-
-
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
Adderall > 07-09-2011, 22:35
Moja rodzina jest bardzo fajna, nie wymieniłabym jej na inną. Ale na mojego chłopaka chyba jednak tak. -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
LINKA1 > 08-09-2011, 12:12
No wlasnie u mnie rodzina narazie tez ok ..zobaczymy jak bedzie dalej ..moze nie jest super ale wiem jak mogloby byc strasznie wiec nie narzekam...mam nadzieje tylko ze sie troce lepiej poczuje w okolicy i sie zobaczy bardzo mi zalezy zeby ruszyc gdzies do pracy w weekend do Londynu ..musze sie za tym rozejrzec ....podtrzymuje temat dziewczyny....jest ktos z okolicy jeszcze -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
Adderall > 08-09-2011, 16:13
A że tak wtrącę, jeśli chcę aktywować moją kartę SIM z O2, to oczywiście muszę ją najpierw załadować, ale jeśli chcę mieć darmowe minuty do PL to muszę ładować drugi raz? -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
Ash > 08-09-2011, 17:12
zadzwon na 4444 i powiedzą Ci jaką masz taryfe, albo wejdź na stronę o2 i tam będziesz miała 3 taryfy do wyboru i kody do aktywacji jak i deaktywacji. Aktywuj sobie to z minutami do Polski i wtedy doładuj konto -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
Adderall > 08-09-2011, 17:18
Ash, a co myślisz o tym http://polskiczat.com/pomoc/oferta-dla-klientow-o2/ -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
owieczka dolly > 09-09-2011, 14:02
Hej dziewczyny...
mam to samo co wy...mimo ze wybralam duze miasto...no moze nie ogromne..ale 200 tys ludzi mieszka...co z tego jak ja na samym koncu miasta..doslownie..nadalszy rejon i 20 metrow od domu koniec SWINDON.
do londynu tez nie za blisko bo godzine czy poltorej drogi...i wiadomo ze koszt psoty przy tygodniowce 70.
Ta obecna rodzina nie jest taka zla..nie mam za duzo obowiazkow domowych ani bbs. )1 tygodniow w ciagu tyg. chociaz jakby wszystko zliczyc to troche ponad 30 h tyg.
Dalej zagladam na ua pair world - i niestety duzo rodzin szuka bardziej sprzataczki, albo sa gorsze warunki (duzo dzieci, bbs, zmianowa praca rodzicow,)..teraz juz zwracam wieksza uwge na detale..;-). Nawet jakbym chciala zmienic to boje sie tam jawnie poajwic..a noz moja hostka tez sobie przeglada dalej profile...czort ja wie...w konuc ta ich rotacja operek byla czyms spowodowana..
Ale musze sie przyznac do czegos..nie wiem co wy robicie z dziecmi i ile faktycznie czasu im poswiecacie..ale zabawy z malym - blisko 4 letni chlopak ( u mnie to 5,5 dziennie zabawy) mnie strasznie wymeczaja i co gorsza nudza...ziewam do minute..niestety..ja bym wolala kolorowac, wycinac..czytac ksiazeczki..a on tylko strzelac, i auta..nie bawi sie nic sam..;/..tv nie wolno mu ogladac..wiec caly czas jakies durnowate zabawy mu wymyslam bo bardzo szybko sie nudzi;/...czuje ze sie przy nim cofne w rozwoju
Jezykowo tez niezbyt korzystam przy nim
Bylam w collegu - ESOL za 4 h w tyg to koszt 385 f..musze zdecydowac dzis czy ide czy nie...To dosc sporo pieniedzy i roczne zobowiazanie bycia tutaj w tym miesice...(bo wiadomo ze szkoda rezygnowac w trakcie jak sie tyle zainwestowalo). Jestem ciekawa ile kosztuje u was?
Czemu sie wacham..ano jak wspomnialam mieszkam na samym krancu miasta..koncze prace po obiedzie czy li okolice 18...czyli w maire wczesnie..ale jedyen co moge potem robic to albo isc do pokoju, albo isc do asdy (jest tez pare sklepow, biblioteka i silownia)...na miasto nie poajade, bo nie mam jak wrocic..w okolicy nie ma zadnych pubow, barow czy innych takich miejsc...nie ma jak kogos poznac..nawet jak by sie udalo na kursie jezyka, to i tak nie mam jak sie z kims spotkac..tylko w sobote..a wiadomo ze ludzie np pracuja, czy maja jakes swoje zobowiazania...moga nie miec auta by mnie odwiesc..;/
Zreszta nie obiecuje sobie za duzo po tym kursie - na islandii w podobnym wielkosciowo miesice tez uczeszczalam na jezyk..po zajeciach kazdy szybko do auta i zero znajomosci..
na prawko po polsku tez chodzilam tam..i tez nie widzialam zeby sie nawiazywaly jakies wieksze kontakty mimo ze grupa byla liczna..z 40 osob..no moze miedzy palaczami;-)
Moze inaczej jest w malych miasteczkach, gdzie latwiej napatoczyc sie na inne operki..
Niestety w niedziele nic tu nie jedzi!!!!
wiec czuje sie uwieziona...tak jak wy..
Nie sadzilam ze w 200 tys miesice bedzie taki problem z komunikacja..
