• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

KASIK - to ja:)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • KASIK - to ja:)
       
  • Wątek zamknięty
  • KASIK - to ja:)
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 07-10-2005, 5:54

    Kasia zazdroszcze, na pewno dobrze Ci to zrobi.



    Milego weekendu
  • Re: KASIK - to ja:)

    Gość > 09-10-2005, 22:17

    Kasik no i jaki pomysl znalazlas na odpoczynek? chyba gdzies wyjechalas... 8) albo pijesz z radosci ze ich nie ma :wink: bo na neta nawet nie wstepujesz niccc
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 10-10-2005, 3:15

    Pije... a razcej pilam i w ogole sil nie mam teraz, ale od jutra obiecuje wielka poprawe i odezwe sie na bank 8)





    Padam z nog.
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 12-10-2005, 1:08

    Cholera, zab mi sie ukruszyl gdzies tam z tylu na gorze, przesrane zwazywszy, ze na dentyste mam szanse najwczesniej w sierpniu 2006!!!! :twisted:



    Dzis siedzialam caly dzien z dzieciakami, Zora jest chora i nie poszla do szkoly, to samo Kyle. Mam zle przeczucia, ze sie zaraze...

    Mam jakos malo energii, znow nic mi sie nie chce no i od 4 dni mi niedobrze i nie chce mi sie jesc...



    pogoda do bani.. i atk ma byc caly ten tydzien :twisted:
  • Re: KASIK - to ja:)

    MONIKA > 12-10-2005, 3:30

    No pod tym wzgledem PL lepsza. :wink:

    Ja tez sie o zeby obawiam.
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 12-10-2005, 6:11

    czyli jeden z takich dni pt: 'zajebiscie jest na dworze tylko sie chlastac'...

    szit ja nieraz tez tak mam, ale zeby mi sie jeszcze jesc nie chcialo...

    kasik trzymaj sie i nie choruj!
  • Re: KASIK - to ja:)

    MONIKA > 12-10-2005, 15:04

    Od dzieciakow bardzo, bardzo latwo sie zarazic! niestety.
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 14-10-2005, 20:15

    ja sie dzis chora robie...akurat na pt. ale na pewno nie zostane w domu bo weekend zmarnowany.Kasik a ty sie trzymasz?
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 14-10-2005, 21:26

    Monia no powiem Ci, ze sie trzymam. Choc dzis wstalam taka niewyrazna i z nosa mi cieklo... Ale jakos sie lepiej poczulam, w weekend na stowe nie bede siedziala w chacie bo oszaleje

    Pozdrawiam goraco, nie daj sie zadnej chorobie!!
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 18-10-2005, 3:19

    Hmmmm, bylo tak....





    W piatek wieczorem pojechalam na au pair meeting, po drodze zgarnelam nowa operke z Boliwii i razem dotarlysmy na jakas farme. Tam przypadkowo spotkalam 4 Polki. Dwie z nich, jak sie okazalo byly w szkole w NY z nasza Monica z Chicago, a jedna "zalatwila" jej Sebastiana W miare szybko zmylysmy sie wiec z meetingu i ustawilysmy sie na imprezke do DC. Ja odwiozlam Norke (Boliwijke) do domu i pojechalam do siebie w ekspresowym tempie przygotowac sie do wyjscia. Przyjechaly dziewczyny. W samochodzie zaczelysmy rozpracowywac wodke, a ze nie mialysmy popitki walilysmy czysta 8) Potem w klubie ja pilam i Monia, ktorej kupowalam drinki bo nie ma 21, a dwie pozostale laski nie pily (Ewelina byla juz troche zrobiona wczesniej i jej sie nie chcialo pic, a druga Monika byla kierowca). W kazdym razie tak nam z Monia posmakowaly driny, ze jeden za drugim, ja pamietam, ze w klubie kupilam sobie 5, wiecej juz nie pamietam, ale pozniej wiem, ze siedzialysmy z jakimis murzynami i kupowali nam drinki, pamietam to juz jak przez mgle i to jest wlasciwie ostatnie wydarzenie z tej nocy jakie pamietam ( to samo Monia). Z akcji, ktore byly wczesniej, wiec kojarze, wiem, ze udawalysmy z

    Monia lesby i faceci sie zlecieli do nas, od razu zainteresowanie nami wzroslo z piec razy (chociaz Monia to i tak bardzo ladna i atrakcyjna dziewczyna - mysle, ze Monica moze potwierdzic ). Wiecej grzechow nie pamietam...

    A teraz co sie stalo. Wzielam ze soba torebke, w ktorej mialam telefon, paszport i portfel. W ostatniej chwili w samochodzie rozmyslilam sie z brania jej ze soba do klubu i ostatecznie wrzucilam do torebki Moni tylko portfel, gdzie mialam polskie prawko jako ID i kase, zadnych kart platniczych ani innego stuffu ze soba nie bralam z domu. Paszport i cell zostawilam w torebce w samochodzie. Tyle wiem.

    Obudzilam sie w sobote rano (okolo 10), nieprzytomna, patrze na lozku jakies rzygi, patrze sie dalej nie wiem o co chodzi... po kilku minutach zajarzylam, ze to musza byc moje... Wstalam z lozka narabana jeszcze koszmarnie, zagladam do torebki, nie ma portfela i telefonu i klucza do domu. Mysle dalej o co chodzi. Udalo mi sie ustalic, ze portfel mialam u Moni w torebce a tel. w samochodzie, wiec zylam nadzieja, ze wszystko jest u dziewczyn. Co do klucza mialam spore watpliwosci, no bo jak iby moglam wejsc do domu nie uzywajac go, w kazdym badz razie bylam zbyt nieprzytomna by racjonalnie myslec. Dziewczyny poznalam dzien wczesniej, nie mialam do nich kontaktu, jedynie cell phony zapisane w komorce, ktorej nie mialam. W dodatku one nie sa z mojej grupy, wiec moja lcc nie ma ich numerow. A ja wszystkie numery mialam w komorce. Pierwsze co mi przyszlo do glowy to dzwonic do Emm bo miallam jej numer zapisany gdzies na kartce, ale akurat nie moglam jej znalezc i przypadkiem znalazlam numer do Ali, mojej kumpeli stad. Zadzwonilam, powiedzialam what's goin on i co mam robic? Stekalam jej w sluchawke, ze chce mi sie na mase rzygac, ale dzieci sie bawia pod moja lazienka wiec jak mam to zrobic, zeby nie slyszaly... hah teraz sie smieje, ale wtedy mi do smiechu nie bylo! Postanowilam wyjsc do lazienki mimo wszystko, patrze pod drzwiami do lazienki jakies mokre plamy... nabralam podejrzen, ale bylam zbyt nieprzytomna by myslec. W kazdym razie ulzylam sobie w lazience i od razu poczulam sie lepiej. Wtedy przeszlo mi przez mysl co z moim paszportem, bo przypomnialam sobie, ze tez go mialalm ze soba tej nocy. Pbieglam do torebki, patrze nie ma paszportu...nogi sie pode mna ugiely, zadzwonilam do Ali i mowie jej "Ala k.urwa to juz nie jest smieszne, nie mam paszportu". Ona przytomnie myslaca skojarzyla, ze powiedzialam jej, ze dwie dziewczyny, ktore byly ze mna znaja nasza kolezanke (znow Monica bedzie wiedziala, tym razem chodzi o Iwone). Ala zadzwonila do Iwony i tym sposobem mialam numery do Moni i Eweliny, niestety zadnej z nich nie zastalam w domu, wiec niczego sie nie moglam dowiedziec. Ala stwierdzila zebym sie nie martwila, rzeczy na pewno sa u nich w samochodzie, i ze zaraz do mnie przyjezdza. W miedzyczasie znalazlam paszport (byl w torebce, nawet nie wiecie jaka to byla ulga). Za chwile zadzwonila Ewa, powiedzialam co sie stalo. Polozylam sie jeszcze do lozka, ale oczywiscie juz nie moglam spac, usilowalam sobie przypomniec co sie dzialo wczoraj, ale nie pamietalam nic od momentu siedzenia z murzynami (tez nie bylam pewna czy to murzyni, ale tak jak przez mgle mi sie kojarzylo). Okolo 12.30 przyjechala Alicja, wysciskala mnie i pojechala odebrac Kaske z metra. Drobiazg, ze ja mialam to zrobic, ale oczywiscie nie bylam w stanie gdziekolwiek jechac, nie mowiac juz o tym, ze bylam w zarzyganej pizamie :twisted: Chwile pozniej zjawila sie Ewka z Red Bullem Nawet nie wiecie jak takie niby drobne gesty moga czlowiekowi pomoc. Ale, ale dziewczyny zeszly na dol, ja wzielam sie za pranie poscieli, niestety materac na lozku tez troszeczke ucierpial. W koncu Ala mowi " Co tu tak smierdzi jakby sie ktos zrzygal..." a stala dokladnie przy tych mokrych plamach pod moja lazienka... tak w tym momencie bylam pewna skad wziely sie te plamy, a ze poprzedniego dnia zjadlam tylko sniadanie a potem wieczorem 2 jablka, nie mialalm czym wymiotowac, wiec na szczescie nie wygladalo to jak klasyczny belt. Oh dzieki ci Boze, to by dopiero byla akcja.... :twisted: 8O Poszlam pod prysznic, potem na gore i Aska sie mnie pyta czy ja moze wiem co to takie mokre bylo rano pod moja lazienka, bo ona nie wiedziala i wytarla ( :lol: :lol: ), ja glupia mina i w zaparte, ze nie mam pojecia, ale rzeczywiscie sa jakies mokre plamy pod drzwiami... Aska zawolalala Alana i we trojke zeszlismy na dol, Alan na kolana i wacha zeby ustalic co to jest (byli przekonani, ze to dzieci, bo rano bawily sie w basemaencie i moze wylaly wode albo cos)

    i mowi, z eto smierdzi. Ja zamarlam, ale nawet nie wiecie jak i sie chcialo smiac z tej sytuacji, Alan na kleczka wachajacy moje belty :lol: , ostatecznie nie udalo im sie ustalic co to!! Bo dzieci oczywiscie tez sie nie przyznawaly do zbrodnii. Pozniej jeszcze Aska zeszla do pralni i drze sie do alana "jak tu smierdzi, to na pewno te twoje rybki" ja wskoczylam pedem do lazienki, zeby nie bylo slychac jak sie smieje, dziewczyny zanurkowaly pod kanape, tak wiec wszystko zostalo zrzucone na dzieci i zaniedbanie alana, ktory ne wyczyscil akwarium :lol:

    Nieco sie ogarnelam, zebralam manatki i pojechalaysmy "na sklepy" i zjesc cos a pozniej prosto do Ali, bo jej hosci urzadzali party, a ze sa mlodzi i ostro wyluzowani Ala mogla zaprosic kogo chciala. Tak wiec dopiero gdy bylam u Ali moglam skorzystac z telefonu i zadzwonic do Moni zapytac czy ma moje rzeczy. Zadzwonilam. Okazalo sie, ze ona tez nic nie pamieta, ostatnie tez jak przez mgle, ze siedzialaysmy z jakimis facetami, ktorzy kupowali nam drinki. Sprawdzila w swojej torebce, nie bylo mojego portfela ani jej paszportu!!!!!!!! Akurat przyjechala do niej Monika, ktora byla kierowca, wiec wiedziala co sie dzialo. Okazalo sie, ze : po pierwsze dobrze pamietalam, ze to byli murzyni, ktorzy kupowali nam drinka za drinkiem ( a jak mowilam pilysmy juz w samochodzie czysta a poznie w klubie pamietam jak kupowalam 5, byc moze wiecej...), poza tym Monia nie chciala wyjsc z klubu a ja wyszlam ostatecznie z jakims typem (murzynem oczywiscie), ale dziewczyny mnie zabraly stamtad. Bylam zalana w trupa, nawet mylilam imiona dziewczyn, zero przytomnosci to samo Monia. Okazalo sie rowniez, ze zapieprzalam z murzynami po angielsku i najlepsze wszystko rozumialam a murzynow czasem nie latwo i po angielsku mowilam lepiej niz po polsku... ta... czemu musialam byc do tego kompletnie zalana?Pod klubem zaczelam sie upominac o swoje ID, wiec daly mi do reki moj portfel, juz bez kasy oczywiscie, ale z prawkiem, co z nim zrobilam rzecz niewyjasniona, pewnie gdzies wypuscilam z reki, albo nie trafilam do kieszeni, nie wiem... Potem Monika przeszukala samochod, nie bylo tam naszych rzeczy. Wiec ja mowie, no way, gdzie moj telefon skoro nie bralam go ze soba do klubu i nie wyjmowalam go. Okazalo sie, ze wyjmowalam w drodze powrotnej... I teraz co najlepsze podobno bylysmy z Monia w kiblu na jakiejs stacji benzynowej, bo ona sie darlo, ze bedzie rzygac, wiec ja ja zabralam, k.urwa ja bylam tak trzezwa, ze sie do zabierania jej nadawalam... No i niestety obie wzielysmy torebki. Jedyne rozwiazanie, ze gdzies tam ja zgubilam telefon ( bo portfel z prawkiem pewnie gdzies po drodze z klubu do samochodu) a Monia paszport. Dziewczyny dzwonily na te satacje, ale nikt nic nie znalazl...



    Tak sie bawilam w nocy z piatku na sobote... z takimi skutkami...

    Weekend mialam ogolnie ostro przesrany, w sobote mega kac i humor kompletnie zwalony przez te sytuacje, bo miom, ze wszyscy mi tlumaczyli, ze to nie big deal, bo prawko i tak musze zrobic amerykanskie a telefon to nic takiego, i ze dobrze, ze mam paszport. Ja sie maksymalnie balam reakcji hostow (oczywiscie powiedzialam im, ze mi ukradli). W sobote zadzwonila i nagralam sie na sekretarke, ze ukradli mi telefon i zeby go zablokowali. Ale caly czas myslalam o tym jak to bedzie jak wroce do domu, balam sie potwornie, przypomnialam sobie jak Kateowka zgubila cell i pamietalam, ze mialal jakies akckje. Wrocilam do domu w niedziele po poludniu, powiedzialam co i jak, powiedzialam tez o portfelu, w ktorym mialalm polskie prawki i o kolezance bez paszportu. Razem z Aska ustalilysmy, ze zadzwonie na policje do DC. No i musialam zadzwonic... Teraz przynajmniej mam numer raportu ze zgloszenia kradziezy prawa jazdy, w razie by mnie policja zatrzymala, lepsze to niz nic, a no i mam ksero z prawka, przypadkiem zrobilam je przed wyjazdem, a juz na przyklad ksera paszportu nie mam...



    Mowie wam, ze opatrznosc Boza czuwala nade mna ( i mam nadzieje, ze czuwa nadal). W domu bylo ok., Alan w ogole olala sprawe a Aska podeszla do tego zupelnie normalnie, gdyby oni wiedzieli jaka ja bylam napruta, i ze nikt mnie nie okradl, i ze to tylko i wylacznie moja wina...

    Opowiadala mi, ze jej ukradli torebke jak kiedys byla we Francji, miala tam tez paszport i wszystko, wiec zupelnie spoko do tego podeszla. Na pewno wiarygodnie to wygladalo, ze okradli nie tylko mnie, ale tez kolezanke, i ze nie sam telefon, ale portfel tez...



    W kazdym razie ja sie czulam sama ze soba okropnie, bo bo zdaje sobie sprawe, ze to tylko MOJA WINA!!!!! Teraz juz jest spoko, mam nadzieje, ze wyciagne wnioski z tej historii, i wy moze tez wyciagnijcie tak na wszelki wypadek. Na orawde najadlam sie duzo, duzo nerwow, a teraz mysle o biednej Moni, co ona zrobi...Jurt musze do niej zadzwonic.

    No to sie rozpisalam.

    A jeszcze jedno. W niedziele wieczorem znalazlam w basemaencie torebke z fasolka, lezala na podlodze, zanioslam na gore i mowie, ze lezalo przy kanapie ( a kanapa jest przy drzwiach do mojej lazienki), a Aska na to " Oh to juz teraz wiemy skad to mokre tam bylo, dzieci zaniosy i sie rozmrozilo..." :lol: W myslach podziekowalam Bogu, ze tak pieknie sie to ulozylo wszystko, i ze nie pokaral mnie za bardzo. Nauczke mam na przyszlosc niewatpliwie.

    "Koniec i bomba

    Kto czytal ten traba"
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia