• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Emi, skandynawska syrenka ;)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Emi, skandynawska syrenka ;)
       
  • Emi, skandynawska syrenka ;)
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 13-02-2006, 11:49

    no to wiec po przerwie witam ponownie

    w srode zaraz po tym jak wylaczylam komputer, zadzwonil do mnie Johan, ze dzwonili ze szkoly i ze Axel (tym razem mlodszy) zle sie czuje :evil: no i trzeba bylo leciec i go odbierac o 13.00 zamiast o 16.00 - tym sposobem moj dzien pracy sie gwaltownie wydluzyl - i przedluzyl na czwartek i piatek bez przerwy od rana do wieczora :? :evil:

    bez echa jednak to nie pozostalo - dostalam presentkort do kina (nie wiem jeszcze ile na karcie jest kasy, ale pewnie jest ze 150-200kr) i moge sobie teraz nia placic za bileciki i zarcie :lol: a za babysitting dostalam karnecik na komunikacje miejska na ok.10przejazdow (bo bilety nie wchodza w moj operski zarobek w tym miejscu)

    Oplacane nadgodziny w jakikolwiek sposob - chociaz tyle



    W piatek siedzialam przed tv ogladajac inauguracje Olimpiady, sobota to wieczor z Kaska, Judith i Ksenia na miescie (takie bezsensowne pogaduszki), wczoraj spotkalam sie z pewna Polka co tu siedzi juz 3 lata (a jest niewiele ode mnie starsza) w celu przeprowadzenia wywiadu srodowiskowego, ale historia jej mnie nie urzekla, bo przyjezdzala tu od czasow liceum bo jej mama tu siedzi i w ogole wiekszosc mamy rodziny - i zalatwiaja jej prace i w ogole... Zupelnie nie to, co chcialam uslyszec.

    Potrzeba mi rozmowy z jakas heroiczna Polka, ktora nie ma tu faceta, nie ma tu rodziny, a planuje zostac... Tylko gdzie takiej szukac?



    Teraz ja jestem troszke chora, gardlo mnie nachrzania dzisiaj, w ogole obudzilam sie, wyszlam z pokoju - i taki burdel zastalam ze jedyna moja mysla to bylo "witamy w poniedzialek"... :evil: Jak ja kocham te post-weekendowe przejscia... :?
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    edytag > 14-02-2006, 0:01

    Emi czy ta dziewczyna nie ma na imię Magda?
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 14-02-2006, 14:34

    tak, Magda, a co? znasz ja?



    wlasnie wrocilam ze szkoly i z zakupow farmaceutycznych - aspirynka i panadol, witaminki i zel na bole stawow, normalnie zakupy jak starsza pani a przeciez mnie blizej ciagle do nastolatki niz do wieku emerytalnego no ale coz...

    poza tym moi hosci mnie wczoraj wychwalili, powiedzieli, ze gotuje naprawde dobrze i ze jak na poczatkujaca to dobrze to stanowczo za malo powiedziane, i ze ciesza sie ze wybrali akurat mnie, bo z mojej pracy sa bardzo zadowoleni - a ja jestem zadowolona z naszych stosunkow z dnia na dzien coraz bardziej

    I tak sobie mysle, ze w wielkim miescie jednak operka ma latwiej. Zwlaszcza tutaj. Nie musze sie martwic o jedzenie i spanie, mam kase i to wlasciwie wcale niemala (po tym jak sie dlugu pozbylam) - moge sobie zakupic buty czy inne ciuchy kiedy chce, nie musze decydowac czy pieniadze przeznacze na jedzenie czy na leki jak we Wroclawiu kiedy pracowalam i zylam na swoim - i w gruncie rzeczy nawet mieszkanie z host rodzina mi nie przeszkadza, bo kiedy jestem po pracy (czyli po 19.00) to naprawde jestem, ani chlopaki do mnie nie wlaza ani rodzice nic ode mnie nie chca, pelna samodzielnosc - a gdybym jeszcze swojego kompa miala to juz w ogole bylby raj na ziemi

    Znalazlam sobie nareszcie normalny kurs jezyka, ale dopiero go zaczne na jesieni. I nareszcie bede panstwowe egz zdawac I nareszcie bede na prawdziwej drodze ku studiom



    A z nowosci z PL - moja siostra znalazla sobie robote w Anglii na wakacje (ma 16lat) a rodzice... pozwalaja jej jechac! Mnie nigdy nie puscili w tym wieku Ale teraz po mnie widza co daje nawet zmywanie podlog w obcym kraju, przede wszystkim na umiejetnosci jezykowe - i puszczaja mloda

    I to moja zasluga 8)
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 15-02-2006, 13:49

    Przeczytawszy historie dziewczyn, w ktorych to pojawily sie jakies nowe posty od wczoraj stwierdzilam, ze skoro wszyscy o Walentynkach pisza to ja tez napisze, ale z takiej troche innej strony.

