-
-
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
mar > 06-12-2013, 1:37
Wielkie dzięki dla wszystkich au pairek, które podzieliły/chcą się nadal podzielićswoimi radami i złotymi środkami. Jestem au pairką prawie miesiąc, myślałam że będzie łatwiej, a jednak mimo tego, że czuję się coraz swobodniej w obcym domu z obcymi ludźmi (którzy z założenia mają być dla mnie rodziną)nadal borykam się z tymi samymi problemami odnośnie dzieci (z chłopcem obecnie dobrze sobie radzę, mimo że on także jest dzieckiem z trudnym charakterem i często odstawia cyrki, jednak bardzo mnie lubi [ja go także] i moje argumenty w 70% do niego trafiają). Co do dziewczynki to przyznam szczerze jest beznadziejnie, nie mam do niej podejścia (może chodzi tutaj także o jej wiek, jest młodsza od swego brata o 2 lata, obecnie ma 4 lata, więc to jeszcze małe dziecko), specjalnie przede mną pokazuje swoje humorki a jak rodzice nadchodzą to kompletnie zmienia swoją postawę i później rodzice dziwią się, dlaczego nie potrafię sobie z nią poradzić. Tak naprawdę dziewczynka boi się wyłącznie ojca, groźba kary do niej nie przemawia a nie potafię znaleźć jeszcze rzeczy, która mogłaby posłużyć jako nagroda, która by zachęciła ją do kolaboracji. Dziewczynka jest często bardzo agresywna i szybko wpada w złość, mam nieodparte wrażenie, że przy mnie jeszcze bardziej ma ochotę na dokazywanie, bo cyrki są codziennie i zawsze w mojej obecności, jak są rodzice albo jej nauczycielka z przedszkola (bo w drodze do szkoły/w szkole także mam do czynienia z jej głupimi kaprysami i później napadami złości: płacz, tarzanie się po ziemi, kopanie mnie, rzucanie kurtką, krzyczenie) jest bardziej usłuchana. Nie wiem czy jestem w stanie ją udobruchać, bo nawet przed rodzicami zachowuje się podobnie (rzadziej i mniej agresywnie, ale nadal zdarza jej się "kaprysić").
<blockquote class="ipsBlockquote">
Co do szarpania się jak idziecie do szkoły, ja bym na początku powiedziała, że ulica jest taka i taka i proszę żeby szła ze mną za rękę, jeśli się nie zgodzi, to mówisz że i tak musisz ją prowadzić za rękę bo jej tata Ci każe i po prostu łapiesz ją i niestety się dalej męczysz nie puszczając choćby płakała
</blockquote>
Uwierz mi, żadne argumenty, gdy jest w stanie złości do niej nie przemawiają. Pozostaje mi wyłącznie szarpanina (do której już się przyzwyczaiłam) i całkowite ignorowanie jej płaczu i krzyków (nawet zmiana tematu, próba odwrócenia jej uwagi od rzeczy, która jej się nie spodobała nie skutkuje).
Także ubieranie na siłę jest w większości awykonalne, bo zaczyna mnie kopać z całej siły, wierzgać nogami, uniemożliwiając mi założenie jej skarpetek czy też obecnie także rajstop.
W skórcie nie jest za dobrze, podnoszenie głosu nie skutkuje (a rodzice co chwilę mi mówią, że mam podnosić na dzieci głos, a zauważyłam wręcz, że dzieci zwracają bardziej uwagę na moje słowa, gdy mówię do nich normalnie, niż głosem stanowczym).
