-
-
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 24-02-2006, 13:34
nie dam rady z flogiem, bo:
1. komputera uzywac moge tylko od czasu do czasu i wlasciwie nigdy nie wiem kiedy moge a kiedy nie, a nie chce zeby cos zostalo zaczete i potem przerwane
2. komputer, do ktorego mam dostep jest stary jak swiat i nawet nie wiem, czy jakiekolwiek wejscie na wtyczke do aparatu ma... :? (<---do sprawdzenia)
3. jakbym stracila chociaz jedno zdjecie z tego co mam, to bym sie chyba pociela (zwlaszcza moja rozbierana sesje :lol: ) a jak w PL kiedys podlaczylam aparat do kompa to mi wszystkie zdjecia z karty zniknely i po prostu juz ich nigdzie nie bylo, ani na kompie ani na karcie, nie mam pojecia co sie staloa nie mam nagrywarki zeby od razu sobie zgrac na plyte i sie nie martwic
4. w dokumentach na tym kompie nie chce nic trzymac, bo jest totalnie zawirusowany i niedlugo bedzie trzeba zrobic gruntowne porzadki i wszystko wlasciwie bym stracila, poza tym nie chce zeby chlopaki mialy moje fotki u siebie na kompie
powodow chyba wystarczy...niestety -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
MONIKA > 24-02-2006, 18:22
a tam emi, dla chcacego nic trudnego.
i to sie tyczy wszystkiego! :lol: -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 25-02-2006, 12:26
taaa.... rozbierane zdjecia trzymac na IBM sprzed 5 lat z Windowsem 2000 ktory nie ma funkcji wydzielania osobnych profili... bardzo fajnie... :?
No i rodzinka wyjechala. Oczywiscie nie zapomnieli zostawic pocztyMam umyc piekarnik i mikrofalowke, zmienic wszystkim posciel i... pamietac o kwiatkach (Bogu dzieki ze to napisali, bo pewnie trzeba by wszystkie wyrzucic po tym tygodniu, juz jednego zabilam u siebie w pokoju, bo myslalam ze sztuczny i go przez caly miesiac nie podlewalam, po czym zauwazylam, ze cos jest z nim nie tak :lol: ). I jakos taka zestresowana jestem troszke, bo sobie uswiadomilam, ze juz nie mieszkam in the middle of nowhere gdzie nawet samochodu nie musze zamykac bo i tak nikt go nie ukradnie, a nawet do niego nie podejdzie - mieszkam w miescie, w stolicy w dodatku gdzie cos sie dzieje co pare minut, moi hosci sa w okolicy (i nie tylko) znani (znalazlam w ich papierach przypadkowo wywiad Svenska Dagbladet z moja hostka w czesci przemysl/ekonomia)... Jak ja mam ten dom wieczorem sam zostawic? A jak cos sie stanie?
No ale nic, trzeba skandynawska zasade "ta det lugn" (take it easy) wziac do siebie i miec wszystko gdzies :lol: i nie martwic sie za bardzo
Dzis mam dylemat, nie wiem czy jechac do Judith na obiad i spedzic mily ale zwyczajny wieczor, czy zrobic cos szalonego i jechac do miasta na rock'n'roll party (ale sama bym jechala)...
Do wieczora jeszcze czas, zdaze sie zdecydowac :lol: -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
martamaua > 25-02-2006, 13:09
O kurde 8O
Tez Szwedy maja wymogi....
Piekarnik, posciel.... Nigdy w zyciu..... :mad:
Ja o mojego kwiatka dbamNa wiosne przesadzam
A domem sie nie przejmuj, pozamykaj, alarmy powlaczaj i luz co sie stresowac bedziesz. I lec do kumpeli
Ja tez zaraz sie ogarne i jade do dziewczyn
Znow sie nie wyspalam, dzisiejsze ryki przeszly wszystko..... :mad:
Ale pojechali w cholere i spokoj........
No i cieplusio, i wiosennie sie robi, ostatnio jak Slonce zaswiecilo to sie jak w Polsce poczulam, nie wiem czemu... Bo u nas zawsze swieci czy zima czy lato a tu miesiacami szaro..... -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
bahaha20 > 25-02-2006, 22:42
Emi, idz za moim przykladem - kup sobie kaktusa
A co do zdjec, to ja moich nie moge trzymac na kompie hostow, wiec mam je wszystkie zachowane w mailach na mojej poczcie. Niewygodne przyznam, ale nie mam wyjscia -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 26-02-2006, 1:43
mam rade ,zalozcie sobie konto na www.shutterfly.com ,to jest za darmo .Mam tam wszystkie swoje zdjecia ,zabezpieczone haslem ,posegregowane w albumy ,bardzo wygodne ,polecam
oprocz tego mam wszystko na plytach i w albumach ( oczywiscie nie wszystko ) mam bzika na punkcie zdjec -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 26-02-2006, 2:46
Wlasnie wrocilam z obiadu u Judith, zabawe mialysmy przednia i wcale nie zaluje, ze nie pojechalam do miasta na rockowe partyJutro zjezdza sie niemieckie towarzystwo z Finlandii, juz sie doczekac nie moge
Zamarzlam na przystanku czekajac na autobus, jak wychodzilam w dzien z domu to bylo +3, teraz jest -5 a ja na sobie polowe ciuchow mniej niz zazwyczaj. Jeszcze z mokra glowa wyszlam, mam nadzieje, ze nic mi nie bedzie...
Do lozka sie wleke powoli. A dla "wiernych czytelnikow" szykuje sie powoli niespodzianka, ale na razie nie powiem co to -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
bahaha20 > 26-02-2006, 13:15
No pisz, pisz, bo mnie zaciekawilas -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Yoanna > 26-02-2006, 13:16
Emi nie badz taka tajemnicza :wink: -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 27-02-2006, 0:49
Finlandia dostala tylko srebrny medal w hokeju... Przeciez nalezalo im sie zloto
Jednak kazda sytuacja ma swoje dobre strony, przynajmniej w miescie dzisiaj bylo wesolo :lol:
Przezylam pierwsza hardcore'owa podroz. Samodzielnie wybralam sie powitac moja footballowa przyjaciolke z Turku (a wlasciwie to z Greifswaldu ale poki co, z Finlandii) na stacje metra zwana Kungsträdgården... Nigdy w zyciu tam wczesniej nie bylam. Trzeba bylo szukac niebieskiej linii w metrze na centralnym. No to ok. Juz mnie dziewczyny wczesniej ostrzegly, ze niebieska jest na samym koncu i ze podroz bedzie scary :lol: :twisted:
Jade jednymi schodami w dol. Drugimi schodami w dol. Potem korytarzem dlugim jak jelitoTrzecimi schodami w dol 8O Sama jade, ludzie sie po drodze wykruszyli.
Czuje sie jak w jakiejs jaskini. Ale fajnie jest
Wsiadlam w linie z toru nr 6, sama na peronie, sama w pociagu... 8O Stacje jedna mialam jechac. Wysiadlam, rozgladam sie... No dobra, znaczek jest jakis do wyjscia (oczywiscie nikt nigdy nie wie, ktore wyjscie wziac i sie szukamy z ludzmi po parenascie minut wokol stacji :lol: ).
Schody widze. Nie dzialaja. Dochodze do nich... 8O Jada! Dziewczynka z finskiej wsi poznala jak dzialaja schody ruchome na fotokomorke :lol:
Wyjechalam, potem wybieglam drugimi bo juz ruchome nie dzialaly. Korytarzem ide a tam jakies ladne napisy i rysunki i w ogole na scianach. Oczywiscie wkolo ani zywej duszy. Stacja jak z powiesci Kinga :twisted:
Jedynym zywym okazal sie pan kasujacy bilety - a mialam juz schizy ze jak wyjde na powierzchnie ziemi to sie okaze, ze jedyna osoba jestem :lol:
No to na Julie czekam. Czekam, czekam... Jeden sms, drugi sms. Podjezdza jakis czarny koles (znaczy sie nie Murzyn, ale taki turkowato-arabski) vanem. Oczywiscie przy mnie zwalnia. No to ja w uliczke w lewo. On samochodem powolutku za mna - dojechal do konca i zawraca. Ja w uliczke w prawo, on za mna... W koncu stwierdzilam, ze nie ma co kluczyc po tych malych "krakowskich" uliczkach, lepiej wyjsc na zywiol i podazac w strone Starego Miasta (Gamla Stan) bo stamtad nadejdzie pewnie Julia.
Zniknelam za rogiem, koles sie zatrzymal pare metrow przed. Czekam, czekam.
Poddal sie, pojechal.
Wrocilam na moje poprzednie miejsce postoju, a tu... Jedzie tym razem srebrne Volvo i co? Oczywiscie sie zatrzymuje 8O A mi serce znowu do gardla.
No ale ten jak sie odwrocilam w druga strone to sam odjechal.
:roll:
W koncu nadeszly Julia i Steffie. W poltorej godziny oblecialysmy Södermalm, Norrmalm i Gamla Stan - niezle tempo :lol: Fajnie bylo znajome twarze znowu zobaczyc ze starych dobrych turunskich czasow :roll:
Stwierdzilam, ze ja wole przejsc sie do miasta z powrotem na piechote niz korzystac z zakreconej i nawiedzonej stacji Kungstrådgården :lol:
Po drodze troszke pobladzilam i bardzo dobrze sie stalo bo... znalazlam finski sklep z plytami i koszulkami, naszywkami i reszta
Apulanta, Kotiteollisuus, Zen Cafe, Nightwish...
Nawet Sztokholm pozwala mi zachowac w swoim pokoju moja mala Finlandie...
A teraz nareszcie w domku jestem, w tym tygodniu powlocze sie troche po miescie i troche ladnych zdjec zrobie, bo naprawde jest czego