    Nigdy w zyciu nie bylo to moje swieto - raz, ze rzadko mi sie zdarza byc w jakimkolwiek zwiazku, a dwa, ze jakos zwykle w walentynki jestem sama, juz zadzrylam sie przyzwyczaic.

    Jak napisalam u Agulki - tutaj Walentynki to swieto wszystkich z pozytywnymi uczuciami - wiec niby sa zelkowe serduszka, ale ludzie raczej w przyjaznie inwestuja niz w milosci, wyciagaja swoich ludzi na kolacje, obiady, do kina, na kawe itp. Czlowiek nie musi sie martwic ze jest singlem jesli tylko ma jakichkolwiek innych znajomych - a mysle, ze z tym to nie jest az taki problem u wiekszosci (byl w Finlandii, ale po jakims czasie tez towarzystwo by sie zebralo :lol: tak a propos, moja niemiecka kumpelka ktora w Turku jest jako exchange student i z ktora spedzilam naprawde wiele milych chwil jedzie na wycieczke do Oslo za poltora tyg i po powrocie maja zamiar nocke spedzic w Sztokholmie, a ja mam akurat wtedy moj urlop przymuszony, wiec bede mogla wybyc bez zadnych watpliwosci juz sie nie moge doczekac! :twisted: )

    W PL az wlasciwie balam sie wlaczyc TV w ten dzien, bo zasypywano nas calym tym szajsem. Wczoraj wieczorem wlaczylam. Tradycyjnie najpierw The Simpsons o 20.00, potem Family Guy, a potem przelaczalam programy i natknelam sie na jakas muzyke lat 80. Okazalo sie, ze to byl film (z Drew Barrymore, btw) pt. "The Wedding Singer", oczywiscie walentynkowy, ale taki... inny. Taki akurat, ktorego mi bylo trzeba To nic ze zalana lzami zasypialam, jak przez wiekszosc moich dni w zyciu, ale mimo wszystko nie czulam sie az tak zle. Po prostu zaczynam sie tu osiedlac i samotnosc ponownie uderza - jak cyklicznie co pewien czas.

    Chora jestem nadal, tabletki pozeram, a od nich mnie tylko watroba boli i zadnego pozytywnego efektu
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    kasik > 15-02-2006, 16:24

    Emi - nie moze byc - ja tez widzialam wczoraj "The Weddinig Singer" (wszedzie puszczaja to samo?) niestety tylko od polowy!

    A co do Walentynek jako swieta zakochanych, to tutaj tez nie jest to takie tylko dla zakochanych w sensie dla par, bardziej takie swieto sympatii. Ludzie daja sobie walentynki i slodycze np. w rodzinie, w szkole a nie tylko chlopak dziewczynie i odwrotnie. Nie wiem czemu w Pl taki glupi zwyczaj - swito zakochanych i kropka. :?
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    agulka > 15-02-2006, 16:29

    no tak..ale i tak przesadzaja z tymi walentynkami :twisted:



    a co to za film ogladalyscie..o czym to??
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 16-02-2006, 14:29

    No to film w skrocie - jest sobie Robbie ktory jest piosenkarzem i na weselach sobie spiewa. I jest sobie Julia, kelnerka (Drew Barrymore). Oboje maja niedlugo brac slub (z 2 roznymi osobami). Panna mloda nie stawia sie na wlasnym slubie (Robbie) a Julia wchodzac w coraz blizsza z nim znajomosc zaczyna watpic, czy tak naprawde chce brac slub ze swoim bogatym (i zadufanym w sobie) narzeczonym (ktory nota bene ja notorycznie zdradza, z czego pewnego dnia "zwierza sie" Robbie'mu.

    Oczywiscie od samego poczatku wiadomo, ze Robbie i Julia beda razem Ale mimo wszystko... Podobalo mi sie. Moze przede wszystkim na muzyczny i stylistyczny kicz lat 80-tych (te rozowe pokoje, makijaze i fryzury no i dla panow ten charakterystyczny, diskopolowy wasik :lol: ) - stwierdzilam ogladajac film, ze na moim weselu ma byc disco lat 80

    Ale przede wszystkim podobala mi sie historia samego Robbie'go, ktory przezywa kryzys bedac zupelnie zakochanym beznadziejnie w swojej narzeczonej, ktora w dzien slubu rzuca go a na drugi dzien przychodzi z wyjasnieniami, ze zakochala sie pare lat wczesniej we wschodzacej gwiezdzie rocka a nie chce spedzic zycia z piosenkarzem weselnym...

