-
-
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
WAMPIREK > 08-06-2007, 16:18
Madzia,widze ,ze w krew Tobie weszła już opieka nad dzieckiemNie masz ich do?ć póki co ??
Ale z tego co pamiętam to Ty po pedagogice jeste? hmm ?
Podziwiam -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 08-06-2007, 19:02
No ja przedszkolanka jestem
A dokladnie magister wychowania przedszkolnego i ksztalcenia zintegrowanego :twisted:
I generalnie lubie to robic.
Tyle ze z roznych powodow nie jestem przekonana do powrotu do przedszkola - placa podobna jak przy opiece nad dzieckiem (JEDNYM!), albo nawet gorsza, a do tego tony papierkowej, bezsensownej roboty, awanse, konspekty, szkolenia z ktoych nic nie wynika poza papierkiem no i niewiele czasu tak na prawde dla dzieci...
Do tego "moje" przedszkole, w ktorym pracowalam rok, choc jest urocze i zacheca do powrotu, kusi wolnym miejscem specjalnie dla mnie, znajduje sie na drugim koncu Krakowa...
Dlatego postanowilam poki co robic COKOLWIEK, zeby na poczatek, po powrocie miec choc pare groszy i zeby moc spokojnie szukac "normalnej" pracy z ZUSem :p
Nie koniecznie juz z dziecmi... -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 09-06-2007, 23:28
Hehhhhh...piekna, ciepla sobota, a ja zamiast piknikowac nad Sekwana musze siedziec z dzieciakami...
Uwielbiam babysittingi...
Zwlaszcza w soboty.
Zwlaszcza w takie cieple soboty
Wiecie co...
To nieprawdopodobne jak ten czas tutaj zlecial!!!
Teraz sie obudzilam, ze jest tyyyle rzeczy ktore chcialam zobaczyc, a nie zobaczylam...
I spinam sie jak moge, planuje kazdy pozostaly weekend na odwiedzenie paru najwazniejszych (dla mnie :p) miejsc, odliczam kazde euro na prezenty...
Jakbym nie mogla systematycznie przez caly rok gromadzic tych wszystkich badziewiastych wiezyczek Eiffla ;p
Milego wieczoru i niedzieli - ja sobie chyba zapodam drina na bazie polskiej wodki z hostowej lodowki - bo jak dluzej bedzie ta wodka lezec to calkiem zwietrzeje!
No i oczy mi razi... :twisted:
A tak poza tym Franek jest juz zaklepany na 99% ....
8O -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 12-06-2007, 14:41
Ja nie wytrzymam...normalnie sama z soba nie daje rady!
I z moimi pomyslami na przyszlosc.
Ktorych jest milion na minute.
Czy ktos moze za mnie podjc decyzje.....?
Bo ja dzis pol nocy nie spalam i nadal nic z tego nie wynika...
Zreszta...nie ebde was zameczac moimi prooblemami zawodowymi ;p
Za to napisze, co juz pisalam na flogu: wracam 11 lipca!
SAMOLOTEM(!!!!)
A bagaze moje rozloza sie na trzy osoby, czyli moja chrzestna i moja kuzynke (pracujemy jeszcze nad przekonaniem moej mamy ale ciezko idzie...), ktore przyjad tutaj 5 lipca.
I to bedzie moj ostatni dzien w tym domu.
Potem przenosze sie do hotelu, z wspomniana dwojka i zostajemy sobie na male wakacje w Paryzu!
Cholernie sie ciesze!!!
Buziaki! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
edyta_s > 12-06-2007, 16:29
Dobre zakonczenie pobytu.
Z praca tak czy inaczej kiedys Ci sie powinno w glowie rozjasnic.Nie mysl za duzo teraz, tylko korzystaj z ostatnich dni. Myslenie zawsze mozna odlozyc na potem. -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
Gość > 12-06-2007, 18:01
cudowna pointa, Edyta -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
Yoanna > 12-06-2007, 19:14
ty taka jak ja bo tez nie potrafie podjac decyzji hehe mysle o tym i mysle i ciagle inne wnioski ehhhhhhhhhhh -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 14-06-2007, 12:09
Ja za wasza rada przestalam myslec i sytuacja sie nieco rozjasnila...