Chcialam sobie poszukac pracy na weekendy..ale widze teraz, ze to bedzie niemozliwe...chyba ze okoliczna osda..ale..tam pracuja sami anglicy..nawet na kasach..wiem bo specjalnie zwracalam na to uwage...
Nawet jakbym chciala pojechac na weekend do londynu to nie mam jak dostac sie w niedzile do domu...tragedia..
Nie moge spac tylko mysle co robic.. -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
owieczka dolly > 09-09-2011, 14:02
Hej dziewczyny...
mam to samo co wy...mimo ze wybralam duze miasto...no moze nie ogromne..ale 200 tys ludzi mieszka...co z tego jak ja na samym koncu miasta..doslownie..nadalszy rejon i 20 metrow od domu koniec SWINDON.
do londynu tez nie za blisko bo godzine czy poltorej drogi...i wiadomo ze koszt psoty przy tygodniowce 70.
Ta obecna rodzina nie jest taka zla..nie mam za duzo obowiazkow domowych ani bbs. )1 tygodniow w ciagu tyg. chociaz jakby wszystko zliczyc to troche ponad 30 h tyg.
Dalej zagladam na ua pair world - i niestety duzo rodzin szuka bardziej sprzataczki, albo sa gorsze warunki (duzo dzieci, bbs, zmianowa praca rodzicow,)..teraz juz zwracam wieksza uwge na detale..;-). Nawet jakbym chciala zmienic to boje sie tam jawnie poajwic..a noz moja hostka tez sobie przeglada dalej profile...czort ja wie...w konuc ta ich rotacja operek byla czyms spowodowana..
Ale musze sie przyznac do czegos..nie wiem co wy robicie z dziecmi i ile faktycznie czasu im poswiecacie..ale zabawy z malym - blisko 4 letni chlopak ( u mnie to 5,5 dziennie zabawy) mnie strasznie wymeczaja i co gorsza nudza...ziewam do minute..niestety..ja bym wolala kolorowac, wycinac..czytac ksiazeczki..a on tylko strzelac, i auta..nie bawi sie nic sam..;/..tv nie wolno mu ogladac..wiec caly czas jakies durnowate zabawy mu wymyslam bo bardzo szybko sie nudzi;/...czuje ze sie przy nim cofne w rozwoju
Jezykowo tez niezbyt korzystam przy nim
Bylam w collegu - ESOL za 4 h w tyg to koszt 385 f..musze zdecydowac dzis czy ide czy nie...To dosc sporo pieniedzy i roczne zobowiazanie bycia tutaj w tym miesice...(bo wiadomo ze szkoda rezygnowac w trakcie jak sie tyle zainwestowalo). Jestem ciekawa ile kosztuje u was?
Czemu sie wacham..ano jak wspomnialam mieszkam na samym krancu miasta..koncze prace po obiedzie czy li okolice 18...czyli w maire wczesnie..ale jedyen co moge potem robic to albo isc do pokoju, albo isc do asdy (jest tez pare sklepow, biblioteka i silownia)...na miasto nie poajade, bo nie mam jak wrocic..w okolicy nie ma zadnych pubow, barow czy innych takich miejsc...nie ma jak kogos poznac..nawet jak by sie udalo na kursie jezyka, to i tak nie mam jak sie z kims spotkac..tylko w sobote..a wiadomo ze ludzie np pracuja, czy maja jakes swoje zobowiazania...moga nie miec auta by mnie odwiesc..;/
Zreszta nie obiecuje sobie za duzo po tym kursie - na islandii w podobnym wielkosciowo miesice tez uczeszczalam na jezyk..po zajeciach kazdy szybko do auta i zero znajomosci..
na prawko po polsku tez chodzilam tam..i tez nie widzialam zeby sie nawiazywaly jakies wieksze kontakty mimo ze grupa byla liczna..z 40 osob..no moze miedzy palaczami;-)
Moze inaczej jest w malych miasteczkach, gdzie latwiej napatoczyc sie na inne operki..
Niestety w niedziele nic tu nie jedzi!!!!
wiec czuje sie uwieziona...tak jak wy..
Nie sadzilam ze w 200 tys miesice bedzie taki problem z komunikacja..
Chcialam sobie poszukac pracy na weekendy..ale widze teraz, ze to bedzie niemozliwe...chyba ze okoliczna osda..ale..tam pracuja sami anglicy..nawet na kasach..wiem bo specjalnie zwracalam na to uwage...
Nawet jakbym chciala pojechac na weekend do londynu to nie mam jak dostac sie w niedzile do domu...tragedia..
Nie moge spac tylko mysle co robic.. -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
LINKA1 > 09-09-2011, 21:02
moja rada laska zmieniaj rodzine bo najgorzej urzasc w jakies malej pipidowie..ja myslalm ze jest tu gorzej u mnie ale wydaje mi sie ze zaczynam, po malu zmieniac zdanie co nie znaczy ze jest to centrum..ja na twoim miejscu bym zwiewala ..ale to moja opinia..pozdro -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
Adderall > 09-09-2011, 21:38
Jeśli jesteś tam już długo i nic się nie zmieniło, to racja, zwiewaj. -
Re: okolice Londynu: West Horsley...Surrey....Guildford...
owieczka dolly > 09-09-2011, 22:42
jestem tydzien;p
jutro niby znajomy hostki mnie zabierze do pubu...zobaczymy czy daleko to..
najgorsze z ez a jeyzk trzeba za rok z gory;/