-
-
Re: Coś trzeba zmienić :)
adziszkowa > 21-01-2010, 14:29
to super ze juz za 2 dni trafisz do nowej rodzinki ! czekamy na relacje ! :* -
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 21-01-2010, 20:24
A znacie kogos kto jest blisko SF? fajnie byloby miec jakas przyjazna osobe -
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 29-01-2010, 9:13
Jestem tu juz 5 dni...
I wreszcie znalazlam MOJA rodzine.
Jest jak w cyrkucaly czas ktos sie smieje, dzieciaki sie wyglupiaja, hosci zartuja jeden przez drugiego Wariactwo jak ktos patrzy z boku
Ja sama nie moge w to uwierzyc, ze moze byc tak jak jest teraz... Po tym co bylo w Seattle..
Aha moja ostatnia hostka wyciagnela mi z walizki(!) axy ktore dala mi na SwitaMyslalam, ze sie skicham ze smiechu jak to odkrylam w CA Teraz wiem, dlaczego mialam jechac z malym na drugi koniec miasta na plac zabaw. Szok
W kazdym razie tu mam zajeista hostke
Smiala sie kiedy dzieciaki zapytaly ja czy jak ona umrze to bede mogla byc ich mamaGdyby to mialo miejsce w Seattle juz bym nie zyla -
Re: Coś trzeba zmienić :)
karolinka > 29-01-2010, 14:28
oooo to supertakze ciesz sie nowa rodzina i szalej ;D
a hostka ta z Seatlle jakas glupia..;/ zeby grzebac w twoich rzeczach... szok -
Re: Coś trzeba zmienić :)
dorotkaaa > 29-01-2010, 20:29
napisz tej pindzie z Seattle maila ze jest pierdolnieta,
a co, niech wie ;-) -
Re: Coś trzeba zmienić :)
adziszkowa > 29-01-2010, 20:30
Bardzo miło słyszeć, że u Ciebie w porządku. Bez komentarza... zachowanie ex hostki masakraa ! -
Re: Coś trzeba zmienić :)
arven86 > 29-01-2010, 20:47
ale wspaniale! gratuluje fantastycznej rodzinkigrunt ze jest fajna atmosfera, ze hostka jest super bardzo sie ciesze -
Re: Coś trzeba zmienić :)
soulful20 > 10-02-2010, 19:04
Ola, no i jak? Z rodziną dalej tak super ? Kurcze, ale masz szczęście, że jesteś w Cali. -
Re: Coś trzeba zmienić :)
adziszkowa > 21-11-2010, 19:32
Przeczytałam w innym wątku, że wyszłaś za mąż !!!! napisz coś odezwij się !! w każdym razie gratulacje !!!!! -
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 23-11-2010, 1:29
Tak, to prawda, wyszlam za maz.
I moja rodzinka BYLA super. Byla do czasu jak sie nie dowiedzieli, ze nie zostane z nimi na drugi rok.
W jeden dzien kazali mi sie spakowac. Dobrze, ze moglam sie przeniesc do mojego narzeczonego, bo agencja umyla w tym przypadku rece. bylo to 7 tygodni przed koncem programu, takze nie musieli mi szukac nowej rodziny. Z tym samym dniem stracilam wize, ubezpieczenie itp.
Takze o byciu au pair chce zapomniec.
Teraz miszekam i pracuje w San Francisco.
Kocham to miasto.
Jesli ktos potrzebuje porady, lub przyjezdza do CA chetnie pomoge
Wiem, ze moja historia jest jedna z wielu. Mi sie (bycie au pair bynajmniej ) nie udalo.
Ale mam 2 kolezanki, ktorym host rodziny oplacaja nauke: jednej w college, drugiej na uniwersytecie.
Takze wierzcie w siebie i do przodu!
Jesli macie swoj cel, osiagniecie go. Mi bycie au pair sie nie udalo ani troche. Ale teraz jestem cholernie szczesliwa.