-
-
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
PawelAuPair > 19-10-2009, 14:30
Monika, trzymaj sie dzielnie. Czas leczy rany jak sama napisalas.
A za USA trzymam kciuki - za siebie, za Ciebie, za NAS. Caly czas wierze w te weekendowe balety w Miami i plazowanie w Santa Monica
Sa rzeczy, dla ktorych warto zyc. Pamietaj. -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
kamysia > 20-10-2009, 5:55
. -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
monita > 21-10-2009, 21:26
Monika trzymaj sie jakos, bardzo mi przykro, ze takie nieszczescie Cie spotkalo, w takiej sytuacji jedynym lekarstwem jest czas...trzymaj sie cielplutko. -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
satelitarna > 22-10-2009, 11:50
Czas? Minął tydzień od zdarzenia, jedyne co to nie mam siły na płacz i łzy wyczerpałam na najbliższy miesiąc, poczucie winy okropne, jeszcze wczoraj z siostrą leżymy i zaś nawiązał się ten koszmarny temat , przyznała mi rację, że powinna w momencie jak zauwazyła samochód nadjeżdząjący szybko zacząć do Niej mówić, odwrócić uwage, kucnąc nabrac snieg, sunia od razu by przybiegła bo reagowala na wszystko co sie do Niej mowilo, a Ona wmurowana zahipnotyzowana stanęła i się patrzała na rozwój wydarzeń, czekała po prostu żeby to auto jak najszybciej przejechało a pies w tym momencie się odwrocil i prosto w koła. 4,5 miesieczny pies
Czy nam teraz hodowca da psa? Nie mam ochoty jesc, pic, wychodzic do ludzi - wczoraj od tygodnia 1 raz poszlam do baru, od zeszlego czw nic kompletnie nie jem a dzis telefonem juz mnie szef w k u rw il, a ja dla niego strasznie niemiła.........
co do au pair to mam dalej cisze, jakos mniej mi zalezy, wiem,ze to moje marzenie ale musze sie otrzasnac z tego koszmaru jakos tylko nie wiem jak, jakos nikt mi nie umie pomoc. Mam strasznie slaba psychike. -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
ell > 22-10-2009, 13:43
[quote name="satelitarna"] Mam strasznie slaba psychike.[/quote]
hej, Monia, nie pisz tak! Każdy miał kiedyś w życiu sytuację, która kompletnie nim zachwiała, ale potem się podnosimy. Później spotyka nas coś jeszcze gorszego i...znowu się zbieramy do życia. I potem znowu. I tak do końca życia. To co teraz przeżywasz wzmocni Cię (wiem, że to banalna prawda, ale wciąż prawda) i następną tragedię w swoim życiu lepiej zniesiesz (której oczywiście Ci nie życzę, ale tak to już jest). -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
monita > 22-10-2009, 19:57
Monika tydzien to nie czas na poradzenie sobie ze smutkiem...tydzien to dla Ciebie moze byc moment...chwila....a Ty potzrebujesz czasu...i spokoju...trzymja sie dzielnie.... -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
satelitarna > 22-10-2009, 21:54
Jest ciezko, nie ukrywam ... ciagle mam ja przed oczami, jej pynio merdanie ogonkiem, byla u Nas niespelna 3 miesiace....od 25.07 do feralnego 14.10.
Dzisiaj mialam matching ale mi sie nie spodobal, jakas pani Iwona z Michigan Franklin ktora jest Polka ale od 6 roku zycia w USA, ma 3 dzieci, 3 chlopcow i do tego 4 niemowle, jakos mnie nie przekonuje, napisalam jej ,ze nie jestem gotowa na az 4 dzieci !! Rany boskie....do tego zimny Michigan...
Rodziny tez nie znajde.
Gdyby tego bylo malo nekaja mnie z Proworku,ze str amerykanka skarzy sie na to ,ze mialam duzo matchingow i sie nie zdecydowalam ( mialam ich 12 od Aupaircare) ale co z tego ? Donna Ptasinski pierwsza tez Polka , na forum ja odradzali, Morristown NJ mnie odrzucil a ich chcialam na 100%, Verona i Wyckoff mi nie odpisali na maile, to samo Naples FL ale na FL ja nie chce. Albo za duzo dzieci, albo brak auta, albo Polacy albo mi nie odpisuja i tak ciagle a Prowork ma do mnie pretensje i pyta sie czy w ogole jestem zainteresowana programem :/ Wszyskto dobija !!!! -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
satelitarna > 24-10-2009, 12:28
Boże, jakie to trudne.....9 października w pracy złamałam na pół lustro a 14 października piesek mi zginął. Ludzie wiecie co, mam ogromną depresję. Wczoraj z pt na sb poszłam do koleżanki na babski wieczór,siedziałyśmy i rozmawiałyśmy do prawie 4 nad ranem, miałyśmy film oglądać na DVD ale zagadałyśmy się na różne tematy, ja jednym uchem słuchałam drugim wypuszczałam, mało rozmawiałam, ciągle myslałam o Shili, nie było minuty abym nie pomyslała, tak mi z tym ciężko, ja nie chciałam poruszać wczoraj tego tematu bo skończyłby się łzami i ogromnym płaczem i tak szłam do łazienki otrzeć chociaż te pierwsze łzy które niemalże z oka mi wypływały na siłę. Ja nie chcę Was tym już zadręczać bo to nie tematy au pair, ale póki co minęło 10 dni a ja nadal cierpię. Nie da się opisać w słowach tego co czuję wewnątrz. Żal, nienawiść do świata, do siebie, pretensje do siostry poniekąd, jestem wściekła. Chciałam wyjść z domu wczoraj ale leżałam u koleżanki na kanapie i myślałam o Niej. W czw byłam na zakupach po buty zimowe, chodziłam po mieście i wyobrażałam sobie jak ją prowadzę na smyczy, jak otwieram samochód jak pięknie wskakiwała do auta podjarana, że bedzie jechac. To dla mnie trudne strasznie, do tego to lustro...wyszłam od koleżanki ostatnia, laski obudziły sie o 8 i do 10 siedzialy a ja jedyne spalam, wstalam jak one wyszly juz i pojechaly do domu, Ewleina wlascicielka mieszkania zrobila mi herbatke i troche rozmawialysmy, na tematy zwiazane z praca etc a mi lzy sie cisnely do oczy, chcialam wybuchnac placzem z nieszczescia ale mowie, NIE nie bede robic cyrku. Wyszlam z mieszkania stanelam kolo windy i czekam na nia. Ewelina powiedziala to PA a ja wsiadlam do windy i od razu w ryk, plakalam tak mocno, tak silnie ze tchu zlapac nie moglam, prawie sie dusilam, wyszlam z windy,wsiadlam do auta i wylam i sie darlam, nikt mnie nie slyszal, nie moglam sie powstrzymać, ciagle pytam sie dlaczego....to lustro, ta praca, nieszczesna praca...nienawidze jej, nie wiem kompletnie co robic !! Tak bardzo Tęsknie i Kocham naszą sunie -
Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
aaleeksaandraa > 30-10-2009, 6:56
Rozumiem Cie... I naprawde bardzo wspolczuje...
Uwierz mi ze ja tez stracilam mojego ukochanego psa... Mialam owczarka niemieckiego... Stracilam go przez moj wyjazd, a uwierz, ze byl on mi tak bliski jak moja mama... Za nikim chyba nie tesknie tak bardzo jak za nim... Bo z czlowiekiem porozmawiasz na skype, a do psa sie nie przytulisz...
Pierwszy raz jak sie poplakalam przy komputerze to bylo wlasnie wtedy jak moje psisko polozylo leb na nodze mojego przyjaciela...
To jest naprawde ciezkie stracic psa. Dla niektorych to wariactwo, bo to "tylko" pies.... A nikt nie potrafi kochac tak bezwarunkowo jak pies...
Nie mowie Ci, ze bedzie lepiej... bo u mnie tez nie jest lepiej.
Trzymaj sie