-
-
Re: Agata w Prowansji
dosiunia > 27-05-2010, 21:48
Najlepiej dziala, jak tata mowi ' Dorota is the boss i musicie jej sluchac' a ja ]:-> -
Re: Agata w Prowansji
malaika > 27-05-2010, 21:50
Dokładnie! Wszystko jest na nie. I to jej w dodatku sprawia przyjemność. I nawet nie mam jeszcze jak jej wyłumaczyć. Ale jak jesteśmy bez mamy to znajduję zawsze jakiś sposób. Bo tak to jest hierarchia. jak jest tato i mama, to ważniejszy jest tato, jak jesteśmy mama i ja, to ważniejsza jest mama. ale na szczęście jak jesteśmy same to mnie się słucha. To dopiero początki. Wkręcimy się Dosiunia -
Re: Agata w Prowansji
dosiunia > 27-05-2010, 21:54
I co, rozmawiasz z nia po francusku z mala? -
Re: Agata w Prowansji
malaika > 27-05-2010, 21:58
No tak, bo po angielsku nie reaguje. Ale razem uczymy się mówić, więc w ramach jej nauki pytam się co to jest? i pokazuję oczy, usta itd, rysujemy na tablicy i ona już zna jakieś wyrazy więc próbuję odszyfrować. Ale mówie do niej prostymi zdaniami i mi nawet odpowiada, więc nie jest źle -
Re: Agata w Prowansji
mloda > 28-05-2010, 1:15
Agata podziwiam! 2 letnia dziewczynka mowiaca po francusku. WOW
A co do 2 latkow wlasnie to one sa genialne! normlanie bardzo sie ciesze, ze juz nie mam zadnego 2 latka! :mrgreen: ani dziewcyznek! -
Re: Agata w Prowansji
dorotkaaa > 28-05-2010, 19:07
mnie u mojej 2-latki wkurza, że jak się jej coś nie podoba to jest płacz i ryk na cały dom.. Nie mam problemu z uciekaniem i przeważnie to ona jest zawsze na tak i się zgadza swoim 'okej Dołota' na większość co jej mówie.. ale np. wczoraj wychodzimy z łazienki bo myła ręce, miała w ręce tą chusteczkę mokrą do wycierania buzi czy czegokolwiek i wpadła na pomysł, że umyje tą chusteczką gniazdko elektryczne. No i oczywiście płacz bo ta zła opiekunka jej sie nie pozwala bawić ;P -
Re: Agata w Prowansji
dosiunia > 28-05-2010, 19:20
haha xd na mnie tez tak mowia Dolota albo Dorolta <nie mam polskich znakow> -
Re: Agata w Prowansji
malaika > 28-05-2010, 21:14
te kaprysy są straszne. dzisiaj była jeszcze 7h w przedszkolu, po południu ją zabrałam na wycieczke rowerową nad morze i później na plac zabaw. Ale kiedy wróciłyśmy i zobaczyła mame i tate wszystko sie zmieniło. oczywiscie tato najwazniejszy, poźniej mama, ale oni przeciez są jeszcze zajęci, ale nie, ona musi do taty na ręce, chociaz rozmawia przez telefon. I mi jest głupio, ale to przeciez normalne, że chce do rodzicow. narazie trwa budowanie autorytetu. bo bywa bardzo bolesne, dzisiaj mnie ugryzła i rodzice wyciagajac konsekwencje kazali jej isc do kąta, oczywiscie placz, krzyk, "przeprosisz Agate, pocaluj Agate?, non! "to wracaj do kąta" i tak przez 15 min... przykro sie robi jak sie starasz i jak jestesmy same jest naprawde fajnie, ale takie cos mnie lekko rozbraja. na szczescie Marije duzo ze mna o tym rozmawia i mowie ze dla niej to tez jeest trudne, a co dopiero dla mnie... uff. trzeci dzeń za mną. Mała już śpi, ale dzisiaj zostaje na babysitting, bo rodzice wyszli, ale bedzie spokoj bo zazwyczaj spi do rana. a i z nowosci jeszcze to, że sama ja zaprowadzilam i odebralam z przedszkola, przedszkolanki mnie poznaly i spokojnie mi tłumacza co dzisiaj robili itd. pierwszy raz wzielam ja na rower i w doł jechalo sie super, ale pod gorke... hoho. wyrobie sobie kondycje -
Re: Agata w Prowansji
dosiunia > 28-05-2010, 21:44
z dwulatka na rower? wow. i ze wogole rozumiesz, co do ciebie mowi! Ja swojej dwuletniej nie rozumiem, ale idzie mi coraz lepiej. Ja ze swoja czworka nie moge wyjsc na spacer razem, bo bym musiala je chyba na smyczy trzymacdlatego chodze tylko w wozku z dwoma mlodszymi.
Nie zniechecaj sie i nie martw, mi zajelo cale 2 tyg zeby mi zaufaly i teraz dopiero jest tak jak byc powinno! -
Re: Agata w Prowansji
mloda > 28-05-2010, 23:05
[quote name="dosiunia"]
Nie zniechecaj sie i nie martw, mi zajelo cale 2 tyg zeby mi zaufaly i teraz dopiero jest tak jak byc powinno![/quote]
wow :mrgreen: jak operowalam w USA to jeden z chlopcow byl nadwrazliwy (jezdzili z nim do psychologa itp) wiec mi to zajelo 2 miesiace