• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Historia z innego niż większość Państwa...;)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Historia z innego niż większość Państwa...;)
       
  • Historia z innego niż większość Państwa...;)
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    carly15 > 06-11-2009, 15:31

    no naprawde jak przedszkole
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    sztruksowa > 06-11-2009, 23:08

    hehe, dokładnie. to było przedszkole Tylko pensja au parki hehe

    Ale nic, dzis jest pieknie, bo skonczylam prace, pojechalam do chlopaka iiii... imprezka i tak do poniedzialku :mrgreen:

    Ooo ja dziś dziś szczęśliwa :roll: hheh
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    sztruksowa > 07-11-2009, 22:57

    Na dzisiaj mam dylemat:

    Czy wiedziałyście, że Au Pair w danym kraju zarabia w zależności od narodowości? Aaaaa... Polski, Czeszki (w ogole biedniejsze kraje). Wyobraźcie sobie, że Au Pair w Holandii, która przybyła z np. USA zarabia miesięcznie... 3 razy więcej niż Au Pair z Polski. Aaaaaaaaaaaaaaaaaa! Nic, tylko się załamać, jak nas tu postrzegają.. :roll: Czy w Waszych krajach też tak jest?
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    sztruksowa > 23-11-2009, 22:59

    Długo nie pisałam, bo w zasadzie wszystko było tak idealne, że aż nudne ) hehe. No może też troche z tego, że czasu nie miałam.

    Dziś natomiast mam problem...

    Co byście zrobiły na moim miejscu..

    Orócz mnie, AuPairki, moja rodzina zatrudnia również 2 nianie. Jedna przychodzi 3 pełne dni w tygodniu, druga- 1. I wydawało mi się, że dogaduję się z nimi OK. Jednak coś jest nie tak. Ponieważ są one normalnie zatrudnione na etat więc jest taki system, że zdają one"raporty" z każdego dnia pracy, co robiły z dziećmi i takie tam. Podział jest taki: ja zawsze mam najmłodsaze bliźniaki (niecało 2letnie), natomiast nianie biorą opiekę nad 2 starszymi dziewczynkami. Zawsze myslałam (i tak też pracowałam)-ja nie wtrącam się nianiom do roboty, a one mnie. Jednak na początku mojego pobytu jedna z niań POSKARŻYŁA (dobrze czytacie) na mnie w tym notesie, że obudziłam dzieci wcześniej (swoją drogą stało się to przez przypadek i przeprosiłam za ten "błąd"). Byłam zła- ale wyjaśniłam to z rodziną (bo z nianią rozmawiałam w chwili zdarzenia więc myślałam, że wszystko między nami wyjaśnione). Hostka powiedziała, że nie rozumie po co niania pisze jej to... Więc LUZIK (ja też do tej pory nie rozumiem).

    Tak się stało, że wczoraj się troche pochorowałam i nie czułam się najlepiej... Dzisiaj nie chciałam zawieźć rodziny (zresztą nie czułam się początkowo aż tak źle) więc pracowałam normalnie... Jednak po 1,5godziny zaczęłąm się już coraz gorzej czuć, więc włączyłam dzieciom TV by troche razem z nimi poodpoczywać (dzieci oficjalnie nie mogą oglądać TV dłużej niż 45min dziennie). Po pewnym czasie poszłam na dół do kuchni, gdzie niania zapytała mnie... ile dzieci oglądają TV. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że godzine,Aniania co zrobiła? Napisała w notesie, że dzieci ze mną za dużo TV oglądają (to było 1 raz tak długo, a może 7 razy (na 2,5miesiąca pobytu tutaj) włączyła dzieciom TV (zawsze wychodziliśmy bawić się na świeżym powietrzu, bądź też bawiłam się znimi w domu). Co również napisała, że twierdzę, że dzieci ze mną nie bawią się wspólnie (dzisiaj były troche zmierzłe bo miały szczepionke i zamiast bawić się ciągle się biły) a z nią ZAWSZE sie dobrze bawią.

    Więc wyszłam na kogo?

    Wieczorem przy kolacji popłakałam się. Nie wytrzymałam nerwowo: fatalne chorobowe samopoczucie + kapowanie niani i znowu czeka mnie tłumaczenie się rodzicom dlaczego tak a nie inaczej zrobiłam :roll:

    Zastanawiam się po co ona to robi? Czuję się na każdym kroku obserwowana.

    Co byście na moim miejscu zrobiły? Mnie się nie chcę jutro nawet jej widzieć, a czeka mnie cały dzień z nią. I w dodatku wątpie by przez noc choróbsko mnie opuściło... Ehhh
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    dorotkaaa > 24-11-2009, 7:21

    co za szmata z niej.. nie wiem co masz zrobić, może postaraj się dostrzec coś co ona robi żle (bo na pewno nie robi wszystkiego idealnie) i powiedz że jeszcze raz coś naskrobie w tym swoim notesiku to zobaczy ;p



    troche dziko moze ale z niektórymi ludzmi jest jak z dziecmi ;p
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    Yoanna > 24-11-2009, 20:39

    haha tez tak pomyslalam zeby na nia tez haka znalezc, a da sie znalezc na kazdego. kto mieczem wojuje :lol:



    niech sie babsztyl skoncentruje na swojej pracy a nie chce zyskac punkty u rodzinki twoim kosztem...

    ja jak bylam au pair to tez potem hostka nianie wziela, nie podobalo mi sie to, bo ja musialam sie z dziecmi uzerac z rana przy sniadaniu (a z 4 malych dzieci uwierzcie mi ze nie jest latwo), potem przychodzila niania i sie z nimi bawila. wiec oczywiscie to ona byla ta dobra :wink: kapiel to tez byla moja odpowiedzialnosc i znowu problemy bo zagonic ich do lazienki to graniczylo z cudem. trzeba sie bylo nabiegac, nakrzyczec, a na koniec jeszcze bylo sie mokrym. ehhhhhh :roll:
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    sztruksowa > 24-11-2009, 21:25

    a jak sobie poradziłaś z nianią? Wytrzymałaś to wszystko? "Moja" niania jest rok starsza ode mnie... Jest z zawodu przedszkolanka i to ona jest "góru" tutaj (mimo iż ja jestem położną i na bobasach uważam, że znam się tak samo dobrze jak i ona). Cokolwiek nie zrobi ona jest najlepsza. Moje WSZYTSKIE pomysły są bee, a wszystkie jej CACY. Myślałam, żeby tak zrobić jak piszecie, ale nie chcę się narazie kłócić z rodzinką bo potrzebuje referencji do pracy (chociaż po tym co ona pisze na mnie w tym ich notesiku to nie wiem czy w ogóle będę je miała).

    U mnie też jest tak, że ja jestem z 4 przy śniadaniu, potem przychodzi niania i ma bliźniaki przez 3 godziny, a potem 3 godziny przerwy bo dzieci śpią. Jak się obudzą daje im jedzenie i ja już opiekuję się nimi dalej aż do czasu ich pójścia spać (włącznie z tym, że kolacja też należy do samej mnie i 4 dzieci, tak samo jak i czas kąpieli). Niania zostaje u nas do kolacji (nie je już z nami) zajmując się 5 i 8 letnimi dziewczynkami, do których najczęściej ktoś przychodzi bawić się czy też one idą do kogoś. Więc same wiecie, że taki wiek jest idealny do opieki, bo za wiele się nie narobi człowiek.

    Na całe szczęście od stycznia jej już nie będzie, ale mam takie uprzedzenie do nianiek teraz, że nic tylko po prostu znaleźć prace inną (..tylko referencje są potrzebne...)
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    Yoanna > 26-11-2009, 21:16

    wiesz ja od tej rodziny odeszlam po 2,5mies bo mi nie odpowiadali, wiec z niania bylam jakis miesiac.. i generalnie wtedy zaczelo byc jeszcze gorzej niz bylo, hostka czepiala sie o niewiadomo co, zaczela mi zmieniac obowiazki. najbardziej mnie rozsmieszylo jak napisala do mnie list na komputerze i poprosila nianie zeby mi zaniosla :roll: ludzie to maja pomysly....
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    sztruksowa > 06-01-2010, 22:42

    W zasadzie rzadko tu pisuje, bo doszlam do wniosku, ze problemow z rodzinka jako tako nie mam. Nie jestem au pairka z wyboru jakiego wielkiego (bo tak marzylam itp). Wiec nie oczekuje "cudownego" roku. Choc musze przyznac, ze jest OK (tyle, ze jestem tu z chlopakiem i jest mi o wiele wiele lepiej).



    No ale, do rzeczy..

    Czy miała kiedyś któraś z Was tak, że dziecko "podbierało" jej rzeczy? Mam maly problem wlasnie w tej kwestii.

    Na święta byłam w PL. Wrocilam i zastalam sw pokoj w innym stanie (dowiedzialam sie, ze spaly w nim 1 noc dzieci). Jednak wszystko wydawalo mi sie w porzadku wiec nie mialam zadnych "ale". No ale.. Dzis szukalam swojego notesiku, w ktorym notuje wszystkie wazne sprawy (gdzie mam zadzwonic, itp). No i nie ma. Szukam mojego pojemnika z dlugopisami... nie ma. Wiec se pomyslalam, ze pewnie gdzies w tym porzadku zginely. Szukalam chwile i patrze, ze nie mam mojego slownika takze. Zastanowilo mnie to, bo w zasadzie kilka rzeczy zostawialam na przerwe swiateczna u mojego chlopaka (w zasadzie chcialam wszystko, ale moj chlopak mi uswiadomil, ze powinnam ufac rodzinie przeciez- zreszta mial w tym racje!). Myslalam, by zadzwonic do niego czy nie zostawilam tam tych rzeczy, ale doszlam do wniosku, ze na pewno nie. Wiec poszlam na dol, gdzie hostka z dziecmi byla. 30min zbieralam sie na zadanie pytania: Czy mozesz spytac dzieci (te ktorych to dotyczylo nie mowia po ang) czy nie wziely "przypadkiem" mojego notesu. I co sie okazuje? Dziewczynka za chwile przynosi mi go oddac (oczywiscie bez moich zapisanych kartek)... Ok, to mowie jej- czy moze sie spytac, czy wziela mi moj slownik. Dostalam slownik spowrotem... Hostka przepraszala... Mala usmiechnieta i slowo przepraszam wyduszala z siebie (na żądanie hostki oczywiscie). O swoje dlugopisy, zakreslacze, olowki itp juz sie nie upomnialam... bo bylo mi glupio...

    Problem jest o tyle wiekszy, ze nie wiem czy cos jeszcze nie zniknelo mi z pokoju (nie jestem w stanie na szybkiego przypomniec sobie WSZYSTKICH rzeczy, ktore tu mialam). Innym problemem jest to, ze kiedys "zginela" mi kasa. Bylam na siebie wsciekla wtedy, bo malo tego nie bylo a ja nie GUBIE kasy (gdy mam jej niewiele). Teraz po tym wszystkim nie wiem co o tym myslec...

    Swoja droga piszac tego posta zauwazylam, ze brakuje mi pluszowego breloczka do kluczy, ktorego dostalam w bardzo wyjatkowych okolicznosciach (i mialam go ze soba tylko dlatego, ze wiele dla mnie znaczy..).

    Nie wiem co mam robic, bo wydaje mi sie, ze upominam się o błahe rzeczy (breloczek do kluczy? przeciez oni pomysla, ze jestem jak duze dziecko..). Jednak jak dla mnie zostala naruszona moja prywatnosc!!!

    Mialyscie kiedys podobna sytuacje, jak ja rozwiazalyscie??
  • Re: Historia z innego niż większość Państwa...;)

    tootalna > 09-01-2010, 18:06

    no to nie fajnie....

    nie możesz poprosić o klucz od pokoju?

    wiesz jak to z dziećmi, wszędzie wejdą a nie zawsze działa upomnienie przez rodziców.

    Ja mam klucz od mojego pokoju, ale nie czuje potrzeby zamykania(moje bejbi nie chodzi) a hostom ufam

    albo schowaj tak ważne rzeczy by nie znalazły, może w łóżku?
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna