandynawska syrenka ;)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Emi, skandynawska syrenka ;)
       
  • Emi, skandynawska syrenka ;)
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 08-12-2005, 10:00

    jakos nie moge tego wszystkiego pozbierac do kupy - oczywiscie hormony potrafia zniszczyc nawet najpiekniejszy dzien, a nawet najgorszy nagle uczynic najpiekniejszym (ta druga opcja mi sie bardziej podoba :lol: )

    wczoraj mialam niesamowitego dola. Ryczalam 2 godziny, od kiedy zawiozlam mlode na harcerstwo o 18.00. W sumie to jakas taka chmura wisiala nade mna od samego rana, ale kiedy weszlam do mojego pokoju i zobaczylam na srodku torebke po moich angielskich cukierkach (ktora przed wyjsciem byla prawie pelna), a idac po sladach brudu do pokoju Yaschy natknelam sie na papier po mojej czekoladzie z fazera (jak Senni kiedys trafnie zauwazyla, Fazer w Finlandii smakuje o wiele lepiej niz w PL) za 2€, ktorej przed wyjsciem brakowalo tylko jednego bloczka bo oszczedzalam (jako ze mam 50€ na koncie do konca mojego pobytu, a pewnie bede musiala jeszcze raz zatankowac, bo nie starczy do przyszlej niedzieli, na benzyne wiec pojdzie 30, a nie mam jeszcze prezentow gwiazdkowych dla hostow ani dla mlodszej, no i paczki do Szwecji z ciuchami nie wyslalam, bo nie mialam pudelka, a teraz to nie mam za co wyslac...)... To juz bylo za wiele na moj wczorajszy humor.

    Pewnie to nienormalne, ze ryczalam z powodu czekolady, ale coz, nie kazdy musi byc normalny.



    Poza tym dzien jak codzien sobie byl. Dzisiaj znowu praca do 22.00 Wiec pewnie jeszcze wtedy sie odezwe z jakimis wspominkami, co mi sie tu kiedys przydarzylo (z racji tego ze to rano powinno byc cos ze staroci i wieczorem co na biezaco wg moich zalozen :lol: ).



    Kiedy bralam prysznic dzwonil do mnie moj szwedzki host 2 razy i jeszcze smsa wyslal, zebym mu dala znac jak najszybciej, kiedy mozemy gadac. Myslalam ze sie cos stalo czy jak - a tu sie okazalo, ze chcial sie tylko dowiedziec, czy dostalam maila z konfirmacja mojego lotu na 2.stycznia. Wyslal 2 dni temu... 8O Nic nie dostalam

    Mial wyslac ponownie, dzisiaj rano zagladam na neta a tu... JEST I to z niespodzianka!!

    Znajomi blizsi doskonale wiedza o moich germanskich zamilowaniach - football, muzyka, filmy, historia... wszystko

    a tu sie okazuje, ze ja do Sztokholmu przez Monachium bede leciec, Lufthansa 8)

    Hosci o moich wariacjach nie wiedza, pewnie nigdy by mnie przez stolice Bawarii nie puscili, jeszcze moge czasem nie wsiasc w samolot do Sztokholmu tylko zostac (i umierac z milosci ogladajac Bayern na Olympiastadion... :roll: )

    hihi



    Teraz troche nawiazania do waszych postow :lol: 8)

    agulka, tez mialam faze na skoczkow, w polowie liceum, ale potem mi jakos przeszlo. Pamietam wtedy chcialam sie do Finlandii lub Norwegii wprowadzic 8) Hihi, potem mi sie zapomnialo, dopiero jak postawilam noge na finskiej ziemi to do glowy przyszla mi mysl, ze dawno dawno temu bylo to moim marzeniem.

