-
-
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
kasik > 06-02-2006, 23:02
Monia ja mialam straszny metlik w glowie odnosnie mojej przyszlosci, tego co powinnam zrobic i.t.p. po Nowym Roku. Dokladnie te same rozterki (no a przynajmniej b. podobne), tylko ze ja mam jeszcze w Pl studia zaczete i nie moge ich teraz przerwac bo to oznaczaloby zmarnowanie 2 lat i przede wszystkim pieniedzy moich rodzicow. Czulam sie strasznie z tymi problemamai, do tego dochodzila masa innych. Decyzje juz podjelam, choc nigdy nie wiadomo co nas czeka, jakies tam plany juz mam, ile mi sie uda zrealizowac nie mam pojecia. W pewnym momencie sama poczujesz co powinnas zrobic, a czy bedzie to najlepsza decyzja tego nikt nie wie. Trzymaj sie tam, jestem z Toba bo znam dokladnie ten bol -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
agulka > 07-02-2006, 3:58
powiem tak ..
pl dyplomy tez sie licza na swiecie
kasiku, ja podobnie.. trzy lata w plecy i kasa rodzicow..usa nie sa tego warte! -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
Gość > 07-02-2006, 6:14
Wiekszosc operek zmaga sie z tym dylematem
Pewnego dnia obudzisz sie i bedziesz wiedziala ,u mnie tak bylo ... -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
Gość > 07-02-2006, 16:34
U mnie za to nowy metlik - mimo, ze bylam pewna co robic kiedy bylam w Finlandii
kasik - mam tu kobietke z PL pania mgr po medycynie, dyplomy juz sobie skonwertowala (czy jak to sie nazywa) wiec glowa do gory(mnie tez bylo szkoda pieniedzy moich rodzicow, ale i tak studia przerwalam)
Monica, nie wiem co Ci poradzic bo USA nie znam. Ja tam wiem, ze sie pcham na studia gdzies tutaj, chocby nie wiem jak ciezko mi bylo - po to, zeby pewnego dnia pokazac mojej rodzinie, ze potrafilam zrealizowac moje marzenia i nie bylo to tylko bzdurne gadanie nastolatki! -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
monica07 > 07-02-2006, 20:36
no wlasnie laski, dylematow jest duzo :? najgorsze ze trzeba zdecydowac w najblizszym czasie bo zaraz mi pol roku tu stuknie i wypadalo by sie jakos okreslic... a ja jak nic nie wiedzialam tak dalej nie wiem. po glowie chodza mi /jesli chodzi o szkole nie o dalsze zycie/ : Stany, Polska, Anglia, Irladnia,.... Eh dobrze ze nie jakis Uzbekistan jeszcze :roll:
Znaku z nieba wolam! -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
Yoanna > 07-02-2006, 20:41
uzbekistan jest ok :lol: chcialabym tam kiedys pojechac -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
agulka > 08-02-2006, 17:52
ciezko jest ciezko..mi sie zdarza zdanie zmieniac co drugi dzien.. ale ogolne plany na przyszlosc zrobilam. choc znajac mnie.. wszysto sie moze zdarzyc..
wiesz , tak sobie mysle..czasem warto zrobic wszystko na ostatnia chwile, cos spontanicznego.. wiem, ze chodzi o przyszlosc..ale
spokojnie kobito masz jeszcze chwilke czasu na decyzjenie martw sie na zapas -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
monica07 > 13-02-2006, 19:49
po weekendzie w Lake Geneva
mialam 'dobry czas' I liked itWisconsin okazalo sie inne niz Illinois, takie troche bardziej old-fashioned, spokojniejsze, jakby czas zatrzymal sie tam w latach 80-90tych... dziwne uczucie.
Lake Geneva bardzo male ale przyjemne miasteczko. Domek mielismy nad samym jeziorem, pogoda dopisala (duuuuuuuzo sniegu). Bylo zimno, noca powietrze znad wody niemalze rozrywalo pluca swiezosciaZalapalismy sie na wystawe cudnych rzezb ze sniegu, zapodam fotki na fotologa jak tylko mi zacznie dzialac do cholery, bo cos sie pochrzanilo jak zwykle :|
Niestety wszystko co dobre szybko sie konczy... W niedziele wieczorem bylam w domu i tam dowiedzialam sie od hostow ze zapadal decyzja..
Decyzja o przeprowadzce.
8O
Wiedzialam ze cos tam Pat przebakiwal o domach, agentach nieruchomosci, cos planowal, gdzies jezdzil. Nie wiedzialam ze to jest tak na serio, na powaznie... W kazdym razie planuja to na maj, czerwiec.
Nie chce sie przeprowadzac. W sumie ma to byc 'tylko' okolo 30 mil, ale wiecie jak to jest - inne suburbs zupelnie, od drugiej strony Chicago...Tutaj mam juz wszystko poukladane, znam kazda ulice, mam swoje ulubione miejsca, molle, restauracje, a przede wszystkim ludzi.Anita mieszka 3 ulice dalej, Lidzia 10 minut drogi. Wszyscy pozostali tak samo.
Smutno mi jakos, nie wiem jak to sie wszystko ulozy
Lece odebrac dziecko z przedszkola.
Potem musze sie uczyc, bo tak zeby mnie dobic dodatkowo dzis wieczorem mam test z makromarketingu i czynnikow nan wplywajacych. :| -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
agulka > 13-02-2006, 22:19
pamietam,ze ja to sie ekscytowalam na mysl o przeprowadzce moich.. potem cos nie wyszlo i teraz nie wiem juz czy wyjdzie czy nie.. nie zalezy mi nawet, heh
monic..na pewno oni przeprowadza sie w lepsze miejsce, nie gorsze... bedzie dalej do przyjaciol..ale odleglosc to nie przeszkoda..nawet tu w usa
poznasz nowe okolice.. szybko sie przyzwyczaisz.. bedzie dobrze..traktuj to jako cos nowego - ale dobrego
na pewno bedzie fajnie -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
monica07 > 16-02-2006, 2:31
minelo 6-mcy odkad siedze za Wielka Kaluza.
Podsumowujac...:
-udalo mi sie uciec z toksycznego zwiazku a ktorym tkwilam 3 lata.musialo mnie wywiac az za ocean zebym wreszcie mogla powiedziec ze decyduje sama za siebie
-Nic nie jest takie jak sobie zaplanowalam, wyobrazilam.
-Nauczylam sie wiele, dojrzalam, zmienilam sie, wbogacilam o kolejne zyciowe doswiadczenia. Umiem spojrzec na pewne rzeczy z innej perspektywy
-improvnelam moj inglisz ; ) na pewno pod wzgledem jezykowym sporo osiagnelam.
-docenilam moja rodzine, przyjaciol, Polske, polskie jedzenie, kulture, tradycje.zdazylam zatesknic za wszystkimi, opuscic kilka waznych wydarzen, zostac w tyle z nowosciami, co kto gdzie i z kim. Teraz sie dowiaduje po czasie o kolezankach w ciazy, kolegach w wiezieniach... :roll:
-podrozowalam. Bylam w Pensylwanii (Philadelphia, Lake Woods), Wisconsin (Lake Geneva), Indianie, Nowym Yorku, na Florydzie (Miami), Bahamach (CocoCay), Wyspach Dziewiczych (St Marteen, St Thomas).
Chicago pokochalam z calego serca, nie wiem czmeu nawet ale tak sie stalo.
-przytylam () Niestety musze face the truth. Tak, przytylam pare kilo, nie jest to na szczescie tragicznie widoczne ale ja to widze ja to czuje i ja sie tym martwie. wszystko przez te zajebiste zarcie, pory posilkow, szit ten caly. plakac az sie chce...
-wydalam majatek, tony pieniedzy na zakupy. glownie ciuchy i takie typowo 'damskie' pierdoly. kazdy wie o co cha
-przezylam wiele razy 'kulturowy szok' zwiazany z wychowaniem, zachowaniami ludzkimi, roznicami miedzy Polska a US.
-doroslam. przybylo zmartwien, rozterek, ale i 'madrosci zyciowej'.
-poszlam do szkoly. Principles of Marketing na Oakton CC. I jestem z siebie dumna, mimo tego ze to jest 'tylko jeden kurs'. I ze moi znajomi w Pl maja sesje i narzekaja jak to ja mam fajnie, ze nie musze sie uczyc i takie bulshity...
-przeszlam przez chyba wszystkie rodzaje uczuc i emocji w ciagu tych 6miesiecy- od kompletnego dolka, poprzez rezygnacje, az po excitment i happiness taki na maxa.
-nauczylam sie wszedzie tylek wozic samochodem, robic popcorn w mikrofali, pytac wszytskich 'how r u, how is it going?' z wielkim usmiechem na twarzy... pod pewnymi wzgledami zamerykanizowalam sie, nie bede sie tego wypierac.
-zdalam sobie sprawe jak wiele w zyciu zalezy od nas samych i jak wiele roznych mozliwosci swiat nam daje.czuje sie teraz jakbym stala na jakims rozdrozu.. wybrow jest tak duzo,a tylko jedna JA.
Mimo wszytsko po wielu zahwianiach i watpliwosciach, dzis po tych 6 miesiacach w hameryce stwierdzam- wyjazd byl dobrym wyborem. amen. na pewno nie latwiejszym, ale dobrym. zakoncze wiec usmiechem zeby pozytywnie zaczac moje kolejne pol rokuJak bedzie, we will see- czas pokaze.