-
-
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
butterfly23 > 09-04-2011, 21:50
no, właśnie- mnie też czekałby los nauczycielki, ale postawnowiłam pojechać i spróbować czegoś innego. Jesli chodzi o wychowywanie- tutaj w tym kraju dzieci sa wychowywane jakby były super ekstra wyjatkowe i wszystko im się należy- takie mam wrażenie. No, nie mam super silnej psychiki, ale dam radę. No co Ty, ja go nie tknę- ja po prostu już nie będę taka miła i nie będę się z nim bawić- trudno, będę mówić, że służący sie nie bawią z dziećmi. Na każdym kroku mu będę to przypominać. Już tak staram się go ignorować.
W sumie o poniżeniu ciężko mówić- to jest dziecko, ze strony rodziców wszystko jest OK. Są naprawdę super. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
young_lady_88 > 09-04-2011, 22:32
[quote name="butterfly23"] Jesli chodzi o wychowywanie- tutaj w tym kraju dzieci sa wychowywane jakby były super ekstra wyjatkowe i wszystko im się należy- takie mam wrażenie. [/quote]
to prawda. jak slucham co mowi matka moich dzieci to ciezko mi uwierzyc jak mozna byc takim proznym i zapatrzonym w siebie. bez przerwy wychwala swoje dzieci, jakie sa naj naj naj. mam ochote jej powiedziec "troche pokory, twoje dzieci wcale nie sa idealne". ale z drugiej strony mysle, moze to nie jest takie zle, ze maja wysokie poczucie wlasnej wartosci. oczekuja od zycia wszystkiego co najlepsze i to dostaja albo sami biora. wiecie, co mam na mysli? z dwojga zlego w zyciu chyba bardziej oplaca sie byc zbyt pewnym siebie niz zbyt niesmialym.
butterfly23,
nie bierz tego do siebie. dzieciak ma 7 lat, nie wie co mowi. dla niego wszystko jest proste - Ty pracujesz, rodzice placa. nie ma sensu oczekiwac, ze dzieciaki zaczna doceniac nasza prace.
raz uslyszalam od malej, ze mnie nie lubi i odpowiedzialam ze ja jej tez nie. wiecie, jak to jest, czasami czlowiek szybciej mowi niz mysli, cierpliwosc czasami sie konczy. rozplakala sie oczywiscie, ale jakos ja uspokoilam, pogadalysmy, przeprosilam itd., to nie koniec swiata, my tez czasami popelniamy bledy, jestesmy tylko ludzmi wiec nie oceniaj siebie zbyt surowo. za granica bywa naprawde ciezko, trudno zebysmy zawsze postepowaly idealnie. nawet jesli raz zrobilas przykrosc to korzysci jakie wnosisz w jego zycie i tak przewyzszaja wszystkie drobne bledy ktore popelnilas.
mysle, ze powinnas powiedziec o tym rodzicom dziecka. jesli masz zamiar zostac z nimi kilka miesiecy, lepiej zeby wytlumaczyli dziecku kim Jestes i lepiej zeby taka sytuacja sie nie powtorzyla. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 10-04-2011, 9:15
[quote name="butterfly23"]no, właśnie- mnie też czekałby los nauczycielki, ale postawnowiłam pojechać i spróbować czegoś innego. Jesli chodzi o wychowywanie- tutaj w tym kraju dzieci sa wychowywane jakby były super ekstra wyjatkowe i wszystko im się należy- takie mam wrażenie. No, nie mam super silnej psychiki, ale dam radę. No co Ty, ja go nie tknę- ja po prostu już nie będę taka miła i nie będę się z nim bawić- trudno, będę mówić, że służący sie nie bawią z dziećmi. Na każdym kroku mu będę to przypominać. Już tak staram się go ignorować.
W sumie o poniżeniu ciężko mówić- to jest dziecko, ze strony rodziców wszystko jest OK. Są naprawdę super.[/quote]
Wiesz, los nauczycielki nie taki straszny w naszym kraju, pod warunkiem, że pokażesz bachorom, że to ty rządzisz, nie one, albo po prostu zignorujesz ich zaczepki. Ten prawie już rok pracy w szkole, a wcześniej jeszcze rok praktyk dużo mi uświadomiły. Ja cały czas żyję z takim przeświadczeniem, że się w szkole marnuję. Znam 4 języki obce i mogłabym robić coś znacznie ambitniejszego. Problem w tym, że nie mam pieniędzy, a niestety wszystko kosztuje. W szkole wiele się nie zarobi i moje wcześniejsze plany odłożenia grosza na studia nie wypaliły. Wszystko wydaję na utrzymanie i rachunki, bo mieszkam sama i sama się utrzymuję. Nie jest aż tak źle, ale szału nie ma. Zastanawiam się tylko czy lepiej być au-pair, mieszkać u obcych ludzi ale więcej zarabiać, czy zarabiać 1300, pracować w szkole ale mieszkać samemu i mieć wszystko w d***** ;-) Będąc au-pair doświadczyłam przykrości zarówno od hostów jak i od dzieci, będąc nauczycielką jest dokładnie tak samo - od rodziców tych bestii i od samych bestii. Ignorowanie to dobra myśl, nie daj sobie wejść na głowę. Ja na odchodnym powiedziałam swojej ekscentrycznej hostce, że życzę jej powodzenia w znalezieniu nowe au-pair która będzie pracowała 12 godzin na dobę za 70 Ł na tydzień... -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
butterfly23 > 10-04-2011, 9:51
Los nauczyciela jest straszny właśnie przez zarobki, ale z tego co piszesz- twierdzisz, ,że au pair zarabia więcej miesięcznie niż nauczyciel? Oj, to rzeczywiście miałaś niezbyt fajne przeżycia jako au pair. Ta moja hostka i host nie są źli- są OK. a młodego nauczę, żeby trochę pożałował, że to powiedział i nie mówicie, że to dziecko i mam z nim porozmawiać, bo to rozpieszczony gówniarz i trzeba go nauczyć, że za słowa się płacibrzmi groźnie, ale tylko nie będę się z nim bawić, nie będę miła i w sumie będę go ignorować. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
butterfly23 > 10-04-2011, 9:59
Nie mogę się tym przejmować, bo bym zwariowała. Zapewne mamuśka z nim nie pogadała na ten temat, ale już nie dbam o to. Po prostu już nie będzie samolocików, bawienia się z nim itd, a jak się zapyta to powiem, że służace nie bawią sie z dziećmi i tyle. Nawet jak poskarży to wyjdzie dlaczego tak jest. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Glenda > 10-04-2011, 10:38
No....moje przeżycia jako au-pair do najmilszych nie należą...Za pierwszym razem rodzina polsko-niemiecka, gdzie w rezultacie z 5 godzin dziennie zrobiło się 10 i tak kończyłam pracę o 21 lub 22.00. Za drugim razem ta ekscentryczna hostka, o której pisałam w osobnym topicu...koszmar! Jestem w stałym kontakcie z jedną brytyjską agencją mother's help i dostałam niedawno ofertę 350Ł na tydzień za 12 godzin pracy. Jak porównam to z zarobkami nauczyciela w Polsce, tzn. z moimi obecnymi konkretnie, to różnica jest. Nie mam obecnie pieniędzy na studia MGR w Polsce, a tym samym moje zarobki w oświacie nie wzrosną (wzrosły by gdybym była panią magister), więc koło się zamyka. Plusy mojego bytowania w kraju to: samodzielne mieszkanie, tylko 100km do domku;-) i wolne wieczory oraz weekendy;-) -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
butterfly23 > 10-04-2011, 11:00
350funtów na tydzień? to od rodziny królewskiej??? ja mam zaledwie 85f na tydzień. No, ja też nie mam pieniędzy właśnie na mgr :/ ciekawa jestem tylko czy jak rodzice zauważą że się z nim nie bawię to czy zwrócą mi uwagę... -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
zlosnica > 10-04-2011, 11:03
[quote name="Glenda"]Jestem w stałym kontakcie z jedną brytyjską agencją mother's help i dostałam niedawno ofertę 350Ł na tydzień za 12 godzin pracy. Jak porównam to z zarobkami nauczyciela w Polsce, tzn. z moimi obecnymi konkretnie, to różnica jest.[/quote] nie porównuje się tego w ten sposób. Zarobki są oczywiście większe, ale wydatki też. Wynajem pokoju w Londynie to około 100f na tydzień, w Polsce za 1800zl miesięcznie możesz wynająć spokojnie całe mieszkanie i to nie byle jakie.
Glenda, nie możesz iść do przedszkola do pracy? Moje doświadczenia z przedszkolem są milsze, praca odrobinę lżejsza (choć niewiele), dzieci łatwiej przywołać do porządku. Nie wiem jak kwestia wynagrodzenia, ja jednak radziłabym Ci może wziąć kredyt studencki na te dwa lata magistra? Zrobisz zaocznie i po krzyku (aczkolwiek moja siostra na pierwszym roku mgr ma zajęcia 2 razy w tygodniu), jakoś koszmarnie dużo spłacać nie będziesz musiała, no a jednak za magistra pensja wyższa i później po latach rośnie, a tak będziesz stać w miejscu... Jesteś z dużego miasta? Bo to i tak nieźle, skoro znalazłaś pracę w szkole tylko z licencjatem zaraz po studiachAha, jesteś nauczycielką wczesnoszkolną czy starszych dzieciaków? Z taką znajomością języków możesz dorabiać jako tłumacz -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
Nathalie > 10-04-2011, 12:40
Serio? Dzieciaki w szkole mogą Być aż tak wredne? Ja jako wnuczka polonistki z prawie polwiecznym stażem nigdy nie widziałam, żeby babcia wracała z pracy styrana. Zawsze usmichnieta i zadowolona z tego, ze pracuje. Inaczej to wyglada z moim tata, który jest historykiem, ale on tez nie wyglada na takiego, co dzieci dają w kość(pomijając podpisanie zdjęcia J. Piłsudskiego jako A. Hitler). I zreszta ja nie widzę dla siebie innej drogi niż szkolnictwoewentualnie prowadzenie żłobka itp. -
Re: Wiecie, co powiedziało dziś dziecko od mojej rodziny?
zlosnica > 10-04-2011, 13:06
[quote name="Nathalie"]Serio? Dzieciaki w szkole mogą Być aż tak wredne? Ja jako wnuczka polonistki z prawie polwiecznym stażem nigdy nie widziałam, żeby babcia wracała z pracy styrana. Zawsze usmichnieta i zadowolona z tego, ze pracuje. Inaczej to wyglada z moim tata, który jest historykiem, ale on tez nie wyglada na takiego, co dzieci dają w kość(pomijając podpisanie zdjęcia J. Piłsudskiego jako A. Hitler). I zreszta ja nie widzę dla siebie innej drogi niż szkolnictwoewentualnie prowadzenie żłobka itp.[/quote]
U mnie podobnie, bratowa nauczycielka w kl. zintegrowanych, druga zajmuje się niepełnosprawnymi dziećmi, siostra nauczycielka wf, no i ja będę albo w przedszkolu albo wychowanie wczesnoszkolneNa pewno nie jest lekko, wg mnie najgorsza grupa docelowa to gimnazjaliści, optymalnie klasy 1-3 bądź liceum, reszta już niekoniecznie mnie "kręci". Ale faktem jest, że dzieciaki teraz szybciej dojrzewają, szybciej wchodzą w fazę buntu, chłoną jak gąbki złe wzorce kreowane przez media i później wychodzą takie kwiatki, a rodzic przychodzi, oddaje swojego "aniołka" do placówki i żąda, żeby szkoła wychowała, bo przecież po coś to dziecko tam chodzi! A jak nauczyciel zwróci uwagę, że aniołkowi aureolka nie spada tylko dlatego, że się na różkach zatrzymuje to nagłe oburzenie, bo "od czego niby jest szkoła?! Ja mam pracować z własnym dzieckiem? Ja pracuję 8 godzin dziennie proszę pani, ja nie mam czasu na głupoty, on chodzi po to do szkoły, żeby go pani nauczyła! i proszę mi nie mówić jak ja mam własne dziecko wychować!" no, mów do słupa, a słup - du pa...