    Iza, zapraszam na mala wycieczke (mimo ze wkrotce stad spadam, ale moi hosci chca koniecznie trzymac kontakt wiec... mozemy ich wykorzystac :twisted: ) - Ville Vallo nie spotkasz, ale za to mnostwo kolesi wygladajacych jak on (takze makijaze na ulicy, uwielbiam... 8) :wink: - co myslicie o mojej nowej schizie? mam zamiar miec synka i bede mu makijaz robic, bo naprawde mnie to rusza :lol: )

    bahaha20 - mnie tu troche trudno o Finach pisac, bo:

    1. mieszkam z rodzina pol angielska, ktora wiekszosc swojego zycia spedzila w Anglii, wiec w domu mam zwyczaje angielskie

    2. mieszkam we wsi nalezacej do jedynego szwedzkiego miasteczka w calej Finlandii - a wiec jesli czlowiek ruszy sie z domu to raczej czuje sie jak w Szwecji

    3. pkt 2 mozna rozwinac o tyle, ze bedac na wsi i pracujac do 20.00 lub 22.00 czlowiek niewiele zobaczyc i sie dowiedziec moze

    4. finska mentalnosc nie pozwala raczej obcym na delikatne wplyniecie do spolecznestwa, jak to jest w innych krajach, wiec sie trzeba wiele natrudzic zeby gdziekolwiek sie znalezc - chyba ze mieszka sie w stolicy lub okolicach, ale ja do Helsinek mam 180km wiec... integracja z ludzikami stamtad odpada

    Postaram sie jednak do czegokolwiek sie zebrac, mysle jednak ze dopiero jak do Szwecji dotre i bede miala do czego porownywac, bo po 11 miesiacach poza krajem nie bardzo moge cokolwiek do PL porownac. Dla mnie finski chlod jest teraz bardziej normalny niz srodkowoeuropejskie cieplo (w przenosni i doslownie)
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    MONIKA > 08-12-2005, 18:02

    hihihi

    nie kazdy musi byc normalny.

    ja wczoraj prawie sie poryczalam, bo zezarli mi bejgla, wracam ze szkoly, glodna jak cholera, a tu papier tylko!!!

    a dobrze wiedzieli, ze obiadu nie mialam.

    swinie. :?
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    oliwka911gt > 08-12-2005, 18:35

    z kim/czym mi sie finlandia kojarz?? jak na razie to z emi i wodka :lol:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    bahaha20 > 08-12-2005, 19:12

    Mi tez z wodeczka :lol: ale jeszzce ze skoczkami i muminkami
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    oliwka911gt > 08-12-2005, 19:33

    szwecje tez bedzie emi i astrid lingren - dzieci z bulerbyn, czytalam ta ksiazke setki razy - pipi langstrun.



    mam nadzieje ze pisowni nie pokombinowalam, najwyzej emi bedzie porawiac :lol:



    dobra, nie zasmiecam juz watku z kim i czym skandynawai mi sie kojarzy :wink:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    martamaua > 08-12-2005, 21:30

    Pipi Langstrompe



    (dlugie skarpety)
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    oliwka911gt > 08-12-2005, 22:00

    marta, blisko bylam :lol:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 09-12-2005, 9:02

    jednak nie Pippi jest szwedzka i jest przez a z koleczkiem pisana a druga czesc wyrazu bardziej do niemieckiego podobna :lol:

    Långstrump (i pewnie nie wyswietlilo a bo to forum skandynawie odrzuca od dawna :evil: :wink: wiec Laangstrump napisze)

    zreszta, pewnie slyszalyscie polska wersje jezykowa ksiazki tlumaczona jako Fizia Ponczoszanka...

    to tyle, reszte dopisze jak sie z wena spotkam



    PS: a nigdy wam do glowy nie przychodzily Muminki kiedy myslalyscie o Finlandii? mnie od razu, jeszcze zanim przyjechalam
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 09-12-2005, 11:41

    Tylko Ojciec Rydzyk nie rozlicza sie z finansow, a ja sie Rydzyk nie nazywam

    Dlugo zastanawialam sie, czy jest to konkretnie sprawa na forum, ale:

    1. wiele osob juz o tym wie, wiec co szkodzi poinformowac innych

    2. moze to wiele wyjasnic

    3. uzupelnia to niezle moja historie (chociaz do zupelnosci musialabym powiedziec cos wiecej o mojej bylej pracy... moze kiedys...)



