• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Plany a rzeczywistość

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Plany a rzeczywistość
       
  • Plany a rzeczywistość
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Ninka Jones > 25-07-2007, 22:42

    Julka ja jestem spod Lublina ale juz prawie Krakowianka, bo moja siostra mieszka tam od 2 lat



    ja mam jedna znajoma, gdyby jej tu nie bylo to pewnie siedzialabym juz w domu... hobby to chyba McFly ? szkoly nie mam, wlasnego zycia i wolnego czasu chyba tez nie...

    a ze nie ma zwierzat to dobrze, i tak bez nich juz mam niezle jazdy jesli chodzi o moja alergie... SYF I MALARIA w tym domu... nigdy wiecej do czarnych.
  • Re: Plany a rzeczywistość

    idril > 26-07-2007, 0:11

    moi hosci to nie powiem czysto sie trzymaja zwierzat tez nie maja. tylko katja robi ciagle zupy z wody i piasku i roznych kamieni i pestek dla swoich wymyslonych rybek...



    a co do zwierzat to lubie psy. i tyle!

    a co do syfu to moze chodzi o ich podejscie ogolnie do zycia a nie fakt ze sa czarni? zreszta nie wiem...
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Ninka Jones > 26-07-2007, 0:16

    wiesz co, Paula tez jest u czarnych i ma jeszcze gorzej jesli chodzi o syf, wogole jak tylko komus mowilam ze do czarnych jade to tez mi mowili ze straszni balaganiarze.



    Ja tez kocham psy, ale uczulona jestem, jak wroce to sie odczule. Tutaj sie tylko drapie i oczy mi puchna... na kurz, na grzyb na suficie, na sporo rzeczy ktore jem, ale w takich chwilach jakie mam ostatnio nie odpuszcze sobie czekolady...
  • Re: Plany a rzeczywistość

    idril > 26-07-2007, 0:30

    grzyb na scianie!? matko! 8O zeskrob i do jajecznicy im dodaj :lol:

    no to faktycznie syfiarze...

    bleee
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 26-07-2007, 11:54

    No kuurde. Najpierw mi mowi, ze mamy jechac z dzieciakami, a teraz rano sie dowiaduje, ze to tylko taka forma rozrywki mojej i Anny ten wyjazd do Travemünde. Dziekuje, postoje. We wt mi mowia ze jedziemy do Kiel, dzien wczesniej dowiaduje sie, ze mozemy sobie z Anna do Kiel jechac pozwiedzac. Po co mam wydawac kase, jak bylam tam juz 2 razy, a Anne mam na co dzien? Niestety nie mam tak dobrze jak ich dzieci i na niektore rzeczy sama musze sobie oszczedzic. Dzisiaj znowu to samo. Czy ja mam 10 lat, zeby mi mowili, co mam robic i to jeszcze w wolnym czasie?! :/ I pewnie sie oburzy, jak jej powiem, ze nigdzie nie jade. Bo nawet sie nie spytaja, czy chce, nie zaproponuja, tylko stwierdzaja i przyjmuja, ze sie na wszystko zgodze. Stefan bylby ok, gdyby nie byl takim pantoflarzem, ale co Carola powie to swiete. Szkoda, ze jej oltarzyka nie zrobil.

    Tak samo wczoraj - pytam sie Caroli ok 12, kiedy bedzie mnie jeszcze dzis potrzebowac. Mowi, ze po obiedzie godzinke i zaczyna gadac do Stefana, ze moze sie gdzies tam wybiora. Ok, po kolacji tez musze sie pytac, czy sie w koncu wybieraja, bo przeciez po co mieliby mnie sami poinformowac. O 20 wychodza, zawsze wracali o 22 i zawsze wiedzialam o ktorej wracaja. A teraz nic nie powiedzieli, czekalam jak debil do 11, potem stwierdzilam, ze pier.dole, ide spac, za pol godz przychodza i nie przychodza powiedziec, ze juz sa, jak to zawsze robili, to ciezko bylo powiedziec, ze oni wychodza, ale jak jestem zmeczona, to moge isc spac?!

    Niby drobnostki, ale teraz jest to na porzadku dziennym i coraz bardziej sie tylko wkurzam. :/

    Nawet przy zasr.anym jedzeniu przestali ze mna rozmawiac. Carola gada do Stefana, Stefan odpowiada, dzieci jecza i jest super. Wiec najchetniej spedzam czas w swoim pokoju przed kompem. Minely dopiero 2 mies, a ja juz mam dosc tej atmosfery, ktora stwarza jedna osoba w tym domu. Dzieciaki jak dzieciaki, czasem sa wkurzajace, ale je potrafie zrozumiec, tez pewnie nie bylam lepsza. Chcialabym, zeby bylo tak fajnie jak na poczatku, ale widze, ze moje checi to moge sobie jedynie w tylek wsadzic.

    Co do porzadku to moi hosci nie sa takimi mega brudasami, ale czyscioszkami tez nie. I dziwi mnie tylko, ze oczekuja od dzieci, zeby sprzataly, jak sami tylko syf robia.

    Ostatnio tez myslalam, ze padne, jak Carola 7-letniej corce buty wiazala. Zdawalo mi sie, ze w tym wieku juz mozna sobie poradzic. Za kazdym razem musze jej mowic, zeby zawiazala buty albo wysmarkala nos, bo na to tez niespecjalnie ktos zwracal uwage, ze jej gile prawie do buzi wpadaly. :/ Widzieli ze jej kaze nos wycierac, to tez zaczeli. Brawo.

    Teraz tylko wyciagam to co najgorsze. Ale mam nadzieje, ze jeszcze napisze cos milego na ich temat.

    Aha, a jak gdzies wychodze to tez juz nikt nie mowi 'baw sie dobrze' albo po powrocie 'jak bylo'. Anna wlasnie woli pojechac do Lubeki, mimo ze jej zaproponowalam, ze jak nie pojedziemy do tego Travemünde, to mozemy cos tutaj porobic, gdzies rowerkiem pojechac czy cos. A w dupie z nimi, chociaz bede miala swiety spokoj.
  • Re: Plany a rzeczywistość

    idril > 26-07-2007, 16:46

    to masz starsznie glupia atmosfere Edyta i sie wcale Ci nie dziwie ze wolisz spedzac czas sama w pokoju.

    ale z w ogole oni jacys chamscy sa ze stawiaja Cie ciadle przeed faktem dokonanym i nie pytaj o zdanie, zreszta te ich nie informowanie Cie o planach jakie maja na dzien tez jest takie nie fair...

    lipnie...

    ale co zrobic? a powiedz jeszcze jak dlugo bedziesz u nich?
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 26-07-2007, 21:12

    Wczesniej bylo calkiem inaczej, od jakiegos tyg nie moge ich zniesc. :/ Dzisiaj pogadalam z hostka na temat informowania mnie, ciekawe, czy zastosuje to w praktyce. Spytali sie, czy chce gdzies z nimi wyjsc zjesc - stwierdzilam, ze jednak zostane w domu. Chodze taka niewyrazna, ale nikt sie nie spyta, co mi jest, rownie dobrze moglabym zle sie czuc albo miec problemy w domu, ale kto by w tym domu zauwazyl, ze moze jestem inna niz zwykle. Siedze dzisiaj caly dzien na necie, bo nie mam nikogo, do kogo bym z checia gebe otworzyla. Wole sie zaraz pouczyc niz udawac, ze sie ciesze, ze gdzies wyszlismy.

    Jeszcze miesiac. W sob jedziemy do Danii na wczasy, ale tam tez bede miala swoj pokoj, wiec moze nie bedzie zle.

    A mialo byc tak pieknie...
  • Re: Plany a rzeczywistość

    idril > 26-07-2007, 22:50

    Edyta a z czego Ty sie tak uczysz dziewczyno?
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Ninka Jones > 26-07-2007, 23:10

    czyzby do matury?

    ja mialam wziac vademecum z WOSu ale sie rozmyslilam xD

    rodzinka u Ciebie widze wywija podobne numery, zwlaszcza z infromowaniem

    ale wiecie co, jak jestem wkurzona to albo szoruje kuchenke albo prasuje. Moja hostka jest ogromna (rozmiar 22, ja mam 10) i tak mi sie dobrze na jej ciuchach zelazkiem wyzyc.

    Uprasowalam wszystko i mi PODZIEKOWALA 8O
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 26-07-2007, 23:19

    Az taka szalona nie jestem. Niemieckiego sie ucze.



    Ja to jak jestem zla to sie wyzywam na innych albo placze, masz nieco szlachetniejszy sposob. :lol:
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia