• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • O wszystkim związanym z programem Au Pair
       
    • Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary
       
  • Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    preetypreety > 13-12-2011, 14:17

    Ja akurat mam szczeście co do dzieciaków. Dwuch chłopczyków 3 letni i 12 - miesieczny. Ten maleńki to poprostu jak aniołek, jest bardzo spokojny, drugi słoneczko, ale włazi mi za bardzo na głowe i jest troche zazdrosny o brata. Rodzice dużo pracują ale widać ze jest między nimi miłość, ważniejsza od pieniadza, wiec jak narazie w dzieciakach nie widać rozpieszczenia, czy jakiejś wrednej marudności. Są słodkie, ale to może dlatego ze sa jeszcze bardzo małe.
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    Patie > 13-01-2012, 16:54

    xxx
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    clio > 13-01-2012, 20:05

    Ha, to chodziło o mnie, sory myślałam że e-mail czy podpis się doda automatycznie głupia ja.
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    anusza > 07-02-2012, 17:04

    Witam, ja mam tez problem z dzieckiem. Chlopiec ma 4,5 roku i na poczatku bardzo mnie lubil. O ile mozna mowic o poczatku bo to w zasadzie nadal sa moje poczatki ( jestem u rodziny od ponad 3 tyogodni) ale w ostatnich dniach on po prsotu jest nieznosny. Juz nawet pomijam to, ze ciagle mi powtarza ze mnie nie lubi i zebym wracala do Polski (kiedy pytam dlaczego tak mowi i czemu mnie nie lubi - odpowiada ze na niego krzycze, co jest kompletnie wymyslone bo ani razu jeszcze nie podnioslam na niego glosu). Poza tym robi wszystko na opak, mowie zeby nie chodzil boso po podlodze - zaczyna biegac (boso oczywiscie). Wolam go, zebysmy poszli umyc nogi bo brudne jak ziemia - ucieka i chowa sie w lozku a jak probuje wziac go na rece i do lazienki zaniesc to mnie bije. Juz kilka razy zdarzylo sie ze mnie uderzyl i ja nawet nie bardzo wiem jak mam reagowac. Mowie mu i tlumacze oczywiscie ze to bardzo nieladnie i mogl mi zrobic krzywde i bla bla bla, ale mam wrazenie ze to do niego w ogole nie dociera. Mysle ze taki wplywa ma na niego ojciec, ktory pije niestety i ogolnie nieco go buntuje. Jak sie dzis zastanowilam to doszlam do wniosku, ze on jest tak nieznosny tylko jak jego ojcjec jest w domu. Kiedy tata pracowal dziecko bylo spokojniejsze, sluchalo mnie i przede wszystkim nie opowiadalo bzdur ze na niego krzycze. Tata ma wracac niedlugo do Polski wiec mysle ze bedzie wtedy latwiej, ale poki nie wiem jak sobie z malym radzic. Zapytalam wczoraj jego mame o jakies metody wychowawcze - co moglabym stosowac a czego nie, bo tego nie omowilysmy, wiec ja nie wiem na co moge sobie pozwolic. Spytala od razu: masz na mysli bicie? Dzizas... sama jestem przeciwna biciu i mowilam jej o tym. Jakos w tej kwestii nie umiem sie z nia dogadac. Nie zaczne dziecka karac, dopoki nie bede wiedziala ze mam na to zgode matki. A ta kobieta z drugiej strony jest tak zaganiana ze nawet nie mam kiedy powaznie z nia pogadac. Maly ogolnie szantazuje - raz wracalismy ze szkoly i wzielam mu hulajnoge, to nie chcialo mu sie jechac i kazal sie pchac a jak nie, to zostawi hulajnoge na ulicy. Oczywiscie z tym to sobie poradzilam, ale chodzi o sam fakt ze stosuje takie szantaze. To tez dotyczy lubienia rodzicow, jak mu na cos nie pozwalaja to "juz ich nie lubi". I mnostwo innych... Zaczyna mi tez szperac po moich rzeczach i mazac sobie po jakis moich materialach - jak mu zabieram i daje inna kartek to kartka laduje w koszu a on sie do mnie rzuca z piesciami. Masakra... z takim dzieckiem jeszcze nie mialam do czynienia...