    Zaczelo sie od nieudanego romansu (jak chyba wszystkie wielkie historie w moim zyciu), kiedy to okazalo sie, ze osoba, z ktora myslalam ze jestem jakos zwiazana, byla w tym samym czasie zwiazana takze z inna pania - i do tego cale to Ich Troje mieszkalo w jednej chacie... :? Jak sie wydalo co i jak, zabralysmy manatki z Inna Pania (ktora nie wiedziala o mnie tak jak ja nie wiedzialam o niej, wiec za nic sie nie winilysmy) i przenioslysmy sie do innego mieszkania (za ktore kaucje w dodatku wplacil Pan Niewymowny - jak to go potem Inna Pani nazywala). Nazwalam Pana Niewymownego sk....synem podczas naszego ostatniego spotkania i tak zakonczyla sie moja wielka milosc.

    Nie skonczyly sie jednak klopoty.

    Z Inna Pania znalazlysmy sie w 2-pokojowym mieszkaniu 800zl + rachunki miesiecznie, ja bezrobotna, ona pracujaca w kafejce (w ktorej ja mialam pracowac, ale to Pan Niewymowny zdecydowal, ktorej pierwszej dac cynk... moze Inna Pani byla w lozku lepsza? niewazne). Musialysmy koniecznie znalezc wspollokatora, przynajmniej jednego.

    W tym samym czasie moje pieniazki zupelnie sie skonczyly (przyjechalam z malego miasteczka do duzego miasta majac 400zl w portfelu i liczac na wielkie szczescie, oczywiscie przez problemy z Panem Niewymownym pieniazki skonczyly sie o wiele szybciej niz planowalam, a z odpowiedzi na CV ktore rozeslalam - a wyslalam ponad 10 - dostalam tylko telefon z agencji opiekunek do dzieci... przeznaczenie? :roll: ), wiec podjelam sie mojej - jeszcze bardziej niewymownej niz Pan Niewymowny - pracy.

    Inna Pani siedziala w tej swojej kafejce na czatach, glownie w pokoju lesbijki na interii (konkretnie!), poznala tam Lesbe (ktora bede tak nazywac z uwagi na osoby, ktore historie znaja i znaja ja pod takim pseudonimem - od razu podaje do wiadomosci, ze nie mam nic do osob homoseksualnych, sama deklaruje sie jako biseksualistka, wiec pseudonim nie ma podtekstow faszystowsko/nacjonalistyczno/niewiadomo jakich jeszcze). Raz obiadek, dwa kolacja... Zaprzyjaznily sie, ja Lesbe tez poznalam, wydawala sie zupelnie ok.

    Inna Pani wdala sie po krotkim czasie w romans z Lesba, ktorego szczegolow - ku smutku niejednych - przytaczac nie bede.

    Pewnego wieczoru Inna Pani byla w pracy, a o 22.00 Lesba zawitala do naszego mieszkania mowiac, ze jej rodzina wywalila ja z domu, bo dowiedzieli sie o tym, ze jest homo, i ze nie ma gdzie mieszkac.

    Wiadomo, nie moglam tak po prostu powiedziec jej nie, bo nie ufalam jej 100%. Gdzie by poszla?

    Tak tez zostala. Potem Inna Pani stracila prace, ja w swojej nie chcialam zostac z powodu nazwijmy to "profesji" (oficjalnie bylam modelka, btw), ale jakos zostalam 2 miesiace.

    Klopoty zaczely sie potem. Pewnego dnia Lesba oglosila, ze wyjezdza do Wloch na male kradzieze i ze wroci za 2 tyg... :? Ja w tym samym czasie odwiedzalam mojego ex (ktory jeszcze nie byl ex) w Mariehamn. Okazalo sie, ze nie wrocila, a w domu zostaly niezaplacone rachunki, z ktorych wiekszosc (ZNACZNA wiekszosc) byla z rozmow Lesby z jej dziewczyna w Niemczech.