W dodatku dochodzi jeszcze zupełnie inna kwestia: kwestia godzin pracy z dziećmi... Przeliczyłam sobie, że wyłącznie sama opieka nad dziećmi w tym tygodniu (w poprzednich było podobnie)wynosiła aż 42 godziny (czasami zdarzały się tygodnie, że 54 godziny)! Nie wliczam w to czasu przeznaczonego na sprzątanie (w moim przypadku to codziennie kuchnia, którą sprzątam po każdym posiłku, opróżniam zmywarkę, ogólnie są to wszystkie czynnoście związane z dobrowadzeniem kuchni do stanu używalności - a nie zawsze jest to łatwe, bo oni po sobie nie sprzątają, zaostawiają wszystko na stole, ubrudzone, itp. pokoje dziecięce, sala zabaw, poukładanie rzeczy należących do dzieci w salonie, pranie dziecięcych ubrań, na razie jeszcze nie muszę gotować, ale niby się tego po mnie spodziewają). Czy nie powinno być tak, że au pair pracuje wyłącznie 30 h (wliczając w to także sprzątanie)?! Czuję się wyzyskiwana w ten sposób i nie narzekam na nadmiar wolnego czasu, a przecież także mam swoje hobby i zainteresowania, a nie tylko zabawa z dziećmi czy też doprowadzenie kuchni do błysku (host mama jest przeogromną pedantką)... Dodam także, że nawet w mój "dzień wolny" muszę dzieci obudzić, dać im śniadanie i zaprowadzić do szkoły... gdzyż przecież "rano jestem nadal w domu". Jak to w końcu jest z godzinami pracy? Czy Wy kurczowo trzymałyście się tych "30" godzin? W jaki sposób to wszsytko jest obliczane? Jestem au pairką po raz pierwszy, brak mi w tym zakresie doświadczenia, jednak zdecydowanie nie chcę być wyzyskiwana. Liczę na Wasze porady także w tej kwestii. -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
Foxy Lady > 06-12-2013, 14:07
Ja z moją 5-latką też do niedawna miałam ten sam problem z ubieraniem. Skakała, szarpała się, kopała mnie, uciekała, łapała się mebli, chowała się w łazience... Ja cierpliwie za każdym razem na siłę zakładałam jej te ubrania. Na początku bez konsekwencji, jednak później stwierdziłam, że powinna dostać karę za to, że nie dawała się ubrać, bo inaczej nie będzie wiedziała, że robi źle. Za każdym razem, kiedy miałam z nią rano problem, informowałam ją jaka jest kara za to co zrobiła i nie ma zmiłuj - kiedy np. pozostała dwójka jadła słodycze, ona za karę nie dostała nic. Były wrzaski, histerie, płacze, no ale trzeba nauczyć się odpowiadać za swoje zachowanie. Po paru razach jej się w końcu znudziło. Najlepiej poinformuj ją tuż przed jaka kara będzie za to, że się ciebie nie słucha i bądź konsekwentna. Mi przyszło wychowywać też matkę, która jest potwornie niekonsekwentna, toteż dzieci w jej obecności pozwalają sobie na wszystko. Również z tego co wiem poprzednia au pairka potulnie robiła wszystko za dzieci i im usługiwała, no masakra...
42 godziny to zdecydowanie za dużo. Ja prowadzę cały dom, sprzątam, piorę itd. (ale nie gotuję) + czas z dziećmi, a mam mniej godzin, różnie, czasami 25, a czasami 32. Z tego co wiem au pair może mieć max. 35h. Dzień wolny jest dniem kompletnie wolnym i masz prawo nie kiwnąć palcem tego dnia (no chyba że ci za to dodatkowo zapłacą, co i u mnie się zdarzyło). Podpisywałaś kontrakt? Nie ogarniam jak ludzie mogą być takimi wyzyskiwaczami, żeby w twój własny dzień wolny kazać ci budzić dzieci i jeszcze się tak głupio tłumaczyć. A jakbyś chciała sobie pospać dłużej? Albo gdzieś pojechać? Zdecydowanie brak dnia wolnego nie jest ok. Jak możesz to zmień rodzinę, bo nie dość, że pracujesz dużo dłużej niż powinnaś, nie masz dnia wolnego (bo dniem wolnym nie można tego nazwać) to jeszcze dzieciaki ci się trafiły takie a nie inne... Ja mam dużo pracy, także z dziećmi, ale hości są świetni i bardzo elastyczni, więc zawsze mogę się z nimi dogadać. -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
mar > 06-12-2013, 15:56
Foxy Lady czy mogłabyś mi napisać zatem ile czasu w tygodniu przeznaczasz na opiekę nad dziećmi (ile godzin dziennie musisz się nimi opiekować, czy chodzą do szkoły, kto się nimi opiekuje by Cię odciążyć byś nie przekraczała tych 30 godzin, gdy np. nie są w szkole ?), bo jest to dla mnie zastanawiające, że masz w ten sposób zorganizowany czas. U mnie sytuacja przedstawia się w ten sposób: 42 godziny opieki nad dziećmi minimum (czasami dochodzą niedziele - czyli 54 h, gdzie jak w soboty i środy, które mają całkowicie wolne opiekuję się dziećmi od 8 do 20, czyli praktycznie cały dzień) + dodatkowo czas przeznaczony na sprzątanie, więc w zasadzie pracuję więcej niż 42h. Obecnie oszczędzam pieniądze na ewentualny powrót do domu albo relokację, bo nie pozwolę się wyzyskiwać, a z rodzicami tych dzieci raczej się w tej kwestii nie dogadam (dla nich jest to oczywiste, że muszę zajmować się cały domem i dziećmi, gdyż poprzednie fille au pair właśnie w ten sposób pracowały i były niezmiernie zadowolone z pobytu tutaj). Zresztą niedokońca są zadowoleni z mojej pracy (jeżeli chodzi o opiekę nad dziećmi w ich czasie wolnym to wszystko jest okay, są bardzo zadowoleni ze sposoby w jaki organizuję im czas), gdyż nie mogą pozostawić mnie całkowicie samej -> dzieci mnie nie słuchają, więc ciągle muszą interweniować, poza tym zdarza mi się czasami zapomnieć by np. dać im taki a taki syrop o takiej a takiej godzinie, co mi na każdym kroku wypominają (mimo, że nawet im się zdarza czegoś zapomnieć)albo zapomnę np. zdjąć naczynia ze suszarki i narzekają, że brakuje mi inicjatywy jeżeli chodzi o sprzątanie. Jeszcze nie mam podpisanego kontraktu, gdyż jak wspomniałam niedokońca są ze mnie zadowoleni i też sami zauważyli, że ja także nie jestem pewna czy chcę u nich zostać dłużej. Co do mojego dnia wolnego... normalnie nie zgodziłabym się na to, by jeszcze w dzień wolny rano zajmować się dziećmi, jednak jest jeszcze druga strona medalu - otóż host mama często musi mi pomagać rano z dziećmi (pomimo, że w zasadzie powinnam robić to sama), gdyż często odmawiają pójścia do szkoły i w skrócie jest duży z problem z nimi i po prostu nie mogę zapanować nad sytuacja, a dzieci na 8 w szkole muszą być... -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
harc > 07-12-2013, 1:29
czemu dziewczyny nie poszukacie normalnej pracy? -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
mar > 07-12-2013, 2:56
Dobre pytanie... chyba trzeba się obudzić z tego koszmaru. -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
Foxy Lady > 09-12-2013, 1:53
Mar, zmień rodzinę. Trafiłaś na niedobrych hostów a do tego dzieci pogarszają sprawę.
U mnie to wygląda tak, że 2 razy w tygodniu muszę przygotować dzieci do przedszkola, nieważne o której wstanę, dzieci mają zjeść śniadanie, ubrać się i o 8.15 mają siedzieć w samochodzie i być gotowe do wyjazdu. Kolejne 2 razy muszę dzieci odwieźć sama, rowerem z przyczepką, i tutaj hości również nie określają czasu (do 9.30 dzieci powinny być w przedszkolu, ot co). W środę mam wolne. Jak odwiozę dzieci do przedszkola lub jak hostka je odwiezie, mam czas na ogarniecie domu i im szybciej to zrobię, tym prędzej będę miała wolne. Różnie z tym jest, czasem kończę już o 10, czasem się ociągam i sprzątanie przeciąga się do 14. O 16 dzieci wracają z przedszkola i do 19 mam pomagać przy nich. Czasem hostka prosi, żebym zabrała je do pokoju i bawiła się tam z nimi (wtedy ona ma czas tylko dla siebie) a czasem bawimy się wszyscy razem. Wychodzi tak - poniedziałek rano mam przygotować dzieci, ale po południu jadę do szkoły językowej, więc się z dziećmi już nie widzę; wtorek - odwożę dzieci do przedszkola i po południu od 16 do 19 pomagam; środa wolna; czwartek - odwożę dzieci i po południu od 16 do 19 pomagam; piątek - przygotowuję dzieci rano i pomagam od 15 do 19. W weekendy jest różnie. Czasem mam np. 6 godzin w sobotę i 2 w niedzielę, czasem cały weekend wolny, a np. w ten weekend sobotę miałam wolną a w niedzielę ok. południa pomagałam niecałe 2h. W tym tygodniu wyszło mi ok. 18h z dziećmi (czasem sama, czasem razem z hostką). Często pomaga mama hostki, jak i również hostka ma znajome opiekunki, które przychodzą, kiedy ja nie mogę. Dzieci jeżdżą też do dziadków.
Uciekaj od nich -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
mar > 11-12-2013, 0:19
Dzięki Foxy Lady za rozpiskę dnia. Między innymi dzięki Tobie i wielu innym czynnikom podjęłam decyzję o definitywnej zmianie rodziny, ja już tutaj nie wytrzymam dłużej, z dnia na dzień coraz źle się czuję w tym otoczeniu. Jestem zmęczona, prócz wolnych poniedziałków nie mam dla siebie zbyt wiele czasu w dzień, przez co zarywam nocki, gdy już nie mam więcej obowiązków (jednak następnego dnia jestem ledwie żywa i tak w kółko), w tamtym tygodniu wraz ze sprzątaniem pracowałam ok. 50 godzin. Tego jest za wiele, dają mi zbyt wiele rzeczy do zrobienia i później się dziwią, że np. zapomnę o tym czy o tamtym. To jest jakieś piekło. Ale to piekło zgotowały mi poniekąd poprzednie au pairki, które przyzwyczaiły hostów do "full servisu" ("nasza była au pairka zajmowała się cały domem! a w domu przez cały czas była jeszcze nasza córka [była zbyt mała na szkołę]") a mieli ich aż 5! Naprawdę tego nie rozumiem, dlaczego au pairki przyzwyczajają swoich hostów do czegoś takiego?! Przecież to jest niewolnicza praca i tworzy się "dziadostwo" pewne swoich racji co do wyzysku młodych dziewczyn (tudzież chłopców). Naprawdę jestem bardzo rozczarowana, mam nadzieję, że znajdę jakieś rodzinki (gorzej niż tutuaj chyba być nie może).
W każdym razie, dzięki wszystkim za dobre rady, mam nadzieję że uda mi się wybrnąć z tego bagna. -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
Foxy Lady > 11-12-2013, 19:44
Trzymam za Ciebie kciuki. Naprawdę nie warto się dłuzej męczyć. Mam nadzieję, że wszystko ci się ułoży. Zamierzasz znaleźć rodzinę, do której pojedziesz, czy wracasz do domu? -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
Gosia1423 > 11-12-2013, 21:05
Ja też trzymam kciuki. To prawda, że przez poprzednie au pairki masz teraz przechlapane. Jak można dawać się tak wykorzystywać! Mam nadzieje, że trafisz tak dobrze jak ja, dla mojej rodziny byłam ich pierwszą au pair, może w tym coś jest. Koniecznie napisz jak potoczyły się wszystko dalej. Na Twoim miejscu odchodząc od nich wygarnęłabym im co o tym wszystkim myślę, może by to ich zmusiło do myślenia... -
Re: Problemy wychowawcze - "trudne" dzieci
mar > 12-12-2013, 1:02
Dzięki au pairki za wsparcie! Przyda mi się obecnie, bo jednak potrzeba mi dużo samozaparcia by się stąd wydostać (powoli przyzwyczajam się do ciężkiej pracy za psie grosze :O co jest bardzo złym sygnałem). Oczywiście będę relacjonować w miarę na bieżąco koleje mojego losu ;D!
Foxy Lady napisał(a): Zamierzasz znaleźć rodzinę, do której pojedziesz, czy wracasz do domu?
Już rozpoczęłam poszukiwania (na stronach internetowych, nie korzystam/nie korzystałam z usług agencji pośredniczących) i w sumie znalazłam rodzinki zainteresowane "przygarnięciem" mnie, tylko nie dokońca wiem co właściwie im napisać, czy lepiej być szczerą z rodzinkami i pisać im, że obecnie jestem wyzyskiwana i dlatego chcę zmienić host rodzinę(lecz tutaj może im się zapalić czerwona lampa typu:"a może z tą au pairką jest coś nie tak"), czy może lepiej nie wspominać nic o mojej obecnej sytuacji, zatajając prawdę.