    Poradzcie co robic i jak sobie z nim radzic - wyprobuje wszystko. Zdaniem matki tez sie przejmowac nie bede bo ona decyzji to chyba nigdy nie podejmie a ja nie pozwole malemu wejsc sobie na leb, i tak jest juz za bardzo rozpieszczony. Gdzie rodzina bogata wcale nie jest - matka mowila ze na czynsz jej brakuje w tym m-cu ale malemu kupila zabawke-postac z bajki bo od tygodnia marudzil i jak tylko uslyszal slowo "na nie" to zaraz w placz tak samo. Bezstresowe wychowanie sie jej tu chyba wkradlo, bo odkad tu jestem jeszcze za nic nie dostal zadnej kary. Pomozcie
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    balbina > 07-02-2012, 18:02

    O mamo, jakaś tragedia! Współczuję strasznie

    Ja bym próbowała wszystko chyba, nawet udawanie płaczu - bo to rozbudza serce dziecka, jest Ci bardzo przykro przez niego i może w końcu jakby to zobaczył to by Cię przytulił i przeprosił?



    Rozumiem, że "karny jezyk" nie działa więc może po prostu ignorowanie. Jeśli Ty go o coś prosisz i on Ci tego nie daje to może Ty też powinnaś to robić?



    Bo dzieciaki lubią robić na złość - a szczególnie tacy złośnicy o których Ty mówisz.

    Więc jeżeli skacze po kanapie i po jednym Twoim upomnieniu nie reaguje to po prostu się odwrócić i mieć go w dupie, bo wtedy nie będzie miał się przed kim popisywać.



    Dobre jest też zaskoczenie dziecka swoją reakcją, w sumie to nie tylko dziecka

    Jeśli teoretycznie powinnaś być wściekła to dobrze jest chociaż udawanie zadowolonej lub w jakiej kolwiek innej sytuacjii po prostu dobrze jest zaskoczyć kogoś swoją reakcją.



    Pewnie jak celowo "zapomnisz" mu podać jedzenia to się poskarży, a tu hostmum może już być nieco zła.

    ( nie chodzi mi tu o głodzenie dziecka ) ale zabieranie ulubionych zabawek to może tez być jakaś alternatywa

    Myślę, że musisz, ale to musisz pogadać z nią! Może nawet z ojcem, ale jak pije to po prostu widze takiego Ala Bundiego, który ma wszystko w dupie.



    No i książki na temat psycholigii powinny Ci dużo powiedzieć, ale to też trzeba mieć czas na czytanie

    Życzę Ci powodzenia, cierpliwośći i siły!

    Zdawaj relacje
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    anusza > 08-02-2012, 12:41

    On sie hostmum'ie poskarzyl nawet jak mu wczoraj czapke poprawialam i zaczepilam palcem o jego ucho - polecial z krzykiem ze go bije oczywiscie. Czy tam drapie.





    A dzis rano wyprobowalam metode z placzem, bo nie chcial wstac do szkoly i zaczely sie znowu te same spiewki, to mnie wysmial



    Staram sie nie zrazac do tego dziecka, ale jak go wczoraj zobaczylam znowu w akcji w sklepie, to myslalam ze nie wytrzymie. Bylismy z hostka w galerii i w drodze powrtonej wstapilismy na zakupy, oczywiscie zazyczyl sobie slodyczna i tak marudzil cala droge do sklepu, na miejscu mama mu powiedziala ze nie dostanie bo jest niegrzeczny, to zaczal ryczec i to tak konkretnie. Stalismy juz w kolejce do kasy a on plakal w nieboglosy. Mialam go pozniej zabrac do domu i juz byl ze mna w autobusie ale hostka w ostatniej chwili go zabrala i mowi "albo nie, ja go jednak wezme". No to juz wiedzialam, ze maly osiagnal swoj cel i slodycza dostanie. Ja bym za cholere nie kupila. Niech ryczy ile chce. Tak go wlasnie nauczyla, ze niby nie, ale ze jak poplacze to dostaje czego chce i jest git.



    Uswiadomilam sobie wlasnie ze trafilam na typ dziecka, ktorego nigdy nie lubilam - rozpieszczony bachor. Teraz nie wiem co z tym fantem zrobic, chyba poszukam innej rodziny, bo nie widzi mi sie pracowanie z takim nieznosnym dzieckiem, ktore mnie na dodatek nie lubi (szczerze - nie mam pojecia dlaczego bo z reka na sercu nic mu nigdy nie zrobilam, posiwecam mu uwage, dbam o niego, rozmawiam z nim... nie wiem).



    W kazdym razie dzieki aguta za odpowiedz, mysle nad wymyslaniem mu jakis kar, nie duzych ale takich zeby poznal co to konsekwencja. Skoro i tak mnie juz nie lubi to co mam do stracenia



    Pozdrawiam
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    anusza > 08-02-2012, 12:43

    [quote name="aguta"]Myślę, że musisz, ale to musisz pogadać z nią! Może nawet z ojcem, ale jak pije to po prostu widze takiego Ala Bundiego, który ma wszystko w dupie.)[/quote]

    Dokladnie taki to typ, niestety.
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    Plumeczka > 08-02-2012, 13:25

    Hej, niestety w tym wiek u większości dzieci takie zachowanie jest.normalne, sama mam teraz pod opieka czterolatka, i też borykam się z tego typu problem..Myślę ze stanowczo powinnaś porozmawiać z rodzicami dziecka na temat jego zachowania, u mnie podziałała konsekwencją i rutyna, uwierz złości małego przeszły po pierwszym tygodniu oczywiście uprzedzilam jego rodziców o tym jakie zmiany zaszły,.ze wstawiam go do kata jeśli jest bardzo niegrzeczny, a jeśli coś rozleje ma to sam posprzątać. Dziecko na początku oczywiście płakało i to w nieboglosy, zastanawiałam się czy sąsiedzi nie wezwą policji bądź opieki społecznej, ale po którymś razie mały uświadomił.sobie ze jego placz nic nie zdziała, więc odpuścił. Niestety ignorowanie takiego zachowania nie działa, dziecko musi znać granice co może a czego nie, musi być jakiś balans, równowaga, ale na wszystko potrzeba czasu, może mały nie do końca Ci jeszcze ufa albo porostu Cie nie zna.

    Rodzice mojego podopiecznego zaakceptowali system kar i to bardzo dobrze świadczy o ich podejściu do aupair ponieważ ona spędza większość czasu z ich pociecha.

    Dzieci już tak mają ze jeśli jedna osoba dorosła im czegoś zabrania,.pójdą do następnej aż znajdą najsłabsze ogniwo i ktoś zgodzi się i pozwoli na zachciankę dziecka.



    Życzę Ci powodzenia i mam nadzieje ze pomogłam
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    anusza > 08-02-2012, 14:07

    Dzieki za cenne rady



    Stawianie do kata czy wysylanie go do pokoju to niby dobra rzecz, ale mam obawy ze w jego przypadku to nie zadziala :/ w sensie chodzi o to, ze jak ja mu kaze stanac w kacie, to i tak nie poslucha - on zawsze robi to co chce. A z kata moze odejsc w kazdej chwili, jak tylko bedzie mial ochote. Masz moze na to jakis sposob?



    W kazdym razie bede probowac na pewno.

    Dzieki
  • Re: Dzieciaki- potworki czy aniołki? / Kary

    Plumeczka > 08-02-2012, 14:52

    fakt, oczywiście ze dziecko nie chce stać i chce postawić na swoim, ja załatwiam to w ten sposób ze do skutku stawiam go w tym kącie i musi swoją karę odstać, nie ma ze nie chce ze ucieka, jeśli odejdzie przed czasem lub nie chce wcale przyjąć swojej kary to ja stawiam go i pilnuje aż kara się skończy,.to jest jakieś 5-10 min, gdy ucieka z powrotem przeprowadzam go do kata, to troszkę żmudna taktyka ale u mnie działa
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna