-
-
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
Sol > 15-09-2006, 15:47
nie mam za duzo czasu wiec sie sie streszcze
sorry marta i madzia ze nie odpisuje na privy ale moj net jest na maksa ograniczony
wracam do polski i chocby nie wiem co nie mam zamiaru ruszac sie z niej przez najblizszy czas chyba ze na wakacje
:wink:
meczyc sie tutaj nie mam zamiaru a tak by bylo gdybym nadal byla aupair
dzieciowstretu dostalam i tyle :!: no az sama sie sobie dziwie...
co do mojej rodzinki to jest ona zajebista; zreszta ludzie tu sa niezwykle mili i nic zlego nie moge na ten temat tutaj napisac ale...
jest ich kilka o tym juz z polski
buziaki i dziekuje za wsparcie-moze po prostu nie mam sily zeby walczyc o to czego chce ale w takich warunkach to i tak nie ma sensu... -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
Sol > 21-09-2006, 11:49
SOL-OSZUKAC PRZEZNACZENIE!!!
Pamietacie jaki byl moj poczatek???
Pisze jeszcze z Francji ale w niedziele wyruszam do Polski; zaznaczam ze nie wiem czy dobrze robie; czy to wlasciwa decyzja ale...
w takich sytuacjach jak ta zaczynam sie zastanawiac czy przenaczenie naprawde istnieje???
a co wazniejsze czy mozna go oszukac???
ja probowalam od stycznia i ...
...stanelam w miejscu bardzo nieszczesliwa; samotna; i z poczuciem ze to jednak nie jest to miejsce; nie ten czas...
moze mi sie tylko wydawalo ze to bedzie najlepsza droga mojego zycia; a moze po prostu bardzo chcialam w to wierzyc...
pytanie tylko czy znajde w sobie dosc sily by tym razem zaryzykowac ale juz nie oszukujac ani siebie ani przeznaczenia...
bo powiedziec chce na studia jest bardzo prosto, studiowac tez, ale czerpac radosc i czuc satysfakcje z wlasnego zycia to juz zupelnie inna sprawa... i jak sie okazalo-nie taka prosta... -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
martamaua > 21-09-2006, 14:20
Człowiek jest panem własnego losu pamiętaj!
Ja w ciebie wierze cokolwiek by? nie chciała robić ,jeszcze bedziesz szczesliwa zobaczysz!!!
Trzymam kciuki za ciebie poloweczko! -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
madzieeek > 21-09-2006, 14:57
Hmmmm...czyli jednak na razie nie bedzie nam dane spotkac sie w Paryzu....??
No chyba ze bys miala ochote na maly schopping w sobote...? :wink:
(az mi sie zrymowalo :wink: )
A powaznie... NIC na sile! Twoja decyzja, Twoje zycie...
Carpe diem i zyj tylko chwila i juz
Buziaki i powodzenia!!! -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
Sol > 21-09-2006, 15:15
dzieki wielkie dziewczyny-kocham was bardzo!!!!
jeszcze nie pisalam o tej rodzince bo chce to zrobic po przyjezdzie do polski; na trzezwo ale w odpowiedzi na schopping madzi-JA W SOBOTY PRACUJE!!! -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
martamaua > 21-09-2006, 15:19
Aaaaa jestes jeszcze na necie Sol? Napisz PW czy tak albo wchodz na czata tam gdzie zawsze WP Katowice!! -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
Sol > 22-09-2006, 15:02
Przeczytalam dzisiaj na necie bardzo ciekawy wywiad z bardzo barwna postacia i padlo tam jedno z bardzo waznych zdan:najwazniejsze w zyciu to sie do niczego nie zmuszac!!!
No i wreszcie wiem co zrobie ze swoim zyciem!!!
Wracam do Polski; ide na studia-zarzadzanie-poniewaz chce byc w przyszlosci menagerem :wink: ; a jesli uda mi sie znalesc jakos ciekawa prace to juz bede calkiem szczesliwa!!!
Poza tym chce w koncu kupic sobie snowboard :lol:; chce odnowic kontakty ktore mi sie urwaly po wyjezdzie z Polski; chce jezdzic z przyjaciolmi na snowboard do Zakopca 8) ; a najbardziej na swiecie to chce sie spotkac z moja poloweczka i Ala-moimi powierniczkami na dobre i na zle!!!
I kto powiedzial ze zycie w Polsce musi byc zle???-nie musi-wszystko zalezy od nastawienia :wink:
a poza tym zadnych dzieciarow przez najblizsze trzy lata!!!!!
chce zrobic licencjat a potem sie zobaczy!!! -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
martamaua > 23-09-2006, 17:32
Oj spotkac sie trzeba i porzadnie poszalec!!!
Ja dzieciarów przez nastepne 10 nie chce!!! -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
martamaua > 04-10-2006, 13:17
Aneczka jak tam w końcu z tob?? -
Re: Sol - OSZUKAC PRZEZNACZENIE!
Sol > 08-10-2006, 12:32
Dlugo to wszystko trwalo ale juz jestem :lol:
A wiec od poczatku...
Z Warszawy wyjezdzalam w pospiechu, oczywiscie zapomnialam pare rzeczyale wiadomo jak to ja :wink:
Cieszylam sie wtedy strasznie bo pierwszy raz w zyciu swiadomie podjelam decyzje gdzie chce jechac, sama wybralam rodzinke i bylam nastawiona mega optymistycznie- po prostu z dziecieca naiwnoscia ktorej nie udalo mi sie mimo mego wieku pozbyc-wierzylam ze wszystko sie uda :?
Pierwszy znak-zero kontaktu z moja rodzinka od momentu w ktorym zdecydowalam sie ze do nich pojade, to ja pisalam do nich maile i laskawie czekalam na odpowiedz-fakt hostka zadzwonila do mnie tlumaczac sie ze mieli problemy z internetem :? ale w sumie zadzwonic mogla zawsze!
Ale dla mnie to bylo niewazne bylam wtedy tak pewna siebie i swojego wyboru ze nic by na mnie nie wplynelo...
Wiec pojechalam...
Podroz to byl koszmar(24h), trzy godz na granicy,dramat...poznalam za to zajebista dziewczyne ktora juz jak mnie zobaczyla to mi mowi "ty dlugo w tej francji nie posiedzisz"-wrozka?
Na szczescie hostka tak jak obiecala przyjechala po mnie, ale tez sie troche denerwowalam bo od trzech dni sie do mnie nie odzywali i w sumie sama nie wiedzialam czy mam jechac czy nie? Host zadzwonil do mnie jak juz bylam w Paryzu ze hostka sie spozni-ok, ja tez bylam spozniona, ale zero przeprosin ze wczesniej do mnie nie dzwonili...
Pozegnalam sie z kolezanka, wymienilysmy sie telefonami i poszlam na przywitanie nowej "hostmamy"-na pierwszy rzut oka bylo widac ze ona nie jest tupowa francuska, robila sie na styl indyjski i jak sie pozniej okazalo caly dom byl niezle zakrecony na tym punkcie.
W samochodzie-niespodzianka-trojka dzieciakow siedzi z tylu-malych dzieciakow a oni mieli byc prawie dorosli-wiec pytam o co chodzi a ona mi ze najstarsza dziewczynka to jej corka-swoja droga myslalam ze z nia beda najwieksze klopoty bo wygladala na lobuziare a okazalo sie ze byla fantastyczna
:wink: -a pozostala dwojka to dzieci jej przyjaciolki ktorymi tez bede sie opiekowac(?!)
Co ciekawe dzieciaki w tym wozie byly kochane i az nie moglam uwierzyc w swoje szczescie-hostka tez byla fantastycznie mila-chociaz w sumie ona zawsze byla ok,czasami miala tylko jakies dziwne schizy...
Na miejscu jak zobaczylam dom to myslalam ze padne-caly zarosniety jakimis krzakami, winoroslami i nie wiadomo czym i stol do ping ponga w ogrodzie...no i czas na reszte rodzinki...
Host ok, tylko zawsze jak z nim gadalam to mialam wrazenie ze ta jego uprzejmosc jest wymuszona, na szczescie w ciagu calego mojego pobytu u nich on byl w domu dwa dni wiec nasz kontakt praktycznie nie istnial...Choc bylam pod wrazeniem bo caly swoj wolny czas poswiecal dzieciom, ale w sumie jak one go widzialy raz w tygodniu no to sorry...
Dziewczynka 11-letnia byla niesamowita, razem rysowalysmy, projektowalysmy-niezwykly maly talent, miala niesamowite wyczucie stylu, jak sie raz ubrala to myslalam ze padne :wink:
Za to 6-letnia uwielbiala mnie malowac!Miala swoje przyzady do makijarzu i codziennie przed i po szkole mnie malowala :lol: Niezwykle komunikatywna, ja mowilam do niej po polsku, ona do mnie po francusku i prawie zawsze sie rozumialysmy :wink:
Czas na chlopaka...Jak na 15 lat to powiem szczerze ze bylam pod wrazeniem...Przestojny jak cholera-uroczy-moglabym napisac, niezwykle inteligentny,oczytany a po ang nawijal tak ze jak oprowadzal mnie po wiosce i opowiadal o wszystkim to mu mowilam zeby mowil wyrazniej bo wstyd sie przyznac-nie rozumialam!!!Ale on wlasnie wrocil ze stanow i mowil z mega akcentem :? Trenowal karate, ping-ponga i gral na pianinie!
Podsumowujac moja rodzinke byla naprawde spoko, gdybym miala caly czas spedzac z nimi to bym nie wyjechala...
...ale...
Dzieciaki w tej drugiej rodzince okazaly sie DIABLAMI!!!Byla ich czworka z czego 7 miesieczny chlopczyk wazyl 10 KILO!!!!!!!!!!!!!!A DZIEWCZYNKI SZCZERZE NIENAWIDZILAM!!!!!!!!!!!
Chlopczyka musialam nosic caly czas na rekach przez co przez 3 dni bralam non stop tabletki przeciwbolowe bo od zawsze mialam problemy z kolanem i go przeciazylam...Jak prosilam ich mame o 5 tabletke w ciagu tego samego dnia to sie zapytala co mi sie stalo...
A moj grafik to byla jedna wielka paranoja!Caly tydzien lacznie z sobota mialam praktycznie spedzac u tej drugiej rodzinki!
Na autobus do szkoly musialabym biegac!!!
W pierwszy tydz pracowalam chyba z 50 godzin a nie 30, ale jak zobaczylam ze mam pracowac w sobote to wiedzialam ze juz moge im powiedziec papa...jakbym to wiedziala wczesniej to bym po prostu do nich nie pojechala bo wiem jak wazny jest weekend wolny w tym zawodzie, ja bez weekendu wolnego bym zwariowala!!!
Ogolnie to nierozumialam kilku rzeczy np ze niekupowali bagietki bo niby za droga(???!!!), wody cieplej tez raczej nie bylo...
...no a na dodatek ich gosc od sprzatania...Santiago...stary, z wenezueli czy bog wie skad, dopiepszal sie do mnie-mialam go serdecznie dosc-jak sie dowiedzial ze wyjezdzam to poprosil mnie o moj numer tel!-oczywiscie napisalam mu jakis inny-nie potrzebuje zeby jakis stary oblech za mna wydzwanial jak bede sobie ukladac zycie na nowo...
Byl taki dzien ze powiedzilam hostce ze wracam na studia do Polski i spoko ona mi mowi ze nie jestem w wiezieniu, ze moge wyjechac w kazdej chwili...stanelo na tym ze poprosila mnie zebym zostala jeszcze tydz zeby mogla kogos znalesc...a potem pare dni pozniej poproisila mnie na rozmowe i pyta sie czemu ja oszukuje ze wracam do polski jak ona wie ze szukam innej rodziny...ja w ogole w szoku bo fakt szukalam czegos ale zdecydowalam sie na studia w polsce a poza tym szukalam rodzinki duzo wczesniej niz jej powiedzialam ze wyjezdzam!!!Wiec pytam skad ona niby o tym wie???a ona mi ze znalazla moj profil na jakies stronie au-pair(o ktorym ja juz dawno zapomnialam) i ze tam pisze ze chce wyjechac we wrzesniu albo pazdzierniku do paryza...hehehe...No to jej tlumacze ze ten profil to ja zalozylam jeszcze jak w wawie mieszkalam a jak mi nie wierzy to niech zadzwoni do dominiki a ona mi na to "bardzo chcialabym ci wierzyc" - a ja oczywiscie ostatnie slowo - ze mi nie zalezy ze ja i tak wracam do polski i najlepiej bedzie jak mnie na autobus zawiezie i sie sama przekona...I tak sie stalo...
Podroz powrotna juz spoko-sami studenci w busie :lol:
Bylo sympatycznie... :wink:
A co ciekawe wcale nie zalowalam ze wyjezdzam, ze moje marzenia i moje zycie leglo w gruzach, ze musze znow budowac wszystko od nowa...wiedzialam ze z jakiegos powodu robie dobrze ze wracam...
Dzieciaki moje plakaly jak wyjezdzalam, hostka mi trula ze bylam ich najlepsza au-pair i ze jesli zdecyduje sie kiedykolwiek na powrot do francji to oni zawsze beda na mnie czekac....ale wtedy wiedzialam juz ze na pewno nie wyjade juz nigdy i nigdzie w roli au-pair...i nawet nie mialam pojecia jaka niespodzianka czeka mnie w polsce...
Rodzice zachwyceni moim powrotem, moja babcia mi mowi ze modlila sie o moj powrot odkad wyjechalam
:?
Naprawde mimo wszystko bylam szczesliwa ze wrocilam!!!
Moja najlepsza przyjaciolka mi powiedzilala ze nie mam pojecia jak ona jest szczesliwa ze jestem-dla mnie to mega znaczaca wypowiedz-i na dodatek kilka dni temu sie okazalo ze ona jest w ciazy :wink:
Zdarzylam zlozyc dokumenty na studia na zarzadzanie, zaliczylam juz jeden pelny weekend w szkole, mam zajebista grupe-sami mlodzi ludzie z ktorymi swietnie sie dogaduje i mimo iz duza wiekszosc jest z katowic to sa oni normalni-nie ma tam warszawki, szukam pracy i juz prawie cos
mam :lol: jednym slowem mimo iz sa tez bardziej przykre sprawy ja jestem narazie zadowolona ze swoich wyborow :wink:
I chyba o to chodzi!!!!!!!!!!!!!!!!!! :lol: :lol: :lol:
ps a niespodzianka w polsce bardzo symaptyczna-okazalo sie ze moja szkola wspolpracuje ze szkolami w finlandii, norwegii, danii, francji, wloch i holandii i moge wyjechac na studia na rok do ktoregos z tych krajow a za moj pobyt tam i tak zaplaci UE!!!!!!!!!!!!!!!!!!-moj najblizszy cel-zaliczyc pierwszy rok a potem znow inny swiat-tylko teraz juz jak ktos zapyta co tam robie bede mogla odpowiedziec to co zawsze chcialam-STUDIUJE!!!