-
-
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
MONIKA > 17-08-2004, 23:19
Ja bym wzięła. Facet będzie okZreszt?, mój host tatu? też pracuje w domku, wiec my?lę, że to wystarczaj?cy dowód na to, że popieram tatusiów. Natomiast mamu?ki w domu bym nigdy w życiu nie wzięła, bo wiem, jakie s? kobiety :lol: Przemy?l wszystkie za i przeciw i podejmij decyzję. Pamiętaj, że w życiu najwiecej traci ten, kto nie podejmuje decyzji, zdaj?c się na innych Ja też nie chciałam moich na pocz?tku, a teraz nie moge się doczekać wylotu. Swoj? drog? za trzy tygodnie o tej porze będę już w NYC 8) Buźka i powodzenia. -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
festynka7 > 17-08-2004, 23:44
tez bym sie zdecydowala- lepiej sprobowac i a jak cos nie wyjdzie to potem kombinowac- jak ci zalezy na szybkim wyjezdzie to sie nie zastanawiaj- potem nie wiadomo co ci sie trafi- moze cala armia))dzieciakow- i znowu bedzie ciezko podjac decyzje- ja tez jestem na TAK- jak chyba wiekszosc
powodzeniapa -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
Jane_Doe > 18-08-2004, 15:02
Moja kolezanka operka byla u tatusia samotnego, tzn wciaz jest, nie narzeka, tylko... no 3 miesiace po jej przyjezdzie tatus juz wlasciwie nie jest samotny, tzn oni sa para. Dzieci sa w domu tak po pol tygodnia i nie wiedza o ich zwiazku(ktory trwa juz 8 miesiecy), a dzieci maja 5 i 7 lat. Facet ma 40 lat i w sumei ejst spoko, ale sytuacja jest inna, tzn ona nie ma juz swojego zycia poza rodzina wlascwie, to nie jest tak, ze moze sie odciac, gdzies uciec jak cos nie pasuje, ja nie mowie, ze Ty sie tam bedziesz w romanse wdawac, ale nie mozna wykluczyc sytuacji, ze facet sobie wybieral troche na zasadzie biura matrymonialnego, od wypadku minelo juz wprawdzie pol roku, ale dziecko potrzebuje matki itd... Mysle, ze to bedzie bardzo emocjonalnie trudne doswiadczenie, jesli czujesz sie na silach to czemu nie) NO i faktycznie bedziesz pania domu, co nie jest duzym plusem(wiem, bo w pewnym sensie ejstem) -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
MONIKA > 18-08-2004, 21:50
Ja nie widze w tym nic zlego. Mam 21 lat, moj Facet 30, wic roznica wieku nie jest dla mnie wazna. A kolezanka wplatujac sie w romans chyba zdawala sobie sprawe, ze zostanie pania domu w pelnym tego slowa znaczeniu. Zycze, azeby wszystko sie ladnie ulozylo. Bo tak na powazne to wielka odpowiedzialnosc i powazna sprawa wiazac sie z dzieciatym facetem. Chyba, ze to "tylko tak", to wtedy inna sprawa. Ale wiadomo, zycie rozne figle plata i nigdy nie wiadomo, co nas moze spotkac, wiec tak czy owak kolezance od samotnego tatusia i romansu zycze wszystkiego dobrego. Wszak prawdziwa milosc gory przenosiA kolezance od dylematu zwiazanego z wyjazdem i samotnym tata doradzam dobrze (sama bym tak zrobila) Bierz te rodzinke -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
E.K. > 18-08-2004, 22:38
Droga Moniko!
Mysle, ze porownywanie Twojej sytuacji osobistej do tej z przykladu nie ma sensu a nawet jest niewlasciwe. I nie chodzi tu o roznice wieku, ale o uklad relacji. Pomiedzy Toba a Twoja sympatia wystepuje zwiazek partnerstwa, a miedzy ww. para zwiazek pracodawcy z pracownikiem (pracobiorca). W takim przypadku nie ma równych relacji-a tym samym zwiazek nie ma szans na przetrwanie lub przynajmniej na to zeby nie stac sie zwiazkiem toksycznym. A caly ciezar psychiczny takiego zwiazku poniesie niestety...pracobiorca.
Pozdrawiam -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
festynka7 > 18-08-2004, 23:14
racjanie chcialabym byc na miejscu tej dziwczyny, ktora ma romas z tym tata chociaz wiele takich przypadkow sie zdarza-kazy ma swoj rozum i dobrze wie co robi
a co do roznicy wieku- to Monika masz racje- zawsze starszy facet to doswiadczony i wie czego chce od zycia a nie jakies podlotki ktore maja ,,pstro'' w glowie
pa -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
MONIKA > 19-08-2004, 11:54
Troche zbaczamy z tematu, ale ... Moze masz troche racji EK, jednak mimo wszystko uwazam, ze jestesmz dorosle/li i kazdy wie, co robi. Trzeba umiec ponosic konsekwecje swego postepowania. Dlatego mysle, ze dziewczyna wpakowujac sie w taka sytuacje wiedziala, co robi. Musiala miec tez z tego jakies korzysci, no chyba, ze tak bardzo zaangazowala sie w prace. Mimo wszystko uwazam, ze single tata nie jest tak zly, zeby go tylko za to nie brac. Koniec tematu z mojej strony. Pozdrawiam. (kazda wymiana pogladow jest konstruktywna) -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
E.K. > 19-08-2004, 13:14
Tak jest: DOBRY OJCIEC NIE JESY ZLY!!!
I faktycznie odeszlysmy od tematu i to na tyle, ze Allison nie napisala nam jak przebiegla rozmowa!!!!!!!!
Oj, nie ladnie...
Pozdrawiam -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
festynka7 > 19-08-2004, 13:46
wlasnie- wszyscy czekamy jak tam rozmowa Allison z tatuskiem- a ona nic nie daje znac!!!
czekamy
pa -
Re: Samotny rodzic/ Single parent family
Allison. > 19-08-2004, 14:05
Hej dziewczyny. Jeszcze raz dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Nawet sie nie spodziewalam tego, ze ktos zainteresuje sie moim problememFajnie, ze moge na Was liczyc.
Co do mojego wyboru.....Hmmmm....Nie bylo latwo...Ale podjelam decyzje i mam nadzieje, ze nie bede jej zalowac. Przemyslalam wszystkie za i przeciw, zrobilam cos w rodzaju bilansu i w glowie pozostal mi tylko jeden, za to bardzo wazny argument. Otoz zaczelam sie zastanawiac nad sytuacja tego pana i nad obecna atmosfera, panujaca w jego domu, po tym co sie stalo. Niedawno umarla jego zona a matka dziecka...To musiala byc tragedia. Sam napisal mi, ze nadal jest zdruzgotany. Myslalam nad ta sytuacja dosc dlugo, ale prawdziwego wstrzasu doznalam, kiedy zobaczylam galerie zdjec tej rodziny. Byly tam zdjecia zarowno jego, jego synka, jak i jego zony. Wygladali na bardzo szczesliwa rodzinke. Niestety w galerii tej znajdowaly sie rowniez zdjecia z jej pogrzebu. To byla masakra...Cala rodzina pograzona w zalu. Poczulam sie strasznie dziwnie. Pomyslalam sobie, jak beda wygladaly np. swieta w tej rodzinie, istna zaloba. W domku pewnie pelno pamiatek po zmarlej zonie, rodzina bedzie przychodzic i razem beda ja wspominac. Nie wspomne juz np. o rocznicy jej smierci, odwiedzaniu jej grobu z dzieckiem. Po rozmowie z potencjalnym hostkiem, tylko utwierdzilam sie w przekonaniu, ze atmosfera panujaca w ich domu, nie jest za wesola... Ja naprawde nie chcialabym, zeby ten wyjazd byl dla mnie smutny. Rok to dlugi okres czasu... Nie chce tez wybrac tej rodziny, tylko po to, zeby jak najszybciej znalezc sie w USA. Co prawda moge jechac i zmienic rodzine, ale czy warto robic temu panu kolejny klopot? On teraz juz jest powaznie zdolowany. Sadze, ze akceptacja tej rodziny, to nie bylby najlepszy pomysl. Bardzo im wspolczuje, ale moze znajdzie sie ktos, z kim bedzie im lepiej.
W kazdym razie dziekuje Wam za rady. Pozdrowionka.