-
-
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
Czarna_ski > 14-09-2005, 11:00
chlopak mi powiedzial bo nie chcial mnie puscic... Mowil ze slyszal w Radiu...
A gdzie ty jestes? Ja lece do San mateo, pol godz od S. Francisco. Mylslałm ze tam jest cieplej, a obecna au-pairka radzi zebym brala same swetry i kalesonkihehe czy jak to sie zwie.
Wazne ze nie ma sniegu, bo tego nie cierpie... -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
Czarna_ski > 16-09-2005, 16:26
Hello wszystkim! wpuscili mnie. Zamachwcow na pokladzie nie bylo. Rodzina jest super. W skrocie :
JESTEM AU-PAIRKA W CALIFORNI!!!!!
poznalam juz wszystkich.. no i jest spoko,,, odezwe sie pozniej... pozdrawaim -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
leneczka > 16-09-2005, 17:19
a rzesz w morde! mowilam??????
sluchaj sie marlenki a dobrze na tym wyjdziesz..
i nigdy nie sluchaj monki karastrofistki. ona zapomina zdjac czarnych okularow jak schodzi ze slonca
no toooooooooo ten wyjaz [nie chwalac sie ani troszke] prawie dzieki mnie
to teraz czekam na zaproszenie -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
MONIKA > 16-09-2005, 17:24
O bosz, przeciez nikt nie mowil, ze na pewno nie wpuszcza.
Tylko ...
Sama wiesz lenka, ze mozesz miec ssn, prawko, papiery legalne, a jako turystka... nic.
Poza tym, jak czarna planuje wracac na Swieta do PL i starac sie o wize J1, marzenia. Chyba ze chce zostac nielegalnie w US, a to powodzenia zycze. -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
Czarna_ski > 16-09-2005, 20:39
nie planuje zostac dluzej... z powodu komplikacji milosnych odechcialo mi sie wyjazdowpobede tu pol roku i wroce kilka tygodni przed data wbita przez uroczego pana urzednika ( i pomyslec ze balam sie spotkania z nim .... ) czyli w lutym lub marcu. tesnie za PL. roku bym nie wy3mala. pozdrawiam -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
Gość > 17-09-2005, 13:49
a oni nie sprawdzaja co ty tam robisz tyle czasu bez pieniedzy? tzn teraz to dopiero wjechalas, ale za 3miechy na przyklad sie nie zainteresuja? ja bym byla zainteresowana co sie z obywatelem X stalo... no ale z drugiej strony, jak takiego X'a odnalezc... -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
oliwka911gt > 17-09-2005, 15:10
emi nie martw sie jak beda chcieli to znajda. mojej kumpeli ojciec jest w stanach (obecnie na nielegalu) w PL konsulacie znaja nawet jego nr telefonu w stanach. oni wszystko wiedza. jesli im tylko ktos jest potrzebny albo w jakis sposob niewygodny to wyciagna go nawet z podziemia :wink: -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
Czarna_ski > 19-09-2005, 4:10
OK. Historie czas zaczac _________________________
Jestem tu od 4 dni... Juz sie przestawilam o te 9 godzin, uwierzcie mi, nie bylo latwo... troche zapoznalalm z okolica... I jestem bardzo zadowolona ze tu trafilam.
Pierwszy dzien byl okropny.... moim hosci mieszkaja w bogatej okolicy, maja wielu znajomych, ktorzy czesto ich odwiedzaja. Mojego pierszego wieczoru w domu bylo ponad 15 osob, gosci, wszystkim musialam sie przedstawiac, glupio usmiechac, bo w wekszosci nie rozumialam o czym do mnie mowia... To bylo straszne... Hostow tez ledwo rozumialam czasmi, az mi glupio bylo...
Takze spacer po najblizszej okolicy troche mnie podlamal. Jest pieknie... ale... kojarzycie wzgorza Hollywood??? Mam tu tak samo... ciezko jest podjechac pod nie autem, a co dopiero pchac wozek z dwojka dzieci... Gdy wzielam je na spacer, myslalam ze mi rece odpadna... ich dom miesci sie na samym wierzcholku gory, a oprocz niej jest kilka innych... mozna sie zalamac... Auta rodzinka mi nie zapewnia...i wymaga spacerow codzinie. zalamka
Ale dzis... Niedziela... Dzien mialam niesamowity... Weszlam do salonu, a host zaproponowal mi i operce ktora dzis odeszla juz, wyjazd na taki jakby targ... No i my... tak jak wstalysmy, tak pojechalysmy...
to znaczy w dreskach...
Ale gdy juz bylismy w miescie... Hostowi zachcialo sie jechac do... San Franciso! I pojechalismy. To byl spontan...
Boze jak mnie oczarowalo to miasto!! Jest przepiekne!!! Golden Gate Bridge, Alcatraz... Jes takie piekne, czyste, no po prostu mnie oczarowalo... i te piekne male domki na wzgorzach... Mam mase pieknych zdjec...
Az zachciewa sie zyc....
Warunki mam swietne: wlasny pokoj z lazienka, z wielgasnym tarasem...
dostep do interneu 24/h... na poczatku mielismy problemy z kompem, ale jak wytlumaczylam ze moj chlopak sie martwi, dali nam jeden na wlasnoscmaja w domu piec: dwa laptopy, dwa pecety oraz jeden sprzet wiszacy w salonie na scianie, sluzacy przede wszystkim za TV ( 300 kanalow) ale i odtwarzacz zdjec, muzyki jak i komputer...
Host pracuje w Microsofcie, obiecal kupic mi kamerke
mam tez TV i DVD w pokoju.
Host to w sumie rowny gosc, dzieci grzeczne... Hostowa tez spoko...Da sie przezyc...
Serwis sprzatajacy sprzata, ogrodnik ogrodem sie zajmuje... Nic tu nie trzeba robic, tylko dzieci przewijac karmic i na spacer brac...
Poczatkowy szok minal, narazie jest OK...
Jako ze nie jade prze zagencje, dzis czeka mnie powazna rozmowa... Spiszemy umowe, wyznaczymy grafik..... Jutro zaczynam prace. 3majcie kciuki...
Co do pogody to mnie zdziwila... Teraz jest cieplo, wrzesienh a my pomyskamy w krotkich rekawkach, ale ranki i wieczory to isnta lodowka...
Pozniej podobno ma byc strasznie zimno...
Narazie to tyle. Bede pisala na bierzaco. Ciekawe tylko czy ktos w ogole bedzie to czytal hehe
pozdrawiam -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
kasik > 19-09-2005, 4:53
Ja czytam
Nie dziwie sie, ze SF Cie oczarowalo, to moje miasto marzenie, na pewno jest przepiekne!!!
Kiepsko, ze nie masz samochodu, tu bez furki jak bez reki, ale moze jakos sobie z tym poradzisz.
U mnie w ciagu dnia goraco po 85 F czyli okolo 30 C, ale nie ma juz upalow jak w lipcu i sierpniu. Wieczory chlodne, choc nie zimne. San Francisco slynie z goracych dni i lodowatych wieczorow i nocy (mowie o okresie letnim), wiec sie przyzwyczaj. Poza tym jest bardzo wietrzne. Ale okolice masz na pewno piekna
Zycze powodzenia z rodzinka. Jakie masz dzieci? Pewnie gdzies pisalas, ale nie pamietam :oops: -
Re: Troche o USA, troche o uczuciach... Czarna_ski
Czarna_ski > 19-09-2005, 7:32
dzieci mam dwojke: 3letni chlopiec, i 4 miesieczna dziewczynka. Oboje grzeczni... Rodzice dobrze je wychowuja...
Mialam rozmowe z hostami... Ogolnie bylo to omawianie zasad w domu i opieki nad dziecmi... chca mi dac 150$ tygodniowo za 45godzin tygodniowo. wiem ze ja tam prawie nic nie robie, poza tymi wycienczajacymi spacerami... ale poprzednia nianio- au-apirka za to samo zaranbiala kilka razy tyle. i to mnie wkurza. Bo wiem ze maja mnie za tania sile robocza. Zaoszczedza na mnie ponad 6 tysiakow i ani mysla sie ze mna tym podzielic... Probowalam im to jakos przekazac, czynie postepy, narazie wywalczylam 500 dolcow ktore powinnam wziasc za nauke...reszte zostawiam na jutro..
Kurcze nie wiem, ludzie, dco ja mam robic... zaoszczedza na mnie 6 tysiakow, powinni mi dac, ale w sumie sumienie mi nie pozwala bo ja nic tu nie robie... tylko siedze z dzicmi. housework zaden...
hmmm co ja mam robic??????> Jutro chce poruszyc kwestie reszty kasy...
A co do pogody Kasik...
W albumie ktory kupili na prezent odchdzacej niance byl fajny cytat M. Twaina:
"Najzimnijsza zima jaka przezylem, bylo lato w San Francisco))"
nic dodac nic ujac hehehe, pozdrawiam