    Duzo szczegolow tu podalam, nie chce sie w to teraz zaglebiac, efektem koncowym jednak zdecydowalysmy sprzedac rzeczy ktore zostawila (a ktore wielkiej wartosci w rzeczywistosci wcale nie mialy), zeby oplacic rachunki i spokojnie moc sie wyprowadzic (nie moglam w tym mieszkaniu zostac ani dnia dluzej niz do konca listopada 2004 z powodu totalnego braku finansow). Aha, one more thing, Lesba na GG napisala mi, ze we Wloszech ja aresztowali i ze nie wie, kiedy i jak wypuszcza.

    Okazalo sie, ze:

    1. Lesba wcale we Wloszech nie byla, tylko w Niemczech, pracowala w pizzerii u swojej wlasnej siostry (kiedy sie to okazalo, a pierwsza rzecz zostala juz sprzedana i nadal nie bylo kasy na horyzoncie, zadzwonilam do nich - telefon mialam od Lesbijskiej gf - i powiedzialam, ze jak nie dostane kasy to oddaje rzeczy, bo rachunki leza a my sie MUSIMY wyprowadzic)

    2. oczywiscie wcale jej nie aresztowano bo nikt nie mial podstaw

    Za rzeczy dostalam ok 250zl, dokladnie tyle, ile potrzeba bylo na zaplacenie jej rachunkow.

    Kiedy juz wyjechalam:

    1. Lesba wrocila i podala wszystko na policje

    2. znajomy policjant spisal protokul, ze skradzione (!) rzeczy mialy wartosc 2400zl (!! 8O chyba komputer z 1998 byl tyle wart)

    3. jedyny dowod w sprawie przez przypadek zostawilam w duzym miescie, papierek z lombardu sygnowany moim nazwiskiem, na wieze hi-fi za 100zl

    Sprawa trafila z miejsca do prokuratury, bo sprawy tego typu zalatwiane sa z urzedu, wiec oskarzenia nie dalo sie tak po prostu wycofac.

    Myslelismy nad wszystkimi mozliwymi rozwiazaniami (lacznie z tym, ze jestem za granica, rodzina nie ma ze mna zadnego kontaktu, jestem nieuchwytna, po 5-10 lat sprawa ulega przedawnieniu - minus tego rozwiazania byl zasadniczy, przez min 5 lat nie moglabym pojawic sie w granicach Polski :? ), prawnik, do ktorego udali sie moi rodzice poradzil spisanie umowy, zaplacenie jej pieniedzy ktorych zada, a potem zlozenie odwolania do prokuratury - co tez zostalo zrobione.

    Rodzice wykombinowali pieniadze, ktore ja do tej pory splacam (trzeba dodac jeszcze to, co wydali na miedzymiastowe rozmowy telefoniczne i na dojazdy na umowione spotkania).



    Po co to pisze? Jest jeszcze jeden powod - zachowanie moich hostow. Jak widac, nadal tu jestem. Jak widac, nadal jestem z nimi we wspanialych stosunkach.

    Hostka od razu uwierzyla w moja wersje wydarzen (ktora moim zdaniem jest jedyna prawdziwa, ale pewnie gdyby Lesba zostala zapytana co i jak, to ja wyszlabym na zdzire), kiedy jej opowiedzialam, nalala mi kieliszek wina, kazala sie polozyc, przestac plakac i w ogole, sama tez wpadla na pomysl wymyslenia moze jakis dodatkowych prac, co bym sobie mogla dorobic (nie wyszlo w praktyce though ).

    Nie wiem, czy host wie cokolwiek o tej sprawie, ale chyba nie. Jednak reakcja mojej hostki byla zaskakujaca.

    Czyz nie jest to wazniejsze od tego, ile czekow wypisze jakastam amerykanka, ile razy zabiora do spa, ile razy zatankuja samochod?

    Dla mnie jest...
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    kayutek > 09-12-2005, 13:48

    Emi, jest wazniejsze
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia