-
-
Re: Kryzysy
kaasiaa128 > 11-08-2011, 9:23
Miałam nie jedenk kryzys. Nie raz płakałam,nie raz miałam ochotę spakować się i odejść- i prawie to zrobiłam. Czułam się czasami jak tania siła robocza,wykorzystywna. Dobijalo mnie brak ludzi w moim wieku,znajomych, bariera językowa,czasami tęsknota za domem (chociaż to najmniej), kiedy robilam coś źle, nastroj momentalnie opadał (zwłaszcza,że hostka nerwowa). Tak właśnie było. A teraz? Teraz został mi tylko tydzień, jestem szcześliwie zakochana w polaku,którego poznałam tutaj, planujemy wspólną przyszłość (W Niemczech, on mieszka ttuaj już od 22 lat), jestem na etapie tłumaczenia świadectw,szuakania szkoły i pracy. Przyjaciół dalej brakuje, ale to normalne,kiedy trzeba z dziećmi cały dzien siedzieć,nie ma gdzie poznać znajomych. Jestem dobrej myśli. A wam wszystkim życze duuuużo siły i wytrwania. I powiem wam więcej,wszystkie jesteśmy wielkie że zdecydowalysmy sie na ten nie łatwy kawalek chleba!)
Pozdrawiam -
Re: Kryzysy
Patty > 11-08-2011, 18:39
Chyba najlepsze dla nas au pairek jest po prostu wyjście do innych i przede wszystkim wygadanie się, trzymanie tego w sobie tylko kumuluje przynębienie. Trzymajcie się wszystkie, damy radę! -
Re: Kryzysy
Schmetterling > 11-08-2011, 20:48
Mnie kryzys dopadl tylko raz, ale byl bardzo dotkliwy. Bylo to po powrocie z Polski ze Swiat Bozegonarodzenia. W domu spedzilam prawie miesiac i tak sie na nowo przyzwyczailam do domu, ze w ogole nie chcialam wracac do mojej Gastfamilie, choc jest to chyba najlepsza Gastfamilie pod sloncem. Dobijal mnie fakt, ze miasteczko w ktorym mieszkam jako au pair jest bardzo malutkie i w zimie totalnie nie ma co robic. Mieszkamy w Alpach, wiec zeby dostac sie do "centrum" miasta musialam schodzic z gory i potem pod nia wychodzic, co w zimie jest to bardziej utrudnione. Ile razy tylko popatrzylam na to miasteczko, od razu bolal mnie brzuch z nerwow. Nie mam tutaj tez znajomych w swoim wieku i to tez zaczelo wtedy jeszcze bardziej doskwierac. Pogoda miala na mnie tez depresyjny wplyw- dookola bylo szaro, topnial snieg i tak nieprzyjemnie bylo. Powaznie myslalam o zmianie rodziny na jakas inna, ktora mieszka w jakims duzym miescie, ale to bylo by zbyt ryzykowne, bo za dobrze mam ze swoja obecna rodzina (chodzi mi o traktowanie mnie i o to, ze musze zajmowac sie tylko dzieckiem, zadnych obowiazkow domowych), a ta druga, to nie wiadomo jaka by byla. Plakalam w swoim pokoju, nieraz stawaly mi lzy w oczach rowniez podczas wspolnych kolacji i atmosfera byla taka nieciekawa w domu. Wszystko jakos pomalu zaczelo przechodzic, w sumie nie wiem jak dlugo ten kryzys u mnie trwal, ale z pewnoscia minimum miesiac. Teraz jest juz w porzadku, to znaczy prawie, bo za 2 tygodnie wracam do domu i juz wiem, ze bedzie wielki placz i tesknota za moim podopiecznym, takze drugi kryzys przede mna! -
Re: Kryzysy
KajaWroc > 04-10-2011, 14:01
Czesc Dziewczyny,
ja mam właśnie tzw."przestój" -siedze 3 miesiace w Rzymie, od miesiaca pracuje jako au pair,pierwsze dwa miesiace mojego pobytu to wiadomo-poznawanie ludzi,chodzilam sobie na kurs jezykowy ,randki ,imprezy..poznałam dużo fajnych dziewczyn z Polski - i tego własnie mi brakuje -POLEK! mam tutaj kolezanki z niemiec ale widze już powoli roznice mentalne ,jednak w swoim ojczystym języku mozesz naprawde sie wygadac- chodzi mi o wygadanie się w chwilach kryzysu - Polka zrozumie twoj problem z wloskim facetem, polka zrozumie twoj problem z kasą itd...mam tutaj dwie kolezanki polki ale one maja swoje zycie tzn. obie maja facetow prace i studia wiec nie maja tyle czasu na spotkania i wychodzenie na miasto
z moja host family dogaduje sie niby ok,ale starszy chlopiec jest ciezkim przypadkiem ,
ogolnie meczy mnie najbardziej kilka rzeczy :
1.brak kumpeli od serca -ogolnie brak jakiegos fajnego damskiego towarzystwa
2.brak całkowitej intymnosci
3.momentami prawdziwa NUDA - brakuje mi jednak uniwersytetu , polewek ,przerwy na fajke
zastanawiam sie kiedy minie ten przestój
haha no i moze to tez dlatego ze zakonczylam niedawno dosc dziwny "romans" a teraz brakuje mi rowniez meskiego towarzystwa
jutro mam zamiar zapisac sie na nastepny kurs jezykowy bo chce zdac cdertyfikat jezykowy i przeniesc sie tutaj na studia ..zobaczymy ;0 -
Re: Kryzysy
Metallinka > 18-10-2011, 2:10
Masakra, pamiętam swój pierwszy kryzys... 7 lipiec 2010... Pamiętam, napisałam smsa do kumpla, że się nie nadaję, że nie wiem co mi się w głowę stało że wyjechałam. Muszę przyznać, że stanął na wysokości zadania, bo zadzwonił i pocieszał. Postawił diagnozę: home sick...Przeszło mi. Miło było usłyszeć znajomy głos w słuchawce -
Re: Kryzysy
Patty > 18-10-2011, 17:06
Wiadomo, że jak ma się gorszy dzień to tęsknota za domem się kumuluje, bycie au pair to nie bułka z masłem -
Re: Kryzysy
radzio > 19-10-2011, 11:45
Popieram wypowiedź Patty w 100% :lol: -
Re: Kryzysy
aga1234 > 28-10-2011, 1:44
Cześć!
Ja jestem w Irlandii od prawie dwóch miesięcy. Jest to mój pierwszy wyjazd jako au pair, ale nie pierwszy za granice - od kilku lat wyjeżdżałam, żeby sobie dorobić przez wakacje, między szkołą czy studiami. Jednak będąc au pair pierwszy raz przekonałam się co to tęsknota za domem, chłopakiem, przyjaciółmi i Polską w ogóle. I pomimo, że mam tu kilka bardzo fajnych koleżanek au pair z Hiszpanii i Francji, opiekuję się świetnymi dzieciaczkami a host family jest jak najbardziej ok, jest po prostu ciężko...a do tego dochodzi ta codzienna monotonia... Także kryzysów już miałam kilka, ale staram się widzieć tylko te dobre strony bycia au pair i tego się trzymam ;] Pozdrawiam wszystkie au pair i wytrwałości życzę ;] -
Re: Kryzysy
hellomaurice > 13-02-2012, 21:32
- -
Re: Kryzysy
owieczka dolly > 13-02-2012, 22:35
A nie probowalas znalezc innej pracy?