    Jak z granicy totalnego zalamania wychodzi chlopak na prosta przez wspaniala przyjazn, ktora przeradza sie w milosc. I bynajmniej nie konczy sie lozkowo, jak w wiekszosci amerykanskich produkcji.

    Film jest z bodajze 1985, niby banalna historia, ale jednak do mnie przemowila.

    Kazdy ma szanse na milosc w najmniej oczekiwanym momencie, nawet jesli wydaje nam sie, ze dopiero co zakonczony zwiazek byl akurat tym, dla ktorego chcielismy cale zycie poswiecic.

    kasik, pierwsza polowa jednak troszke bardziej mi sie podobala.



    A co do codziennosci, zastanawiam sie oczywiscie nad swoja przyszloscia. Napisalam maila do mamy, ze mam podjac decyzje, czy chce jak najszybciej studiowac (wtedy moge sobie to po angielsku robic, ale wiadomo, szwedzki zejdzie na drugi plan wiec automatycznie utkne w opersko-g.wnianej robocie na czas dluzszy i to nieokreslony) czy chce najpierw opanowac jezyk, "awansowac" w pracy, a dopiero potem wziac sie za studia. Moja kochana mama odpowiedziala (o dziwo), ze jesli naprawde planuje tu zostac, to zebym lepiej sie wziela za jezyk, a studia moga poczekac, i ze sa nawet 40-latkowie na uniwerkach a ze ona i tak wierzy, ze przed 30-tka sie wyrobie Wiec mnie to troche podbudowalo i wiem juz, co robic Uniwerek na razie sobie daruje, szukam za to jak najintensywniejszego kursu jezykowego (mam nadzieje, ze rodzina mi szkole SFI oplaci - to jest kurs dla cudzoziemcow na stale planujacych zostac i na stale zatrudnionych, dla tych tez jest za darmo, reszta musi placic i jeszcze nie wiem ile - chociaz moja rodzina niby zgodzila sie oplacac szkole niezaleznie od jej ceny...)

    Poza tym pierwszy weekend na ktory nie mam kompletnie zadnych planow... Chyba wybiore sie na samodzielne "finskie" lowy :lol:

    :twisted:

    8)
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    edytag > 16-02-2006, 20:57

    Emi jeżeli to Magda Być to ja znam, pochodzi z mojego miasta i sama jak miałam jechac na wakacje do Stockholmu to pisalam do niej, jak to ona to pozdrów ja

    No i zazdroszczę Ci tej Szwecji

    W trakcie studiów też możesz już podj?ć pracę i awansować, to , że studiujesz nie ogranicza Cie!nie jak w polskich miastach, nie mówię tu o Wawie czy Poznaniu itp,ale w innych trudno miec dodatkowa prace na studiach dziennych, bo zaoczne to co innego, chociaz każdy wie , że i tak trudno
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 17-02-2006, 13:10

    Nie wiem co sie stalo, ale forum mi siadlo niedawno w chwili kiedy wlasnie wysylalam dlugasiernego posta w mojej historii i normalnie szlag mnie trafil :evil:

    edytag - inny niz w Polsce, ale problem jest - pracy nie znajdzie sie bez jezyka, a studiujac po angielsku szwedzkiego sie nie naucze, bynajmniej nie w takim tempie jak zajmujac sie tylko jezykiem i chodzac codziennie na zajecia do szkoly, gdzie mam zalozmy nawet i te 3h ale ciagle po szwedzku; trzeba wiec dokonac wyboru - czy chce sie studiowac a miec kijowa prace (bo lepszej niz sprzatanie domow bez jezyka sie nie dostanie) czy studia odlozyc na pozniej i miec prace lepsza, bo jezyk szybciej sie podszkoli. Studia sa wlasnie ograniczeniem - nie jak w Polsce, ze pracodawca by chcial miec pracownika 24/7, ale z innych wzgledow.

    Magde pozdrowie jak bede sie z nia widziec. A co do zazdrosci - nie ma czego zazdroscic tylko sie spakowac i przyjechac Ja na to pracowalam poltora roku, zeby sie wreszcie tu znalezc - tez zazdroscilam mojemu ex, a teraz jak tu jestem to wcale nie czuje, zeby to bylo cos specjalnego, Finlandia byla wielokrotnie bardziej godna pozazdroszczenia



    Dzisiaj wielki cleaning day - nie lubie piatkow, ale z drugiej strony to ostatni dzien tygodnia i potem mamy weekend Jakos mi to cienko idzie, zwlaszcza ze znowu sie stresuje, bo hostka napisala rano liscik, zebym nie zapomniala o sprzataniu lodowki (czego nie lubie robic i nigdy nie lubilam :evil: w Finlandii tez od czasu do czasu mialam to zrobic, teraz perspektywa mi sie nie podoba, ze wzgledu na to, ze pare dni temu Axel wylal tam swoj sok i wszystko lepi sie jakas czerwona plazma... :evil: ) i o zabawkach w pokoju chlopakow - gdzie obecnie jestem, ale stres jest tym wiekszy, bo nie wiem co wg niej jest nie w porzadku z zabawkami, jak dla mnie to sa poukladane :?



    Wczoraj wyniklo forumowe spotkanie spontaniczne - dowod na to, ze ze starych postow tez czasami mozna cos wymodzic Pozdrowienia dla Arabow z T-Centralen :lol: (jesli jakowy potrafi po polsku czytac ) Maly spacerek srodkami ulic (doslownie, bo Basia - forumowiczka o nicku barbro ktora sie tu kiedys kiedys pojawila chwilowo i zniknela tak szybko jak przyszla - prowadzila mnie po miescie na pamiec, a sie okazalo, ze wiekszosc tych "wspanialych" miejsc jest remontowana, wiec przejscia nie ma, wiec albo droga dla rowerow albo ulica - slalom olimpijski miedzy taksowkami :lol: ). Troche pozytywnej energii zostalo mi przeslane.

    Dzisiaj wieczorem siedze w domu, moze sobie Moulin Rouge obejrze bo lezy na biurku w kolejce do ogladania. W niedziele moze z Baska do kosciola zalecimy - dawno mnie nie bylo w jakimkolwiek. Chociaz z drugiej strony, mnie leniwcowi sie nie chce wstawac, zeby na 12.00 byc w miescie...
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 20-02-2006, 12:05

    Mam wrazenie ze w weekend forum umarlo... :?

    W piatek jednak nie zostalam w domu, pojechalam do Magdy (pozdrowilam ja od edyty, ale powiedziala, ze musialabys jej nazwisko przypomniec), drugie spotkanie pozostawilo na mnie lepsze wrazenie - bo jest ktos z kim mozna na mecze chodzic na wiosne

    sobota to dzien olimpijski - szlag mnie trafial, ze w domu siedze, ale po sesji z kreskowkami, skokami narciarskimi, hokejem (tak tak, to moje nowe hobby - nie moge sobie wyobrazic, jak kiedys moglam byc nastawiona tak anty!) i Milczeniem Owiec usnelam z usmiechem na twarzy

    W niedziele postanowilam finskim zwyczajem udac sie sama do miasta - po drodze zaliczylam kino w Lidingö u nas (dla niezorientowanych - sam Sztokholm city to jedna strefa, ale sa tez strefy z innymi numerkami, ktore maja swoje osobne nazwy i niby miastem juz nie sa, ale sa :lol: dla uproszczenia - mieszkam w drugiej 8) ), obejrzalam "Opowiesci z Narnii" nareszcie, a potem pojechalam do centrum Sztokholmu - z mysla o obejrzeniu meczu w samotnosci w Irish Pubie (Aston Villa - Manchester City), ale po drodze wyslalam wiadomosc do Judith (jej kumpela z Helsinek miala przyjechac na pare dni), czy czasem nie sa na miescie i czy nie maja nic przeciwko, zebym dolaczyla. Nie mialy i znalazlam sie na obiedzie w zarabistej wegetarianskiej restauracji, gdzie obiadek kosztuje 120-190kr a mozna brac ile sie chce i ile sie chce razy podchodzic do bufetu 8) Na koniec dnia Finlandia wygrala z Kanada w turnieju hokejowym, wiec po raz kolejny usnelam usmiechajac sie



    Dzis praca. Z samego rana moi chlopcy wkroczyli do mojej twierdzy zwanej po polsku pokojem z informacja, ze nie musze ich odbierac ze szkoly dzisiaj, bo jada do kolegow i rodzice ich wezma 8) Co to oznacza dla mnie? Ze moja praca na dzis to odkurzyc, wyprasowac i ugotowac obiad i w domu jestem SAMA 8) :twisted:

    Zachodzac do kuchni po wydostaniu sie z lozka znalazlam liste obiadow na caly tydzien - troche mnie to zdziwilo i w pewien sposob zasmucilo, bo mam wrazenie, ze napisali, bo zeszly tydzien w gotowaniu to byla totalna klapa... Ale z drugiej strony, przeciez o wiele lepiej jest miec liste i nie musiec sie glowic - wiec sama nie wiem...

    Jutro operskie spotkanie, ale nie wiem, czy na nim bede, bo nie wiem, czy czasem nie zaczynam pracy o 14.30... :?
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia