-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 31-12-2004, 16:03
ja ostatnio zrobilam w gabinecie okulistycznym taka awanture, ze chyba po dzis dzien mnie wspominaja
Monka, mam nadzieje, ze Ci sie oko szybko wyleczy, ja wiem, jaka to paranoja, w koncu obie nosimy soczewki.Niech zdrowieje raz dwa.
A zdjecia sa urocze, "dzieciaki" tez, haha.No i rodzinka przemila.Naprawde bardzo bardzo fajne foty.
A brat nadal mi sie nie podoba!
ide sobie strzelic maseczke na twarz.Postaram sie szybko cos Ci wyslac, ale nie mam cyfrowki i na zdjecia tradycyjnie robione trzeba poczekac.
Buziaki! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 01-01-2005, 5:03
Oj, jakie to piekne i cudowne!U Was w Pl wszystko skonczone, mam na mysli imprezy, a ja dopiero ide. Jestem monster, szkoda, ze to nie Halolin, to bym przynajmniej miala przebranie, ze niby monster. 8) A tak sobie musialam wlosy na oko walnac. :wink: Ogolnie ta ikonka obrazuje, jak wyglada Monka. Jeszcze raz :wink: Bo jedno oko mi sie nie otwiera.
Buziaki noworoczne!
Dzieli nas tysiace kilometrow i rok!!! U mnie ciagle 2004. :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 03-01-2005, 6:07
Niedziela wieczor.
Ten Sylwester, choc z zepsutym okiem bede wspominac bardzo milo i dlugo. Co do zapalenia prawej spojowki. Poilam moje chore oko ta magiczna woda caly dzein, ale i tak bylo mega czerwone. Wade wzroku mam wieksza w lewym, takze w lewe wcisnelam soczewke, prawe zas zostawilam bez niczego, widzialam dobrze i nie musialam zakladac okularow, ktore lubie, ale nie na "wychodnym".
Przed wyjsciem, choc bylam spozniona zadzwinilam do domku, w ktorym "bylo juz po".Pozniej juz tylko czesc wlasciwa.
Sobota i niedziela byla pos znakiem "movies". Wszystkich tytulow nie wymienie, bo nie mam glowy, ale "Gothica", "Girl from next door", "Close your eyes", "21 grams", "Spenglish", czyli bardzo pozytywnie spedzony czas.
I portugalskiego sie ucze, calych fraz, co by cos we lbie zostalo. Na razie fonetycznie, ale mnie kuzynka Thiago rozbawila, stwierdzajac, ze jesli bede dwa miesiace przynajmniej piec wieczorow, lub wiecej spedzac w otoczeniu Brazylijczykow, bede rozumiala po dwoch miechach.Prawda jest taka, ze slowa sa podobne do angliskiego, polskiego, laciny, albo niemieckiego takze faktycznie jest to mozliwe, bo zawsze cos tam mi sie przykleja do danych slowek.
Smieszna sprawa, bo strasznie mi sie podobalo, jak sluszalam "Oi, Pai" i sama zaczelam sie tak do taty Thiago zwracac. "Oj paj" znaczy "czesc tato". :wink: Tego sie dowiedzialam pozniej. Ale tak juz zostalo. "Oj paj" i "oj maj". Brzmi smiesznie, ale co tam. :lol: Wole to, niz walic wszystkim per ty.
A tymczesem "Feliz Ano Novo 2005!"
Boa noite! :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 08-01-2005, 9:59
Do Cioski. Anka, dam Ci to na meila, ale mi na mojego <a href="mailto:monikaagatamazur@tlen.pl">monikaagatamazur@tlen.pl</a> podeslij jakiegos swojego uzywanego. Tu nie posle, bo nie wiem, czy otworzysz.
Mam profil na trzech. Jedna jest super, druga jest ok, trzecia do tylka, ale coz, moze sie przyda. Juz dla Sue tez zrobilysmy profilek. :wink: No i jak powiedzialam, babka mnie chce, zebym polskiego jeje dzieci uczyla. Operka u Polakow to bym nie chciala byc, ale na sobote, sobie pokonwersowac, a czemu nie, wreszcie po czterech miechach zobacze kogos zywego gadajacego po PL, nie tylko telefonicznie.
Dzis mojaja 4 miesiace, od kiedy ma noga postanela na amerykanskiej ziemi.
Bilans. Dzieci, ktore nazywaja mnie "mommy" i pytaja juz notorycznie: "Can you be my real mommy?" (Co choc mile, normalne nie jest), angielski poprawiony w 100% i slowek masa, facet, ktory nawet "zepsuta mnie chce", znajomi, z ktorymi milo spedzam czas, od ktorych staram sie nauczyc portugalskiego. Skoro mam mozliwosc, czemu nie, nawet jesli tylko troche sie naucze, zawsze cos. :wink:
Wiecej mamy wspolnego z naszymi Rodzicami (prawdziwymi) niz by nam sie wydawalo. Zauwazylam u siebie, jazdy, ktore robie dzieciom, sa takie same, jak jazdy, ktore robili mi moi parentsi. 8O Druga rzecz, Mamo, lewa reka mi cholera "nieczuje", jakies mazie na plecki nakaldam, ale nie dziala, reki nie czuje, a plecow ruszyc nie moge!!! :? Skads to znasz?!
Aga Pindo, zdjeci slij z Sylwka!!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 08-01-2005, 13:27
nooo, jestem pinda, ale jeszcze troche pinda pobede, bo mam teraz sam srodek sesji (Bozeeeee ratuj..) i w glowie mi tylko nauka i zdanie egzaminow.A troche tej nauki bedzie.Wiec Monka , musisz cierpliwie poczekac, tym bardziej, ze nie wypstrykalam calej kliszy i chyba zostawie troche na porobienie zdjec z dzieciakami a reszta pojdzie na zdjecia z Poznania( bo ekipa sie wybieramy do tej wrozki twojej, haha-ale sie moje kumpele nakrecily, nawet kolega idzie do wrozki, bo jest kierowca i przeciez nie bedzie na nas czekac 4 godziny!).W miedzyczasie podesle Ci troche zdjec wakacyjnych i troche z nart, cobys nie zapomniala jak wygladam.Ale to najwczesniej w piatek.
Ktora z tych trzech stron aupair jest najlepsza?
Jeszcze jedno, Mona, bierz tylek w troki i zalatwiaj te szkole angielskiego.Wez sie za to , bo jak sie nie zbierzesz to nigdy tego nie zalatwisz!
A cos mi sie zdaje, ze toefl Ci sie jednak przyda w zyciu
A mi sie instruktor sni po nocach.I zaczely juz sie sny pod haslem "egzamin na prawo jazdy jako twoj najgorszy zyciowy koszmar".A wedlug Pawla to dopiero wstep, pozniej sie dopiero jazdy zaczna, ze hej.
Ale na razie nie mysle o tym, mysle tylko o prawie rolnym i 15 ustawach, ktore musze umiec na pamiec.Wiec spadam sie pouczyc. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 10-01-2005, 3:21
Czesc Pindo i nie tylko. Zdjatka widzialam i dziekuje, bardzo zes przystkojna, Agnieszko.
Wrozka. Ja tam juz we wrozki nie wierze, sama sobie pisze swoj scenariusz i jestem zadowolona. :wink:
Najlepsza jest ta wspaniala, pozniej "operski swiat", mam jeszcze na "operki online", ale sie tam nie moge polapac.
Szkola, a nic mi nie mow, taka droga, ze musialabym byc operka caly rok i nic nie wydawac. Maura jakas opieszala jest w tych poszukiwaniach tanszej, a to o kredyty przeciez chodzi. :?
Prawko to faktycznie najgorszy koszmar. Moj takze. Ale teraz jezdze, jak zawodowiec, nawet w wielkim sniegu.
Swoja droga widzialam, ze Mlody posta o "jak lepiej wyjechac" calego wywalil.
A ja sie pytam, jakie mam niebezpieczenstwo, jak sobie rodzine znajde, spotkam i zaczne u nich moje drugoroczne operstwo?
I nie wiedzialam ze juz ponad 6000 wyswietlen !!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
nikka > 10-01-2005, 21:08
hehe....nie ma to jak szyfr - "wspaniala", "operski swiat" :wink:
Ja tez uwazan te dwie za najlepsze
Pozdrawiam! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 10-01-2005, 21:43
Dobra, ale za wiele tu o necie nie piszcie, bo nie chce, zeby mi Mlody cala moja historie wywalil, bo gdzie sie bede uzewnetrzniac z wiekszego. :wink:
Ale faktycznie, to medium na moc. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 11-01-2005, 8:32
Musze sie wyzalic. :wink:
Bedzie brzmialo smiesznie, choc dla mnie to niesmieszne. :? Z moja rodzina bylam na sciezce wojennej, ale sie jakos uspokoilo. :o Oni zaczeli respektowac moje zasady (moje, tzn agencyjne, dot. mnie), ja spuscilam z tonu, bo z dzieciakami, z Sue, az wreszcie z Thiago wszystko sie swietnie uklada.Zaczelam na powaznie "postepy szkolne", a tu... pupa. 8O Moja familia chce sie gdzies przenosic. :roll: Podczas rozmowy, jakies 6 tygodni temu obiecali, ze do lata na pewno sie nie rusza z Melrose. Tylko, ze ona jak opentana biega na rozmowy o nowa robote, a on ma robote domowa, wiec to nie problem, a dzieci caly czas gadaja o nowym domu. :? Mnie krwica bierze, bo oni postepuja, jakby mnie to nie dotyczylo. :evil: Nikt mi o tym nie powiedzial, jak bylam w PL, ani nawet, jak przybylam.
Zalozylam sobie pare profili, co by hostow na next year znalezc sobie z Boston area lub City. I znalazl sie koles, ktory chce mnie do... opieki nad swym ulubionym psem. :lol: No wiem, brzmi smiesznie, ale... Sama w domu, bo on ciagle podrozuje, bez sprzatania, bo sprzataczke ma, z mozliwoscia dorobienia u dwoch dzieciatych kuzynek, ale jesli zechce, oczywiscie. Dorabianie jako babysitter. (Dzieci w fajnym wieku, moim ulubionym). Wszystko brzmi pieknie, koles przyslal mi swoj CV, jak bajka, kontakty do pracy, wiem wiec ze nie jest psycholem, jest jedno male ale... Arizona!!!No przeciez ja sie do Phoenix nie przeniose. :roll: Niby fajnie, pogoda bajkowa, wszstko slicznie, ale taki kawal stad!!! On sam mi napisal, ze uwielbia Boston, bo tu jedne studia skonczyl, ale mieszka tak daleko. Buuuuuuuuuuuuuu. Gdyby koles byl z Bostonu, albo nawet Massachussets, przenioslabym sie za dwa tygodnie, bo tyle potrzeba odczekac, po poinformowaniu rodziny.
A moja rodzina kochana ma mnie gdzies. Tzn starzy, bo mlodzi sa niesamowici. Press przyszedl dzis do mnie (po mojej pracy) i zapytal czy moze zostac ze mna w moim pokoju, a ja sie pytam dlaczego, bo mama w domu, a on przychodzi do mnie, to niepopularne niedawno bylo, a ten; "I want to stay with you, couse I love you and you love me, and I want you to be my real moomy". A ja mu odpowiadam, Press, ale mama jest w domu, a on, ze nie chce tej mamy, chce zebym ja byla jego mama nawet wtedy, gdy mama jest w domu. 8O To ze mnie "mommy" nazywaja to juz normalka, mowilam o tym Mikowi, ale on nic. Ja uwazam ze to nienormalna sytuacja, ciagle im tlumacze, ze nie jestem mama, tylko monka, ale oni maja mnie za "mommy". Jestem popularniejsza od rodzicow przy dinerze, wiec wszyscy chca siedziec na moich kolanach. 8O Przestalam z nimi jesc, zeby dzieci mogly pobyc tylko z rodzicami, ale czasem zdarza sie, ze jednak jem, a wtedy jest wojna, kto ze ma siedzi. :wink: Uwazam, ze to nienormalna sytuacja.
I co z moja Arizona?
Cholera, nie jestem lucky girl. :evil:
Tyle mnie fajnych familii zaczepia, ale wszystkie sa "z daleka", np, Floryda, California, jedni nawet z Holywood. :lol:
(No a moja agencja dopuszcza mozliwosc znalezienia rodziny w necie i pozniejsze zgloszenie sie do biura. Takze nawet moja koleznka operke widzialam na zdjeciu w profilu jej hostow!) -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 11-01-2005, 8:47
6100 wyswietlen. b ladnie. :wink:
monka member