Czasami tak sie dzieje, ze pewne decyzje od nas nie zaleza - tylko np od UJ - jak w tym przypadku
MAMA przyjezdza....!!!!!!!!
Moja mama, ktora na wczasach byla ostatnio z 15 lat temu, ktora nigdy w zyciu nie byla za granica, o samolotach nie wspominajc...
Niby chciala do mnie przyjechac z ciotka i kuzynka, ale ciagle cos wymyslala.
A to ze za drogo, za daleko, a ze urlop, a ze przydalby sie remont w moim pokoju....
To jej napisalam maial, ze mam gdzies remont pokoju, wolalabym jej pokazac te miejsca, ktore do tej pory pokazywalam jej tylko na zdjeciahc... I zalaczylam najladnijesze parysie foty.
I wczoraj dzwoni wiecozrem ciotka - jestesmy na lotnisku.
Wlasnie kupilismy bilet dla mamy!
To bedzie piekne zakonczenie mojej francuskiej rpzygody! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 21-06-2007, 15:47
No i juz...tzn za dwa tygodnie!
Rozniutko za dwa tygodnie o tej porze wlasnie moja rodzina bedzie ladowac na Orly i ty samym zakonczy sie moja operska przygoda...
A pamietam, jaka bylam zeschizowana po dwoch tygodniach tutaj i rpzerazona perspektywa caleeego dlugiego roku tutaj....
Juz, juz, powoli sie pakuje, przebieram nozkami i planuje co mam dziewczynom pokazac w Paryzu
...na poczatek to mamie pokaze moje ulubione sklepy, bo akurat sie soldy zaczna :twisted: :twisted: :twisted: -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 25-06-2007, 12:42
No i coraz blizej wyjazdu...
Jeszcze kilka dni.
Cale szczescie bo wiecej z tymi gowniarzami nerwowo nie wytrzymam.
Roznie bywalo.
raz lepiej, raz gorzej.
Ale ostatnio sytuacja zrobila sie nie do zniesienia.
Praktycznie kazdego dnia rano, wykrzykujemy sobie, jak to sie cieszymy, ze niedlugo wyjezdzam.
I ja i oni.
Zadziwiajace, ze hosci sa ze mnie tak zadowoleni, ze najchetniej nigdzie by mnie nie wypuszczali.
Sami sobie chyba nie zdaja sprawy jakie maja dzieci :/
Oczywiscie, jak kazde dziecko, potrafia byc mili i sympatycznie.
Oczywiscie najczescij, jak czegos potrzebuja.
Jak juz ja o cos prosze(zawsze w pierwszej kolejnosci)/groze/wymagam/szantazuje to zaczynaja sie schody.
Oni maja prawie 9 lat, a nie robia kompletnie NIC!
Nie potrafia nic po sobie sprzatnac, za to zawsze wszystko wiedza najlepiej.
Taaaak mnie to wkurwia!
Zwlaszcza jak ich obserwuje w relacjach z innymi dziecmi.
Wcale sie nie dziwie, ze Marie ma ciagel problemy z kolezankami.
Ale to oooczywiscie wina tych kolezanek.
To one sa glupie, brzydkie, zarozumiale, rozpieszczone i maja bogatych rodzicow.
Grrrrr.... jak mi to dziala na nerwy!
A Agnes na to: "No tak, taka jestes biedna moja mala ksiezniczko, ale nie martw sie, to ty jestes najladniejsza i najmadrzejsza a one sa be!"
No mowie Wam,masakraaaa!
Cale szczescie koniec tego - nie bede juz wiecej ich sluzaca i sprzataczka.
No way!
Wiem, ze troche sama jestem temu winna...no ale przeciez to nie JA jestem od wychowywania ich!
Grrr..troche mi ulzylo :twisted:
Poza tym...sama sie siebie boje.... i swoich pomyslow...
Amen.